Kacper Kuszewski i sto tysięcy na pomoc dla kobiet

Celebryci wyręczają państwo?
3 minuty czytania
1791
0
Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
15 listopada 2017
fot. mat prasowe Polsat

Aktor Kacper Kuszewski wsparł Fundację Centrum Praw Kobiet, przekazując na jej rzecz 100 tys. złotych nagrody za swój udział w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”. Dwa tygodnie wcześniej piłkarz Kuba Błaszczykowski wsparł ogromną kwotą upadający telefon zaufania dla dzieci i młodzieży fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Obie fundacje straciły finansowanie ze środków publicznych.

O osobach znanych i popularnych piszemy albo w kontekście ich zawodowych dokonań, albo bardziej plotkarsko, koncentrując się na ich życiu prywatnym, związkach, strojach i tym co wrzucą na Facebooka lub Instagram. Jednych podziwiamy, z innych pokpiwamy, ale tak naprawdę rzadko myślimy o nich jako o ludziach. Jeszcze rzadziej jest okazja, by o jakiejś gwieździe powiedzieć: „kurczę, co za dobry człowiek”. Dokładnie tak myślę w tej chwili o Kuszewskim i Błaszczykowskim – że to dobrzy ludzie.

Społecznie wrażliwy celebryta

Filantropia, działalność charytatywna czy jak to się dziś zwykło w biznesowych kręgach mówić: CSR (od ang. corporate social responsibility) to obszar działalności tych, którzy dysponują potężnymi zasobami finansowymi. We współczesnym świecie są to z jednej strony przedsiębiorstwa czy korporacje z drugiej zaś jednostki, które odniosły spektakularny, także finansowy, sukces. Przeważnie są to gwiazdy kina, muzyki, sportu czy szeroko znani biznesmeni. I tak Jay-Z z Beyonce finansują ruch Black Lives Matter, Rihanna funduje stypendia naukowe dla ubogich studentów z Karaibów, a Bill Gates ogłosił ledwie kilka dni temu, że zamierza przeznaczyć 50 milionów dolarów na badania nad skutecznym lekiem na Alzheimera.

Dla gwiazd (i firm) angażowanie się w rozmaite ważne kwestie społeczne, od ekologii po pomoc uchodźcom i ofiarom wojen czy klęsk żywiołowych, to niewątpliwie również element kreowania wizerunku i zyskiwania dodatkowej popularności. W dodatku przeważnie dość opłacalny, bo miliony dolarów, które płyną na szczytne cele na ogół można odliczyć od podatku. Wszyscy na tym wygrywają: celebryta ma więcej dobrej prasy i sławy oraz korzystny bilans finansowy, a potrzebujący dostają kasę.

Jednak szlachetne gesty Kuszewskiego i Błaszczykowskiego nie są tylko typowym działaniem sław, obliczonym na poklask i grzanie się w blaskach fleszy. Obaj panowie dostrzegli pewien deficyt w działalności państwa i pospieszyli na ratunek tam, gdzie zabrakło nie tyle pieniędzy, co chęci, by je dać.

Kuba Błaszczykowski nie po raz pierwszy stanął po stronie słabszych (fot. Roger Gorączniak, CC BY 3.0 via Wikimedia Commons)

Państwo woli wydawać na wojsko i kościół

Mimo optymistycznych danych, którymi zasypuje nas co i rusz minister Morawiecki, nasze państwo raczej nie należy do tych najzasobniejszych. Jak by nie kombinować, kołderka zawsze okazuje się z którejś strony za krótka i brakuje, a to na służbę zdrowia a to na kulturę czy inwestycje. OK, ważne są priorytety, a te jak się zdaje obecnie związane są z takimi obszarami jak obronność, kościół katolicki i telewizja publiczna, które zawsze mogą liczyć na ogromną hojność ze strony państwa. Program 500+, będący okrętem flagowym obecnej władzy, również jest kosztowny, więc wiadomo, że komuś trzeba obciąć, aby mieć na swoje priorytetowe wydatki.

Budżetowe cięcia, często brutalne, dotknęły instytucje trzeciego sektora, organizacje pozarządowe, zwłaszcza te, które niełatwo pogodzić z konserwatywnym programem światopoglądowym. Prawa kobiet, wsparcie dla bitych czy molestowanych dzieci – to nie są sprawy, którymi państwo polskie w obecnym kształcie chce sobie zawracać głowę. Przeciwnie, dąży do wyeliminowania tego typu problemów z przestrzeni publicznej, jako „wydumanych” czy godzących w instytucję polskiej rodziny.

Tym bardziej cieszy, że uwielbiany sportowiec czy sympatyczny aktor mają w sobie dość odwagi cywilnej, empatii i poczucia odpowiedzialności za słabszych, by – nie kalkulując czy taki gest im się w danej chwili i politycznym klimacie opłaca – pospieszyli z pomocą. Tam, gdzie ta pomoc jest potrzebna. Chwała im za to i sława. I jak nie interesuję się piłką nożną, a pana Kacpra kojarzę tylko sprzed lat z telenoweli, w której grał i z teatru Dramatycznego w Warszawie, tak właśnie obaj zyskali we mnie oddaną fankę. Mogę być szalikowcem szlachetnych postaw, niech będzie.

Jednocześnie trudno mi uwolnić się od poczucia zażenowania, że darowizna rzędu stu tysięcy złotych, czyli tyle, ile Kacper Kuszewski przekazał fundacji Centrum Praw Kobiet i która ratuje tę organizację, pochodzi z prywatnej kieszeni. Że państwo, które łoży grube miliony ze środków publicznych na różne inicjatywy księdza Rydzyka, nie wyskrobało głupich stu tysięcy, by dać je prawniczkom z CPK.

Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
Z wykształcenia pedagożka, z zamiłowania obserwatorka. Lubi jeść, czytać, pisać i malować - w tej kolejności. Od niedawna odkrywa uroki życia #po30. Nigdy nie myślała, że pokocha dobre seriale równie mocno, jak dobre książki. Kiedyś wróci do wypalania gliny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz