Jest ich w Polsce zaledwie kilka. Meczety – suma naszych narodowych strachów

Co nas straszy w meczecie?
9 minut czytania
1266
2
Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
7 października 2017

To, że organizują spotkania i wykłady o islamie, drażni nas chyba najbardziej. Wiadomo, szkolą fundamentalistów pod przykrywką. Tłumy zwiedzających? Niedługo się na tym multi-kulti przejedziemy. I jeszcze te kopuły i minarety! Dla osób postrzegających świat zerojedynkowo świątynie innej wiary są solą w oku.

Rzecz będzie o strachu. Po dwóch latach unijnego programu relokacji – zakończonego 26 września – nie dość, że nawet nie zbliżyliśmy się do rozwiązania problemu uchodźców, to antyislamską psychozą zmęczeni są chyba wszyscy. Skoro na kolejne unijne decyzje przyjdzie nam poczekać, wiadomo już, że chętnych na polski socjal nie przybędzie lawinowo, a wizja szariatu nad Wisłą raczej się nie ziści. Wielu odetchnie z ulgą.

Polska teoria spisku: wśród uchodźców widzimy głównie młodych mężczyzn! Nie dajmy sobie wmówić, że do Europy przyjadą jakieś kobiety i dzieci!(fot. Istvan Csak/Shutterstock.com)

Polska specjalność: “islamofobia bez muzułmanów”?

Pod koniec 2016 r., instytut Ipsos MORI zapytał Polaków, jaki odsetek populacji stanowią muzułmanie. I tak oto według badanych, w Polsce żyje 2,6 mln wyznawców islamu, czyli 7 proc. społeczeństwa, a do 2020 roku odsetek zwiększy aż do 13 proc. Łatwo policzyć, że aby taki przyrost osiągnąć, co roku w kraju musiałoby się osiedlać 600 tys. muzułmanów.

Tymczasem, nad Wisłą żyje 35-50 tys. wyznawców islamu, ocenia imam Youssef Chadid, Przewodniczący Rady Naczelnej Ligi Muzułmańskiej w RP. Uwzględniając dane ze spisu powszechnego GUS oraz szacunki dotyczące osiedlania się Czeczenów w Polsce (zdaniem imama 90 proc. z nich wyjechało na Zachód), muzułmanie to nie więcej niż 0,13 proc. ludności w Polsce. Jeśli polskie odpowiedzi was zaskoczyły, to spójrzcie tylko na wyniki z innych krajów. Jeszcze dalsi od prawdy okazali się Francuzi, którzy uważają, że w ich kraju muzułmanie to aż 31 proc. (naprawdę jest to 7,5 proc), czy Niemcy (21 proc. przy 5 proc. w rzeczywistości).

Kiedy rozum śpi

W 1981 roku psychologowie Slovic, Fischoff i Lichtenstein pytali w badaniu: czy bardziej prawdopodobna jest śmierć w pożarze, czy w wyniku utonięcia? Dominowały odpowiedzi, że częściej ludzie giną w płomieniach niż toną, tymczasem według statystyk jest zupełnie odwrotnie. Ten błąd łatwo wytłumaczyć – o pożarach częściej słyszymy w mediach, a przez to łatwiej je nam sobie przypomnieć. Podobnie wkrótce po katastrofie lotniczej takie wypadki budzą większy lęk, a osoby spędzające dużo czasu przed telewizorem przeceniają faktyczną liczbę przestępstw.

Psychologowie społeczni nazywają to heurystyką dostępności – wyciągamy wnioski przywołując w pamięci znane nam zdarzenia. Czyli im więcej serwują nam relacji z obozów przejściowych, tym bardziej wierzymy, że polscy muzułmanie mogą w całości zasiedlić Warszawę i Kraków (w sumie ponad 2,5 mln mieszkańców według GUS). W rzeczywistości za duża byłaby już dla nich warszawska dzielnica Ursus (niecałe 58 tysięcy mieszkańców). 90 proc. Polaków nie zna nikogo wyznania muzułmańskiego, co nie przeszkadza nam powielać opornej na odkłamywanie frazy: nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin. W łodziach widzimy samych młodych mężczyzn? Nie dajmy sobie wmówić, że do Europy przyjadą jakieś kobiety i dzieci.

Wielu Polaków jest zdania, że lepiej by muzułmanie pozostali w obozach dla uchodźców, niż przyjeżdżali do Polski… (fot. Tolga Sezgin/Shutterstock.com)

A to tylko wierzchołek góry lodowej teorii spiskowych. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło “tajne meczety w Polsce” by otrzymać kilka stron wyników. Autor filmu na YouTube, który ma już prawie 43 tysiące wyświetleń, fotografuje z ukrycia obiekty, w których spotykają się muzułmanie – sale modlitewne w garażach, prywatnych mieszkaniach i zaaranżowanych obiektach sklepowych, a to wszystko “za saudyjskie dolary”. “W samym Gdańsku jest ponad 100 tajnych meczetów. Największy w kościele Mariackim!” – dopowiada jeden z komentujących, a w sumie na ponad 90 komentarzy tylko kilka nadałoby się do zacytowania.

Najbardziej boimy się oczywiście zmian w wyznaniowym krajobrazie we własnym otoczeniu. Buduje się meczet w Twojej okolicy? Internet podpowiada: “Wystarczy zakopać w ziemi świńskie łby i po problemie”. A jeśli twoje protesty nic nie dały, “oblać benzyną i podpalić!”. Informacja o planach budowy meczetu w Legionowie z maja tego roku, rozgrzała tamtejszych mieszkańców do czerwoności, a była klasycznym fake newsem, na dodatek wypuszczonym przez nieporozumienie. W marcu w mediach społecznościowych krążyło zdjęcie z budowy kolejnego meczetu na obrzeżach Warszawy, który okazał się być świątynią prawosławną. Podobieństwo architektoniczne jest faktycznie mylące, bo Nowa Cerkiew jest wzorowana na słynnej tureckiej Hagia Sophia.

Ile w tym wszystkim prawdy?

Wiele wyjaśnia o. Adam Wąs SVD, arabista i islamolog na stronie Tolerancja.pl: w języku arabskim istnieją dwa pojęcia odnoszące się do meczetu: masdżid i dżami. Pierwszy oznacza budowlę, w której oddaje się cześć Bogu. Drugi termin odnosi się również do budowli służącej przede wszystkim do zgromadzeń muzułmanów na piątkową modlitwę. Każdy dom modlitwy, niezależnie od wielkości, pojemności i architektury może służyć jako masdżid, czyli działać na prawach meczetu. – Nie ma w Polsce ani jednego tajnego meczetu. Ci, co szerzą te informacje mają na celu wzbudzenie u ludzi strachu – twierdzi imam Chadid.

Zabytkowy meczet w Kruszynianach to także cel wandali…

Oficjalnie w Polsce, kraju ponad 10000 parafii rzymskokatolickich, funkcjonuje 5 meczetów – dwa w Warszawie, jeden w Gdańsku a także zabytkowe, drewniane miejsca kultu w Kruszynianach i Bohonikach. Muzułmanie spotykają się też i modlą w Centrum Muzułmańskim zlokalizowanym w każdym większym mieście: w Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach, Lublinie i Białymstoku, oraz w salach modlitewnych w Krakowie i Rzeszowie.

Dla porównania we Francji znajduje się 2500 meczetów, podobnie w Niemczech, a na terenie Szwecji ok. 400, przy czym służą oczywiście znacznie liczniejszym niż w Polsce grupom wiernych.

Niemili ludzie zapraszają

Większość obiektów możemy zwiedzić. Meczet w Gdańsku, dwukrotnie podpalony i wielokrotnie obrzucony kamieniami, jako jedyny w Polsce posiada charakterystyczny, wysoki minaret. Najstarszy czynny meczet w Kruszynianach, który też nie uniknął niedawno aktu wandalizmu, warto zobaczyć w kontekście historycznym – wieś nadał król Jan III Sobieski jako akt wdzięczności dla Tatarów walczących u jego boku w odsieczy wiedeńskiej.

Warszawski meczet i Ośrodek Kultury Muzułmańskiej (udmurd/Shutterstock.com)

Centrum Kulturalno-Oświatowe w Poznaniu chwali się, że co tydzień prowadzi lekcję muzealną dla innej szkoły, a każdego roku przyjmuje 1500 zwiedzających. Osoby wszystkich wyznań mogą uczyć się języka arabskiego, wziąć udział w warsztatach kaligrafii, czytania Koranu a nawet spróbować przysmaków kuchni orientalnej. Ośrodek Kultury Muzułmańskiej na stołecznej Ochocie reklamuje się: Staramy się zapewnić mieszkańcom Warszawy kontakty z przedstawicielami świata islamu prezentującymi muzułmańskie spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość z nadzieją, że zlikwidujemy bariery i przyczynimy do lepszego wzajemnego poznawania się i szacunku. OKM, który przetrwał już incydenty z wybitymi szybami i podrzuconymi świńskimi łbami, ma w Google Maps średnią ocen zaledwie ⅗ i sporo podobnych do siebie, jednogwiazdkowych opinii: “Paskudna architektura, niemili ludzie w środku!”, “Nie dla islamizacji!”, “Nie polecam”, “Najbrzytszy budynek w mieście” (pisownia oryginalna).

Mimo to podczas Nocy Muzeów i Nocy Świątyń meczety przeżywają oblężenie, a uczestnicy oceniają – fajna atmosfera, ciekawa oferta. Życzliwość, żadnego fanatyzmu. Mateusz Kaczyński, autor bloga Pańska Skórka, który odwiedził OKM podczas wrześniowej Nocy Świątyń, ma podobne odczucia. Przyjęcie gości było bardzo serdeczne, można było także na żywo obserwować modlitwę. I choć takie wydarzenia to trochę “przekonywanie już przekonanych”, Mateusz opowiada, że podczas Nocy Świątyń widział osoby w różnym wieku i nawet ubrana w estetyce patriotycznej młodzież wydawała się autentycznie zainteresowana. Spotkanie twarzą w twarz z „egzotycznymi” sąsiadami pozwala skonfrontować swoje własne postrzeganie rzeczywistości – puentuje.

Być może to wystarczy, żeby odczarować islam, pytanie tylko czy zechcemy wyjść z naszej strefy komfortu. Umówmy się, wszyscy czujemy niepokój patrząc na kolejne europejskie miasta sparaliżowane strachem i przepełnione obozy przejściowe – szczególnie, że nikt nie ma pomysłu jak ten problem rozwiązać. Rzecz w tym, komu skala i częstotliwość tych obrazów jest na rękę, co sugeruje dr Monika Bobako w swojej najnowszej książce “Islamofobia jako technologia władzy”. Imam Chadid nie ma wątpliwości, że mowa nienawiści zawsze będzie, dopóki niektórzy politycy w Polsce będą negatywnie wykorzystywać  islam do swoich celów politycznych. A to znaczy, że jesteśmy brzydko, ale całkiem skutecznie rozgrywani.

Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
Śledzi trendy i fenomeny zza zawodowych, marketingowych okularów. Ogląda bloki reklamowe i zdarza jej się przy tym pochlipywać. Lubi czytać historie brandów, które poniosły porażkę, a szczególnie jeśli się po tym podniosły. Inspirują ją ludzie, którzy przy śniadaniu wpadli na pomysł, o którym rok później mówił już cały świat. Obecnie pełnoetatowa Matka-Polka.
AUTOR

Polecamy

Komentarze