Rasizmu nie da się wyleczyć? W Trójmieście próbują – za pieniądze z Kuwejtu

Czy to się może udać?
6 minut czytania
1080
2
Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
13 października 2017

Akademia Marynarki Wojennej przyjęła na studia piętnastu młodych Kuwejtczyków. Za przyjęcie studenta pod swój dach na rok, wybrane rodziny otrzymają dwa tysiące Euro miesięcznie. Jaki jest odzew?

Gdyńska uczelnia właśnie umożliwiła naukę w swoich murach studentom z Kuwejtu, którzy przez rok będą kształcić się, by zyskać kompetencje pozwalające im w przyszłości objąć stanowiska dowódcze w Katarze, Kuwejcie lub Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie Akademia, we współpracy z Ambasadą Kuwejtu, poszukuje dla nich zakwaterowania przy polskich rodzinach, które mają umożliwić studentom naukę języka polskiego i poznanie kultury naszego kraju, ale również zapewnić odpowiednie warunki do życia. Odpowiednie, czyli zgodne z religią nadjeżdżających gości.

Można było mieć sporo obaw. Polska nie jest szczególnie gościnna dla obywateli z krajów arabskich, zwłaszcza dla muzułmanów. Okazało się jednak, że każdą tradycję można uszanować i nad każdym pochylić się z tkliwością – wystarczy odpowiedni argument. W tym przypadku jest nim kwota dwóch tysięcy Euro miesięcznie, jaką otrzyma każda rodzina, która przyjmie młodego Kuwejtczyka pod swój dach i zapewni mu stosowną opiekę. Nie oznacza to tylko wiktu i opierunku – wymagania są konkretne. – Osoba przyjmująca studenta pod swój dach musi zapewnić mu umeblowany pokój o powierzchni co najmniej 12 m kw. z oknem, a także swobodny dostęp do przestrzeni wspólnej takiej jak ubikacja, łazienka, kuchnia czy salon. Gospodarz ma prowadzić kuchnię bez wieprzowiny i alkoholu i umożliwić modlitwę pięć razy w tygodniu podczas Ramadanuczytamy w Dzienniku Bałtyckim. Istotne jest też, by studentom zapewnić godziwą opiekę, wsparcie i integrację z rodziną oraz pomóc mu w poznawaniu polskiej kultury i języka.

Poszukujemy rodzin, które będą zamieszkiwały ze studentem pod jednym dachem przez cały okres umowy, czyli jeden rok akademicki. Nie jesteśmy zainteresowani wolnymi pokojami czy mieszkaniami pod wynajem – mówi komandor por. Wojciech Mundt, rzecznik prasowy Akademii Morskiej w Gdyni w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim. – Ideą zakwaterowania arabskiego studenta w polskiej rodzinie jest podjęcie przez tych studentów studiów w języku polskim – podkreśla komandor.

rys. Marek Skwarski

Można było spodziewać się, że trójmiejskie rodziny okażą pewną powściągliwość. Nie oszukujmy się – poszanowanie dla muzułmańskich tradycji i sympatia dla gości z krajów arabskich nie są dziś w Polsce standardem (delikatnie rzecz ujmując). Okazało się jednak, że pod podany w ogłoszeniu numer telefonu dzwonią setki chętnych, a liczba ochotników przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Informacja o licznych zgłoszeniach od polskich rodzin powinna bardzo cieszyć. Może nie jest z nami, Polakami, wcale tak źle? Niestety, komentarze pod artykułami prasowymi z wiadomością o ofiarności polskich gospodarzy są raczej jednorodnie kpiące. Ich ton oddać może powyższy rysunek Marka Skwarskiego.

Większość komentujących nie ma złudzeń co do pobudek rodaków – trudno się dziwić, w kraju, w którym często ciężko wyżyć z dwóch pensji co miesiąc, 2 tysiące Euro to niebagatelny zastrzyk gotówki. Umówmy się, za ułamek tej kwoty studentom można przecież wynająć mieszkania i opłacić towarzystwo innych studentów, którzy na pewno z przyjemnością (no, ofiarnością) zgodzą się zostać opiekunami nowych kolegów z Akademii.

Inni komentujący wyrażają jednak otwartą wrogość – podobną jak w przypadku uchodźców. Tym bardziej, że przeciętnemu (przykro to pisać, ale to już chyba prawda podparta statystyką) Polakowi Arab w szkole wojskowej kojarzy się dość jednoznacznie. A skoro mówimy o muzułmanach, to można sobie wyobrazić, jakie teorie są właśnie wysnuwane.

Komentarze pod artykułem na temat studentów z Kuwejtu (gazeta.pl)

Nie ukrywam, że jestem już zatruta. Nie bardzo chce mi się wierzyć w słuszne pobudki, które wpłynęły na liczbę zgłoszeń. Co więcej, martwię się nieco o to, jak studenci – których sława niewątpliwie rosnąć w tej sytuacji będzie z dnia na dzień – zostaną przyjęci w Trójmieście. Podobne obawy żywię zresztą od dawna w kwestii uchodźców – dlatego jestem w pewien sposób przeciwna ich przyjmowaniu. Nie ze względu na własne poczucie bezpieczeństwa, ale w obawie o eskalację nienawiści i przemocy, dziś stosowanej, głównie werbalnie w internecie i na prawicowych manifestacjach, ale jednak już przenoszącej się na ulice.

Rasizmu nie da się wyleczyć wysokimi kwotami w Euro, a studenci z Kuwejtu mają szansę przejść w naszym kraju naprawdę bojowe przeszkolenie.

Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
Od kliku lat zajmuje się programowaniem i uczeniem tego innych. Ponad połowę roku spędza w podróży - oczywiście pracuje wtedy ze zdwojoną siłą. W wolnych chwilach pisze o tym, co wpadło jej w oko podczas surfowania w sieci. Nadużywa coca-coli i sarkazmu.
AUTOR

Komentarze