Tradycja jak malowanie. Czeska Louka i polskie Zalipie wabią turystów

Piękne o każdej porze roku
5 minut czytania
653
0
Emilia Grim
Emilia Grim
30 października 2017

Dzięki pracy uzdolnionych rąk, dwie europejskie wioski przyciągają tysiące turystów. Pięknie malowane domy w małopolskim Zalipiu i czeskiej wsi Louka to małe arcydzieła.

Osoby w podeszłym wieku mają coraz więcej sposobów na spędzanie wolnego czasu w sposób inny niż oglądanie telewizji. Uniwersytety trzeciego wieku i zajęcia dla seniorów stopniowo stają się coraz bardziej popularne i angażują starsze osoby, jednak ta tendencja zdaje się raczej dotyczyć większych ośrodków miejskich. Zawsze bardziej konserwatywna wieś wydaje się z dużym dystansem patrzeć na takie nowości. Nie oznacza to jednak, że wiejscy seniorzy nie potrafią zorganizować sobie wolnego czasu, kiedy już nie muszą żyć pod dyktando gospodarskich obowiązków.

Seniorka, która odmieniła wioskę

Żyjąca we wsi Louka na południu czeskich Moraw, 90-letnia Agnes Kasparkova znalazła bardzo ciekawy i kreatywny sposób na spędzanie wolnego czasu. Czeska seniorka, nie musząc już pracować na roli, swoją emeryturę spędza na artystycznym przyozdabianiu okolicznych domów malując ich fasady. W ten sposób stała się kontynuatorką tradycji, którą przejęła od innej mieszkanki Moraw, która przed nią malowała okoliczne budynki. Dni pani Kasparkowej upływają na pieczołowitym nanoszeniu tradycyjnych morawskich motywów na domy jej sąsiadów. Białe budynki sukcesywnie przyozdabiane są jasnoniebieskimi wzorami i upiększają pejzaż niewielkiej wioski.

Agnes Kasparkova (fot. Obec Louka)

Ambitna Morawianka najbardziej lubi malować miejscową kaplicę. W corocznym rytuale odnawia jej malowanie nanosząc florystyczne motywy nie bojąc się przy tym wyzwania, jakim jest konieczność wspinania się na rusztowania. Jej praca jest całkowicie spontaniczna, nie posiada z góry założonego planu ani harmonogramu swoich prac. Rytm pracy malarki wyznacza jedynie przyroda, która przerywa jej prace na czas zimowy, aby wiosną znów udostępnić jej wapienne białe blejtramy ścian okolicznych domów.

Malowanie wiejskich chat przez kobiety nie jest jednak domeną sędziwej morawskiej emerytki. Warto pamiętać, że na naszej polskiej ziemi również mamy podobne tradycje. W małopolskim Zalipiu od początku XX wieku tamtejsze kobiety przyozdabiają tamtejsze domy kolorowymi ornamentami.

Malowana wioska Louka w Czechach (fot. Obec Louka)

Zalipie – duma Małopolski

Ponad sto lat temu w Zalipiu malowano jedynie wnętrza domów. Najpierw, aby ukryć osmalenia ścian powstałe na skutek dymu wydobywającego się z paleniska, pokrywano ściany wapnem. Później stopniowo ściany zdobiono prostymi wzorami, które z czasem wyewoluowały do kwiecistych, bogatych malunków przypominających hafty.

Z biegiem lat kobiety kolorowymi malowidłami zaczęły pokrywać również wyposażenie domów, aby potem skupić uwagę na fasadach budynków a także na kurnikach, oborach, stajniach czy studniach. Dziś w Zalipiu stoi dwadzieścia pięknie udekorowanych i znanych w wielu zakątkach świata chat, a oprócz nich lokalne panie swoją artystyczną opieką objęły także tamtejszy ośrodek zdrowia i remizę strażacką. Dzięki tej pięknej, wszak nie tak długiej, tradycji niewielka małopolska wieś stała się jedną z wizytówek południowej Polski.

Kiedyś w Zalipiu malowano tylko wnętrza domów

Jak widać, nie dość, że w Czechach i Polsce nie ginie tradycja to nie ginie także duch i twórczy charakter wiejskich kobiet, które bez względu na wiek swój wolny czas chcą poświęcać na kultywowanie lokalnych zwyczajów. Pozostaje mieć nadzieję, że przyszłe pokolenia będą kontynuować te starania.

Emilia Grim
Emilia Grim

Mieszka i pracuje tam, gdzie aktualnie ją poniesie. Blogerka i fotograf-amator. Pisze o filmach, książkach i serialach dla portalu gazeta.pl, współpracuje też z serwisami podróżniczymi. W wolnych chwilach szuka tanich biletów lotniczych, gotuje i dużo czyta.


AUTOR

Polecamy

Komentarze