Filip Chajzer: hejter czy następca Owsiaka?

Robi dobro, ale potrafi boleśnie ukąsić
6 minut czytania
1470
1
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
10 listopada 2017
https://www.facebook.com/ChajzerFilip/

Filip Chajzer od czasu tragicznej śmierci swojego syna, stał się filantropem i inicjatorem wielu akcji charytatywnych. Zyskał sympatię setek tysięcy Polaków, ale ostatnio na jego wizerunku pojawiło się kilka rys. Wszystkie zarzuty stawiane reporterowi sprowadzić można do problemów z agresją słowną, którą skądinąd u innych z ochotą zwalcza.

Młody Chajzer jest wszędzie. Wyskakuje z lodówki nie tylko tym, którzy kupują Pepsi reklamowaną przez reportera TVN-u. Wyskakuje wszystkim, bo bierze udział w ogromnej liczbie akcji charytatywnych, wiele z nich sam inicjuje, nie przesadzę mówiąc, że przyczynił się do zebrania milionowych kwot na różne cele – hospicja, pomoc powstańcom, małolatom czy jednemu, zranionemu dziecku. Żeby to wszystko, co robi miało jakieś powodzenie, Filip korzysta z Facebooka, na którym ma ponad 800 tysięcy fanów.

Przedstawiam – mama, przyjaciółka i sama Oliwia. Dokładnie tydzień po urodzinach na które nikt (poza przyjaciółką Nikolą…

Opublikowany przez Filip Chajzer na 4 listopada 2017

Granice prywatności ustalamy sami

To właśnie przy pomocy jego Facebookowego profilu, nie będąc żadnym stalkerem, śmiało możemy ustalić, co reporter robi danego dnia, gdzie buduje dom, na jakim etapie jest budowa, skąd dostał/kupił dachówki, kiedy i gdzie urodził się jego syn, jak ma na imię. Wiemy też, że śpi przy szumisiu i nawet wiemy kiedy się uśmiechnął i że to było najpiękniejsze, co spotkało Chajzera. Chętnie dzieli się też informacjami, że boli go głowa, wszak ma kaca, a na kaca najlepsza jest jajecznica, którą robi mu sąsiadka, dziennikarka TVN-u.

To tylko kilka ostatnich postów, a my już wiemy całkiem sporo. Czy to jest złe i straszne? Zupełnie nie, za to trochę niepokojąca jest reakcja Filipa na to, gdy zamieszczone przez niego informacje na zupełnie publicznym profilu, pojawiają się w mediach plotkarskich. Wówczas Filip zaczyna zachowywać się jak pijany Seba, a nie ten miły facet, który robi naprawdę świetne reportaże, z przymrużeniem oka, dowcipne i smaczne. W jego reakcjach smaku nie ma za grosz, za to jest totalna agresja i wyzywanie mediów od skurwysyńskich. To trochę nie pasuje do wizerunku spoko ziomka, na który pracował przez dobrych kilka lat.

Skazani na lincz

Niektórych oburza też fakt, że Filip zupełnie nie ma problemu z upublicznianiem nazwisk hejterów, od których dostaje okrutne wiadomości, nawet wtedy, gdy wie, że takiego hejtera spotkać może lincz. Ja akurat się tym zupełnie nie oburzam, wszak jestem za odpowiedzialnością za słowo i totalnie nie dziwię się, że Chajzerowi puszczają nerwy, gdy dostaje wiadomość o tym, że dobrze się stało, że jego syn nie żyje, oby i on zdechł. To jest zbyt mocne, żeby puścić to płazem.

Zresztą Filip nie jedzie do takiego hejtera i nie sprzedaje mu gonga ani też nie pisze: dorwijcie skurwysyna. Po prostu ujawnia personalia, co niektórzy nazywają nawoływaniem do agresji. Tu trzeba podkreślić, że faktycznie często po takich akcjach hejter otrzymywał solidną porcję pogróżek, bał się wyjść z domu z obawy przed fizyczną przemocą. Tylko, czy to była wina reportera?

Burak, cham i hejter?

Kolejna akcja sprzed kilku dni dotyczy serwisu Vogule, który trochę wyśmiał Chajzera właśnie z powodu tego, że oburza się na media, które przedrukowują jego wpisy z Facebooka. Wówczas Filip – który był prawdopodobnie w trakcie opijania narodzin syna –  zaczął dość kąśliwie wypowiadać się o redaktorach serwisu, śmiejąc się z ich orientacji, wyglądu i upodobań. Oczywiście wtórowali mu jego fani i wyszło to co najmniej niesmacznie. Redaktorzy serwisu Vogule w odwecie opisali Chajzera jako buraka, hejtera, chama i zaproponowali akcję #lejenaPepsi.

Co zrobił Chajzer? Przeprosił. Szczerze przyznał, że go poniosło i jest mu głupio, bo chcąc obrazić jedną osobę, obraził ich dużo więcej.

„Czasami głowa musi naprawić błędy, które popełnia serce.” Ostatnio głośno zrobiło się wokół mojej personalnej potyczki…

Opublikowany przez Filip Chajzer na 6 listopada 2017

To jest Filip, którego lubię, niemniej trochę mam wrażenie, że ilość akcji, w jakie się angażuje – sam w programie Uwaga przyznał, że po śmierci syna stara się mieć wypełnioną po brzegi dobę po to, by nie mieć czasu, bo z jego nadmiaru nic dobrego nie wynika – jest tak wielka, że ten facet jest po prostu zmęczony i chyba przez to ma dość krótki lont i do zapłonu wystarcza mu kilka chwil.

Ja mu szczerze życzę, żeby sobie wszystko poukładał, wziął głęboki oddech, zrobił przerwę i wrócił bez tych złych emocji, które ma w sobie, bo po śmierci syna, poza toną wsparcia, dostał też mocno po tyłku. Zarówno od mediów, które nie dawały mu spokoju, tylko łaziły za nim, bo śmierć dziecka się klika, jak i od różnej maści komentatorów, którzy uznali, że osobista tragedia, to świetna okazja, by komuś dowalić.

Z tego względu rozumiem Chajzera, rozumiem, że czasem mu się ulewa, że nie zawsze złe emocje udaje mu się przekuć w dobro. Tylko szkoda, żeby przez te emocje, cudowne akcje, które inicjuje, trafił szlag i ludzie przestali pomagać. A przestaną, bo żeby otworzyć portfele ludzi, trzeba być fajnym i nie mieć za wielu rys. Nawet jeśli te są całkiem zrozumiałe.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak

Rocznik ’86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.


AUTOR

Polecamy

Komentarze