Wielu z nas przestało czuć się Hiszpanami – mówi Cèsar Ferioli, kataloński rysownik

Na ile realne jest widmo wojny domowej w Hiszpanii?
8 minut czytania
812
0
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
3 października 2017
fot. Dino Geromella/Shutterstock.com

Sytuacja w Hiszpanii nabrzmiewała od kilku tygodni, zaś niedzielne zamieszki w Barcelonie i innych katalońskich miastach, gdzie rządowa policja brutalnie atakowała uczestników referendum w sprawie niepodległości Katalonii, zszokowały świat. Udało nam się na gorąco porozmawiać z Cèsarem Feriolim, katalońskim rysownikiem komiksów, uczestnikiem tych zajść.

Kasia Nowakowska: Jak wygląda teraz Barcelona, po niedawnych zamieszkach?

Cèsar Ferioli: Zarówno w Barcelonie, jak i we wsi, w której mieszkam i w całej Katalonii, toczy się normalne życie. Jedyne wskazówki, że działo się tutaj coś okropnego, można znaleźć na publicznych budynkach, takich jak szkoły – bo to w nich głównie odbywało się głosowanie w referendum – wyważone drzwi, wybite okna, zniszczone wnętrza. Myślę, że na filmikach z ataków policji dobrze widać, że to się dzieje w szkołach.

Udaje się wam zachowywać taki spokój w obliczu tego, co zaszło?

Oczywiście, że to nas mocno zaprząta i angażuje – nie rozmawiamy o niczym innym. Staramy się jednak zachowywać normalnie, prowadzić swoje życie jak do tej pory. Prawda jest taka, że kwestia niepodległości Katalonii jest dyskutowana publicznie od siedmiu lat, ale wydarzenia z 1. października zmieniły wszystko. Planujemy ogólnonarodowy strajk 3. października – w zamierzeniu pokojowy, ale trudno przewidzieć co się wydarzy. Rządowa policja (guardia civil) wciąż tu jest…

katalonia
Nie zawsze jest tak miło (fot. Luis becerra/Shutterstock)

Brałeś udział w referendum, mimo, że władze Hiszpanii oficjalnie uznały, że jest ono „nielegalne“?

Tak, oddałem głos za niepodległością. Referenda są w pełni dopuszczalne w hiszpańskim prawie. To jedność Hiszpanii jest czymś, czego naruszać nie wolno – w oczach Hiszpana to największa zbrodnia. Mógłbym długo się rozwodzić nad tym, jak została stworzona i przyjęta hiszpańska konstytucja z 1978 roku – odbyło się to między innymi z wykorzystaniem drogi referendalnej właśnie – ale nie chcę zanudzić polskich czytelników proceduralnymi szczegółami.

Dlaczego tak zagłosowałeś?

Bo uważam, że gwarantują mi to podstawowe prawa człowieka, które są starsze, niż konstytucja, napisana pod wpływem myśli frankistowskiej, która leży u podstaw militarnej potęgi Hiszpanii. Już czas żebyśmy ją podważyli albo poddali się tej dyktaturze.

Przedwyborcze sondaże sugerowały, że niespełna 50 proc. ludzi poprze niepodległość – wstępne wyniki głosowania pokazują zaś, że „za“ było aż 90 proc. głosujących. Co wpłynęło na tak wysoki wynik?

Zacznijmy od tego, że ludzi uprawnionych do głosowania było 5,3 miliona a zagłosowało mniej niż połowa: 2,4 miliona. Prawie trzy miliony nie poszło do urn – około 800 tysięcy dlatego, że im to fizycznie uniemożliwiono: punkty wyborcze zostały zamknięte, urny skonfiskowane przez policję… Zostaje nieco ponad dwa miliony ludzi, którzy nie zagłosowali, choć mogli – czemu? Zapewne dlatego, że mieli to w nosie. Być może też niektórzy ulegli hiszpańskiej rządowej propagandzie, która uznała referendum za nielegalne i wzywała, by nie brać w nim udziału.

Na pewno część osób, która nie głosowała, rzeczywiście i szczerze ma takie przekonanie, że nie należy oddzielać się od Hiszpanii – ale teraz nie dowiemy się, co myślą i jak wielu z nich po prostu dało się zastraszyć, widząc, co się dzieje na ulicach i w lokalach wyborczych.

Z drugiej strony ci którzy odważyli się mimo wszystko oddać swój głos na „tak“, te dwa miliony ludzi, byli na tyle zdeterminowani, że nie odstraszyła ich nawet perspektywa konfrontacji z policją. Zagraniczni obserwatorzy obecni podczas głosowań podkreślają też, że proces demokratyczny był bez zarzutu, jedynie ataki policji spowodowały zakłócenia.

SPAIN-POLITICS/CATALONIAA woman yells at riot police near a a polling station for the banned independence referendum in Barcelona, Spain, October 1, 2017. REUTERS/Enrique Calvo

Opublikowany przez Euronews English na 1 października 2017

Co teraz? Na ile realne jest widmo wojny domowej? Katalońscy separatyści szczycili się zawsze swoim pokojowym podejściem – czy ono może się teraz zmienić?

Nie wiem. Jedyne, czego jestem pewien w tej chwili, to że hiszpański rząd nie zamierza ograniczać się do przewidzianych prawem działań, by zatrzymać ewentualną niepodległość Katalonii. Jednym z mankamentów hiszpańskiej demokracji jest brak realnego trójpodziału władzy. W dodatku to „oni“ mają armię, samoloty i żołnierzy mogących strzelać do ludzi czymś innym, niż gumowe kule. Zawsze sądziłem, że nie zrobią tego – nie dlatego, że nie wierzę, iż nie byliby do tego zdolni – bo zjednoczona Europa do tego nie dopuści. Dziś, wysłuchawszy stanowiska rozmaitych unijnych oficjeli oraz poszczególnych europejskich rządów, czuję się okropnie osamotniony. Myślę, że podobne uczucia mają syryjscy uchodźcy.

Wojna domowa – oby nie. To mogłaby być jedynie masakra ludności cywilnej przez profesjonalną armię, bo my żadnej armii nie mamy. Pewnie unijni kanclerze by to w końcu zatrzymali, ale nie w imię praw człowieka, tylko pieniędzy. Hiszpania jest bankrutem – pięć razy większym niż Grecja – a Unia Europejska dba o swoje dochody. To smutne, że kasa liczy się bardziej, niż ludzkie cierpienia, ale nie ma sensu udawać, że jest inaczej.

Uważasz się za Katalończyka?

To jest znacznie bardziej skomplikowane z mojej osobistej perspektywy. Moja mama była Hiszpanką, tato Włochem. Ja urodziłem się w Katalonii w czasach, gdy ten naród „nie istniał“, jak głosiła frankistowska dyktatura. Mówienie po katalońsku było zakazane poza sferą ściśle prywatną: w domu, między przyjaciółmi. Ja w dodatku byłem w połowie Włochem, uczęszczającym do włoskiej szkoły – niemal nie miałem styczności z katalońską kulturą i dziedzictwem. Dopiero po śmierci Franco z popiołów zaczął się odradzać stary, a dla mnie zupełnie nowy, kraj. Jego historia mnie urzekła i zafascynowała, stała się częścią mnie. Wielu ludzi ma podobne doświadczenia.

Photo of Barcelona last night, in what is developing into the biggest challenge to the post Franco regime in 39 years….

Opublikowany przez Reel News na 21 września 2017

Tożsamość hiszpańska kolei zaczęła mi ostatnio coraz bardziej ciążyć – wydarzenia z niedzieli przeważyły szalę. Wielu z nas przestało czuć się Hiszpanami, bo nie możemy czuć się częścią państwa, które uważa nas za obcych. W wielu hiszpańskich miejscowościach skandowano „bierzcie ich“, gdy siły rządowej policji wyruszały do Katalonii. Jak można czuć wspólnotę z tymi, którzy wcale cię nie chcą? Oczywiście są Hiszpanie, którzy sprzeciwiają się takiej postawie, ale oni nigdy nie znajdą się u władzy.

Jak wspomniałeś, Katalończycy wiele wycierpieli podczas reżimu Franco. Patrząc na ostre reakcje hiszpańskiego rządu, można pytać, czy to się nie powtórzy?

Dla starych ludzi, takich ja ja, szalenie frustrujące jest, że znów musimy walczyć dokładnie przeciwko tym samym siłom, co 40 lat temu. Ta sama jest złość, ta sama nienawiść. To są nawet ci sami ludzie – synowie czy wnukowie akolitów generała Franco. Niczego nie zmieniły lata demokracji – partie są zbyt słabe, zgadzają się na wszystko, byle utrzymać fasadę nowoczesnej republiki z parlamentem i wyborami, dzięki czemu możemy być w Unii Europejskiej. Ale prawdziwa władza spoczywa w rękach tych, którzy mają pieniądze i stanowią prawo, a to są wciąż te same rodziny o dobrze znanych nazwiskach.

Over 460 people injured in Catalonia during referendum: Barcelona mayor http://ift.tt/2hELHTU

Opublikowany przez Dr Asif Shahid na 1 października 2017

Boicie się?

Owszem, boimy się. I jesteśmy wkurzeni. Wiemy też, że racja jest po naszej stronie i zamierzamy wytrwać, bez względu na to, kto i ile razy nas uderzy. Na tym polega siła Katalończyków. Zawsze to wiedziałem, ale wczoraj poczułem na własnej skórze.

Były nas setki – ludzi siedzących po kilkanaście godzin, by bronić lokali wyborczych, chronić tych, którzy chca oddać głos. Wśród tego tłumu znalazło się wielu moich sąsiadów, ludzi, którzy nie popierali wcześniej idei niepodległości, ale postępowanie hiszpańskiego rządu ich rozwścieczyło. I tak hiszpańskie represje przyczyniają się do budowy katalońskiego państwa…

Na koniec tego długiego i wyczerpującego dnia, gdy głosy zostały zebrane i policzone, urządziliśmy imprezę, na którą zaproszeni byli wszyscy: Katalończycy, Hiszpanie, obcokrajowcy. To nie była huczna impreza: po prostu siedzieliśmy, uśmiechaliśmy się do siebie, gadaliśmy. Hiszpański rząd de facto pomaga nam osiągnąć jedność, ale nie jest to ta jedność z Hiszpanią, którą próbuje wymusić siłą.

Cèsar Ferioli (fot. archiwum prywatne)

Cèsar Ferioli – rysownik disneyowskich komiksów o Myszce Miki i Kaczorze Donaldzie, od 1989 roku związany z duńskim Egmontem. Ostatnio było o nim głośno w Polsce, gdy jedna z narysowanych przezeń przygód Sknerusa McKwacza została osadzona w Krakowie.

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska

Od ponad dziesięciu lat „robi w słowie” jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.

Put on your red shoes and dance the blues.


AUTOR

Komentarze