Baton z robakiem i miód na cukrzycę, czyli seria wpadek Anny Lewandowskiej

Zdrowe odżywianie może wyjść bokiem...
3 minuty czytania
5634
7
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
5 grudnia 2017
MediaPictures.pl / Shutterstock.com

Anna Lewandowska dla niektórych jest tylko żoną jednego z najwybitniejszych piłkarzy na świecie, dla innych –  autorytetem od spraw życia i zdrowego jedzenia. Ostatnio jako autorytet trochę nawala i  raz po raz zdarzają jej się wpadki. Ona jednak zdaje się ich zupełnie nie dostrzegać.

Ekspertka od żywienia, motywowania, prawilnego stylu życia, autorka wielu książek i kalendarzy, a także współautorka sukcesu swojego męża oraz matka królewskiego dziecka (serio, tak o Klarze pisali!). Kobieta, która z brzuchem po ciąży rozprawiła się w imponującym tempie, od urodzenia córeczki ma – jak sama przekonuje – tyle dobrej energii, że chce się nią dzielić.

A tłumacząc z jej na nasze, to doszła trzecia gęba do wyżywienia, więc trzeba nakurwiać! I Lewandowska to robi. Łapie za rogi sto byków, raz po raz któryś ją pokonuje, co zupełnie nie zraża zmotywowanej Anny. Ignoruje je całkowicie, czego dowodem była jej ostatnia wizyta w programie Kuby Wojewódzkiego. Gdy gospodarz zapytał ją o porażki życiowe, odpowiedziała, że główną jest ta, że za długo cicho siedziała. A przecież mogła bez Roberta u boku motywować Polki, pokazywać, jaki mają potencjał, dodawać im otuchy… Czyli po prostu mogła tego Instagrama założyć trochę wcześniej – bez hasztagu #LewandowscyTeam i #PowerCouple, zaplecza finansowego, znanego nazwiska też by przecież jakoś poszło.

Kobietą być😍🔝 👉🏻To nie musieć już udowadniać, że jest się SILNĄ💪🏻, wystarczająco dobrą, odpowiednio się zachowującą, bo się znalazło swój własny głos i tylko nim chce się mówić. 👉🏻To zamieniać MARZENIA🤩 w plany dlatego, że wierzy się już na tyle w siebie, że nie trzeba sie ich bać. 👉🏻To ZMIENIĆ sobie kolor włosów, bo ten właśnie na etapie jej życia najlepiej oddaje to, kim TERAZ jest.🙅🏻‍♂️ To przestać się bać lęku nie dlatego, że się go nie czuje, ale dlatego, że się poznało SWOJĄ WARTOŚĆ ☝🏻. 👉🏻To zamienić SIŁĘ💪🏻 z zaciśniętych pięści na taką, która emanuja spokojem z obecnych oczu. 👉🏻To walczyć nie z ludźmi ale z ludzkimi słabościami, podziwiać nie osoby ale idee, którym ci POŚWIECAJĄ SWOJE ŻYCIE .😍 👉🏻To zamienić konieczność pójścia na trening na SAMOREALIZACJĘ w zdrowym i wysportowanym stylu życia, która nie musi, ale chce. 👉🏻To z życia dla siebie zacząć też ŻYĆ DLA męża, dla córki, dla pracowników i odbiorców, by we wsparciu dawanym innym odnajdywać WŁASNY POTENCJAŁ.👌🏻 👉🏻To nie rywalizować ale WSPÓŁPRACOWAĆ , to nie chcieć dominować ale słuchać i mówić, to nie brać tylko dla siebie ale tworzyć tyle, by starczyło dla wszystkich. 👉🏻To zrozumieć, że wrażliwość nie jest słabością ale największą MOCĄ💥 i nauczyć się z nią być by więcej i głębiej rozumieć. 👉🏻To przyznać się do błędów bez wchodzenia w obrażoną księżniczkę, za to z POKORÀ i otwartością do kolejnych zmian. Cieszę się, że mogę napisać te słowa.❤️🙏🏻 Mam nadzieje, że je przeczytacie.☺️😉 Dziękuję, że jesteście.❤️❤️❤️ foto. Marta Wojtal @martawojtal #healthyplanbyann #motivationbyAnn #annalewandowska

A post shared by Anna Lewandowska (@annalewandowskahpba) on

Ja nie mówię, że nie. Ja się nie znam. Ja do dziś nie zrzuciłam oponki pociążowej, chociaż w ciąży nie byłam. Ja, jako troll zazdrośnik, przypomnę Lewandowskiej jej porażki. Może trochę przestanie gwiazdorzyć.

Po pierwsze – mole spożywcze! W batonach produkowanych przez jej firmę znaleziono larwy! A przynajmniej znalazła je jedna użytkowniczka Facebooka. Przy okazji zasugerowała, że chyba jednak lepiej sięgać po słodkości sygnowane nazwiskiem Ewy Chodakowskiej, bo te z ruszającymi się stworzonkami są jakieś podejrzane. Miłośnicy teorii spiskowych uznali, że pewnie to Ewa wyhodowała larwę, wsadziła ją do batona i tym samym spoliczkowała swoją największą rywalkę. Ja nie będę tego rozstrzygać, powiem tylko, że larwa w zdrowym batonie – nawet jak on jest z płatków owsianych – to spora wtopa, szczególnie, że ta zaraza nie była gluten free!

Kolejna wpadka Lewandowskiej to cały jej występ u Wojewódzkiego. Mimo że Kuba nawet nie śmiał się z jej kalendarza, który nieudolnie próbowała zareklamować, sprzyjał Annie całkowicie, to ta – jak gluten kocham – wypadła źle. Ja wiem, że ona tych milionów nie zdobyła jako orator i za to jej nie płacą, no ale jak chce motywować, jak chce zagrzewać do boju Polki, pisać dla nich książki i być autorytetem, to ja tu będę ortodoksyjna i powiem, że wypadałoby zrozumiale się wysławiać albo przynajmniej trzymać w wystąpieniach publicznych, niewysoki skądinąd, poziom z Instagrama.

Czasami wchodzę na jej profil, czytam komentarze: wow, Anka, otwierasz nam oczy, jesteś taką mądrą i normalną kobietą, więc szybko lecę w nadziei, że i ja znajdę swoje guru, a tam przydługa definicja kobiecości, w której Lewandowska napisała między innymi: być kobietą, to zmienić sobie kolor włosów! Serio! Po programie Wojewódzkiego mam wrażenie, że wszystkie teksty pisze jej jakiś copywriter zamroczony larwami batonami, bo na żywo ta dziewczyna brzmi dużo gorzej.

Tak naprawdę, to kij z jej umiejętnością wysławiania się, pal licho tę larwę, nikt od niej nie umrze, od tych banałów na Insta podobnie. To, co niepokoi mnie najmocniej, to braki w wiedzy Lewandowskiej i mówienie rzeczy nie tylko niemądrych, ale i szkodliwych. Jak wyłapał autor bloga To tylko teoria, wbrew wszelkim naukowym badaniom, Lewandowska uznała, że „miód jest wykorzystywany w leczeniu cukrzycy, ponieważ zawiera cukry redukujące, takie jak fruktoza, glukoza i sacharoza„.

Po urodzeniu Klary rozpisywała się z kolei o diecie matek karmiących. A taka dieta nie istnieje. Z mitem tym walczy między innymi blogerka Hafija, której nie spodobał się post Anny. Słowa krytyki żona Lewego przyjęła dość chłodno i zarzuciła, najbardziej chyba kompetentnej blogerce w Polsce, brak kompetencji i wiedzy. Sama tą ostatnią nie grzeszy. Jakiś czas temu dowodziła, że smalec z gęsi, to bogactwo białka i witamin i nic tak nie zbije nam cholesterolu jak masło klarowane. Zawsze doceniam hołd oddawany smalcowi, ale jednak nawet mi świta, że to sam tłuszcz, a nie wylęgarnia witamin.

Anna Lewandowska jeden z najnowszych wpisów opisała "spokojnej lektury". Nie wiedziałabym co ma na myśli, ale po…

Opublikowany przez Cenzura dietetyczna na 31 lipca 2017

Mam nadzieję, że Lewandowska nie wpływa na Polki aż tak bardzo, jak jej się wydaje. Ale jeśli rzeczywiście dla części z nich jest autorytetem, to dobrze by było, gdyby się trochę douczyła. I wypowiadała tylko wtedy, gdy ma stuprocentową pewność, że to, co mówi, jest potwierdzone przez badania naukowe. Ponadto zalecam odrobinę pokory. Zawsze się przydaje.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Zdrowie

Żywa woda i witaminy leczące raka. Na czym polega fenomen Jerzego Zięby?

Witamina C lecząca raka, terapie nano srebrem, cudowne soki z traw i strukturyzowanie wody. To tylko nieliczne propozycje najpopularniejszego znachora drugiej dekady XXI wieku, Jerzego Zięby. Kto mu wierzy? Prawie każdy, kogo polski system zdrowotny zraził do siebie dostatecznie mocno oraz kto w poszukiwaniu zrozumienia i wsparcia dotarł na krańce internetu, odkrywając ogólnoświatowy spisek lekarzy i farmaceutów.
Monika Mężyńska
Monika Mężyńska
12 sierpnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