Andrzej „Piasek” Piaseczny wyrzucony z szafy. Bo wierzy w Boga i hajs Kurskiego

"Z nami albo przeciwko nam"
5 minut czytania
16249
11
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
20 listopada 2017
fot. Serecki, CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons

Andrzej Piaseczny w jednym z wywiadów przyznał, że bliżej mu do Boga niż na gejowską paradę, co oburzyło środowisko LGBT, a popularny dziennikarz (gej) zrobił coming out w imieniu artysty, a do tego zarzucił mu, że sprzedał duszę Kurskiemu.

Po raz pierwszy publicznie o orientacji Andrzeja Piasecznego wypowiedział się w 2014 roku tancerz, Michał Piróg, który w swojej książce zasugerował, że ma na swoim koncie kilkuletni związek z muzykiem. Piasek nie komentował doniesień na ten temat, zresztą o swoim życiu prywatnym nie mówi wcale. Poza jedną dawną sesją ze starszą od siebie narzeczoną, nie pokazywał się z kobietą, nie opowiadał też o miłosnych podbojach, a jeśli już wspominał o bliskich, to tylko o swojej rodzinie.

Pod skrzydłami prezesa

Od kilku sezonów artysta zasiada w jury programu The Voice of Poland, pojawia się też na koncertach organizowanych przez Telewizję Polską. Dla tych, którzy pewni byli orientacji muzyka, współpraca Piaska z TVP wydawała się lekko nie na miejscu. Jak przelała się czara goryczy? –  W czasach, w których wszyscy chcemy wymachiwać różnymi flagami i pokazywać, że jesteśmy z czegoś dumni, organizując uliczne parady, to ja ogłaszam wszem i wobec, że jestem dumny z tego, że wierzę w Boga – wyznał Piasek w wywiadzie, którego udzielił Gazecie Krakowskiej.

Choć na temat wywiadu wypowiedzieli się między innymi autorzy bloga nasze-wielkie-krakowskie-wesele.pl, to najbardziej emocjonalnie zareagował Piotr Grabarczyk – wspomniany już dziennikarz – który przy okazji dokonał coming outu w imieniu Piaska, pisząc, że bywa on w gejowskim klubie, a także chętnie podrywa chłopaków na Facebooku. Dziennikarz uznał, że Piasek – oczywiście dla dobrej pensji i ciepłej posady – wypiera się swojej orientacji, zamiast jawnie o niej powiedzieć, a do tego wszystkiego czyni jeszcze wyznania wiary.

Przede wszystkim artysta

Nie mam informacji z pierwszej ręki o tym, jaka jest orientacja Piaska, ale zakładając, że jest gejem nie widzę powodu, dla którego miałby publicznie o tym opowiadać. Myślę, że gdyby miał żonę i dzieci, byłoby nie fair, gdyby rzeczywiście rwał chłopaków na fejsie albo latał do gejowskich klubów. Gdyby w telewizji publicznej zatrudniony był jako reporter i robił przekłamane materiały o LGBT, to byłaby to całkiem inna historia. Tu mamy piosenkarza, który pracuje jako juror i trener w programie muzycznym, nie prawi morałów, nie kreuje się na żaden autorytet, kojarzy się wyłącznie z muzyką, więc dlaczego miałby opowiadać o swoim życiu intymnym tylko dlatego, że sypia – podobno – z facetami.

Post Grabarczyka na Facebooku

Nie wiem czy bliska relacja z Bogiem, o której wspomniał Andrzej Piaseczny, to też jest zagranie pod finanse, ale wierzę, że wcale nie musi tak być. Naprawdę są na tym świecie wierzący geje, są nawet tacy, którzy głosują na PiS, przyjmują komunię, gardzą paradami i nie identyfikują się z postulatami środowisk LGBT. Serio. Są też tacy geje, którzy nie demonstrują swojej orientacji, bo nie mają na to ochoty. Są tacy, którzy chcą adoptować dzieci, ale też tacy, którzy uważają, że dwóch facetów nie jest w stanie ogarnąć dziecka. Tacy, którzy lubią szybki seks w toalecie i tacy, którzy wolą pod kołderką i z jednym tylko partnerem. Tacy, którzy ubierają się w obcisłe rurki i kolorowe koszulki oraz tacy, którzy lubują się w garniturach. Tacy, którzy wspierają prawicę i tacy, którym zdecydowanie bliżej do partii Razem.

Nie wszyscy chcą tego samego

Fakt, że jestem kobietą (a do tego feministką) nie oznacza, że chodzę na protesty z transparentem: PiSiory, łapy precz od mojej cipki. Nie czuję tego, tak samo jak nie czuję, że w obronie zwierząt powinnam iść śladem Joanny Krupy i rozebrać się do kalendarza, choć oczywiście wkurza mnie noszenie naturalnych futer. Każdy ma jakąś swoją wrażliwość, każdy ma jakiś sposób wyrażania siebie, do tego różne poglądy i priorytety.

Rozumiem Piaska, który chce sobie zarobić hajs, więc nie obnosi się ze swoją orientacją, która mogłaby mu zaszkodzić. Sama nie wiem, czy miałabym jaja, żeby narazić pracę dla obrony własnych przekonań. A przecież w przypadku Andrzeja Piasecznego nie mówimy o etacie, który mógłby na drugi dzień zamienić na inny, a o naprawdę solidnej karierze. Zresztą, nie każdy urodził się, żeby zmieniać świat, przecierać szlaki, nie każdy też ma ochotę publicznie mówić o prywatnych sprawach, bez względu na to, czy są pikantne czy nudne.

Piasek nie ma obowiązku mówić o swojej orientacji, ma też prawo do swoich poglądów, które być może nie są podobne do poglądów innego geja. Może dlatego, że nie muszą, bo definiuje nas dużo więcej rzeczy niż nasza orientacja. Wskazywanie palcem, że ktoś jest gejem tylko po to, by temu komuś utrzeć nosa, uważam z kolei za coś niestosownego i wyjątkowo słabego.

Ludzie są różni i chciałabym, żeby nieważne było to z kim sypiają, a jacy są, żeby byli kimś więcej niż ich orientacja. Ja w Piasku widzę zdolnego, rozwijającego się cały czas artystę i mam, nomen omen, w dupie z kim sypia.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze