Cokolwiek zrobisz – będzie źle. Rzecz o rodzicielskim poczuciu winy

Wszyscy tak mamy
6 minut czytania
437
2
Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
27 listopada 2017

Jeśli jesteś rodzicem, znasz poczucie winy bardzo dobrze. Co byś nie zrobił, zawsze masz sobie coś do zarzucenia. To normalne, wszyscy tak mamy, więc odetchnij, rozluźnij ramiona – wszystko robisz dobrze.

Urodziła się jednocześnie z moim pierwszym dzieckiem i, jak dziecko, chodzi za mną nawet do łazienki. Rośnie bardzo szybko, nie daje o sobie zapomnieć i ciągle na nowo chce mojej uwagi. Karmi się w zasadzie wszystkim. Przed porodem uprzedzą was o nieprzespanych nocach, kolkach i trądziku niemowlęcym, ale o tym nie. Razem z dzieckiem rodzi się Twoja Wina.

Samobiczowanie to rodzicielska codzienność

Twoja wina, matko, że nie dobrałaś ubrania do pogody i się przeziębiło albo płacze z gorąca. Twoja, ojcze, że zapomniałeś przekąsek na spacer i krzyczy z głodu. Twoja, że źle żywisz, za mało podajesz witamin albo za dużo, że gotujesz niesmacznie widać, skoro nie je. Jeśli płacze w autobusie, to twoja wina, ludziom przeszkadza, a ty w telefon patrzysz zamiast przywołać bachora do porządku. Albo przywołujesz, więc twoja wina, bo głos podniesiony, na dziecko krzyczy rodzic wyrodny. Każdy normalny umie uspokoić dziecko w pięć sekund, żonglując kluczami na jednej rzęsie i śpiewając pieski małe dwa, a wszystko to cicho i dyskretnie, tu ludzie zmęczeni z pracy wracają.

To nie twoja wina

Twoja wina, że nie protestujesz, gdy szkoła zadaje siedemsetną pracę domową w tym miesiącu. Dziecko powinno spędzać czas w ruchu, na dworze, twoja wina! Ale nie wychylaj się, bo jak walczysz ze szkołą, to najgorzej. Na dziecku się odbije i będzie twoja wina, że nie umiesz się dostosować i nie szanujesz pedagogów. W szpitalu albo przychodni jeszcze gorzej. Pacjent ma się grzecznie poddać procedurze, a że ma dwa lata i jest przerażony? Tu się proszę pana życie ratuje, nikt nie ma czasu się roztkliwiać nad zakładaniem wenflonu. Proszę nie przeszkadzać, bo będzie pana wina, zresztą chyba wszyscy chcemy, żeby personel był nadal miły, tak? Płacze i ma traumę? Pana wina, trzeba wspierać dziecko, protestować, gdy sytuacja tego wymaga, nie dać się!

I w ogóle co ludzie powiedzą?

Żyjemy z tym poczuciem winy ciągle. Czy gdybym nie karmiła mieszanką albo nie jadła bigosu, moje dziecko nie miałoby tych strasznych kolek? Czemu spuściłam je z oka i weszło na stół, z którego spadło? Jak mogłam nie zauważyć, że ma stłuczoną rękę, co ze mnie za rodzic! Zła matka, zły ojciec. Po co się użerałam z panią w recepcji o swoje i dziecka prawa, aż nas wyrzucono z poradni? Idę ulicą z trzylatkiem, który je wielkiego lizaka, i już widzę te spojrzenia: cukrem dziecko karmi, wyrodna. Nikt nie wie przecież, że wyszliśmy właśnie z okropnego pobrania krwi i tylko dlatego ten lizak.


Zaufaj mi, nie jesteś jedyną matką na świecie, która nie może uspokoić dziecka

Najgorzej, jak chcemy coś dla siebie. Jak ojciec idzie do klubu, a matka zostaje z dzieckiem. Ale jak to, bez żony, co za człowiek! Jeśli się zamienią, jeszcze gorzej. Co to za matka, która baluje, gdy dzieci same, porzucone, nieważne, że z własnym rodzicem przecież. Ale spokojnie, opinio publiczna, każda przyjemność zostanie ukarana: gdy w tym czasie dziecku cokolwiek się stanie, rodzic poczuje od razu, że to jego wina. Przyjemności się zachciało. Jakby się nie zachciało, to dziecko by nie dostało ataku astmy, logiczne.

Co byś nie zrobił, będzie źle – więc może się nie przejmuj?

Urodziła się z moim pierwszym dzieckiem i rośnie. Służą jej krytyczne spojrzenia, wojny matek, zderzenia z systemem. Świetnie się pasie nieszczęściami: każdą chorobą, każdą wezwaną karetką, każdym publicznym atakiem płaczu moich dzieci. Jest ciężka. Zrzucona z barków, wraca. Przeszkadza realnie ocenić sytuację i zacząć po prostu działać. Przeszkadza regenerować siły, a regeneracja w życiu rodziców jest bardzo ważna.

Odetchnij. Cokolwiek zrobisz, zaraz i tak znajdziesz sobie jakiś powód do poczucia winy, albo inni ci znajdą. Ja wiem, że robisz wszystko, co możesz. Wybierasz najlepsze możliwe rozwiązanie na każdy moment. Żonglujesz czasem jak najlepszy magik. Wytrzaskujesz pieniądze spod ziemi. Robisz cuda ze zwykłym papierem i kredkami. Koisz i tulisz nawet, gdy masz ochotę wyjść po zapałki i wrócić za piętnaście lat.

To tylko poczucie winy, nie prawdziwa wina. Odetchnij. Rozluźnij się. Robisz dobrze.

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze