Komu marzy się druga Szwecja? Nadchodzi nocna prohibicja

Alkohole 24h do lamusa
5 minut czytania
766
2
Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
28 listopada 2017

Od 1 stycznia 2018 roku alkoholu w nocy już tak łatwo nie kupimy. Małe sklepy podnoszą larum, bimbrownicy zacierają ręce, internauci ironizują. W historii, prohibicja oprócz wiadomych celów, uczyła też codziennego kombinowania. Może po “pijany jak Polak” przyjdzie czas na “sprytny jak Polak”?

Sejm przegłosował w piątek 24 listopada zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zwanej potocznie ustawą antyalkoholową. Nazwa nie do końca właściwa, bo nowelizacja obejmuje tylko sprzedaż nocną, ogranicza powstawanie nowych punktów handlowych i precyzuje gdzie legalnie pić pod chmurką. To krok w dobrą stronę, choć ustawa powinna być bardziej radykalna, komentują przedstawiciele Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Ale nie brakuje też takich głosów jak Mirosława Suchonia, posła Nowoczesnej: „Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania”.

Łatwiej o wódkę niż o chleb

Jak łatwo kupić alkohol w nocy (czyli według ustawy już po 22:00) przekonał się chyba każdy kierowany nagłą potrzebą. Ale nie trywializujmy – liczba sklepów monopolowych w Polsce czterokrotnie przekracza normę światową. Bardziej obrazowo: w Lublinie jeden sklep z alkoholem przypada na 270 mieszkańców, a WHO zaleca by było to 1000-1500 osób. W samej Bydgoszczy jest więcej punktów sprzedaży niż w całej Norwegii. W Polsce łatwiej jest kupić wódkę niż chleb, stwierdziła w 2015 roku Rzeczpospolita.

Odwrotnie niż w całej Unii Europejskiej, spożycie alkoholu w Polsce rośnie liniowo, a Piotr Dreher, szef lubelskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, mówi wprost: – Mamy 800 tys. uzależnionych, a pijących w sposób ryzykowny jest kilkanaście milionów – komentował w Dzienniku Wschodnim. Możemy się pocieszać, jak TVN24 BIS, że w rankingu, w którym symboliczną miarą spożycia miała być liczba butelek wina per capita, Polska jest “dopiero” na 21. miejscu, a wyprzedza nas nie tylko niemal cała środkowo-wschodnia Europa, ale nawet Namibia. Ale już według innych szacunków 18 proc. naszych rodaków wypija aż 70 proc. sprzedawanego w Polsce alkoholu.

„Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania”

Jest ustawa, nie ma zgody

W tym kontekście inicjatywa posłów jest chwalebna i bezwzględnie potrzebna. Apelowały o nią od lat władze samorządowe, alarmowały organizacje walczące z problemem alkoholizmu. Mieszkańcy skarżyli się na klimat “pod monopolowym”, a problem dotyczył już nie tylko picia w parkach, czy centrach miast ale i każdego turystycznego kurortu. Nowelizacja ustawy przyjęta 24 listopada przyznaje samorządom prawo do ograniczenia sprzedaży alkoholu w sklepach pomiędzy godz. 22 a 6 i ma zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców, turystów i odzyskać utraconą miejską przestrzeń. Teraz projekt trafi do Senatu, a dobrą zmianę – bez złośliwości – mamy odczuć już od Nowego Roku.

Ale wystarczy szybki rzut oka na kulisy, by intencje projektodawców przestały być takie krystaliczne. Niewiele się mówi o tym, że historia prac nad ustawą w tej kadencji Sejmu sięga początków 2016 roku, kiedy projekt łudząco podobny do przyjętego zgłosiła grupa posłów PO. Wówczas poseł PiS i były poznański radny Szymon Sękowski vel Sęk punktował, że zabrakło szerokich konsultacji społecznych, projekt został przygotowany na kolanie i wniesiony “z pobudek czysto politycznych“, a poseł wnioskodawca Rafał Grupiński nie zna tematu wystarczająco. „Nie rozumiem powodów, dla których posłowie Platformy Obywatelskiej, mogąc ten problem rozwiązać wcześniej, jeszcze w zeszłej kadencji Sejmu (…) nagle teraz zgłaszają projekt ustawy”stwierdził poseł Szynkowski vel Sęk, na znaną nutę “przez osiem ostatnich lat…”.

Projekt oczywiście przepadł w sejmowej komisji, tymczasem półtora roku później twarzą PiS-owskiej inicjatywy został… poseł Sękowski vel Sęk. Ustawę w zbliżonej formie mogliśmy więc przy odrobinie dobrej woli mieć już w połowie 2016 roku, czyli dwa letnie, kluczowe dla branży alkoholowej, sezony temu. Ale zróbmy przyjemność symetrystom i dodajmy, że nawet w tak ważnej społecznie sprawie nie udało się zachować jednomyślności (projekt przeszedł przy 245 głosach za, 161 przeciw a 20 posłów wstrzymało się od głosu).

