Czarne myśli matek – norma czy depresja?

Polemika z artykułem Edyty Ochmańskiej
6 minut czytania
1705
0
Luca
Luca
5 listopada 2017

Bycie rodzicem to czasami prawdziwy koszmar. Żyjemy zniewoleni przez etos Matki Polki i samo przyznanie się do tych uczuć szokuje.

Każda matka ma czasami dość swojego dziecka. Każda ma niekiedy ochotę wystrzelić je w kosmos albo zamknąć się w szafie i żeby nikt jej nie dotykał przez jakieś dwadzieścia lat. Każdy rodzic ma takie chwile, kiedy zastanawia się, po co mu to było i każdy czasami przez chwilę nie cierpi własnego potomstwa.

Publiczne wyznanie, że ma się właśnie w tej chwili ochotę porzucić dzieci i nigdy nie wracać, nierzadko skutkuje werbalnym linczem. Towarzyszy nam mit o macierzyńskim instynkcie, który ma jakoby każda, absolutnie każda normalna kobieta. Oczywiście więc każda chce mieć dzieci, a gdy się one pojawią, powinny stać się dla matki całym światem, rekompensując wszelkie wyrzeczenia. Oczywiście bowiem Matka Polka wyrzeka się często i chętnie: snu, ciepłego posiłku, kawy, hobby, pracy zawodowej i intymności.

Myśli w rodzaju „Zabiję albo wyrzucę” to niepokojący objaw

Artykuł Edyty Ochmańskiej „O macierzyństwie trudnym i niechcianym” porusza jednak znacznie mroczniejsze aspekty bycia rodzicem. Jest tam mowa o agresji wobec dziecka, myślach samobójczych i utracie wszelkiej radości życia. Jest niemowlę traktowane przez umysł matki jako wróg i przemożna potrzeba wyrwania się z więzienia, jakim jawi się rodzicielstwo. Jest wreszcie samotność, wielka samotność matki, która nie ma komu zwierzyć się ze swojego koszmaru.

Każda z nas ma takie chwile. Powiedz komuś

To są bardzo prawdziwe i częste obrazy, jednak przedstawianie ich jako normy budzi moją obawę. Powiedzenie „to normalne” może przynieść ulgę i poczucie wspólnoty doświadczeń, jednak aż nazbyt często sprawia, że nie szukamy profesjonalnej pomocy. Edyta Ochmańska w swoim artykule pisze, że wiele spośród tych matek trafia do psychologa. Czytając miałam wrażenie, że to coś strasznego: tak im źle i nie mają z kim porozmawiać, że aż potrzebują psychologa! Tymczasem kontakt z psychologiem i lekarzem psychiatrą powinien być pierwszym krokiem, gdy zauważamy u sobie agresywne myśli pod adresem dziecka, myśli samobójcze, nieustanne przygnębienie. Alarmujące są także: słaba koncentracja, poczucie winy, poczucie bycia „złą matką”, nadmierna senność lub bezsenność, problemy z apetytem.

Pozwólmy sobie pomóc

Nawet do 30 proc. matek choruje na depresję poporodową, a baby blues dotyka nawet 80 proc. Na depresję cierpi także 10-20 proc. ojców. Skala jest ogromna, w tym więc sensie emocje opisywane we wspomnianym artykule są powszechne. Niestety większość rodziców nie szuka pomocy. Jeśli chodzi o matki – lekarz ginekolog na wizycie poporodowej powinien spytać o samopoczucie i wychwycić ewentualne objawy depresji, podobnie jak położna środowiskowa. W praktyce takie pytanie u lekarza pada rzadko, częściej młodą matką interesuje się położna i na pewno warto się jej zwierzyć ze swojego samopoczucia. Można o tym porozmawiać także z internistą albo pediatrą, do którego chodzimy z dzieckiem; każda z tych osób w razie niepokojących objawów powinna pokierować matkę po dalszą pomoc. Można szukać informacji w internecie, na stronie Rodzić po ludzku lub na stronach różnych poradni psychologicznych. Depresja poporodowa ojców jest mało znanym tematem, ale z nią także trzeba zgłosić się po pomoc; dużym czynnikiem ryzyka jest depresja partnerki.

Odpowiedzialność za dzieci przez całą dobę to koszmarne obciążenie

Wcześniejsze epizody depresyjne sprzyjają depresji poporodowej, podobnie jak depresja w ciąży. Duży wpływ mają też oczekiwania matki wobec dziecka i siebie samej. Zderzenie wizji porodu i macierzyństwa z rzeczywistością bywa szokujące dla dzisiejszych rodziców. Szczególnie, że wielu z nich widzi niemowlę po raz pierwszy w życiu dopiero wtedy, gdy urodzi się ich własne dziecko. Presja otoczenia, liczne, wykluczające się nawzajem, „dobre rady”, a także powszechne podważanie kompetencji młodych rodziców także sprzyja zaburzeniom nastroju. Rodzicielstwo w naszych czasach jest trudne także przez to, że rodzic – zwykle matka – przebywa z dzieckiem właściwie sama przez większość doby, niekiedy przez kilka lat. To nie jest naturalna dla naszego gatunku sytuacja i nic dziwnego, że jest dla każdej matki niezwykle trudna.

Depresja rodziców silnie wpływa na rozwój dziecka, dlatego leczenie jej jest konieczne ze względu na całą rodzinę. Chorobę diagnozuje lekarz psychiatra i to on decyduje o leczeniu (wiele leków można przyjmować karmiąc piersią; najlepiej konsultować je z doradczynią laktacyjną). Czasami wystarcza psychoterapia, a zawsze jest ona bardzo ważnym wsparciem w leczeniu.

Luca
Luca

Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: „Luca”.


AUTOR

Polecamy

Komentarze