Naukowcy sądzą, że weganizm niekoniecznie musi zbawić Ziemię

Dieta roślinna wcale nie taka dobra?
5 minut czytania
1249
1
Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
30 października 2017

Mało rzeczy jest w stanie wzbudzić tak gorące emocje jak kwestie diety i żywienia. Niektórzy twierdzą, że tylko religia i polityka potrafią równie podnieść ciśnienie w konwersacji. W dyskusjach dotyczących tego, jak się odżywiać, częsty jest spór pomiędzy wszystkożercami i weganami na temat wpływu danej diety na nasze środowisko, który rozpala często różne fora i jest przedmiotem debaty w zainteresowanych tematem kręgach.

Jednym z koronnych argumentów zwolenników wegańskiego żywienia od zawsze było wskazywanie, że uprawa roślin zajmuje objętościowo znacznie mniej miejsca niż hodowla zwierząt. Z tego wysuwa się zazwyczaj wniosek, że gdyby powszechna stała się dieta stricte roślinna, można by tym samym nakładem środków wyżywić znacznie większą liczbę osób i rozwiązać problem niedożywienia w wielu regionach świata. Jak się jednak okazuje, wcale nie musi tak być.

Weganizm nie pomaga naszej planecie?

Opublikowane w zeszłym roku w magazynie Elementa badanie pokazało, że zmniejszenie ilości produktów zwierzęcych w diecie rzeczywiście wpływa na zwiększenie wykorzystania danego areału pod kątem wydajności produkcji rolnej. Jednakże całkowite wyeliminowanie produktów zwierzęcych z jadłospisu i wyeliminowanie przez to konieczności ich hodowli, wcale nie zapewnia najwyższej wydajności i nie jest magicznym remedium na głód.

Naukowcy zestawili ze sobą dziesięć modeli żywienia uwzględniając w tym: dietę wegańską, dwie wegetariańskie (zawierającą produkty mleczny oraz ich pozbawioną), cztery diety uwzględniające wszystkie rodzaje pożywienia, dietę niskotłuszczowo-niskocukrową oraz typowy dla społeczeństwa amerykańskiego niezdrowy sposób odżywiania. Porównanie pokazało, że dieta wegańska jest w stanie wyżywić (przy wykorzystaniu takiego samego areału) mniejszą liczbę ludzi niż obie diety wegetariańskie i dwie spośród diet „wszystkożernych”.

Źródło: elementascience.org

Analiza naukowców wykazała, znane wszystkim nie budzące wątpliwości przekonanie, że oparcie diety tylko o produkty roślinne w sposób znaczący zmniejsza konieczność wykorzystania dużych powierzchni dla wyżywienia danej grupy ludzi. Obrazowo można to przedstawić następująco: o ile aby wyżywić przez rok przeciętnego Amerykanina (stosującego przeciętną amerykańską dietę) potrzeba 2,5 akra ziemi (powierzchnia zbliżona do dwóch boisk do piłki nożnej), to do wyżywienia osoby żywiącej się według diety wegetariańskiej lub wegańskiej wystarczy jedynie pół akra.

Weganizm nie pozwoli wykorzystać potencjału planety w pełni

Przeprowadzona w ramach badania symulacja pokazała jednak, że całkowite wyeliminowanie zwierząt i produktów zwierzęcych z diety powoduje niewykorzystanie całej ziemi, która mogłaby wyżywić większą populację. Powodem tego jest to, że różne rodzaje upraw i hodowli wykorzystują różne rodzaje ziem i w różny sposób na nie wpływają. Ziemie pastewne źle nadają się do upraw, ale są idealne do wypasania bydła; grunty orne pod uprawy wieloletnie pozwalają na kilkukrotne zbiory upraw w ciągu roku, umożliwiając wykorzystanie części z nich jako pasze dla inwentarza; z kolei tradycyjne uprawy rolne są bazą dla warzyw i owoców.

Spośród badanych modeli żywieniowych te zawierające większą ilość mięsa wykorzystują wszystkie rodzaje gruntów ornych oraz ziemie pastewne. Te zawierające ograniczoną ilość mięsa lub go pozbawione charakteryzuje różny stopień wykorzystania wszystkich rodzajów ziem. Dieta wegańska stanowi w tym kontekście jednak oddzielną kategorię – nie wykorzystuje bowiem jako jedyna gruntów pastewnych, co znacząco obniża jej potencjał w kontekście wyżywienia jak największej ilości ludzi.

Weganizm nie pozwoli wykorzystać potencjału planety w pełni

Przytoczone tu badanie jest oczywiście pewnym uproszczeniem opartym na syntetycznym modelu i nie możne być podstawą do wyciągania definitywnych wniosków. Co ważne studium nie odnosiło także się do kwestii etycznych i filozoficznych, które często są podstawowym powodem do przejścia na dietę wegańską.

Jednakże wyniki opracowania pokazują pewną istotną zależność, która kłóci się z wypowiadanymi często przez wegan w formie dogmatu sentencjami o jedynej słusznej postawie, jaką miałoby być nie dotykanie w kuchni wszystkiego, co pochodzi od zwierząt. W uwzględnionym przez badaczy kontekście zrównoważonego rozwoju badanie dało zaskakującą i dającą do myślenia odpowiedź, która – kto wie – może zmieni nieco kierunek, w którym toczy się dyskurs o wpływie żywienia na nasze otoczenie. Być może, nie uznający sprzeciwu apologeci wegańskiego stylu życia wezmą pod uwagę fakt, że sprawa, o którą walczą jest bardziej skomplikowana niż to zakładali.

Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska

Z wykształcenia pedagożka, z zamiłowania obserwatorka. Lubi jeść, czytać, pisać i malować – w tej kolejności. Od niedawna odkrywa uroki życia #po30. Nigdy nie myślała, że pokocha dobre seriale równie mocno, jak dobre książki. Kiedyś wróci do wypalania gliny.


AUTOR

Polecamy

Komentarze