Ratomir Wilkowski: “Rodzime wierzenia nie przestały istnieć 1000 lat temu, jakby ktoś światło zgasił”

Nie bez powodu święta katolickie pokrywają się terminami z najważniejszymi świętami rodzimowierczymi
16 minut czytania
6625
1
Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
11 października 2017
fot. Piotr Zarówny

Ratomir Wilkowski, żerca Rodzimego Kościoła Polskiego, opowiada na czym polega jego kapłańska funkcja, czym rodzimowierstwo różni się od pogaństwa oraz jak wyglądają współczesne słowiańskie obrzędy.

Jakub Napoleon Gajdziński: Jesteś żercą, czyli kapłanem. Na czym to polega? Chodzisz w innych ubraniach, inaczej się zachowujesz? Jakie masz obowiązki, czym różni się twój stan od innych rodzimowierców?

Ratomir Wilkowski: U Słowian wyróżnić można dwie najważniejsze funkcje kapłańskie: żercy i wołchwa, z czego pierwsza bardziej była rozpowszechniana na zachodzie, a druga na wschodzie słowiańszczyzny. O ile funkcja wołchwa zbliżona była bardziej do roli szamana, uzdrowiciela, pośrednika między żywymi a duchami przodków, o tyle funkcja żercy polegała bardziej na posłudze świątynnej, roli pośrednika między ludźmi a bogami, rolą żercy było również – czy może raczej przede wszystkim – gromadzenie, przechowywanie i przekazywanie wiedzy następnym pokoleniom. W wielu sferach życia funkcje żercy i wołcha mogły się przenikać i pokrywać, i wiele z nich nadal jest współcześnie realizowana.

Podczas organizowanych i przeprowadzanych świąt rodzimowierczych przyjęty jest inny od codziennego strój, ale nie on jest głównym wyznacznikiem pełnionej funkcji, lecz wiedza i pozyskany przez żercę w danej społeczności szacunek wiernych. Na co dzień strój żercy raczej niczym specjalnym nie różni się od zwykłego stroju współczesnego. Może co najwyżej drobnymi, dyskretnymi ozdobami, talizmanami i amuletami, zwykle rozpoznawalnymi wyłącznie przez „swoich”. Podobnie rzecz tyczy się życia zawodowego czy osobistego – żerca winien utrzymywać się z pracy własnych rąk, jak również ma pełne prawo zawrzeć związek małżeński i wychowywać dzieci.

Jak wyglądają wasze obrzędy? Jakie święta są dla was najważniejsze?

W sumie trudno w dwóch zdaniach odpowiedzieć na te pytania. Nasze obrzędy w znacznej mierze opierają się na przekazanej tradycji i obyczajach. W trakcie obrzędów (niezależnie od przyjętej liturgii) wyróżnić zwykle można kilka wspólnych elementów. Jednym z nich jest złożenie stosownych ofiar (składających się najczęściej z plonów rolnych – chleba, kaszy, miodu i piwa) słowiańskim bóstwom. Wiążą się z tym zazwyczaj modlitwy dziękczynne za okazaną przez te bóstwa dotychczasową przychylność oraz prośby o jej okazanie w przyszłości. Czasem podobne ofiary składane są pośrednim bytom duchowym (w innych religiach określanych mianem opiekuńczych duchów miejsc, aniołów lub demonów) lub duchom przodków w celu zapewnienia sobie ich opieki lub odżegnania ich gniewu. Innym stałym elementem są zabiegi związane z żywiołami mającymi magiczną, oczyszczającą uczestników moc. Kolejnym elementem są przeprowadzane wróżby. Obchody zamyka zaś (jak większość rodzimych słowiańskich świąt, które cechuje radość życia) huczna biesiada zwykle trwająca do białego rana (a nierzadko przeciągająca się o kilka kolejnych dni).

Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Głównymi świętami starosłowiańskimi, respektowanymi przez Rodzimy Kościół Polski są dni przesilenia i równonocy: Godowe Święto w grudniu, Jare Święto w marcu, Święto Ognia i Wody czyli Noc Kupały w czerwcu oraz Święto Plonów we wrześniu. Głównymi świętami poświęconymi przodkom są natomiast Dziady wiosenne i jesienne. Osobnymi świętami są rytuały przejścia, celebrujące ważne momenty w życiu członków rodzimowierczej społeczności, takie jak: powitanie rodzanic, czyli obrzęd związany z narodzinami, postrzyżyny lub kosopleciny, czyli obrzęd związany z przejściem dziecka w okres młodzieńczy, swaćba, czyli ożenek oraz naturalnie u kresu życia każdego z nas – pochówek i stypa.

