Trip hop i Banksy, czyli dzika banda z Bristolu

80 uderzeń na minutę może zmienić całe twoje życie
7 minut czytania
316
0
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
22 października 2017
Banksy: "Pensioner Thugs" (fot. chrisdorney/Shutterstock.com)

Artystyczny kolektyw z Bristolu wykreował jeden z najpopularniejszych gatunków brytyjskiej muzyki końca XX wieku – trip hop. Dał też światu jedną z najbardziej tajemniczych postaci świata sztuki – Banksy’ego. Graffiti i „hip hop na kwasie”, oto kwintesencja lat 90.!

Porównanie młodych animatorów kultury z miasta Bristol do bohaterów słynnej „Dzikiej bandy” z Williamem Holdenem w roli Pike’a Bishopa nie jest nadużyciem. Choć bristolska młodzież nie rabowała banków, to zawłaszczała sobie miejską przestrzeń, bawiąc się muzyką i malując graffiti (za to drugie z pewnością policja ich nie kochała). Dodatkowo przejęła nazwę po ekipie Pike’a, nazywając swój kolektyw „Wild Bunch”.

Dzika banda z Bristolu

Ten ogromny soundsystem składający się ze skrajnie różnych osobowości pokazał, że to południowo-zachodnie brytyjskie miasteczko wcale nie jest gorsze od Londynu czy Nowego Jorku. Mimo niewielkiej powierzchni (zaledwie 110 km2), na jego terenie organizowano gigantyczne imprezy trwające niekiedy prawie całą dobę. Hip hop, punk, nowa fala, soul, jazz i reggae stworzyły kolorowy krajobraz miasta, a co za tym idzie tzw. „Bristol Sound” czyli brzmienie będące wypadkową wcześniej wspomnianych stylów. To na tej scenie powstały takie formacje, jak Massive Attack czy Portishead. Z niej również wywodzą się Tricky, Nellee Hooper czy DJ Milo.

Kiedy artysta graffiti o włoskich korzeniach spotyka niemal dwumetrowego czarnoskórego gentlemana i młodego niegrzecznego chłopca o ulicznym stylu bycia, pewnym jest, że musi z tego powstać wybuchowa mieszanka. Robert „3D” Del Naja, Grant „Daddy G” Marshall oraz Andrew „Mushroom” Vowles stworzyli jeden z najsłynniejszych brytyjskich projektów muzycznych – Massive Attack.

Któż z nas nie pamięta nakręconego w Los Angeles jednym ujęciem klipu, w którym wokalistka Shara Nelson przechadza się po ulicach miasta, śpiewając tekst utworu „Unfinished Sympathy”. Zarówno teledysk, jak i piosenka stały się jednym z symboli lat 90., jak również gatunku zwanego przez krytyków „trip hopem”. Określenie to znaczyło mniej więcej tyle samo, co „hip hop na kwasie”.

Charakterystycznie dudniący bas ocierający się o narkotyczne beaty, scratche, szeptane wokale, a wszystko to otoczone dziwną atmosferą mroku i niepokoju – tak pokrótce można by opisać ten styl. Massive Attack  byli jego prawdziwymi architektami, co słychać na ich trzech płytach – „Blue Lines”, „Protection” i „Mezzanine”. Pierwsza z nich była najbliższej tzw. „black music”. Druga stanowiła ciszę przed burzą, a grzmoty nadeszły wraz trzecim krążkiem. Hipnotyczna elektronika, gitary, motywy orientalne i  czuwająca nad wszystkim ciemna gęsta mgła produkcyjna – to właśnie pokazało, że panowie z Bristolu potrafią tworzyć głębokie i niekonwencjonalne utwory. Niestety, z kierunku, w jakim szedł zespół nie był zadowolony Mushroom, który opuścił formację w 1998 roku.

Hip hop na kwasie

Współpracujący z Massive Attack Tricky czyli Adrian Thaws również odniósł spory sukces. Po pojawieniu się na „Blue Lines” i „Protection”, zdecydował się na karierę solową i nagrał genialny, dedykowany swojej matce „Maxinquaye”. Zmysłowy śpiew Martiny Topley-Bird i melorecytacja Tricky’ego stworzyły niepowtarzalny klimat, który docenili zarówno krytycy, jak i słuchacze. Thaws nagrał jeszcze wiele ciekawych albumów (m.in. „Nearly God”, „Pre-Millenium Tension”, „Angels With Dirty Faces” i „Juxtapose”), na których można było usłyszeć efekty jego współpracy z takimi artystami, jak Alanis Morissette, Ed Kowalczyk czy Anthony Kiedis i John Frusciante z Red Hot Chilli Peppers.

