Wanna szampana i artystyczna niezależność. Jedyna taka artystka na polskim rynku: Kayah

Kilka dni temu świętowała swoje 50. urodziny – to jest urodzinowa laurka dla niej!
7 minut czytania
586
0
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
13 listopada 2017
fot. Piotr VaGla Waglowski

„Jedyne, co prawdziwe to jest tu i teraz” – śpiewa w utworze „Po co” Kayah. Te słowa są doskonałym podsumowaniem jej kariery. Wokalistka bowiem pokazuje, że czas zawsze przegrywa z kreatywnością i otwartością na nowe trendy.

Kto by pomyślał, że ta inteligentna i piękna kobieta, która dla wielu pań jest wzorem pewności siebie, była kiedyś pełną kompleksów, niedocenioną przez otoczenie dziewczyną.

„Złe myślenie o sobie wynika na przykład z faktu, że mój ojciec, pierwszy, najważniejszy mężczyzna w życiu, mnie nie akceptował. Długo uważał, że jestem za brzydka, by być jego córką. Albo brak mi talentu” – mówiła w wywiadzie dla magazynu Sens w 2015 roku artystka.

Początki bywają trudne

Urodziła się 5 listopada 1967 roku w Warszawie jako Katarzyna Magda Szczot. Dzieciństwo spędziła u dziadków w Białymstoku. 18 lat później uzyskała dyplom w klasie fortepianu u prof. Anny Narkiewicz. Na maturę nie było już czasu (do czego sama zainteresowana przyznała się po latach), bowiem w międzyczasie młoda wokalistka nawiązała współpracę z grupą Tilt, której rezultatem był utwór „Mówię ci, że…”.

Stał się on sporym  przebojem i zdawać się mogło, że kariera stoi przez Kayah otworem. W 1988 roku otrzymała nagrodę specjalną Festiwalu Krajów Nadbałtyckich w Karlshamn za piosenkę „Córeczko”. Ten sam numer wcześniej zaprezentowała na Festiwalu w Opolu. Ciepłe przyjęcie przez słuchaczy sprawiło, że pojawiła się szansa na nagranie debiutanckiej płyty.

Materiał został przygotowany przez Johna Portera i Neila Blacka. Teksty napisał Maciej Zembaty. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że materiał był pierwotnie przeznaczony dla rozchwytywanej chórzystki, Renaty Czarnoty, która w ostatniej chwili wycofała się z projektu. Nie dziwi więc fakt, że po latach nasza bohaterka dystansuje się od materiału z debiutanckiego krążka “Kayah”, przyznając się jednocześnie do „wykupienia całego nakładu i komisyjnego zniszczenia go”.

„Pieprzyć to!”

Niedługo potem zamieszkała w Wiedniu, gdzie pracowała jako modelka. 175 cm wzrostu, zielone oczy i długie ciemne włosy – kandydatka idealna. Jednak miłość do muzyki wygrała. Jak to bywa z miłością, czasami długo się przez nią cierpi. Klątwa nieudanego debiutu zdawała się wszak mocno ciążyć na młodej wokalistce. Wytwórnie płytowe zniechęcone porażką pierwszej płyty Kayah, nie były zbyt chętne do współpracy z artystką.

Nie można mimo to powiedzieć, że głos Katarzyny w tamtym czasie się marnował. Pojawiał się bowiem m.in. w nagraniach Atrakcyjnego Kazimierza, Formacji Nieżywych Schabuff i De Mono. Przełom w jej życiu nastąpił w momencie spotkania Grzegorza Ciechowskiego. To właśnie na koncercie Republiki „Bez prądu” wykonała pierwotną wersję piosenki „Jak liść” (otrzymała za nią nagrodę Bursztynowego słowika w Sopocie) zatytułowaną wówczas „Mówili o mnie”.

Historia jej powstania również jest interesująca. Podczas rozmowy telefonicznej Ciechowski poprosił Katarzynę, by zagrała mu fragment nowego utworu. Po chwili stwierdził, że niewiele słyszy i zaprosił ją do siebie do domu pod Warszawę. Był środek nocy, a wokalistka nie miała kasy na taksówkę. Jej starszy kolega postanowił za nią zapłacić, a wszystko tylko po to, by wesprzeć kumpelkę i pomóc jej przy pracy nad numerem. To on powiedział, że jest to piosenka kompletna. Inną ważną rzeczą, jakiej Ciechowski nauczył Kayah był dystans do opinii innych.

