Seks po urodzeniu dziecka – jak naprawdę wygląda i jak sobie radzić?

Trzeba się dobrze przygotować
8 minut czytania
2481
0
Luca
Luca
21 listopada 2017

Kiedy kobieta zachodzi w ciążę, jej partner zaczyna coraz częściej słyszeć żarty kolegów o pożegnaniu z seksem. Większość par ignoruje je tak samo, jak dowcipy o utracie wolności po ślubie. Mało kto rzeczywiście zaczyna interesować się tematem – a warto, bo problemy ze współżyciem po porodzie są rzeczywiście częste. Ten tekst powinni przeczytać również mężczyźni.

Szacuje się, że nawet 90 proc. kobiet doświadcza bólu podczas prób kochania się po porodzie, gdy już upłynął czas połogu. Ma to oczywiście związek z tym, że obrażenia powstałe przy porodzie nie zawsze goją się w ciągu sześciu tygodni, ale nie jest to jedyna przyczyna, a niechęć do seksu może trwać o wiele dłużej. Jeśli chodzi o ból i obrażenia mechaniczne, najlepiej nie tylko dać sobie czas, ale także skontaktować się z fizjoterapeutką ginekologiczną. Ten zawód jest na szczęście coraz bardziej popularny w Polsce, choć nadal głównie w większych miastach. Niektóre fizjoterapeutki pracują z bliznami po porodzie cesarskim oraz mięśniami brzucha i dna miednicy, ale są też takie, które pracują transwaginalnie, czyli mogą pomóc w delikatnym rozpracowaniu blizn po szyciu krocza.

„Zszyjemy panią ciaśniej, mąż się ucieszy”

Wciąż dużym problemem są, niestety, rutynowe nacięcia podczas porodu w szpitalu. Jakby tego było mało, podczas szycia lekarze często traktują swoje pacjentki przedmiotowo i zakładają dodatkowy szew „dla męża”, czyli po to, żeby pochwa była ciaśniejsza. Tak, to się naprawdę dzieje w Europie w XXI wieku. Same pacjentki często są z tego początkowo zadowolone, bowiem lęk przed zbyt obszerną pochwą po porodzie jest w nas mocno zakorzeniony. Niestety skutkiem takiego szycia zazwyczaj nie jest satysfakcja z życia seksualnego, ale ból przy stosunku, a w konsekwencji oczywiście niechęć do kochania się. Po takim szyciu również może pomóc praca z blizną u fizjoterapeutki.

Jednak nie każdą sytuację da się sprowadzić do obrażeń fizycznych. Wiele kobiet cierpi z powodu bólu miejsc intymnych, pomimo że lekarz nie dostrzega żadnych objawów. Czasem przyczyną jest vulvodynia, czyli choroba objawiająca się chronicznymi bólami bez widocznych przyczyn (niemających związku z porodem, bo na vulvodynię chorują także panie, które nie rodziły). Często źródłem bólu jest trauma okołoporodowa lub problemy z nadmiernie napiętymi mięśniami dna miednicy (polecam wywiad z Kamilą Raczyńską-Chomyn, trenerką tych mięśni). Często te dwa problemy są ze sobą powiązane. Kolejną przyczyną bólu mogą być nawracające infekcje, trudne do wyleczenia i tu znów skuteczna bywa praca z fizjoterapeutą.

Urlop na seks z żoną

Zmniejszone zainteresowanie seksem może być spowodowane przez hormony (w pierwszych tygodniach po porodzie). Naturalne jest, że przez pewien czas kobieta skupiona jest na opiece nad potomstwem, a nie na płodzeniu nowego. Często winą za niskie libido i suchość miejsc intymnych obarcza się karmienie piersią, które związane jest ze zmniejszonym poziomem estrogenu, ale w rzeczywistości efekt ten jest znaczący jedynie w pierwszych miesiącach karmienia. Mitem jest więc, że długie karmienie naturalne powoduje problemy w relacji intymnej (choć oczywiście należy brać pod uwagę wrażliwość piersi w okresie laktacji). Bardzo ważną rzeczą, o której musimy pamiętać, jest też depresja poporodowa, dotykająca do 20 proc kobiet i oczywiście silnie wpływająca na libido.

