Cała Polska mówi o seksie!

#SEXEDPL – kampania edukacyjna Anji Rubik i Dziewuch
5 minut czytania
6304
2
Luca
Luca
2 listopada 2017
#sexedpl/Iza Grzybowska

Dziewczynki nie kumają matmy, prezerwatywa przeszkadza w seksie, a masturbacja jest niedojrzała – tyle mniej więcej można dowiedzieć się na lekcjach WDŻ w polskiej szkole. Polscy celebryci wzięli więc zaniedbaną edukację we własne ręce. Efektem jest akcja #SEXEDPL, której patronuje Anja Rubik.

Kształcenie seksualne nigdy nie było mocną stroną polskiego systemu edukacji i polskiego modelu rodziny. Wygląda na to, że sytuacja jest coraz gorsza, bo choć wreszcie wprowadzono niemal powszechnie tak zwane „wychowanie do życia w rodzinie” (jako przedmiot dodatkowy), to treści przekazywane na tych lekcjach są, mówiąc wprost, beznadziejne. Podtrzymywanie nierówności płciowej, a zamiast wiedzy o antykoncepcji – stek przesądów. O tolerancji nie ma nawet co wspominać.

Nie trzeba chodzić do ginekologa?

Poniżej garść krążących po sieci cytatów z aktualnego podręcznika do WDŻ. Z komentarzy na stronach internetowych można wywnioskować, że jego treść w ostatnich latach nie zmieniła się wiele, ale szokuje wciąż na nowo. Nic dziwnego.

„Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór, bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, ‚siewcą’, natomiast jej ciało ‚glebą’, w której będzie wzrastało nowe życie”.

„(…) jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta”.

Cytaty pochodzą z: "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum", red. Teresa Król.

Opublikowany przez List Otwarty na 27 października 2016

„Dla wielu młodych ludzi masturbacja jest problemem; przyznają, że czują się z tym źle i chcieliby umieć się od niej powstrzymać. Nie dramatyzując problemu, dobrze byłoby potraktować go w kategoriach zadania: ‚Wiem, że to jest zachowanie niedojrzałe, chcę osiągnąć dojrzałość, więc podejmuję trud uporania się z nim’”.

„Stosowanie środków antykoncepcyjnych jest uzależnieniem losu swego i dziecka od techniki i farmacji. Jeśli pomimo stosowania antykoncepcji zaistnieje ciąża, kobieta przenosi odpowiedzialność za ten fakt na lekarza, który zalecił dany środek, lub producenta. Czuje się oszukana, zaś poczęte dziecko nazywa ‚wpadką’ i traktuje jak intruza”.

„Pigułki dnia następnego, czyli tzw. antykoncepcja awaryjna – ze względu na mechanizm działania zostaną one omówione w dziale dotyczącym środków wczesnoporonnych”.

„Ginekolog to nie dentysta – regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna”.

Mary Komasa w kampanii #sexedpl (fot. Iza Grzybowska)

W zamierzchłych czasach, gdy ja chodziłam do liceum, edukacja seksualna odbywała się na zastępstwach. W gablocie ze zmianami w planie widniało: „3. lekcja – seks w okienku”. W sprzyjających okolicznościach seks prowadziła pani od biologii, w niesprzyjających – pan od informatyki. Okazuje się, że niewiele się zmieniło. A tam, gdzie zajęcia prowadzą osoby z powołaniem i w wyznaczonym na to czasie – podstawa programowa skutecznie je zniechęca. Nie bardzo bowiem wiadomo, czy realizować ją wbrew własnym przekonaniom i zdrowemu rozsądkowi, czy prowadzić merytoryczne zajęcia wbrew podręcznikowi, ryzykując problemy zawodowe.

Minutowe filmy o seksie podbijają internet

W tej sytuacji wielu Polaków dochodzi do (nienowego) wniosku, że edukację seksualną lepiej poprowadzić poza szkołą. Argument, że powinni to uczynić rodzice czy opiekunowie dziecka, jest o tyle chybiony, że nie każdy rodzic posiada aktualną, rzetelną, wolną od uprzedzeń wiedzę; poza tym zasadniczo nie umiemy gadać z naszymi dziećmi o seksie.W tej sytuacji sensowne wydaje się sięgnięcie po media, z których korzystają młodzi ludzie. Wychodząc z tego założenia, Anja Rubik we współpracy ze stowarzyszeniem Dziewuchy Dziewuchom stworzyła kampanię edukacyjną w postaci jednominutowych filmów, oznaczonych tagiem #sexedpl. Spoty publikowane są na kanałach YouTube Dziewuch i #sexedpl, a także na Facebooku i Twitterze.

W kampanię zaangażowały się polskie gwiazdy, politycy i artyści: Maciej Stuhr, Monika Brodka, Maffashion, Robert Biedroń i wielu innych. Została zrealizowana praktycznie bez budżetu, każdy z jej twórców i uczestników poświęcił swój czas i pracę za darmo. „Od 28 października cała Polska zacznie mówić o seksie” – głosiło hasło zapowiadające akcję. Od tego dnia codziennie w internecie pojawia się jeden minutowy filmik, poruszający jakieś zagadnienie związane z wiedzą o życiu seksualnym. Jako pierwsze ukazały się: film Brodki o świadomej zgodzie, Macieja Stuhra o uświadamianiu córki i dwa filmiki z Maffashion prezentującą metody antykoncepcji. Przy każdej metodzie prócz prezerwatyw wprost podano informację, że nie chroni ona przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. To ogromnie ważny i często pomijany temat. W kampanii pojawia się także temat homoseksualizmu, którego nie znajdziemy w podręczniku do WDŻ.

Pierwsze filmy bardzo szybko trafiły do młodzieży, być może także dzięki temu, że są krótkie. Wybór tej formy przekazu wydaje się trafny, mówimy bowiem o pokoleniu, którego językiem są vlogi. Przygotowywanie akcji dla młodzieży przez dorosłych zawsze niesie ze sobą ryzyko, że kompletnie nie trafimy w target. Wygląda jednak na to, że młodzi ludzie, dla których stworzono #sexedpl, złapali przekaz i odpowiadają na niego. Vloger MIWASKI, zainspirowany kampanią, umieścił sześciominutowy film o swoim pierwszym razie. Nagranie zawiera gorzkie słowa pod adresem edukacji seksualnej w szkole i domu rodzinnym i pokazuje smutną prawdę o tym, jak młode osoby homoseksualne są pozostawione same sobie.

Rodzice: nie chcemy takiej edukacji seksualnej

Tymczasem w sieci pojawiają się głosy rodziców sprzeciwiających się tej formie edukacji. Wśród zarzutów przeczytać można, że ci sami celebryci angażują się już w każdą akcję, stając się „ekspertami od wszystkiego” lub że dziecko może poczuć się nieswojo, trafiając w internecie na filmik o masturbacji. Oczywiście nie zabrakło także aluzji do moralności zaangażowanych twórców. „Edukacji seksualnej ma uczyć osoba, która sama ma problemy z życiem u boku męża” – pisze jedna z internautek.

Pytanie brzmi, czy to, co tak gorszy dorosłych, na pewno gorszy również młodzież. I czy kształcenie ideologiczne w oficjalnym programie nauczania nie oburza znacznie bardziej, niż minutowy film o tym, że masturbacja jest okej. W nauczaniu o życiu płciowym najważniejsza jest rzetelna wiedza oparta na faktach, a także uczenie tolerancji i poszanowania granic drugiej osoby. Moim zdaniem po raz pierwszy pojawiła się naprawdę ładna, rzetelna, atrakcyjna i przemyślana kampania, która ma wszelkie szanse faktycznie trafić do odbiorców. I być może naprawdę zmienić coś na lepsze.

Luca
Luca

Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: „Luca”.


AUTOR

Polecamy

Komentarze