– Miał radę na wszystko i zawsze mówił, żeby to pieprzyć – opowiadała Kayah w materiale „Grzegorz Ciechowski Wspomnienie”.

Wanna szampana

Oprócz Grzegorza, który jak mówiła Kayah „wypychał ją na scenę”, bardzo ważnymi ludźmi z branży muzycznej byli dla niej Czesław Niemen oraz Edyta Bartosiewicz. Legendarny muzyk wspierał ją i bronił, a Edyta była jedną z osób, które namawiały artystkę do wydania kultowego „Kamienia”. Wokalistki do dzisiaj się przyjaźnią i z uśmiechem na twarzy wspominają wspólne imprezy z szalonych lat 90.

„Kiedyś przegrałam z Edytą zakład o wannę szampana. I dotrzymałam słowa. Kupiłam małą wanienkę dziecięcą i wypełniłam ją rosyjskim pseudoszampanem. Nie stać mnie było na więcej. Piliśmy ten szampan przez słomki… Byliśmy młodzi i beztroscy” – wspominała Kayah w wywiadzie dla magazynu Show.

Lata 90. były niezwykle ciekawym okresem, jeśli chodzi o polskie wokalistki. Poetycka Renata Przemyk, intrygująca Kasia Nosowska, dojrzała Edyta Bartosiewicz, słodka Edyta Górniak i właśnie Kayah. To ona jako jedna z pierwszych na swoich albumach łączyła czarne brzmienia z muzyką popularną. Nakręcony w Kalifornii klip do „Flecików” wyreżyserował dwukrotny laureat Oscara, Janusz Kamiński. W teledysku do „Supermenki” z kolei wystąpił amerykański raper Ice-T.

To jednak nie wszystko! Artystka współpracowała z takimi artystami, jak m.in. Michał Urbaniak, Filip Sojka, Krzysztof Pszona czy Artur Affek. W ramach kampanii promocyjnej swojej drugiej płyty „Zebra”, piosenkarka objęła patronatem mieszkającą w warszawskim ZOO zebrę o imieniu Kaja. Dodajmy do tego jeszcze liczne nagrody (w tym Fryderyki), udział w reklamach (Orange Pop, Inblu) oraz prowadzenie programu „To było grane” w telewizji TVN i jawi nam się obraz prawdziwej gwiazdy pop. Wkrótce jednak miało się okazać, że Kayah to ktoś znacznie bardziej wyjątkowy.

Kobieta renesansu

Pod koniec XX wieku Kayah nagrała z Goranem Bregoviciem kultową płytę „Kayah & Bregović”, na której pokazała zupełnie inne oblicze. Muzyka cygańska, góralska, elementy bałkańskiego folkloru i biesiadny klimat – soulowo-funkowo-popowa Kayah pokazała, że to, co ludowe może być strawne, bo najważniejsza jest przecież dobra zabawa. Jako miłośniczka podróży w dalekie rejony świata oraz muzyki, nagrywała również z pochodzącą z Republiki Zielonego Przylądka Cesárią Évorą (wspaniały utwór „Embarcacao”).

Jej kolejne albumy – „JakaJaKayah” (zawierał m.in. interpretację wiersza „Topielice” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej), “Stereo typ” (promowany przez wielki hit – „Testosteron” i zmysłowy „Do D.N.A”), „Skała”, „Kayah & Royal Quartet” (znalazły się na nim utwory wokalistki z poprzednich albumów, nagrane w nowych aranżacjach w towarzystwie Royal String Quartet), „Panienki z temperamentem” (nagrany z Renatą Przemyk, prezentował nowe wersje piosenek Kabaretu Starszych Panów) oraz będący ukłonem w stronę kultury żydowskiej Transoriental Orchestra pokazały muzyczną ewolucję Kayah.

Jej eklektyczny gust muzyczny i chęć artystycznej niezależności znalazły upust w jednym z najważniejszych projektów artystki – wytwórni Kayax. To właśnie tam swoje płyty wydają m.in. Zakopower, Krzysztof Zalewski, Brodka, Mary Komasa, Smolik czy Artur Rojek. To niezwykłe miejsce dla ludzi twórczych, ambitnych i utalentowanych, którzy kreują własny styl. Filozofia Kayaksu zdaje się być zatem prosta – zawsze stawać po stronie artystów, pozwalając im na indywidualny rozwój.

„Umiem cieszyć się sukcesami innych, z zachwytem obserwuję talenty i pragnę je wspierać. Dlatego zresztą powstał Kayax” – wyjaśniła w wywiadzie dla serwisu WP Kobieta w 2016 roku.

Bizneswoman, matka (ma urodzonego w 1998 roku syna Rocha, którego ojcem jest jej były mąż, holenderski producent telewizyjny Rinke Rooyens), artystka, producentka i osoba aktywna społecznie –  Kayah nie pozwala się zamknąć w jednej kategorii. Jej różnorodność stała się bowiem kluczem do sukcesu i pokazała, że siła kobiety tkwi w umiejętności łączenia tego, co pozornie do siebie nie pasuje. Kiedy rozebrała się dla Playboya, nie miała wątpliwości, że podjęła dobrą decyzję:

„Rozebrałam się i nie żałuję. Byłam piękną kobietą w obiektywie drugiej kobiety. (…) Powtórzę za księdzem Twardowskim: >>Jest duża różnica pomiędzy tym, co nagie, a tym, co rozebrane<<. Ja miałam nagie zdjęcia” – powiedziała w wywiadzie dla magazynu Sukces w 2009 roku.

Polityka i muzyka

Kayah od zawsze stała po stronie kobiet i broniła ich praw. Kiedy w 2007 roku powstała Partia Kobiet, wokalistka bardzo szybko nawiązała z nią współpracę. Poparła również działania KOD-u. Choć nie każdemu odpowiadały jej sympatie polityczne, nigdy nie pozostawała bierna w sprawach wymagających zaangażowania społecznego. Mimo to wyraźnie deklaruje, że nie chce, by uznawano ją za aktywistkę polityczną.

Nie jestem zaangażowana politycznie, nie jestem też aktywistką. Ale jestem Polką! Jestem kobietą! (…) Stoję tutaj także przed wami także jako patriotka, która nie godzi się na dzielenie narodu na gorszy i lepszy sort, podobnie jak wy! – mówiła podczas marszu KOD „Jedna Polska – dość podziałów”.

TVP pod rządami Jacka Kurskiego podobno nie była do końca zadowolona z ewentualnego pojawienia się popierającej KOD Kayah na jubileuszu Maryli Rodowicz. Opole 2017 stanęło pod znakiem zapytania, a wszystko przez rzekome istnienie „czarnych list”, na których figurowali artyści wyznający poglądy niezgodne z obowiązującymi w rządowej telewizji (Prezes Kurski twierdził, że takich list nie było i że to „fake news”). Kiedy pojawiły się głosy o skreśleniu Kayah z grupy muzyków występujących w Opolu, stopniowo z festiwalu zaczęli wycofywać się również inni artyści. Sama zainteresowana skomentowała to w wywiadzie dla Wprost w następujący sposób:

„Nie namawiałam nikogo do bojkotu Opola, to były indywidualne decyzje artystów. Ale niesamowicie się to potoczyło. Środowisko artystyczne pokazało, jak ważna jest wolność przekonań, że nie ma zgody na cenzurę, przecież już to przerabialiśmy, czy naprawdę za tym tęsknimy? Jestem dumna, że stać nas było na taki solidarny gest”.

Pół wieku minęło

Swoim stylem bycia i twórczością artystka udowadnia, że najpiękniejsze rzeczy rodzą się ponad podziałami. Otwartość i próba zrozumienia tego, co nas otacza stanowi dla niej klucz do lepszego życia.

„Niepowodzenia mnie nie załamują. Uwielbiam wyzwania i nie tchórzę w ich obliczu. Staram się walczyć z tym, czego nie lubię u siebie, co utrudnia innym życie ze mną” – opowiadała w wywiadzie dla Zwierciadła w 2012 roku.

Wokalistka wciąż jest w świetnej formie i pokazuje, że wiek to tylko cyfry. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko życzyć Kayi kolejnych wyjątkowych lat na scenie i w życiu osobistym.

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki

W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.


AUTOR

Polecamy

Komentarze