Atlas kotów, trujące jabłuszko i kuriozalna zapomoga. Co jeszcze przyniósł nam mijający tydzień?

Znowu było ciekawie...
7 minut czytania
572
0

Hitami tego tygodnia z pewnością są atlas kotów i Ryszard Petru. Apple zaliczyło potężną wpadkę, ale i tak chyba mniejszą, niż dwaj sławni feminiści, których grupka kobiet oskarżyła o molestowanie.

Jakby tego było mało, Solidarności udało się przepchnąć projekt o zakazie handlu w niedzielę, ale to nie koniec regulacyjnej gorączki. Co jeszcze się działo?

Mac dla każdego

Wpadkę zaliczył Apple. Korporacja ze Stanów Zjednoczonych, która słynie przede wszystkim z wciskania tego samego produktu (za coraz wyższą cenę) rzeszom fanatycznych konsumentów, ma spory wizerunkowy problem.

Okazało się, że doszło do pewnego przeoczenia i każdy może korzystać z czyjegoś Maca bez jego pozwolenia. Co gorsza, nie potrzeba do tego żadnych umiejętności hakerskich. Wystarczy klikać wielokrotnie na ekran logowania i system wpuści nas na konto root, czyli takie, które ma najwyższe uprawnienia.

Biedny użytkownik może przez to stracić na przykład zapisaną w komputerze pamiątkową kolekcję selfie w ubikacjach różnych galerii handlowych lub, o zgrozo, zdjęcia z pałaszowaniu tofu z kiełkami w modnym korpokolektywie. Takiej podłości nie znała historia ludzkości! Gorzej byłoby tylko, gdyby dało się tak zhackować iPhone’a…

Tylko nie iPhone… (fot. TungCheung/Shutterstock.com)

Zakaz handlu w internecie?

Solidarności udało się wymóc na PiS, aby ten rzeczywiście wprowadził zakaz handlu w niedzielę. Co prawda OPZZ proponował, aby handel w niedzielę pozostawić, a pracownikom płacić potrójną stawkę, ale wiadomo – nie ma co się aż tak narażać pracodawcom.

To jednak nie koniec – projekt ustawy zezwala na handel w niedzielę w internecie. Solidarność nie może zostawić tego w spokoju – przecież kod źródłowy oraz aplikacje do płacenia również powinny mieć wolne. Mogą ten czas spędzać na grafikach Google lub wypisywać śmieszne komentarze na tvn24.pl, ewentualnie po prostu tańczyć w rytm piosenek na YouTube.

Sieć, czyli właściwie wszyscy, na pewno docenią ten pomysł Solidarności, która niestety dalej „do swych amantów nie ma szczęścia”. Ostatnio nie ma nawet szczęścia w kwestii zdroworozsądkowego podejścia do rzeczywistości. No ale, kto związkowcowi zabroni?

Atlas kotów rozgrzewa miliony

Stara prawda ludowa głosi, że dyktator Kaczafii jest mistrzem dzielenia Polaków. Jak odkryli publicyści organu partii ze stajni Agory, „Kaczyński, nawet gdy milczy, to milczy nienawistnie”. Jak zatem ocenić nienawistne przeglądanie atlasu kotów podczas debaty na temat zmian w sądownictwie?

PiS opanował do perfekcji starą taktykę Platformy Obywatelskiej – kopania w klatkę. Jeden kopniak i zamknięta w środku małpa skacze i krzyczy, a projekty po cichu przechodzą dalej. Tak było ze zburzeniem Pałacu Kultury i tak jest z atlasem kotów.

Kaczystowski reżim, jak powszechnie wiadomo, jest zwolennikiem ogólnopolskiej debaty, o ile jej tematem są akurat przekręty „ośmiu lat” PO. Jeśli chodzi o ich program, realizowany w niecodzienny sposób, lepiej już mówić o kotach. Dobrze, że i w PiS to rozumieją.

rys. Marek Skwarski

„Będzie ruchane”

Kultura osobista to raczej cel niż stan. Dowiedli tego dwaj dziennikarze, kojarzeni z lewicowo-liberalnym środowiskiem. Jak się okazuje, przez lata próbowali odnaleźć odpowiedź na pytanie: czy mężczyzna może być feministą? Okazuje się, że mężczyzna jak najbardziej może być feministą, ale tylko bydlakiem-feministą, który na widok nowych pań mówi „będzie ruchane” i wymusza na nich seks. Czyli oficjalnie wspierać kobiety, ale po cichu je molestować. To nic nowego. Wysokie, choć tym razem pobite, standardy w tej kwestii ustanowił przecież już redaktor Durczok i wcale nie chodzi o „ujebany stół”.

Głos w tej sprawie zabrał nawet Rafał Ziemkiewicz, który ogłosił, że nawet kurtyzany, z których usług korzystał, traktował lepiej, niż feminiści traktowali koleżanki z pracy. Jeśli RAZ broni kobiet przed redaktorami Wyborczej i Krytyki Politycznej, to naprawdę zabrnęliśmy już zdecydowanie za daleko.

Brytyjskie żarty

Coś się pomieszało i mieszkańcy Kraju Nadwiślańskiego bardzo się rozzłościli na przyjaciół z Wielkiej Brytanii. Paru przedstawicieli „imperium, nad którym nie zachodzi słońce” wybrało się do Auschwitz i zrobiło sobie niewybredne selfie na tle eksponatów. Trudno zrozumieć to oburzenie. Ostatecznie to właśnie Brytyjczycy wymyślili obozy koncentracyjne, o czym dobrze wiedzą choćby w Kenii. W tym wypadku selfie należy po prostu uznać za chęć przybliżenia się do tradycji przodków.

Jakby tego było mało, na brytyjskiej antenie zagościł mężczyzna, który identyfikuje się jako pies. Nosi nawet specjalnym psi kostium, który pomaga mu wczuć się w rolę. To ciekawe, bo w USA odkryto dziewczynę, która jest kotem.

A w Polsce? Tu, póki co, wszyscy starają się identyfikować jako ludzie, choć słabo to wychodzi. Być może, w ramach rodzimej specyfiki, potrzebujemy człowieka-żubra lub człowieka-bociana? Ten drugi, mógłby od razu przynosić dzieci wraz z należnym im 500+.

Tak śmiesznie jeszcze nie było…

A skoro jesteśmy przy dzieciach… Komitet Obrony Demokracji ogłosił powstanie „stypendium wolności”. Chodzi o to, żeby Kijowski nie musiał wyjeżdżać z kraju za chlebem. Jak wyliczył sam zainteresowany, żeby godnie żyć potrzebuje ponad 8 tys. zł. Nie będzie jednak z tym problemu, bo wszyscy mogą się na niego zrzucić.  Kiedyś każdy Polak dorzucał się do odbudowy stolicy, teraz na alimenty pana Kijowskiego. Jest postęp.

Z pewnością nie dorzuci się pan Ryszard Petru, który zdradzony przez panią Lubnauer, stracił stanowisko przewodniczącego partii. Tak odchodzi „najzdolniejszy uczeń Balcerowicza”. Wraz z nim odchodzą tysiące śmieszków i żarcików, za którymi wszyscy będziemy tęsknić!

Twitter taki bezlitosny…

Śmieciowy podatek

Jak wiadomo, sytuacja budżetu i finansów publicznych jest tak dobra, że Ministerstwo Finansów, zapewne z nudów, wymyśla kolejne podatki. Tym razem na świeczniku pojawiła się kwestia śmieciowego jedzenia. Jak podkreślają przedstawiciele Ministerstwa, chodzi jedynie o nasze zdrowie, a podatki mają „sporą rolę w kształtowaniu nawyków żywieniowych”.

Fajnie, że rząd tak dba o ludzi. Kolejnym, tym razem prodemograficznym ruchem władzy, jest trzykrotne podniesienie stawki VAT na prezerwatywy. Zagranie równie tanie, co moje żarty.

To prawda, każdy z nas będąc w sklepie spożywczym nerwowo przygląda się cenom produktów, w myślach obliczając, ile groszy z kupowanej bułki wędruje do pana Morawieckiego. Niektórzy mają z tym taki problem, że aż nie mogą przełknąć nic, co jest obłożone ponad 7 proc. podatkiem VAT. Inni przeciwnie – wybierają te produkty, które są najwyżej opodatkowane, by ruchami żuchwy wspierać słuszną politykę budowy IV Rzeczypospolitej.

W kraju, w którym nawet jedzenie staje się polityczne, lepiej unikać śmieciowego jedzenia. Warto pociągnąć myśl premiera Morawieckiego i unikać również śmieciowych partii, choć w tym przypadku, mogłoby się to wiązać z abstynencją.

Bojkot białych

Black Lives Matter rozpoczęło kampanię, która ma zachęcić wszystkich czarnoskórych (których już tylko trochę biją) do bojkotowania biznesów białych ludzi. Dziejowa sprawiedliwość powoli dokonuje się nawet w kapitalistycznych Stanach Zjednoczonych.

Co prawda nie można tego przenieść na polski grunt i to nie dlatego, że jesteśmy rasistami. Po prostu nie ma zbyt wielu czarnoskórych, a jakbyśmy mieli bojkotować białych to musielibyśmy bojkotować samych siebie.

I na tę zagadkę znajdzie się rozwiązanie. Zawsze możemy bojkotować np. rudych lub facetów po pięćdziesiątce. Może akcja nie tak medialna, ale za to bardzo postępowa. Możemy, w razie czego, bojkotować również Romów (popularnie zwanych w Polsce inaczej…), choć ci doskonale bojkotują się sami. Ale gdyby tak zbojkotować Niemców? A nie, to już robimy, tylko na szczeblu międzynarodowym.

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Społeczeństwo

Komu marzy się druga Szwecja? Nadchodzi nocna prohibicja

Od 1 stycznia 2018 r. alkoholu w nocy już tak łatwo nie kupimy. Małe sklepy podnoszą larum, bimbrownicy zacierają ręce, internauci ironizują. W historii, prohibicja oprócz wiadomych celów, uczyła też codziennego kombinowania. Może po “pijany jak Polak” przyjdzie czas na “sprytny jak Polak”?
Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
28 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Polecamy

Popularne