Otwarte związki – patologia czy rozsądne rozwiązanie?

Wyobraź sobie, że możesz sypiać z kim chcesz...
8 minut czytania
1573
0
Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
26 października 2017

Wolne związki kojarzą się z hipisami albo z nowoczesną modą z zachodu. Tymczasem osób w otwartych relacjach jest więcej niż się zdaje, choć nie zawsze chwalą się tym przy rodzinnym stole. Przy tym wolny związek wymaga sporo wysiłku.

Otwarty związek to taka relacja, w której ma się stałego partnera (męża, narzeczoną, chłopaka), ale można uprawiać seks z innymi osobami, za wiedzą i zgodą partnera. Czasami obydwie osoby w związku korzystają z tego przyzwolenia, a czasem tylko jedna. Niektórzy mówią sobie dużo o swoich pozazwiązkowych spotkaniach, a inni wolą nie dzielić się tą sferą swojego życia albo partner woli nie znać szczegółów. Ustaleń jest tyle, ile ludzi, ale wspólne jest jedno: związek jest najważniejszy, a partnerzy muszą mieć pewność, że ich granice będą szanowane. W naszej kulturze brzmi to bardzo rozpustnie i niemoralnie, tymczasem osoby żyjące w takim modelu twierdzą, że to rozwiązanie wiele im daje.

A czemu by nie mieć obu?

Oderwanie się od narzuconych wzorców pozwala na szczerość

Zaczęło się od zauroczenia – mówi Maria. – Był alkohol, zmiękczone granice i w głowie myśl, że co ma być, to będzie. Po krótkim, udanym eksperymencie – wspólna decyzja, że ustalamy zasady działania i cały czas aktualizujemy z mężem swoje uczucia względem danych sytuacji czy propozycji. Przez rok działało, a potem zabrakło dojrzałej komunikacji i projekt otwartego związku został czasowo odroczony. Teraz jest tak, że nie jesteśmy określeni jako stricte otwarty lub zamknięty związek, ale raczej podejmujemy decyzje na bieżąco pod wpływem chwili i uniesień – opowiada.

Dla Janka, męża Marii, ważna również była znajomość z inną parą w otwartym związku, żeby zobaczyć, że to może działać. Czy istotnie może? Okazuje się, że takich par jest sporo. Są wśród nich młodzi ludzie, są pary z długim stażem i małżeństwa z dziećmi. Łączy je przekonanie, że wierność i zdrada to pojęcia inne dla każdego związku, a ich powszechne definicje to kwestia narzucona przez kulturę. Jak mówi Paweł, również żyjący w otwartym związku: – Tym, co dla mnie najważniejsze w relacjach, jest oderwanie się od narzucanych wzorców kulturowych i uczciwe ustalanie konsensualnych granic. To pozwala nam na szczerość i swobodę, która w innych przypadkach jest trudna do osiągnięcia.

Barbara, od lat w związku otwartym, dodaje: – W moim odczuciu taki układ daje partnerom wolność spełniania potrzeb poza związkiem. Ważna jest jasna i przejrzysta komunikacja potrzeb – w tym potrzeby informowania lub nieinformowania o pozazwiązkowym życiu miłosnym.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

W związku otwartym, tak jak w innych związkach, jest dla mnie ważne zaufanie i szacunek do drugiej osoby – mówi Kaśka. – Lubię w nim tę euforię, radość, którą wnoszę ja lub wnosi mój partner po doświadczeniach seksualnych i erotycznych poza związkiem. Taki powiew świeżości i ekscytacji – opowiada. A Gaia dodaje: – Najważniejsze jest dla mnie poczucie wolności. To, że mogę robić, co chcę, z kim chcę i kiedy chcę, byle bezpiecznie.

Otwartość w związku może pozwoli ci uniknąć takich scen

Kwestia bezpieczeństwa na pewno jest tu szczególnie ważna. Uprawiając seks z wieloma partnerami trzeba zadbać o zabezpieczenie i regularnie się badać, w trosce o wszystkich zainteresowanych. Wyjątkowo ważna staje się też antykoncepcja. Przeciwnicy otwartych związków zwracają jednak przede wszystkim uwagę nie na problemy z ustaleniem ojcostwa, ale na łamanie pewnej umowy społecznej i wysokie prawdopodobieństwo skrzywdzenia partnera.

Moim zdaniem to jest skupienie na fizjologii i zabawie, a nie na uczuciach i odpowiedzialności za drugą osobę i wspólną relację – mówi Dawid. – Poza tym trudno mi wierzyć w pełną dobrowolność takich układów. Owszem, nie wątpię, że ona się czasem zdarza. W praktyce jednak myślę, że częściej może dochodzić do wyrażenia pozornej zgody przez kogoś, kto boi się stracić swoją drugą połówkę. Albo nie chce drugiej strony krzywdzić, ograniczać, odmawiając jej czegoś. A może ma trudności z mówieniem „nie”, problemy z asertywnością. Może myśli, że to normalne, że tak się po prostu dzieje, że tak wszyscy robią — nie widzi, że można inaczej, że można wznieść się ponad takie egoistyczne, chwilowe pragnienia, a dla siebie żądać od partnera szacunku. W tym wierności – tłumaczy.

Asertywność, szczerość, gotowość na odmowę – czy stać cię na to?

Zwolennicy otwartych relacji – w tym moi rozmówcy powyżej – podkreślają, że ten model związku wymaga zawsze szczerej rozmowy i jasnego wypowiadania swoich oczekiwań. Z pewnością jest to coś, co przydałoby się wielu parom, a sytuacja, w której chcemy sypiać z innymi i jednocześnie nikogo nie ranić, automatycznie wymusza więcej refleksji i więcej komunikacji. Ważna jest także szczerość wobec tych osób, z którymi się randkuje. Dla otwartych par zdrada nie polega na uprawianiu seksu z inną osobą, ale na pewnego rodzaju nielojalności: oszustwie, zatajeniu czegoś ważnego lub wykroczeniu poza ustalone wcześniej granice. Jednocześnie granice te można na bieżąco redefiniować, jak to robią Maria i Janek.

Czy otwarte relacje to nowy, lepszy model związku? Wygląda na to, że mogą być sposobem na nudę w małżeństwie i pewnego rodzaju gwarancją lojalności. Szczęśliwy otwarty związek wymaga jednak sporo pracy emocjonalnej i umiejętności komunikacji. Wbrew pozorom wymaga także, podobnie jak tradycyjne związki, rezygnacji z tego, czego nasz partner nie akceptuje i zgody na to, że któraś z zaangażowanych osób może zmienić zdanie. Wydaje się więc, że wyzwań jest nawet więcej, niż w klasycznym, zamkniętym małżeństwie.

Iwona Kamińska
Iwona Kamińska

Od kliku lat zajmuje się programowaniem i uczeniem tego innych. Ponad połowę roku spędza w podróży – oczywiście pracuje wtedy ze zdwojoną siłą. W wolnych chwilach pisze o tym, co wpadło jej w oko podczas surfowania w sieci. Nadużywa coca-coli i sarkazmu.


AUTOR

Polecamy

Komentarze