MTV znów będzie puszczać muzykę – historia zatoczyła koło

Ulubiona stacja muzyczna "dzieci Neostrady" oraz "pokolenia walkmana" znowu nadaje!
4 minuty czytania
1605
0
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
25 października 2017
fot. James R. Martin/Shutterstock.com

Ci, którzy zaczęli wygrzebywać VHS-y z czasów, kiedy MTV puszczało muzykę, mogą nareszcie dać sobie spokój! 17 października 2017 roku ruszyło MTV Music Polska – rodzima wersja zagranicznej stacji matki, skupiona wyłącznie na tematyce muzycznej. Czyżby panowie prezesi poszli wreszcie po rozum do głowy i zdecydowali się powrócić do korzeni?

Kochani, stało się! Po wielu latach reanimacji, MTV ożyło! Mamy je z powrotem! Ulubiona stacja muzyczna „dzieci Neostrady” oraz „pokolenia walkmana” znowu nadaje! O ile ci pierwsi lubili oglądać wariatów z „Jackassa” lub „Viva La Bam”, o tyle ci drudzy z niecierpliwością wyczekiwali piątkowego „Partyzone”. MTV bowiem, choć od zawsze stawiało na dość specyficzne formaty, to opierało się na mocnych muzycznych korzeniach. Znajdowali tam coś dla siebie zarówno miłośnicy rocka, alternatywy, muzyki klubowej, hip hopu, jak i popu.

Pierwsza muzyczno-rozrywkowa telewizja świata

Maszyna ruszyła 1 sierpnia 1981 roku. Pierwszym teledyskiem, jaki wyemitowało MTV był „Video Killed The Radio Star” dowodzonej przez Trevora Horna grupy The Buggles. Znak czasów? Z pewnością! Wymowa płynąca z kontekstu była jednoznaczna – koniec z radiem! Pora na nową jakość! Co się za nią kryło? Teledyski!

Obrazek towarzyszący muzyce stanowił swoisty hołd dla nowych technologii i środków wyrazu. To, co dotychczas pozostawało w wyobraźni słuchacza, nagle stawało się częścią jego pola widzenia. „Thriller” Michaela Jacksona z pewnością nie byłby tym samym, gdyby nie charakterystyczny wideoklip, który MTV pokazało premierowo w 1983 roku. Ta stacja telewizyjna funkcjonowała nie tylko jako doskonałe narzędzie promocyjne dla muzyków i wytwórni płytowych, ale przede wszystkim wykreowała pojęcia „idola” oraz „gwiazdy pop”. Czym wszak byliby wcześniej wspomniany Jackson, Madonna, Duran Duran, Nirvana, Green Day, R. Kelly, Eminem, Britney Spears czy Justin Timberlake, gdyby nie MTV?

Kultowe akustyczne koncerty „MTV Unplugged”, formaty pokroju „Yo! MTV Raps”, „Headbangers Ball” czy „120 Minutes”, wycieczki do domów gwiazd w „MTV Cribs”, kreskówki typu „Daria”, odpicowywanie samochodów w „Pimp My Ride”, a nawet „Rodzina Osbourne’ów” – to wszystko elementy kolorowego krajobrazu stacji na trzy literki. Jej celem było edukować (muzycznie), bawić (za pośrednictwem programów rozrywkowych), nagradzać (słynne nagrody MTV Video Music Awards, MTV Movie Awards oraz MTV Europe Music Awards), a co za tym idzie, sprawiać, by szary „Jones” był bliżej gwiazd. Choć nie brakowało w tym wszystkim nutki kiczu, nie przeszkadzało to w dobrym trawieniu serwowanych nam potraw.

Upadek legendy

Marka porównywalna do Coca Coli czy McDonalds’a , z czasem musiała jednak upaść. O ile reality show z Jessicą Simpson i jej mężem (słynne pytanie piosenkarki: „czy tuńczyk to taki kurczak?”) nie wzbudzało jeszcze aż takiej konsternacji, to późniejsze „Date My Mom”, „Polowanie na singla”, „Jersey Shore” (polski odpowiednik – „Warsaw Shore”) czy „Ex na plaży” pokazały, że kończy się pewna epoka. MTV bowiem, które niegdyś miało wyłączność na emitowanie najnowszych teledysków, zostało zastąpione przez platformę YouTube. Już nie trzeba czekać tydzień na najświeższe klipy od gwiazd – wystarczy tylko odpalić laptopa i wystukać w wyszukiwarce odpowiedni adres.

 

W świecie, w którym zatarły się granice pomiędzy alternatywą a komercją, tandetą a sztuką, subtelnością a wulgarnością, cenzurą a pornografią, albo się nadążą, albo ginie. MTV siłą rzeczy musiało nadążyć  za „pokoleniem Facebooka”, które – nie oszukujmy się – zbyt wymagające nie jest. Efekt końcowy? Celebryci na miarę czasów! Pójdą do toalety w celach kopulacyjnych, zwymiotują na dywan po mocnej dawce alkoholu, pobiją się na imprezie, opowiedzą o problemach z dzieciństwa, a chwilę później zrobią sobie foto z jedzeniem, będą bronić praw zwierząt i na samym końcu znajdą się na pierwszych stronach tabloidów. Muzyka jest tu już tylko tłem, które porusza zaledwie 30 proc. widzów! Reszta czeka na igrzyska, brud, seks i powiększone usta oraz pośladki!

Powrót do korzeni?

MTV Music Polska ma prezentować tematykę muzyczną – to już wiemy. W ofercie stacji znajdziemy takie programy, jak m.in. „MTV Ty wybierasz”, „MTV Europe Top 20” czy „MTV World Stage”. Czy będzie ciekawie? Przekonamy się po miesiącu, dwóch. Jedno jest jednak pewne – MTV to istny paradoks! Stacja, która ma wszak w nazwie „Music Television”, dziś potrzebuje dodatku „Music”, by każdy wiedział, że nadaje muzykę. Przyznaję szczerze – nie mam wielkich nadziei, ale zostaje mi jeszcze wiara w to, że historia naprawdę zatoczy koło i znów fani muzyki będą mogli oglądać MTV z przyjemnością.

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki

W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.


AUTOR

Polecamy

Komentarze