Ludzkie pragnienia cyfrowych rozkoszy. Czy seks z robotami to nasza przyszłość?

Technika w służbie popędów
8 minut czytania
349
0
Emilia Grim
Emilia Grim
17 października 2017

Jeżeli kiedykolwiek złapaliście się na tym, że pociągłym spojrzeniem obdarzyliście swojego iPhone’a albo czujecie specjalną więź ze swoją zmywarką to – zgodnie z najnowszym raportem Fundacji Odpowiedzialnej Robotyki – nie dzieje się z wami nic wyjątkowego. Jak się okazuje, cyfryzacja zaczyna powoli wdzierać się również w uczuciową sferę naszego życia.

Według niedawno opublikowanego raportu aż 66 proc. mężczyzn bierze pod uwagę seksualne zabawy z robotami. Przy tym aż o połowę mniej kobiet jest w stanie wyobrazić sobie taki sam scenariusz erotycznych doświadczeń. Determinację panów w poszukiwaniu nowych wrażeń potwierdza dodatkowo fakt, że 40 proc heteroseksualnych mężczyzn dopuszcza perspektywę zakupu sex-robota w ciągu najbliższych pięciu lat.

Pęd do cyfrowej rozkoszy

Tak wysoki odsetek mężczyzn chętnych na cyfrowe rozkosze wydaje się być dość wysoki, szczególnie biorąc pod uwagę, że panowie korzystający z erotycznych gadżetów bywają często postrzegani pejoratywnie przez otoczenie. O ile kobieta korzystająca z wibratora lub innej zabawki nikogo nie dziwi, o tyle mężczyzna używający seksualnych utensyliów wciąż wzbudza na twarzach niektórych uśmiech politowania.

Jak się jednak okazuje, panowie kreatywnie szukający nowych rozwiązań w sprawach łóżkowych kierują się słusznym przeczuciem. Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Indiana University, mężczyźni używający wibratorów wraz partnerkami notowali wyższe wyniki, jeśli chodzi o satysfakcję seksualną.

Różnica pomiędzy preferencjami kobiet i mężczyzn pozostaje widoczna w całym badaniu przeprowadzonym przez Fundację Odpowiedzialnej Robotyki, należy jednak zaznaczyć, że nie zawiera ono wyjaśnień i hipotez, dlaczego tak jest. Można zatem raport potraktować jako sygnał zaistnienia pewnej stałej tendencji, której szczegółowy mechanizm działania wymaga bardziej szczegółowych studiów.

Nowe spektrum doznań

Jedną z przyczyn tłumaczących znacznie większą skłonność mężczyzn do angażowania się w relacje ze sztuczną inteligencją może być to, że kultura masowa zawiera wzorce relacji między mężczyzną a robotem. Dzieła takie, jak „Łowca androidów”, „Ex Machina”, „Westworld” czy „Lars and the Real Girl” są wymienione przez twórców raportu jako te teksty kultury, które mogły mieć wpływ na otwarcie się mężczyzn na nowe spektrum doznań seksualnych.

Jak zauważa cytowana w raporcie Kathleen Richardson, zajmująca się badaniem kwestii etycznych w robotyce, istnienie seksrobotów umocni prawdopodobnie stereotypy płciowe i uprzedmiotowienie kobiet i spetryfikuje obecne w kulturze wzorce zachowań seksualnych.

Z pewnością istnieje potencjał do rozwoju zmysłowych robotów, które na razie nie są łatwo dostępne dla masowego odbiorcy, ale jak pokazuje ostatnie zdarzenie z targów Ars Electronica w austriackim Linz, popyt wciąż rośnie.

Czy nasza seksualna przyszłość to atrakcyjne androidy i roboty

Jedną z atrakcji targów była niejaka Samantha, czyli wart 4000 dolarów sex-robot stworzony przez Sergia Santosa z Barcelony. Samantha przechadzała się po targach i dzięki technologii, w którą została wyposażona, wchodziła w interakcje ze zwiedzającymi, rozdając im uściski i reagując na dotyk.

Jej urok nie pozwolił opanować się jednemu z gości targów, który zapałał do niej gorącym pożądaniem, co skończyło się dla cyfrowej piękności nie najlepiej. Seksowny robot opłacił płomienne zbliżenie połamaniem palców, zniszczeniem piersi oraz innymi usterkami. Jednak, jak podkreślił jej zatroskany twórca, oprogramowanie pozostało nienaruszone i po gruntownej rekonstrukcji w Katalonii wróci ona do życia.

Co niesie przyszłość?

Ludzie potrafią być źli, ponieważ nie rozumieją techniki i nie muszą za nią płacić, dlatego potraktowali lalkę jak barbarzyńcy – powiedział Santos. Te słowa także zdradzają pewną emocjonalną więź łączącą twórcę ze swoim dziełem.

Postrzegana zazwyczaj jako konserwatywny kraj Austria zdradza zatem pewne ciągoty ku niekonwencjonalnym zachowaniem, czego potwierdzeniem może być też to, że twórca Samanthy sprzedał podczas targów 15 podobnych ślicznotek. Jest to wyraz wzrastającej popularności sex-robotów w tym kraju. W wiedeńskim domu publicznym Kontakthof pewna cyberprostytutka cieszy się większą popularnością niż jej ludzkie koleżanki po fachu. Wprowadzenie sex-robotów do swojej oferty biorą pod uwagę kolejni właściciele przybytków rozkoszy.

Oferta domu publicznego Kontakkthof w Wiedniu

Można się zatem spodziewać, że wraz z rozwojem nowych technologii i ich powszechną dostępnością, wyobcowane  i wysoko rozwinięte społeczeństwa zyskają ersatz bliskości i intymności w postaci pociągających androidów.

Emilia Grim
Emilia Grim

Mieszka i pracuje tam, gdzie aktualnie ją poniesie. Blogerka i fotograf-amator. Pisze o filmach, książkach i serialach dla portalu gazeta.pl, współpracuje też z serwisami podróżniczymi. W wolnych chwilach szuka tanich biletów lotniczych, gotuje i dużo czyta.


AUTOR

Polecamy

Komentarze