Czy rodzima kultura przeżywa renesans? Ile z niej jeszcze zostało? Mówi się, że wiele rytuałów oraz wyobrażeń przetrwało w ludowej odmianie polskiego katolicyzmu. Co o tym sądzisz?

Świadomość społeczna rośnie, a ludzie coraz częściej szukają swoich korzeni i związku z zamieszkiwanym terenem. Najpewniej z tego powodu wynika stały, acz sukcesywny wzrost zainteresowania własnym pochodzeniem, etniczną wiarą i kulturą. Sama obecność rodzimowierców jest natomiast najlepszym dowodem na to, że zostało z niej wystarczająco wiele. Ten kto rzeczywiście chce i wie gdzie szukać – znajdzie. Co do przejmowania przez katolicyzm zastałych etnicznych tradycji to w przypadku Słowian nie jest to jakiś szczególny ewenement. Katolicyzm generalnie na zajmowanych terenach miał tendencję, że tego czego z etnicznych wierzeń nie zdołał skutecznie wykorzenić, to należało wchłonąć, zaadaptować i nadać temu nowe, własne znaczenie. Praktykę tą w kościele rzymskokatolickim określa się terminem inkulturacja.

Nie bez powodu zdecydowana większość obecnych świątyń katolickich, których historia sięga średniowiecza, stoi na miejscu dawnych świętych gajów i chramów. Podobnie najważniejsze święta katolickie pokrywają się terminami z najważniejszymi, wymienianymi wcześniej świętami rodzimowierczymi. Notabene czerpały z nich pełnymi garściami. Przykładowo wielkanocne malowanie pisanek czy polewanie się wodą w tzw. lany poniedziałek, to czysto pogańskie tradycje przejęte z Jarych Godów. Nie mogąc zwalczyć tradycji towarzyszących Nocy Kupały, Kościół katolicki przechrzcił ją na Noc Świętojańską. Święto Plonów do dziś jest obchodzone pod nazwą Dożynek. A tzw. bożonarodzeniowe zwyczaje jak kładzenie sianka pod obrus, 12 potraw, puste miejsce przy stole, podłaźniczka czy obdarowywanie się prezentami są żywcem wzięte z tradycji Szczodrych Godów.

Jakie są główne założenia rodzimej wiary? W Kościele katolickim są dogmaty, jest 10 przykazań.

I tu spotkamy się z pierwszą zasadniczą różnicą bo rodzimowierstwo, jako system zaliczany do tzw. religii naturalnych, opierający się na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata, a tym samym niepozostający w opozycji do nauki, w przeciwieństwie do monoteizmów, nie przejawia specjalnej tendencji do popadania w bezkrytyczny dogmatyzm. Z tego względu szczególne znaczenie w rodzimowierstwie słowiańskim ma empatia, wiedza oraz zdolność do samodzielnego myślenia. O naszym człowieczeństwie nie decyduje bowiem żaden gotowy przepis na godne życie, bo wówczas niewiele różnilibyśmy się od maszyn, komputerów i robotów, lecz to jak bardzo potrafimy wczuć się w sytuację innej żywej istoty oraz jak szybko potrafimy kojarzyć zebrane informacje i wyciągać z nich właściwe wnioski. Innymi słowy niech każdy szukający gotowego przepisu na to jak być dobrym i szlachetnym człowiekiem, stara się po prostu takim być.

Inna sprawa, że takie wartości jak poszanowanie życia, szacunek dla przodków czy wręcz  rodziny, poszanowanie cudzej własności, unikanie kłamstw i pomówień – które większość osób doskonale zna z dekalogu, choć ten wymienia je jako drugorzędne, a tym samym mniej istotne niż przykazanie pozwalające Jahwe zdobyć i utrzymać pozycję monopolistyczną w panteonie – są uniwersalne i doskonale znane od wieków w większości kultur. Na tyle oczywiste, zakorzenione i obecne były również w mentalności naszych słowiańskich przodków, że nikt nawet nie widział potrzeby ich spisywania. Tym samym za oczywiste przyjmujemy, że człowiek jest równocześnie częścią przyrody, społeczeństwa oraz rodu.

Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Wierzycie w wielu bogów, czy jednego boga i jego wiele wcieleń?

Każdy człowiek poniekąd wierzy na swój sposób. Rodzimy Kościół Polski jest związkiem otwartym, m.in. w związku z czym w ogólnym rozrachunku nie uzurpuje sobie prawa wyłączności ani w sprawach osobistej wiary, ani przynależności kościelno-organizacyjnej. Jako politeiści oraz wyznawcy religii naturalnej nie ograniczamy nikomu wiary do jakiegoś jednego, konkretnego bóstwa, ani tym bardziej nie narzucamy jedynego globalnego, tzw. uniwersalnego dla wszystkich, sposobu zbliżenia się do absolutu, boga czy też bogów. Jednocześnie uznajemy, m.in. biorąc pod uwagę, iż powstanie religii nie jest procesem natychmiastowym, a tym samym dany system wyznaniowy najlepiej sprawdza się na terenie, na którym powstał i na którym ewoluował, że najbliższa, naturalna Słowianom jest ich własna etniczna wiara.

Z tego względu Rodzimy Kościół Polski reprezentuje wyznanie henoteistyczne (będące formą politeizmu), silnie nacechowane panteizmem. Opiera się ono na przekonaniu o istnieniu Boga Najwyższego, stanowiącego absolut, utożsamianego z naturą i otaczającym nas wszechświatem – czy raczej, w związku z ewolucją tego ostatniego terminu, z wiecznym, nieskończonym i nieograniczonym metawszechświatem. Przejawami Jego poszczególnych aspektów (kolejnymi wcieleniami lub osobnymi tworami boskimi) są inni, pomniejsi bogowie oraz liczne istoty duchowe Mu podległe.

Wierzymy, iż w takiej postaci (jako wieczny, nieskończony i nieograniczony absolut – w sobie zawierający wszelkie racje swego bytu) Bóg Najwyższy nie może zostać w pełni opisany powszechnie używanymi, subiektywnymi, ludzkimi kryteriami, takimi jak np. dalece relatywne pojęcia dobra i zła. Jednocześnie przyjmujemy, iż tym kryteriom (choć w różnej skali) podlegać mogą pozostali, pomniejsi bogowie i boginie, znajdujący się bliżej poszczególnych sfer ludzkiej egzystencji – przy czym i tu ludzka, subiektywna ocena niekoniecznie w pełni musi pokrywać się z rzeczywistością.

Wierzymy również, iż owe pozostałe bóstwa (będące niejako uproszczonymi przejawami Boga Najwyższego) sprawują pieczę nad konkretnymi aspektami związanymi z naturą (z którymi często są wręcz utożsamiane). Stanowić one mogą zarówno poszczególne aspekty natury lub poprzez te aspekty natury mogą przejawiać swe istnienie. Tak politeistycznie pojmowane bóstwa, postrzegane wspólnie (całościowo), również stanowią absolut.

W związku z powyższym, do RKP należeć może każdy rodzimowierca słowiański, niezależnie od tego, czy w jego poglądach wyznaniowych dominują cechy politeizmu czy panteizmu. Innymi słowy, związek stara się zrzeszać wszystkich tych, którzy niezależnie od obranego przez siebie sposobu zbliżenia się do absolutu, czynią to w ramach kontynuacji wiary naszych słowiańskich przodków. Kwestia nazewnictwa, choć indywidualnie dla każdego rodzimowiercy równie istotna, jest w tym przypadku drugorzędna.

Skąd czerpiecie wiedzę o słowiańskim panteonie?

O ile od czasów Aleksandra Brücknera i jego „Mitologii słowiańskiej” nie przybyło specjalnie tekstów źródłowych, to jednak zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch dekad odnotowano znaczny postęp wiedzy o Słowianach, wiążący się z przyrostem ilości źródeł archeologicznych, postępem metodologicznym, a także nową interpretacją źródeł pisanych, stanowiących wciąż główne oparcie w badaniu dziejów Słowian (w tym na płaszczyźnie religijnej).

