Czy film „DJ” zmieni postrzeganie kobiet na scenie klubowej?

DJ-ki w środowisku klubowym wciąż budzą wiele kontrowersji
6 minut czytania
2778
2
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
21 grudnia 2017
"DJ" (fot. djfilm.eu)

W styczniu 2018 roku na ekrany polskich kin wchodzi film „DJ”, którego główną bohaterką jest DJ Mini. Czy postać grana przez Maję Hirsch będzie polską odpowiedzią na DJ-a Ickarusa z „Berlin Calling”? A może czeka nas mała rewolucja w środowisku, które jest kobietom średnio przychylne?

Jesteś tancerką? – pyta koleś z branży DJ Mini.

Nie, didżejką – odpowiada mu w trailerze filmu „DJ” główna bohaterka. Jest to dobre podsumowanie tego, jak środowisko klubowe postrzega kobiety.

Kobieta za dekami

Nie da się ukryć, że w światku klubowym to DJ-e są większością. Kobiety stanowią zaledwie 9 proc. całej  środowiska związanego z elektroniczną muzyką taneczną. Tendencja ta zdaje się jednak od wielu lat zmieniać, co pokazuje chociażby kariera takich DJ-ek, jak Marusha, Sonique, Annie Mac, Ida Engberg, Monika Kruse, Maya  Jane Coles, Deborah De Luca, Nicole Moudaber, Ellen Allien, Klaudia Gawlas, Carla Roca, Novika czy Nina Kraviz. Kobiety na scenie klubowej są niezwykle aktywne: grają na największych festiwalach, produkują muzykę, posiadają własne labele, prowadzą audycje radiowe, a także zajmują się organizacją imprez. Jak zatem swoją rolę w kształtowaniu sceny postrzegają same zainteresowane? Czy rzeczywiście spotykają się z dyskryminacją?

Mam wrażenie, że ze względu na płeć w branży klubowej niemal nieustannie muszę udowadniać, że jestem „good enough”. Normą jest tu kwestionowanie umiejętności i gustu, umniejszanie naszym sukcesom i sprowadzanie ich do faktu bycia dziewczyną albo „ładną dziewczyną”opowiadała w rozmowie z i-D Polska występująca pod pseudonimem VTSS Martyna Maja.

Dobry DJ to po prostu dobry DJ, bez względu na płeć czy wiek – podkreśla amerykańska DJ-ka, producentka oraz aktywistka na rzecz praw kobiet, Pixie Bruner.

Pixie, która na co dzień współtworzy duet Memory Splice, na własnej skórze doświadczyła trudnej sytuacji, która paradoksalnie umocniła ją w przekonaniu, że warto łamać stereotypy.

Przygotowywałam się do występu, kiedy jedna z tancerek spojrzała na mnie i powiedziała, że to klub tylko dla „pięknych ludzi”. Odpowiedziałam jej, że „jestem DJ-ką i zajmuje się graniem”, po czym odeszła skonsternowana. Byłam wściekła, ale wiedziałam, że muszę za chwilę wyjść na scenę. Zagrałam 3-godzinnego seta i ludzie byli bardzo zadowoleni. Zapraszano mnie tam jeszcze wiele razy – wspomina artystka.

Według DJ-ki, na obronę kobiet za konsolą przemawiają ich umiejętności oraz pasja, którą mogą się dzielić z publicznością w klubie.

DJ-ki powinny skupić się przede wszystkim na rozwijaniu swoich umiejętności. Profesjonalizm, pasja i nakręcanie publiki do tańca dobrymi kawałkami to podstawa. Postrzeganie kobiety za dekami wyłącznie jako ozdoby bierze się ze stereotypów rozpowszechnianych przez właścicieli klubów, którzy bardziej niż muzykę cenią wygląd oraz osoby, które nie mają pojęcia, co w kulturze klubowej jest najważniejsze. Sama nie tylko gram, ale również produkuję utwory, które są wydawane w różnych wytwórniach i staram się działać aktywnie na rzecz praw kobiet. Moja teczka prasowa pokazuje znacznie więcej, niż ładne zdjęcia profilowe na portalach społecznościowych.

„Warsaw Calling”?

Choć do premiery filmu został jeszcze miesiąc, wiele osób już zaczęło doszukiwać się podobieństw do kultowego „Berlin Calling”, prezentującego losy DJ-a Ickarusa (w tej roli znany niemiecki DJ i producent, a także autor ścieżki dźwiękowej do filmu, Paul Kalkbrenner), który żyje w imię zasady „Sex, Drugs & Techno”. Rzeczywiście, w obu przypadkach mamy do czynienia z undegroundowymi DJ-ami, którzy przeżywają wzloty i upadki, a ich bliscy średnio akceptują ich życiowe wybory.

Jak czytamy na oficjalnej stronie filmu„DJ” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia ukazana poprzez losy niezwykle utalentowanej, undergroundowej polskiej DJ-ki Mini. To film o ambicji, nieustannej pogoni za marzeniami, a przede wszystkim o postrzeganiu świata poprzez absolutyzowanie własnych doświadczeń w kulturze „Love Yourself”. „DJ” to pierwszy film w kinie europejskim przedstawiający zjawisko Dj’ingu z perspektywy kobiecej”.

Maja Hirsch w filmie „DJ” (fot. djfilm.eu)

Główną bohaterkę gra Maja Hirsch, zaś w pozostałych rolach zobaczymy m.in. Daniela Olbrychskiego, Roberta Gonerę, Cristiana Solimeno, Miltosa Yerolemou oraz Rosalind Halstead. Reżyserem filmu jest Alek Kort (pseudonim artystyczny), za zdjęcia odpowiada Paweł Flis, a autorem ścieżki dźwiękowej jest hiszpański multiinstrumentalista i producent, DJ Uner. Zdjęcia zrealizowano w Polsce, Wielkiej Brytanii oraz na Ibizie. Czy film dobrze uchwyci rzeczywistość znaną polskim DJ-kom? Na odpowiedź musimy poczekać, ale cieszy, że poruszony został akurat taki temat. Bo jest w nim znacznie więcej, niż tylko energetyczna muzyka i dobra zabawa.

Gaz w torebce to podstawa

Daria Ślązak, znana pod pseudonimem Drilla ma 15 lat doświadczenia jako DJ-ka i uwielbia swoją pracę. Zawsze stara się dawać z siebie sto procent, co doceniają zarówno klubowicze, jak i promotorzy. Niestety, i w jej życiu nie zabrakło przykrych sytuacji.

Poprosiłam kiedyś w pewnym klubie rezydenta, by nagrał kilkuminutowy filmik z mojego występu. Podszedł do niego kolega i w bardzo niekulturalny sposób zaczęli dyskutować na temat mojego wyglądu oraz tego, co by ze mną zrobili w łóżku. Pozwoliłam więc sobie później na opublikowanie nagrania wideo z ujawnieniem, kto był operatorom kamerki i autorem obraźliwych słów. Wywołało to ogromne zamieszanie, a przy okazji okazało się też, że ów człowiek słynie z tego typu akcji – opowiada DJ-ka.

Darię spotkała jeszcze gorsza sytuacja związana z managerem jednej z dyskotek. – Po zakończeniu występu, postanowiłam udać się do biura po zapłatę. Okazało się ono ciemnym, dziwnym pomieszczeniem, w którym zostały skierowane do mnie następujące słowa – „Nie myślałaś nigdy, by grać na większą skalę? Mogę ci w tym bardzo szybko pomóc, zabieraj się do roboty… „. Uczucie w takiej chwili jest nie do opisania. Człowieka ogarnia strach i paraliż do momentu, gdy sylwetka managera nie zbliża się zbyt gwałtownie. Potem już tylko zachowanie zimnej krwi i trzeźwego umysłu pozwala na odpowiednią reakcję. Z takim człowiekiem się nie dyskutuje – obezwładnia się go i ucieka. Moim zdaniem gaz w torebce każdej DJ-ki to podstawa – mówi Drilla.

Drilla (fot. archiwum prywatne)

Zdaniem Anji Kraft, sytuacja powoli zaczyna się zmieniać, ponieważ coraz więcej osób zwraca uwagę na fakt dyskryminowania kobiet za dekami i nie boi się mówić o tym głośno.

Myślę, że nasza sytuacja w branży muzycznej powoli zmienia się na lepsze. Jest nas coraz więcej – DJ-ek, producentek, promotorek. Coraz bardziej zwraca się na nas uwagę. Coraz więcej mówi się o problemach kobiet w tym światkupowiedziała Rafałowi Krause w wywiadzie dla portalu F5 artystka.

Dodała też, że dzięki akcji #MeToo dostrzegła, jak wiele jej koleżanek związanych ze sceną elektroniczną było molestowanych bądź napastowanych seksualnie.

Mimo, iż kobiet za dekami jest znacznie mniej niż mężczyzn, to w żaden sposób nie wpływa na jakość ich pracy. Choć jest to dosyć oczywista teza, to „niestety” owa dyskryminacja zdaje się być zjawiskiem ciągle aktualnym. Być może film „DJ” nie przeprowadzi rewolucji w postrzeganiu kobiet na scenie klubowej, ale możliwe, że pomoże wielu dziewczynom odważyć się i spróbować swoich sił w didżejowaniu, ucząc je jednocześnie zachowania ostrożności i dystansu wobec pewnych osób oraz sytuacji.

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Czy film „DJ” zmieni postrzeganie kobiet na scenie klubowej?”

  1. Kobieta dj’ka w roli głównej to bardzo odważny, ale też bardzo dobry krok! Cieszę się, że tym razem producenci nie postawili na sztampowe rozwiązania i zrobili coś nowego! Ja cierpliwie czekam na 19 stycznia, żeby wybrać się do kina.

Dodaj komentarz

Zobacz też

„It’s my life”! Muzyka lat 90. jest wciąż żywa

Ktoś powie: "lata 90. powracają, bo fani tej muzyki mają już ponad cztery dychy na karku i znowu chcą poczuć się młodo". A może po prostu brakuje nam tej atmosfery radości, która towarzyszyła wspólnym spotkaniom na podwórku i w klubach?
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
2 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