12 mil od Bristolu znajduje się miasteczko Portishead. Dorastał w nim urodzony w 1971 roku Geoff Barrow. Jako dwudziestolatek, wraz z Beth Gibbons i Adrianem Utleyem stworzył zespół o takiej samej nazwie, jak miejsce jego dorastania. Grupa na swoich albumach „Dummy” oraz „Portishead” zaprezentowała brzmienie nieco odmienne od repertuaru kolegów po fachu. Ich twórczość była bowiem bardziej jazzowa, inspirowana muzyką filmową. Dopiero na trzecim longplayu „Third” formacja pokazała bardziej eksperymentalne, surowe oblicze, co słychać chociażby po mrocznym i ciężkim singlu „Machine Gun”.

Bristolskie brzmienie zyskało również zainteresowanie takich grup, jak Morcheeba, Zero 7 czy Sneaker Pimps. Sięgały również po nie Björk (była w krótkim związku z Trickym, który był współproducentem dwóch piosenek z jej albumu „Post” – „Enjoy” i „Headphones”. Z kolei producentem jej pierwszych „międzynarodowych” krążków był Nellee Hooper – były członek soundsystemu Wild Bunch, a także współpracownik Massive Attack) oraz Neneh Cherry.

Co ciekawe, istnieje spore prawdopodobieństwo, że „Niebieskie linie” nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie Neneh! To bowiem ona miała zachęcać ekipę Massive Attack do nagrywania materiału (również w jej domu). Poza tym, na pierwszym albumie artystki „Raw Like Sushi” udzielali się Andrew „Mushroom” Vowles i Robert Del Naja (był współautorem kawałka „Manchild”). Warto też wspomnieć o współpracy Massive Attack z Madonną, (wspólnie nagrali cover utworu Marvina Gaye’a „I Want You”) oraz weteranem reggae, Horace Andym (pojawia się praktycznie na każdej płycie grupy).

Skąd zatem taki dystans do pojęcia trip hopu? Z podobnej sytuacji, w której znaleźli się artyści stajni Warp Records, tacy jak LFO, Aphex Twin czy Autechre. Przypisano im łatkę „IDM” (Intelligent dance music). Odcinali się od niej, jak tylko mogli, co miało również miejsce w przypadku ich znajomych z Bristolu. Zabawne było to, iż Massive Attack i Tricky’ego próbowano wrzucić do worka z muzyką dance! Sam Del Naja, odbierając w 1996 roku nagrodę Brit Awards w kategorii „Najlepszy wykonawca muzyki tanecznej” powiedział: „To trochę ironiczne, ponieważ żaden z nas nie potrafi tańczyć”. Trudno o lepsze podsumowanie wszelkich prób klasyfikowanie muzyki wedle wymyślonych gatunków.

Banksy, kim jesteś?

Mówią, że Robin Gunningham. Jeszcze inni zwą go Robertem Banksem. Prawdopodobny rok urodzenia – 1974. Specjalizuje się w street arcie, a w swej sztuce łączy czarny humor z polityką. Twórca graffiti, szablonów oraz instalacji. Pacyfista, nieprzepadający za kapitalizmem. Grafiki, symbole, slogany – to wszystko elementy jego prac. Przyjaźni się również z niejakim 3D, którego twórczość była dla niego inspiracją. Zaraz – a może 3D i Banksy to ta sama osoba?

Zwróćmy uwagę na kilka drobnych informacji, które mogą to sugerować:

– Sztuka Banksy’ego przypomina dzieła graficzne Del Nai;

– Banksy zaprojektował okładkę płyty Blur „Think Tank”. Lider formacji, Damon Albarn to kolega 3D, z którym protestował on przeciwko wojnie w Iraku;

– obaj preferują aktywność polityczną poprzez sztukę (Del Naja, podobnie jak Banksy słynie z silnego zaangażowania społeczno-politycznego, czego najlepszym przykładem jest wspieranie przez obu panów Palestyny);

– Tam, gdzie Massive Attack, tam i Banksy (zbieżność tras koncertowych grupy i pojawienia się nowych prac artysty może być nieprzypadkowa);

– Kumpel 3D, z którym notabene stoczył kiedyś największą brytyjską bitwę graffiti, pionier drum & bassu, DJ i producent Goldie, mówiąc o Banksym w podcaście Scroobiusa Pipa „Distraction Pieces”, rzucił imieniem „Robert”, co miało rzekomo oznaczać Del Naję.

Owe rewelacje zostały jednak zdementowane przez samego Roberta, który twierdził, że Banksy (prywatnie jego kumpel) po prostu pojawił się na kilku koncertach Massive Attack. Poza tym, między panami jest dziewięć lat różnicy (Del Naja to rocznik 65′). Niby ma to małe znaczenie, bo metrykę zawsze można zmienić, ale mimo wszystko warto zastanowić się nad tym, czy wiara w podsycane przed żądnych sensacji dziennikarzy plotki ma jakikolwiek sens.

Bez względu na to, kim naprawdę jest Banksy, jego twórczość to istotna część kultury Bristolu, podobnie jak muzyka Massive Attack i innych artystów z tego miasta.

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki

W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.


AUTOR

Polecamy

Komentarze