Czy Bóg chce żebyśmy jedli mięso?

Biblia po wegetariańsku
7 minut czytania
3313
3
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
24 grudnia 2017

W potężnej księdze, jaką jest Biblia, odnaleźć można szereg wzajemnie sprzecznych zakazów i nakazów. Z powodu tej niejednoznaczności również wegetarianie znajdą tu coś dla siebie.

W szerokiej dyskusji o etycznych kryteriach (nie)jedzenia mięsa argumentowanie jednym – wyjętym z liczącej półtora tysiąca stron historii – ustępem to wyraz intelektualnego zgnuśnienia i moralnie wątpliwego wygodnictwa. Jednak teza o wegetariańskiej diecie, jako szczególnie miłej Bogu, daje się obronić więcej niż jednym cytatem.

Raj dla wegetarian

Gdy ks. Tomasz Duszkiewicz, duszpasterz Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych i zawzięty miłośnik polowania, swoją myśliwską pasję arbitralnie uzasadnia starotestamentowym nakazem „czynienia sobie ziemi poddaną”, nawet dobremu chrześcijaninowi otwiera się nóż w kieszeni.

Znamienny jest język, w jakim strzelający do zwierząt kapłan tłumaczy mięsożerność człowieka. Gdzie Duszkiewicz dostrzega iście feudalną hierarchię, w której pan decyduje o życiu i śmierci swoich sług (najwyżej stoi Bóg, następnie jest homo sapiens, a jego zachciankom mają służyć pozbawione rozumu, wolnej woli i duszy zwierzęta) – tam ktoś obdarzony większym ładunkiem empatii dostrzeże raczej nawołującą do ostrożności wielką odpowiedzialność. W Edenie każde stworzenie jest dobre, a śmierć nie istnieje. Owszem, człowiek ma panować nad „rybami morskimi i nad ptactwem niebieskim, i nad wszelkimi zwierzętami, które poruszają się po ziemi”, lecz panowanie to nie ma związku z przemocą, uprzedmiotowieniem zwierząt, a tym bardziej z ich zjadaniem. Człowiek ma być kimś w rodzaju pasterza wszelkiego stworzenia – a nie mordującym je tyranem. Tylko „wszelka roślina przynosząca ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie” ma być pokarmem dla człowieka. W pierwotny zamysł Boga o człowieku wpisuje się dieta, którą dziś nazwalibyśmy wegetarianizmem.

Z biblijnego opisu stworzenia można wnioskować, że każde życie zasługuje na szacunek. Jak mówi kilka ksiąg dalej słynny cierpiętnik Hiob: „zapytaj zwierząt, a one cię pouczą, i ptaków nieba, a powiedzą tobie. Albo rozmawiaj z ziemią, a ona cię nauczy, i opowiedzą ci ryby morskie. Któż spośród nich wszystkich nie wie, że ręka PANA to wykonała? W jego ręku jest dusza wszelkiej istoty żywej i duch wszelkiego człowieka”.

Według Biblii wszystkie istoty zostały stworzone przez Boga i przypominają o pierwotnej doskonałości natury. Przed pierwszym grzechem rajska społeczność ludzi i zwierząt trwała w jedności i harmonii. Biblijna „natura” (ta sama, na którą lubią powoływać się niektórzy moralizujący homofobowie) nie depcze praw nawet najmniejszych istot. Z natury człowiek jest istotą łagodną i dobrą. Jakże symboliczne jest, że grzech pierworodny w dosłownym sensie sprowadza się do złamania zasad ustalonej przez Boga diety. Adam próbuje przecież tego, czego jeść nie powinien, dając upust swojemu niczym niezaspokojonemu apetytowi.

Bóg daje człowiekowi fory

Aż do potopu autor Genesis nie pisze o spożywaniu mięsa. Gdy Noe wprowadza zwierzęta na Arkę, otrzymuje nakaz, by się o nie troszczyć: „A ty weźmiesz ze sobą wszelki pokarm, który się nadaje do jedzenia, i zabierzesz do siebie, i będzie tobie i im na pokarm”. Dopiero po potopie Bóg idzie na pewne ustępstwa w kwestii spożywania mięsa. Niektórzy egzegeci tłumaczą to niewystarczającą po wielkiej powodzi ilością roślinnego pożywienia. Ten stan wyjątkowy nie wykluczałby jednak powrotu do wcześniejszej, bezmięsnej diety w niedalekiej przyszłości, gdy tylko ziemia wyda pierwsze owoce.

Inni biblioznawcy w boskim geście pójścia na ustępstwa dostrzegają wyraz zrozumienia dla ludzkiej słabości (parafrazują samego Jezusa: Bóg dał nam fory przez wzgląd na zatwardziałość serc naszych). Ci sami bibliści przypominają, że zabijane stworzenie nie jest własnością człowieka. Za każde życie człowiek nadal więc ponosi odpowiedzialność przed Bogiem. Zabijanie ma odbywać się jedynie z celu zdobycia niezbędnego pożywienia. Eksploatacja i egoizm? Nigdy nie zdobywają aprobaty u Boga.

Każdy czytelnik Starego Testamentu będzie zachodził w głowę, co też miał na myśli Bóg, gdy pouczał Noego: „Wszystko, co się porusza i żyje, będzie dla was pokarmem, podobnie jak rośliny zielone, daję wam to wszystko. Lecz nie będziecie jeść mięsa z jego życiem, to jest z jego krwią”… Nawet jeśli dopuścić interpretację przyzwalającą na zabijanie zwierząt, symboliczne znaczenie tego fragmentu może świadczyć o wystawieniu człowieka – który nieraz już nadwyrężył boską cierpliwość – na pokusę dalszego życia w grzechu. Jak pokazuje Biblia, człowiek, jeśli raz posmakował mięsa, ma ochotę na więcej; dzieje grzechu stale łączą się z ludzkim głodem krwi.

Podobne kontrowersje powinien dziś wzbudzać Mojżeszowy Dekalog. „Nie będziesz zabijał”, brzmi piąte przykazanie. Nie będziesz zabijał ludzi? Ten konkretny zakaz – do dziś stanowiący dla wielu chrześcijan podstawę moralności – rozciąga się na wszystkie żywe stworzenia. O zwierzętach Bóg nie zapomina także później, gdy mówi Mojżeszowi o odpoczynku siódmego dnia tygodnia: „nie będziesz wykonywał żadnej pracy – ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, a i twoja służąca, ani twoje bydło”. W księdze Wyjścia Bóg niejednokrotnie jawi się jako pierwszy rzecznik praw zwierząt.

Starotestamentowy Bóg – wyrozumiały czy nienawistny?

Gdzie indziej ten sam Bóg aprobuje składanie zwierząt w ofierze. Zdaniem obrońców biblijnego wegetarianizmu nie chodzi tu o bezrozumny rytuał i nienawiść Boga do zwierzęcego stworzenia, a o stawianie człowiekowi ograniczeń, na powrót prowadzących do rajskiego ideału. Za tą interpretacją przychylają się – cokolwiek z dzisiejszego punktu widzenia groteskowe – przepisy z ksiąg Kapłańskiej i Powtórzonego Prawa. Świni jeść nie można; można to, co ma płetwy i łuski. Skrzydlate owady? Nie. Szarańcza i konik polny? Owszem. Jaszczurki są obrzydliwością, padlina jest nieczysta, podobnie jak mysz, żółw, tchórz i ślimak… Ta każąca złapać się za głowę skrupulatność zakazów i przyzwoleń moża przemawiać za podjętą przez Boga próbą stopniowego nawracania człowieka ku pierwotnej, ludzko-zwierzęcej harmonii.

Często narzeka się na starotestamentowego Boga – że gniewny, bezlitosny, że zrzuca plagi jak Zeus pioruny. W takiej na przykład Księdze liczb Bóg traci cierpliwość do wędrujących Izraelitów – i epizod ten można czytać jako brutalne rozprawienie się z mięsną dietą. Gdy Izraelici narzekają: „Któż nas nakarmi mięsem?” i wspominają uczty, którymi zajadali się w Egipcie, Bóg, ten obdarzony czarnym humorem ironista, daje im to, czego chcą. „Pan da wam więc mięso i będziecie jeść. Będziecie je jeść nie przez jeden dzień ani nie przez dwa dni, ani przez pięć, ani przez dziesięć dni, ani przez dwadzieścia dni; Lecz przez cały miesiąc, aż wam wyjdzie przez nozdrza i zupełnie wam obrzydnie”. I rzeczywiście, skończyli z mięsem przepiórek w ustach. Krew ludzka za krew zwierząt, taki brzmiał boski wyrok.

Wegetarianie z Bogiem na ustach

Tym osobom, które z wyższością patrzą na zwierzęta, autor Księgi kaznodziei mówi, że „jednakowy jest los synów ludzkich i los zwierząt. Jak umiera ten, tak umiera i tamto. Wszyscy mają jednakowe tchnienie, a nie ma człowiek przewagi nad zwierzęciem, gdyż wszystko jest marnością”.

Za mało konkretnie? Proszę bardzo, Księga Daniela to nie tyle już nawet wegetariański, co wegański manifest! Tytułowy bohater poddał się próbie, w której on i jego trzej towarzysze ograniczyli dietę do jarzyn i wody. „A po upływie dziesięciu dni okazało się, że ich twarze wyglądały lepiej i ich ciała były tęższe niż wszystkich młodzieńców, którzy jadali pokarm z potraw królewskich (…) We wszystkich sprawach mądrości i rozumu, o której pytał ich król, stwierdzał, że są dziesięciokrotnie bieglejsi od wszystkich magów i astrologów, którzy byli w całym jego królestwie”.

Daniel to nie jedyny wegetariański ekscentryk w Biblii. Są Ezechiel i Izajasz, a także Jan Chrzciciel, który nie jadł szarańczy, a – zgodnie z prawdziwym znaczeniem greckiego słowa – kiełki roślin przypominające szparagi. (Tak przynajmniej twierdzi autor książki „Bezkrwawa rewolucja”, Tristram Stuart).

Pierwsi chrześcijanie na czele z apostołami dążyli do spełnienia obietnicy powrotu do pierwotnej harmonii bez przemocy i śmierci. Zrezygnowali z zabijania i spożywania zwierząt, praktykując surowy ascetyzm. Sam Jezus, owszem, uczestniczył w ucztach paschalnych z barankiem na stole, lecz w Ewangeliach nie ma słowa o tym, by kiedykolwiek zjadł mięso. Nawet jednak wątpliwą dla wegetarian praktykę w tym szczególnym przypadku można by usprawiedliwić wymogiem spełnienia starotestamentalnych proroctw, kontekstem kulturowym i obyczajowym oraz zaufaniem, jakie Jezus musiał wzbudzić wśród podejrzliwych mięsożerców.

Niektórzy wegetarianie słusznie wypomną Jezusowi karmienie pięciu tysięcy ludzi rybami. Warto jednak pamiętać o kontekście – tłum był rzeczywiście głodny, sucha Palestyna nie zachęcała do przejścia na wegetariańską dietę, a same ryby – jeśli dać wiarę tekstowi – zostały cudownie rozmnożone. Wspomnijmy także o poszczącym przez 40 dni Jezusie.  „Żył tam wśród zwierząt”, pisze o tym siewcy ludzko-zwierzęcego pokoju ewangelista Marek. Na końcu przypomnijmy o prostej wieczerzy spożytej przez Chrystusa z uczniami. Na stole znajdowało się jedynie wino i chleb. Do czego wówczas namawiał Jezus? „To czyńcie na moją pamiątkę”.

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Lewacy, ekolodzy, feministki – wy też możecie powoływać się na Biblię

Mieszkańcom kraju, w którym świeżo zaprzysiężony premier chce rechrystianizować Europę, a pewna posłanka swoją nietolerancję homoseksualizmu argumentuje definicją "natury" pochodzącą z tekstu powstałego przed blisko trzema tysiącami lat, do zrozumienia rodaków przyda się lektura Nowego Testamentu.
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
13 grudnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.