Ból, depresja, przemęczenie i brak wsparcia to częste przyczyny zmniejszonego zainteresowania seksem

Poszukując informacji o współżyciu po porodzie trafiłam na forum La Leche League, gdzie wiele kobiet pisze, że oczekiwania seksualne ich i partnerów rozmijają się jeszcze wiele miesięcy po pojawieniu się dziecka. Rzecz jasna najczęstszy schemat to kobieta zajmująca się całodobowo dzieckiem, domem i wszelkimi bieżącymi sprawami, która nie ma czasu nawet pójść do lekarza, no chyba, że pediatry – i mężczyzna pracujący poza domem, po pracy odpoczywający, niewstający w nocy do dziecka. W takim układzie naprawdę trudno się dziwić, że partner ma siłę i ochotę na seks, a partnerce łóżko kojarzy się tylko z przerywanym snem. Nawet jednak, gdy oboje rodzice dzielą obowiązki, młoda mama ma prawo być zbyt zmęczona na amory. Najlepszym rozwiązaniem jest tutaj po prostu zweryfikowanie oczekiwań. Kobiety często same od siebie wymagają bycia entuzjastycznymi kochankami kilka miesięcy po porodzie, tak naprawdę nie mając siły ani ochoty, traktując to w gruncie rzeczy jako kolejny obowiązek na długiej liście rodzinnych zobowiązań. Oczywiście seks jest ważnym elementem związku, buduje bliskość i wzmacnia więzi. Trudno oczekiwać, że spełni swoją rolę, jeżeli będzie uprawiany z poczucia obowiązku, dlatego lepiej jest poczekać, spokojnie odnajdując się wspólnie w roli rodziców i pary, którą łączy znacznie więcej, niż libido. Dobrze jest pamiętać, że mężczyźni także mogą doświadczać tych trudności i im również ciężko się odnaleźć w nowej sytuacji.

Może się okazać, że kobiecie (lub obojgu partnerom) trudno na tyle oderwać się od domowych spraw, żeby pozwolić się porwać namiętności – szczególnie w domu, w którym zawsze jest przecież coś do zrobienia. Warto więc zaangażować inne osoby do opieki nad dzieckiem, żeby zapewnić sobie czas na małżeńskie randki, wspólne wyjścia – niekoniecznie związane z seksem, ale pozwalające przypomnieć sobie o wspólnych pasjach i o tym, co nas połączyło. Jeżeli natomiast para potrzebuje swobody w domu, warto raz na jakiś czas wysłać dziecko do dziadków, żłobka, przedszkola czy na długi spacer z nianią, wziąć dzień wolny w pracy i oddać się rozkoszy bez obawy, że mały domownik zacznie płakać w najmniej odpowiednim momencie.

Randki pomagają odnaleźć zagubioną w codziennym pośpiechu intymność

Życiowa partnerka to nie tylko towarzystwo do łóżka

Co ważne, problemy z seksem – najczęściej ból – mogą trwać naprawdę długo. Wiele kobiet zgłasza dolegliwości jeszcze 18 miesięcy po porodzie. Jeżeli doświadczą one zmuszania do seksu, dolegliwości zwykle trwać będą dłużej i będą silniejsze. Z kolei każde przyjemne, udane kochanie się pomoże trochę zmniejszyć lęk i napięcie, a więc ułatwi powrót do normy. Najistotniejsze jest, żeby partner wiedział, że zdecydowana większość kobiet nie jest gotowa na współżycie sześć tygodni po porodzie, a wiele z nich nawet sześć miesięcy i dłużej. Oczywiście są pary, których te problemy w ogóle nie dotykają albo nie trwają one tak długo, ale statystyki nie są wesołe.

Co należy zrobić? Dopasować oczekiwania do realiów, partnerka nie jest wszak jedynie towarzystwem do łóżka, a dobrostan ukochanej powinien być wysoko na liście priorytetów partnera. Poszukać dobrej fizjoterapeutki ginekologicznej i opłacić odpowiednią ilość spotkań. Wspólnie zajmować się dziećmi i domem, poszukać dodatkowych osób do pomocy. Zapewnić młodej mamie czas i przestrzeń na zadbanie o siebie: ćwiczenia, odpoczynek, poczucie się piękną. Spędzać razem czas, niekoniecznie w łóżku.

A jeśli to tylko możliwe, dokształcić się jeszcze przed porodem. Spotkać się z fizjoterapeutką lub trenerką mięśni dna miednicy, poszukać wsparcia douli lub światłej położnej (informacji o mięśniach dna miednicy szukajcie u fizjoterapeutów, nie na popularnych portalach parentingowych, bo łatwo trafić na bardzo złe rady). Na ile to możliwe, zminimalizować ryzyko interwencji medycznych przy porodzie przez dobre przygotowanie się do niego (badania pokazują, że dolegliwości są znacznie rzadsze u kobiet, które nie doświadczyły cc, próżniociągu ani nacięcia). Zadbać o godność i intymność kobiety w porodzie, bo traumy na sali porodowej także zwiększają ryzyko późniejszych trudności. I koniecznie dać partnerowi do przeczytania ten tekst, przed porodem i po nim. Mając tę wiedzę, nie będzie się martwił, że żona go nie pożąda – zamiast tego będzie mógł podjąć konkretne kroki na rzecz poprawy sytuacji.

Luca
Luca
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: "Luca".
AUTOR

Polecamy

Komentarze