Przed smogiem nie ukryjesz się nawet w domu

Czasem zdrowiej jest wyjść na zewnątrz...
7 minut czytania
591
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
26 listopada 2017

„Jeśli nie musisz, nie wychodź z domu” – coraz częściej jesienią i zimą właśnie takie apele pojawiają się na stronach samorządowych i w mediach, ostrzegając przed wielokrotnie przekroczonymi normami stężenia szkodliwych pyłów w powietrzu. Niestety musimy liczyć się z tym, że nawet w swoich czterech ścianach nie uciekniemy przed smogiem.

Kiedy tylko zaczyna się sezon grzewczy, maski antysmogowe, których coraz więcej można zobaczyć na polskich ulicach, przestają już kogokolwiek dziwić. Znaleźć je można nawet w popularnych odzieżowych sieciówkach. a w Krakowie rozdawać je będzie od grudnia urząd miasta pod hasłem „Bądźmy razem w walce o czyste powietrze dla Krakowa”. Okazuje się, że niedługo będziemy ich potrzebować jeszcze częściej. Kiedy stężenie szkodliwych pyłów przekracza stan alarmowy, zalecane jest wręcz unikanie wychodzenia z domu, zwłaszcza przez osoby chore, starsze, dzieci czy kobiety w ciąży. Niestety to nie wystarczy. – Wewnątrz budynków jest lepiej, wciąż jest jednak źle – piszą autorzy raportu z badań sprawdzających zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniach, czyli pracownicy Akademii Górniczo-Hutniczej i przedstawiciele Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Czy wpuszczać do domu „świeże” powietrze?

Przeprowadzono je w jedenastu lokalizacjach w Krakowie i jego okolicach. Wykazały, że kiedy smog szaleje na zewnątrz, również w pomieszczeniach zanieczyszczenia przekraczają poziom bezpieczny dla zdrowia, który w wielu krajach byłby już powodem do np. zamykania szkół (choćby we Francji). Pomiary pokazały, że stężenie pyłu zawieszonego wewnątrz budynków pochodzące z przedostawania się go z zewnątrz są średnio o 50 proc. niższe niż stężenia na zewnątrz. Jednak przy wartościach, które osiągane są u nas w sezonie grzewczym to wciąż bardzo dużo. Wszystko zależy oczywiście od kondycji budynku i rodzaju wentylacji, w którą jest wyposażony, a także okien. Dużo mniej zanieczyszczeń dostaje się np. do nowych domów, mieszkań czy instytucji wyposażonych w nowoczesne okna. Dobre efekty daje także wentylacja mechaniczna. Problem stanowią jednak kominki. We wnętrzach, w których się z nich korzysta, jest nawet gorzej niż na zewnątrz.

Walka o czyste powietrze w Krakowie jest niezwykle ważna

Wietrzenie pomieszczeń ma pozytywny wpływ na poprawę jakości powietrza wewnątrz, tylko gdy stężenia na zewnątrz uległy gwałtownemu spadkowi i są znacząco niższe od stężenia pyłów w pomieszczeniach – podkreślają autorzy raportu, dr inż. Jakub Bartyzel i inż. Katarzyna Smoleń z Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH. Przy okazji ogłoszenia badań przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego po raz kolejny zaapelowali do Ministra Środowiska, aby progi alarmowania o smogu sprowadzić do poziomu znanego z innych państw europejskich i rzetelnie informować o stanie powietrza. Obecnie progi te są bardzo wysokie, przez co unika się często ogłaszania alarmów i podejmowania odpowiednich działań, a przede wszystkim ostrzegania ludzi przed trującym powietrzem. To, co w innych krajach uznawane jest za stan alarmowy, który zagraża zdrowiu, u nas przyjmowane jest jako akceptowalne. Przedstawicielka Krakowskiego Alarmu Smogowego, Ewa Lutomska zaznacza także że, informacje o stanie powietrza powinny się pojawiać w serwisach pogodowych w mediach publicznych.

Czyste Powietrze na cenzurowanym

Działacze stowarzyszenia alarmują także, że żadne z założeń rządowego programu Czyste Powietrze nie zostało w pełni zrealizowane. Uruchomiono nawet stronę PolskaBezSmogu.pl, na której można monitorować postępy prac w tym zakresie. Najbardziej zaawansowane są prace związane z obowiązującym od 1 października 2017 roku rozporządzeniem w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe. Od tego czasu polskie firmy nie powinny produkować kotłów, które nie spełniają jego wymogów, a od 1 lipca 2018 roku ich sprzedaż będzie formalnie zabroniona. Jednak, jak podkreślają aktywiści i badacze, przepisy z tym związane muszą zostać uszczelnione, gdyż wciąż pozostawiają wiele furtek amatorom „kopciuchów”. Jedną z luk jest np. fakt, że przepisy nie dotyczą produktów używanych. Istnieje również ryzyko, że zabronione już piece będą sprzedawane pod inną nazwą, np. ogrzewaczy wody czy powietrza, a i tak każdy spali w nich, co będzie chciał.

Dużą wpadkę w ostatnich dniach zanotował pod tym kątem Murator, w którym napisano, że to już ostatnia szansa na zakup tanich kotłów wszystkopalnych. Oczywiście spotkał się z falą krytyki internautów i Krakowskiego Alarmu Smogowego. Po wcześniejszych mglistych tłumaczeniach, że przecież w przeszłości magazyn angażował się w akcje promujące ekologiczne źródła w Polsce, redakcja w końcu przeprosiła i poinformowała, że w lutym przygotuje specjalną publikację na temat czystego ogrzewania bez smogu.

Poważna, wydawałoby się, gazeta branżowa na okładce zachęca do kupna bezklasowych kopciuchów ZANIM wejdą w życie…

Opublikowany przez Krakowski Alarm Smogowy na 22 listopada 2017

Elektryczny „maluch” receptą na smog

Jednym z punktów programu Czyste Powietrze jest również promocja transportu niskoemisyjnego. Państwo chce zwolnić kupujących samochody elektryczne z podatku akcyzowego i obniżyć jego stawkę przy pojazdach hybrydowych. Elektromobilność to priorytet rządu PiS i wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Podczas podsumowania projektu „Efektywność energetyczna przez rozwój elektromobilności w Polsce” realizowanego przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy (we współpracy z Instytutem Elektroenergetyki i Instytutem Badań Stosowanych Politechniki Warszawskiej, Wydziałem Elektrycznym Politechniki Częstochowskiej oraz norweskim partnerem – firmą Green Business Norway) podkreślano, że połączenie odnawialnych źródeł energii z transportem o napędzie elektrycznym będzie krokiem do obniżenia poziomu zanieczyszczenia powietrza i hałasu zwłaszcza w dużych miastach. Plany w tym zakresie są bardzo ambitne.

Jak zakłada rząd, do 2025 roku ma się pojawić w Polsce milion samochodów elektrycznych. Promujący elektromobilność podkreślają, że zgodnie z prognozami międzynarodowych agencji, w 2030 roku cena pojazdów elektrycznych i spalinowych ma się wyrównać. Problem stanowią jednak również stacje ładujące, których w Polsce jest zaledwie 150, z czego tylko kilkadziesiąt umożliwia szybkie ładowanie. Są jednak plany, że do 2020 roku ma powstać 400 szybkich punktów ładowania i 6 tysięcy publicznych o standardowej mocy. W związku ze zmianami „układu sił” na polskich drogach, które ma przynieść według promotorów elektromobilności nie tak odległa przyszłość, powstał już nawet projekt polskiego miejskiego samochodu elektrycznego nawiązujący do słynnego „malucha”, wzorowany na fiacie 500. Nagrodzono go wraz z trzema innymi pomysłami.

Choć transport elektryczny bez wątpienia znacząco może przyczynić się do poprawy jakości naszego powietrza, wciąż większą bolączką i niekwestionowanym liderem w jego psuciu pozostają urządzenia grzewcze. Tym różnimy się od krajów takich, jak Japonia, Stany Zjednoczone czy państwa Europy Zachodniej, gdzie głównym źródłem zanieczyszczeń, zwłaszcza w centrach większych miast, jest motoryzacja. U nas natomiast problem uwidacznia się w chłodniejszych miesiącach. Niemal każdego dnia w wielu miejscach w Polsce przekraczane są normy stężenia niebezpiecznych pyłów i powtarzają się apele o to, by pozostać w domach. Tam niestety, jak pokazują badania naukowców z AGH i Krakowskiego Alarmu Smogowego, też niestety nie jesteśmy do końca bezpieczni.

Co możemy robić? Może zacząć od tego, żeby nie truć swojego sąsiada…

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze