Dwóch debili i okularnica – kreskówki złotej ery MTV

Meh heh heh, Beavis!
9 minut czytania
2096
2
Robert Skowroński
Robert Skowroński
24 listopada 2017

Pewnie wciąż żyją gdzieś w odmętach świadomości dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków: Daria oraz Beavis i Butt-Head. Bohaterowie, którzy największe triumfy święcili, gdy dzisiejszych odbiorców MTV nie było jeszcze nawet na świecie. Są tylko jedną z tych rzeczy, do której można uśmiechnąć się z sentymentem, a może ich echa dalej odbijają się w popkulturze?

Dziś być może trudno w to uwierzyć, ale był czas, kiedy programy emitowane przez MTV nie przedstawiały taplających się we własnych wymiocinach i nasieniu herosów o bicepsach jak arbuzy oraz heroin o botoksowych ustach. Formuła stacji nie opierała się na reality show o wyrywaniu byłych, randkowaniu z mamami potencjalnych partnerów i partnerek czy podglądaniu życia rodziny Kardashianów, Paris Hilton lub innej Tili Tequili. Kiedyś w MTV rządziły kreskówki. Czasami może głupkowate, momentami kontrowersyjne, ale komentujące popkulturę i problemy ówczesnej młodzieży. Z pewnością niepokorne.

I am The Great Cornholio

Para zbijających bąki na kanapie przygłupów, których wydukane “cool” albo “sucks” stanowiło ważne osądy o dokonaniach topowych artystów i było ekwiwalentem krytyki muzycznej, przysporzyło MTV rzesze wiernych widzów, ale też powody do odpierania ataków wszelkich obrońców moralności i dobrego smaku. Rechot Beavisa i Butt-Heada zaczął na dobre wydobywać się z teleodbiorników w 1993 roku i trwał nieprzerwanie przez kolejne cztery lata. Jednak historia niegrzeszących urodą fanów Metalliki i AC/DC sięga nieco dalej.

MTV produkcją animowanych seriali zainteresowała się już na samym początku lat 90. W 1991 roku do ramówki trafił blok “Liquid Television”, raj dla wszystkich rysowników i animatorów, którzy chcieli realizować swoje oryginalne wizje. Wśród nich znaleźli się m.in. Charles Burns, Peter Bagge oraz Bill Plympton. Pierwszy przeniósł na szklany ekran swój komiks o Dog Boyu (był to serial aktorski wykorzystujący elementy animacji), drugi zaserwował widzom adaptację historii obrazkowej o tytule “Hate”, zaś trzeci był autorem krótkich surrealistycznych animacji, plymptoons. No i był też Mike Judge, twórca kilkuminutowego “Frog Baseball” z 1992 roku (obrońcy praw zwierząt, to nie jest rzecz dla Was). To właśnie w kreskówce o żabie odbijanej kijem po raz pierwszy pojawili się Beavis i Butt-Head. Rok później dwóch niezbyt lotnych nastolatków miało u stóp całą generację X. A jedynymi, którzy musieli nad tym ubolewać byli prawdopodobnie Craig “Spike” Decker i Mike Gribble, współproducenci animacji, którzy za namową MTV zrzekli się odpłatnie praw autorskich do postaci.

Muzyczna stacja wiele ryzykowała biorąc pod swoje skrzydła tych dwóch kanapowych leni. Z drugiej strony taka wówczas była polityka MTV. Decydenci nie obawiali się kontrowersji, dystans bijący od Beavisa i Butt-Head był wręcz pożądany. Kreskówka Mike’a Judge’a wyrastała z tradycji amerykańskiej satyry, dlatego nie była też taka obca odbiorcom. A tymi byli przecież nastolatkowie, których codzienne życie odbijało się w animowanych perypetiach dwójki bohaterów. Te same problemy, te same zajęcia, tyle, że podlane absurdem i przedstawione w krzywym zwierciadle odsłaniającym mielizny całej kultury masowej.

Sukces kreskówki doprowadził do powstania pełnometrażowego filmu “Beavis i Butt-Head zaliczają Amerykę” z 1996 roku, który na całym świecie zarobił przeszło 80 milionów przy budżecie zaledwie 12 milionów. Była też wydana trzy lata wcześniej składanka “The Beavis and Butt-Head Experience”, która w Stanach Zjednoczonych pokryła się podwójną platyną i była promowana klipem do “I Got You Babe” Cher, z gościnnym udziałem dwójki sygnującej całe wydawnictwo.

Sick Sad World

Sarkastyczna nastolatka w okularach zadebiutowała jako koleżanka z klasy wspomnianych wyżej chłopaków wydobywających z siebie chrząknięcia i inne bliżej niezidentyfikowane dźwięki. Na własny serial autorstwa Glenna Eichlera i Susie Lewis Lynn zapracowała w 1997 roku, a jej oczami i poprzez ironiczne komentarza widzowie przyglądali się amerykańskiemu tu i teraz oraz high-schoolowej rzeczywistości. Wszystko z perspektywy bystrej outsiderki przywracającej serialom MTV płciowy parytet. Ta nastolatka nazywała się Daria Morgendorffer.

Na imprezach nie bywała, a jeżeli już tak, to po to, aby pokazać, że nie ma niskiej samooceny, a tylko nisko ocenia wszystkich innych. Aseksualna chłopczyca o znużonym głosie była idealnym wyrazem kultury alternatywnej, wówczas jeszcze promowanej przez MTV. Powstała jako opozycja dla Beavisa i Butt-Heada, ale przemówiła własnym głosem stając się jedyną tak silną i niezależną żeńską bohaterką stacji. Wcześniej na ekranach pojawiła co prawda Aeon Flux, ale postać sprowadzona była raczej do bycia piękną i niebezpieczną, a to już inny rodzaj oręża niż ten, którym posługiwała się Daria udowadniająca, że warto być sobą. Tego było trzeba w tym “chorym, smutnym świecie”.

Glenn Eichler i Susie Lewis Lynn tworząc “Darię” mieli wolną rękę. Nikt niczego nie wymagał, nikt nie składał żadnych obietnic, których należałoby dotrzymać. Swobodę dostała też Karen Disher, artystka odpowiedzialna za kreskę serialu, która przyznaje, że postać Trenta oparła na wizerunku Dave’a Navarro (gitarzysty Jane’s Addiction), zaś wrzeszczący nauczyciel Anthony DeMartino to kopia roli Christophera Walkena z “Pulp Fiction”. Po latach Susie Lewis Lynn wyznała, że była zaskoczona sukcesem “Darii”. Jej zdaniem stało się tak, gdyż animowana nastolatka wydawała się być prawdziwym człowiekiem. Racja! Historia bycia nieprzystosowanym dzieciakiem na amerykańskich przedmieściach próbującym dotrwać do dnia jutrzejszego była przecież jednocześnie historią milionów.

Śmierć na ringu, śmierć animacji

MTV mogło się poszczycić nie tylko tradycją seriali animowanych, ale także programów wykorzystujących poetykę teatru lalek. Te pojawiły się na antenie stacji jeszcze w czasach “Liquid Television” opatrzone tytułem “Dangerous Puppets”. Jednak w świadomości widzów zapisało się “Celebrity Deathmatch”, gdzie wyrzeźbieni w plastelinie idole nastolatków tłukli się na śmierć i życie w ringu pozbawiając się przy tym kończyn. W show Erica Fogela sławy ekranu, sceny i nie tylko zalane krwią oponentów drwiły z nich i wyśmiewały stereotypy na ich temat. Program żył od 1998 roku do 2002, choć próbowano go jeszcze reanimować w 2006.

W końcu MTV odcięło finansowanie oddziałowi zajmującemu się animacjami i skupiło się na realizowaniu reality shows od “Jackass”, przez “Viva La Bam”, aż w końcu po dzisiejsze programy o ekipach imprezowiczów z różnych części świata. Pod koniec XX wieku powstawały jeszcze co prawda seriale “Downtown” czy “Spy Groove”, ale nie zagościły one w ramówce na zbyt długo i nie cieszyły się taką estymą, jak “Daria” i “Beavis i Butt-Head”.

Ci ostatni mieli jeszcze szansę powrócić na ekrany w nowym millenium wyśmiewając tym razem m.in. “Zmierzch”, “Ekipę z New Jersey” i fanów Facebooka, ale nie udało im się już przetrwać próby czasu. Nowe dwanaście odcinków prawdopodobnie już na zawsze zamyka historię dwóch półgłówków komentujących popkulturową rzeczywistość. Nic w tym dziwnego, Beavis i Butt-Head należeli do lat 90., a wraz z końcem tej dekady również i oni musieli usunąć się w cień, pozostając jednym z symboli tamtych czasów. Na szczęście symbole mają to do siebie, że są wiecznie żywe. Zresztą, gdyby nie sukces Mike’a Judge’a, to być może nie oglądalibyśmy dziś “South Parku”, “Family Guya” czy netfliksowego “BoJack Horseman”. Cóż, pamiętamy.

Robert Skowroński
Robert Skowroński
Krytyk filmowy i muzyczny związany niegdyś lub wciąż związany z... długo by wymieniać. Ponadto amator kawy i urban exploringu, który już chyba na zawsze pozostanie niespełnionym perkusistą. Prowadzi profil Trochę kultury.
AUTOR

Polecamy

Komentarze