Zrozumiał biedny gospodarz, co to jest popyt i podaż

Ograniczenie nocnej sprzedaży to nie jedyne założenie nowej ustawy. “Generalny zakaz picia w miejscach publicznych z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych” może być odpowiedzią na sprawy takie, jak Marka Tatały, który przed sądem udowadniał, że nad Wisłą alkohol pić wolno. Ten przepis w nowej ustawie skrytykował m.in. poseł Ryszard Wilczyński z PO – Miejsca publiczne są częścią naszych małych ojczyzn, mieszkańcy mają prawo do miejsc, w których spotykają się i mogą czuć się swobodnie, również z przysłowiowym piwkiem. Na takie rozwiązania czekają wspólnoty lokalne, młodzież, dorośli, sąsiedzi, seniorzy – argumentował.

Wnioski z historii polskiej ustawy antyalkoholowej, czy innych krajów nie są wcale optymistyczne

W sieci nie brakuje też innych głosów, krytycznych wobec rodzimych realiów. Internauci sugerują, że w polskich “metach” już wznoszą toast za zdrowie posłów, a ustawa zwiększy tylko zakupy na zapas: “jak założą mi kaganiec, to kupię na wszelki wypadek, gdybym nagle potrzebował”, “problem nie leży w dostępności, ale tego wspaniały rząd (obecny i wcześniejszy) widzieć nie chce”, “wróci patologia związana z reglamentacją”, “reaktywacja melin stanie się faktem”, “wracamy do czasów PRL!”.

Zróbmy sobie Szwecję

I właśnie ta polska mentalność może zadecydować o powodzeniu nowej regulacji. Jak mówił w TVN24 Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych “jesteśmy w Europie krajem najbardziej zsocjalizowanym z alkoholem”.

A wnioski z historii polskiej ustawy antyalkoholowej, czy innych krajów nie są wcale optymistyczne. Na przykład amerykański “Szlachetny eksperyment”, czyli prohibicja w latach 1919-1933, przyniosła faktycznie ograniczenie w spożyciu alkoholu, ale i rozkwit organizacji przestępczych. Stopniowo, szczególnie w dużych miastach prawo stawało się coraz bardziej pozorne i niechciane, a w samym Nowym Jorku miało działać między 30 a 100 tys. klubów, w których legalnie można było pić alkohol.

Często za wzór podawany jest też model krajów nordyckich, ale i tam obywatele omijają ograniczenia i wysokie ceny stosując turystykę alkoholową. Szwedzi jeżdżą więc po zapasy do Danii, Finowie do Tallina i Petersburga. Norwegowie robią zakupy m.in. w małym szwedzkim przygranicznym miasteczku Strömstad. Sprzedaje się tam 5,5 mln litrów alkoholu rocznie. A jednak skandynawskie picie jest jakoś hamowane przez filozofię zdrowego stylu życia, dobrobytu i bezpieczeństwa, a tego nie da się w Polsce zaszczepić jedną ustawą. Kiedy obliczono, że liberalizacja handlu alkoholem przełoży się na wzrost liczby wypadków, przestępczości i wyższe koszty opieki zdrowotnej, te ostrzeżenia były przez Szwedów traktowane bardzo poważnie.

W tym czasie wprowadza się ustawę reglamentacyjną w Polsce, gdzie rocznie emitowanych 2,5 tysiąca godzin reklam piwa, a najtańsze można kupić już za 1,40 zł. Krzysztof Brzózka mówi: „Nie chcemy być alkonarodem”. Tyle, że bez dodatkowych regulacji, ale i zmiany mentalności, wszystko zostanie po staremu.

Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
Śledzi trendy i fenomeny zza zawodowych, marketingowych okularów. Ogląda bloki reklamowe i zdarza jej się przy tym pochlipywać. Lubi czytać historie brandów, które poniosły porażkę, a szczególnie jeśli się po tym podniosły. Inspirują ją ludzie, którzy przy śniadaniu wpadli na pomysł, o którym rok później mówił już cały świat. Obecnie pełnoetatowa Matka-Polka.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Bimber, samogon, duch puszczy, łzy sołtysa, czar PGR-u – czego nie wiecie o tym napoju?

Jak podejście do wyrobu własnego alkoholu zmieniało się przez epoki? Jakie są rodzaje samogonu i z czym najlepiej go spożywać? Na te i inne pytania odpowiada Hubert Czochański z Muzeum Wsi Białostockiej, gdzie znaleźć można również instalacje na temat bimbrownictwa.
Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
27 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Popularne