Czarny Piątek kontra Dzień bez Zakupów. Kupimy modę na niekupowanie?

Wyrwij się z szaleństwa wyprzedaży
5 minut czytania
1004
0
Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
22 listopada 2017

Kiedy większość sklepów licytuje się na wysokość obniżek, a promocyjny Czarny Piątek trwa nawet przez cały tydzień, niektórzy otwarcie się wyłamują. Ruch anti-black friday zyskuje na znaczeniu i może być zarówno społecznym manifestem, jak i sprytną kampanią marketingową.

Darmowa dostawa, do 70 proc. taniej, druga rzecz za 1 grosz – jeśli w ostatnich dniach wybraliście się do galerii handlowej lub surfowaliście po internecie, prawdopodobnie zaatakowały was podobne hasła.

Moda na promocje pod hasłem Czarny Piątek, przywędrowała do nas z USA, ale w Polsce trudno jeszcze upolować takie okazje jak w amerykańskich sklepach. Ruchome święto wyprzedaży odbywa się tam tradycyjnie w pierwszy piątek po Święcie Dziękczynienia, czyli z reguły w ostatnim tygodniu listopada i stało się już jednym z dziesięciu najgorętszych dni handlowych w Stanach. W sklepach to również festiwal przemocy. YouTube jest pełen amatorskich filmów ze zdemolowanych sklepów czy bijatyk w centrum handlowych, przy których walka o karpia w Lidlu to tylko drobna różnica zdań. W 2016 roku w wyniku strzelaniny w Atlantic City zginął człowiek a jego brat został ciężko ranny, a według tabloidów przecena papieru toaletowego miała wywołać krwawe zamieszki w RPA. Zresztą Czarny Piątek to dla Amerykanów oficjalny start przedświątecznych zakupów (sprzedaż w tym okresie wyniesie 30-40 proc. całego rocznego handlu). Dla tych, którzy na weekendowe obniżki się nie załapią, zostaje jeszcze Cyber Monday, czyli poniedziałek pełen internetowych promocji. W 2016 roku przez cały weekend zakupy zrobiło 137 mln Amerykanów.

Szaleństwo Czarnego Piątku ogarnęło cały świat (fot. Giannis Papanikos/Shutterstock.com)

Polscy marketerzy ochoczo podchwycili tę formułę i tak czarny kolor zdominował wystrój wielu sklepów nad Wisłą. W tym roku listopadowy szczyt promocji i wyprzedaży przypadnie w Polsce, i w wielu krajach na świecie, 25 listopada. Ale część promocji zaczęła się już w poprzedni weekend, inaugurując cały wyprzedażowy tydzień. Po co to wszystko? To tak zwany mikrosezon zakupowy, który pozwala sklepom utrzymać nas w gotowości do wydawania pieniędzy pomiędzy handlowymi szczytami – przygotowaniem szkolnej wyprawki, a grudniowym, świąteczno-sylwestrowym tsunami.

Z drugiej strony w wyprzedażowej gorączce coraz trudniej już sklepom czymś konkurować. Wyższym rabatem? Wydłużonymi godzinami otwarcia? Dłuższym okresem zwrotu, lepszym gratisem? Wszystko już było. Na tym tle wyróżniają się firmy, które zaryzykowały drogę całkowicie pod prąd.

Antykomercja to też strategia

Amerykańska sieć sklepów REI ze sprzętem i odzieżą turystyczną, w Czarny Piątek 2015 roku zamknęła blisko 150 swoich punktów sprzedaży, dając wszystkim pracownikom wolne i w pełni opłacając im dniówkę. Spędźcie dzień poza centrum handlowym, wybierzcie się z rodziną na łono natury, zachęcała firma w kampanii #OptOutside. Finansowe samobójstwo? Wprost przeciwnie – obroty firmy wzrosły w ciągu roku o 7 proc., a firma trafiła do rankingu Forbes jako jeden z wymarzonych pracodawców. O ile w 2015 roku akcja #OptOutside przyciągnęła 170 partnerów, to w kolejnym roku przyłączyło się do niej już 500 firm, a skorzystanie z zaproszenia do spędzenia tego dnia na świeżym powietrzu zadeklarowało pięć milionów osób.

Czasem lepiej porzucić wózek i oddalić się szybko

W ten sposób REI stało się najbardziej znanym symbolem całego ruchu anti-Black Friday. Jeśli wpiszecie to hasło w wyszukiwarkę, nazwa firmy jest wśród pierwszych podpowiedzi. Akcja #OptOutside to więc przede wszystkim sukces finansowy i wizerunkowy, na co malkontenci zareagują: przestańmy się łudzić, szefowie firmy REI to cyniczni koniunkturaliści, a zarobić da się już nawet na kontestowaniu zakupowej tradycji. A może jednak nie? Może są firmy, które w swojej komercyjnej działalności zachowują pierwiastek autentyczności, przemycają ważne idee i działają w słusznej sprawie? Dajmy im kredyt zaufania i poczyńmy na moment takie optymistyczne, trochę naiwne założenie.

Altruizm się opłaca

Z roku na rok rośnie liczba firm, które zdają się wierzyć w angielskie przysłowie „you catch more flies on honey than with vinegar”. Patagonia, znany producent odzieży turystycznej, co prawda nie zamknęła swoich sklepów w Czarny Piątek, ale przekazała 100 proc. sprzedaży z tego dnia na rzecz organizacji ekologicznych. Marka już wcześniej podkreślała, że sprawy Ziemi są jej bliskie – zamknęła swoje punkty sprzedaży, biura i centra dystrybucji w dniu wyborów prezydenckich zachęcając pracowników do oddania głosu na kandydata, który lepiej przysłuży się ochronie środowiska. Na którego – możemy sobie już sami dopowiedzieć, pamiętając słowa Donalda Trumpa, że globalne ocieplenie nie istnieje i to tylko mit wykreowany przez Chiny.

Brytyjski producent placków Pieminister wraz z organizacją charytatywną Shelter w 2015 roku zorganizowały akcję “Black Pieday” – produkty były rozdawane w zamian za dobrowolne datki na rzecz osób zmagających się z bezdomnością. – Black Friday, tradycyjnie kojarzy się z wydawaniem pieniędzy na rzeczy, których być może nie potrzebujemy. Mamy szansę zmienić sens tego dnia i zrobić razem coś dobrego – przekonywał Pieminister. Brytyjska marka kosmetyczna Lush 25 listopada 2016 roku wypuściła na rynek produkt tylko pozornie banalny. Dochód ze sprzedaży musującej kuli do kąpieli Error 404 trafił do organizacji AccessNow, walczącej o równy dostęp do internetu na świecie, nie ograniczany działaniami polityków. Z kolei Subaru zorganizowało w Nowym Jorku przejazd dla psów ze schroniska wraz z wolontariuszami, by mogli spędzić razem dzień za miastem na świeżym powietrzu.

Kula do kąpieli Lush (fot. LUSH)

Ale Czarny Piątek nie musi być okazją tylko do społecznego manifestu. Słynąca z regularnych obniżek sieć ASDA dystansuje się wobec wyprzedażowego szaleństwa akcją manequin challenge. W 30-sekundowym filmie widzimy “zamrożone” postacie wygrażających sobie klientów, kobietę własnym ciałem broniącą telewizora i klientki walczące o karton słodyczy, a manager sklepu puszcza do nas oko – spokojnie, w naszym sklepie niskie ceny są przez cały rok.

Nic nie kupuj, zrób coś!

Tak naprawdę ruch przeciw hiperkonsumpcji to sukces konsumentów, a firmy po prostu się pod niego podpięły. Buy Nothing Day, został zapoczątkowany w Vancouver przez artystę Teda Dove’a na początku lat 90. Wydarzenie, znane również jako Międzynarodowy Dzień bez Zakupów, a w Polsce obecne od 2003 roku, było promowane przez aktywistów i organizacje alterglobalistyczne przy pomocy pamiętnych happeningów jak cięcie kart kredytowych czy marsz zombie po centrach handlowych. Ekolodzy przekonują, że Buy Nothing Day, ma także zwrócić uwagę na społeczny kontekst konsumpcji – zagrożenie dla małych, lokalnych sklepów; ogromne ilości marnowanego jedzenia i produktów, które mogłyby zyskać drugie życie; niekontrolowane warunki pracy i płacy w krajach rozwijających się, dzięki czemu możliwe jest utrzymanie niskich cen. Akcja społeczna “Nic nie kupuj, zrób coś” to siostra bliźniaczka kampanii #OptOutside. Spędź ten dzień z rodziną, a nie na zakupach, przekonują jej twórcy, podsuwając nam obrazy klientów koczujących pod sklepem w namiotach czy tratującego wszystko tłumu.

Alternatywa dla Black Friday była też w historii wykorzystywana jako manifest polityczny. W 2014 r. hashtagi #HandsUpDontSpend, czy #NotOneDime wzywały do bojkotu Czarnego Piątku jako protest przeciwko zastrzeleniu czarnoskórego Michaela Browna przez oficera policji i niesprawiedliwego zdaniem społeczności procesu. Akcja miała wówczas pokazać siłę i potencjał zakupowy Afroamerykanów jako konsumentów.

Czy w Polsce doczekamy się akcji anti-Black Friday z prawdziwego zdarzenia? Polskie sklepy mogą zyskać znacznie więcej niż krótkofalowy zysk, a przykład kampanii REI i innych firm, powinien je do tego zachęcić. Klienci w badaniach deklarują, że takiej właśnie postawy oczekują. Na przykład według brytyjskiej firmy badawczej Protein aż 77 proc. konsumentów uważa, że firmy mają moralny obowiązek prowadzenia działań CSR by wpływać na świat, w którym żyjemy. Sporo zależy od nas. Koniec końców Czarny Piątek, nie różni się wiele od innych dni handlowych – w sklepie to my zagłosujemy portfelem.

Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
Śledzi trendy i fenomeny zza zawodowych, marketingowych okularów. Ogląda bloki reklamowe i zdarza jej się przy tym pochlipywać. Lubi czytać historie brandów, które poniosły porażkę, a szczególnie jeśli się po tym podniosły. Inspirują ją ludzie, którzy przy śniadaniu wpadli na pomysł, o którym rok później mówił już cały świat. Obecnie pełnoetatowa Matka-Polka.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.