Powszechnie przyjęło się sądzić, że niewiele pozostało z dawnych wierzeń Prasłowian i rzeczywiście może się tak wydawać, biorąc pod uwagę bogactwo kulturowe naszych przodków, którego to znaczna część na przestrzeni wieków uległa zatraceniu. Z samych wierzeń zachowało się jednak wystarczająco wiele, by nadal pozostały one żywe (czego współcześni rodzimowiercy są najlepszym dowodem). Przyczyniają się do tego nie tylko zapiski ówczesnych kronikarzy czy pozostałości dawnych przekazów i tradycji, znajdujące swe odbicie choćby w folklorze całej (a nie tylko z terenów obecnej Polski) słowiańszczyzny, ale także przychodzące im w sukurs liczne dziedziny naukowe, takie jak np. archeologia czy językoznawstwo. Inna sprawa, że rodzimowierstwo to nie wyłącznie sucha mitologia. Żywa wiara to coś więcej niż tylko metodologiczne, naukowe badania nad nią.

Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

W tym miejscu warto zaznaczyć, że rodzime wierzenia nie przestały istnieć 1000 lat temu, wraz z tzw. „chrztem Polski”, raptem jakby ktoś światło zgasił. Tzw. chrystianizacja przebiegała bowiem – a wręcz powiedzieć można, że cały czas nadal przebiega – stopniowo i to bynajmniej wcale nie gładko i bez oporów (czego najlepszym dowodem jest choćby mająca miejsce na tych terenach w XI w. „reakcja pogańska”). Jeszcze w XVII wieku Kościół Katolicki w swych kazaniach potępiał pogańskie zwyczaje, przy czym rodzimowierstwo – mniej lub bardziej jawnie – cały czas funkcjonowało także w późniejszych wiekach, aż do dnia dzisiejszego. Warto przy tym również wspomnieć, że rodzimowierstwo słowiańskie to nie tylko tzw. „pogaństwo polskie”, lecz także dziedzictwo naszych słowiańskich (lub nawet innych, aczkolwiek pod tym względem bliskich nam kulturowo, których ludność wzajemnie się przenikała) sąsiadów, u których tego rodzaju świadectwa zachowały się znacznie dłużej, a często także w większej liczbie.

Gdyby chcieć natomiast odesłać do konkretnych opracowań to niewątpliwie w pierwszej kolejności należałoby tu wymieniać „Kulturę ludową Słowian” Kazimierza Moszyńskiego czy „Mitologię Słowian” Aleksandra Gieysztora.

Jak można zostać rodzimowiercą? Jak dowiedzieć się w tej kwestii więcej?

Rodzimowiercą się nie zostaje. Rodzimowierstwo to nie tylko system wyznaniowy, ale wręcz swoista filozofia życiowa. Rodzimowiercą się więc po prostu jest lub nie. Co najwyżej można sobie tego faktu w pełni nie uświadamiać. Zostać można natomiast, czy raczej przystąpić do któregoś z rodzimowierczych związków wyznaniowych, takich jak np. wymieniany wcześniej Rodzimy Kościół Polski. Chcąc znaleźć więcej informacji o jego założeniach polecam stronę interentową jak również największą rodzimowierczą grupę facebookową – serdecznie zapraszamy i zachęcamy do odwiedzin.

Gdzie się spotykacie? Kiedy? Czy każdy może do was dołączyć?

Rozpatrując szeroko rozumiane rodzimowierstwo, wiele zależy od specyfiki danej wspólnoty jak i samego regionu. Zwykle obrzędy przeprowadza się na łonie natury, w miejscach szczególnie ważnych dla rodzimowierców, wyróżniających się czymś z reszty otoczenia lub historycznie udokumentowanych jako kultowe. W przypadku Rodzimego Kościoła Polskiego największe obchody świąt są otwarte i publicznie dostępne, a organizowane są najczęściej w mazowieckim chramie, czyli w półotwartej, drewnianej świątyni. Podobnie rzecz ma się w przypadku przynależności do danej wspólnoty. Każda z nich ma zasadniczo swoje kryteria którymi się posługuje. W przypadku rodzimego Kościoła Polskiego wyróżniane są dwie formy przynależności: uznaniowa (oparta na samej tylko deklaracji woli) i formalna (wymagająca złożenia pisemnej deklaracji przystąpienia). Główna różnica między przynależnością formalną a uznaniową polega na zakresie przysługujących w ramach struktury związku praw.

Członkiem Kościoła zostać może każdy, kto z należytym szacunkiem odnosi się do rodzimych, słowiańskich bóstw, czyniąc to w ramach kontynuacji wiary naszych słowiańskich przodków. Osobę taką powinna cechować postawa umiłowania i pielęgnowania narodowej tradycji, kultury oraz języka, o czym przede wszystkim decyduje obrany i realizowany przez tą osobę światopogląd wyznaniowy.

Czy rodzimowierstwo  różni się czymś od pogaństwa i neopogaństwa?

Pogaństwo (łac. pagus – „wioska”) to określenie, często o wydźwięku pejoratywnym, używane zazwyczaj przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animistycznych. Samo słowo „pogaństwo” pojawiło się w V w n.e. Wtedy to miała miejsce wzmożona chrystianizacja Cesarstwa Rzymskiego, której skutecznie opierali się mieszkańcy wiosek. Wioski te po łacinie nazywano pagus i właśnie od tego słowa powstało określenie „pogaństwo”.  Według części odmiennych opinii słowo paganus oznaczało pierwotnie „górala”, mieszkańca górskiej gminy pasterskiej. Początkowo określenie to nie miało więc pejoratywnego znaczenia „wieśniak”. Dopiero w czasach dużo późniejszych wyznawcy religii monoteistycznych zaczęli stosować je w znaczeniu pogardliwym w odniesieniu do wyznawców innych religii.

Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Rodzimowierstwo to z kolei termin odnoszący się zarówno do minionych jak i współczesnych systemów wierzeń etnicznych, które swym zakresem wyraźnie nawiązują do konkretnej grupy kulturowej. Innymi słowy są to systemy oparte na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, zwykle odwołujące się do tradycji przedchrześcijańskich, występujące w obrębie danej grupy kulturowej. Samo pojęcie powstało ze złączenia dwóch słów: „wiara” w znaczeniu zespołu zasad, na których opiera się pogląd na świat oraz „rodzima” czyli właściwa danej społeczności, regionowi – pochodząca z danego narodu, plemienia, ojczyzny, macierzy, domu, miejsca, itd. We współczesnym znaczeniu do powszechnego użytku termin rodzimowierstwo trafił najpóźniej na przełomie XX i XXI wieku, pierwotnie na określenie tradycji słowiańskiej (jako pojęcie najwłaściwsze językom słowiańskim), ostatecznie w Polsce również na określenie pozostałych wierzeń wywodzących się z przedchrześcijańskich, głównie europejskich, tradycji etnicznych (słowiańskiej, celtyckiej, pruskiej itd.) – stąd późniejsza konieczność doprecyzowania terminu przymiotnikiem, np. „rodzimowierstwo słowiańskie”.

Tym samym, jeśli chodzi o pojęcia takie jak rodzimowierstwo i pogaństwo, to poza kwestiami semantycznymi, największa różnica polega na ich zakresie pojęciowym. O ile w przypadku terminu pogaństwo w grę wchodzić mogą wszelkie etniczne, najczęściej politeistyczne systemy wyznaniowe zaliczane do tzw. religii naturalnych, o tyle w przypadku rodzimowierstwa zwykle chodzi o wierzenia wywodzące się z ziem zamieszkiwanych przez Słowian i ludy z nimi się przenikające, a co za tym idzie najbliżej z nimi kulturowo spokrewnionymi.

Jeśli chodzi o termin neopogaństwo to zakres pojęciowy jest jeszcze szerszy bo w potocznym, powszechnym rozumieniu dodatkowo obejmuje ruchy wyznaniowe powstałe na przestrzeni ostatnich kilku wieków, bez wyraźnego odwoływania się do jakiegokolwiek, konkretnego  kręgu kulturowego, a często wręcz niejako w oderwaniu od nich. Dodatkowo, użyty przedrostek neo sugeruje pewną przerwę w ciągłości. Wskazuje, że mamy do czynienia ze swego rodzaju „nowymi poganami”. Tym samym w odniesieniu do rodzimowierstwa słowiańskiego termin ten jest jeszcze bardziej nieadekwatny, gdyż rodzimowierstwo słowiańskie nie jest wyłącznie odtwórstwem lecz przede wszystkim kontynuacją dawnych wierzeń. Rodzimowiercy w żadnym razie nie są więc neopoganami, tak samo jak zdecydowana większość Polaków będąca Słowianami nie jest neosłowianami.

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński

Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.


AUTOR

Komentarze