Karmienie z konieczności mieszane – szacun, dziewczyno

To nie jest twoja porażka
3 minuty czytania
2071
4

Karmisz swoim mlekiem i mieszanką. Kusi cię, żeby dać sobie spokój i przejść w całości na butelkę? Nie słuchaj tych, co mówią, że nie warto już walczyć o laktację. Ty walczysz i jesteś wspaniała.

Karmienie mieszane, czyli karmienie dziecka mlekiem matki i dodatkowo mieszanką, to często sytuacja niebędąca wyborem rodziców, lecz koniecznością. Zdarza się, że wyniku splotu okoliczności dokarmianie jest konieczne, ale nie musi to oznaczać przejścia wyłącznie na produkt mlekozastępczy. Podawanie mleka matki zawsze ma bowiem wielkie znaczenie dla zdrowia i rozwoju dziecka.

Główne przyczyny kłopotów z karmieniem piersią to wciąż, niestety, brak szybkiej pomocy na samym początku. Niekiedy zdarzają się problemy zdrowotne u matki (np. nieleczona nadczynność tarczycy, insulinooporność, cukrzyca), które utrudniają pełne uruchomienie laktacji. Przyczyn zdrowotnych ze strony matki jest jednak znacznie mniej, niż się sądzi, i nawet wtedy bardzo często przy odpowiednim wsparciu możliwe jest wyłączne karmienie naturalne.

Co jednak, jeśli niedługo po porodzie pojawią się trudności i zabraknie szybkiej, kompetentnej pomocy? Wówczas problemy nawarstwiają się i może się zdarzyć, że będzie już trudno wystymulować laktację na odpowiednim poziomie, czyli wyprodukować odpowiednią ilość mleka dla dziecka. Jeśli jest to czyjaś porażka, to przede wszystkim systemu opieki zdrowotnej. Wtedy wkraczają mieszanki do żywienia niemowląt. Podkreślę wyraźnie: jeżeli chcesz karmić piersią, nie należy dokarmiać malucha bez wskazań specjalisty – najlepiej doradcy laktacyjnego – i bez wykonania tych kilku ważnych rzeczy, które mogą nas przez tym uchronić. Czasem jednak specjalista uzna, że jest to niezbędne.

To może być jedna butelka na dobę albo cztery, albo więcej. Każdy przypadek jest inny. Oczywiście wiele razy udaje się wrócić do wyłącznego karmienia piersią, ale czasem jednak nie. Nie myśl wtedy, że zawiodłaś! Przecież karmisz. Musisz podawać dodatkowe porcje, ale dajesz także swój pokarm.

To wcale nie znaczy, że nic się nie udało, tylko że można to, co najlepsze, dawać ze swoim mlekiem, a oprócz tego po prostu dziecko trochę więcej kalorii dostaje z innego źródła – mówi Magdalena Castello-Rokicka, pediatra i doradczyni laktacyjna.

Pierwsze chwile po porodzie są bardzo ważne dla powodzenia w karmieniu piersią

Jeżeli karmisz dziecko swoim mlekiem, ale musisz dokarmiać, z pewnością wiesz, ile pracy kosztuje podtrzymywanie laktacji. Być może twoje niemowlę pije z piersi, a być może toleruje już tylko butelkę, jak to się często zdarza przy dokarmianiu. W obu przypadkach musisz randkować z laktatorem i pić mlekopędne specyfiki. Może nastawiasz budzik na trzecią nad ranem, żeby odciągać pokarm i pobudzać produkcję. I codziennie zastanawiasz się, czy to ma sens. Ma! Liczy się każda kropla. Podobnie, gdy podajesz pierś na żądanie i oprócz tego dokarmiasz.

W mleku matki jest wszystko, co najcenniejsze : komórki macierzyste, czynniki przeciwbakteryjne, czynniki przeciwwirusowe, przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, przeciwciała, bakterie probiotyczne, oligosacharydy i tysiące innych substancji w każdym mililitrze – wymienia Magdalena Castello-Rokicka.

Więc jeśli mówią ci, że niepotrzebnie się męczysz, a ty czujesz, że jednak robisz coś ważnego – masz rację.

Jeśli zachęcają cię do przejścia na samą mieszankę, a ty wierzysz, że nawet jedna butelka twojego pokarmu dziennie ma sens – masz rację.

Jeśli czujesz się zmęczona, wyczerpana, ale masz nadzieję, że to nie idzie na marne – masz rację.

A jeśli ktoś ci powie, że już wszystko jedno, że ci się nie udało, że zawiodłaś – wyrzuć go za drzwi, dziewczyno, i zamknij na dwa zamki. Robisz wspaniałą, ważną robotę.

I pamiętaj, że to tylko twoja decyzja. Jeśli kiedyś już nie dasz rady – pogratuluj sobie dobrej walki i każdego dnia, gdy karmiłaś swoje dziecko mlekiem matki. Podziękuj sobie, jesteś super! I odpocznij. Ale nie dlatego, że ktoś ci tak kazał, że komuś zachciało się umniejszać moc twojego ciała. Zrób to po swojemu.

Ściskam cię mocno. Dobra robota.

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

4 odpowiedzi na “Karmienie z konieczności mieszane – szacun, dziewczyno”

  1. Dociągnęłam do pięciu miesięcy karmiąc mieszanie, z czego pierwszy miesiąc był tylko na piersi. Po tym miesiącu dziecko ledwo co przybrało na wadze, doszła mu alergia na białko krowie (jadłam sporo nabiału), a ja sama mam problemy tarczycowe i insulinoopornosc – może stąd problemy z laktacją, bo pokarmu miałam mało. Ale karmiłam dalej piersią (odstawiłam nabiał) plus specjalna mieszanka dla alergików. Dziecko niemal z dnia na dzień po wprowadzeniu butelki zaczęło spać dobrze, przybierać błyskiem na wadze. Potem dzieciak się rozbestwił i nie chciał piersi, ale tak czy inaczej daliśmy radę 4 miesiące łączyć pierś i butlę. Łatwo nie było. Karmienie piersią to najtrudniejszy dla mnie aspekt ciąży i wczesnego macierzyństwa. Trudy ciąży i porodu to przy tym NIC. Krew, pot i łzy – wszystko liczone na litry 😉

    • Ależ to prawdziwe. Ani poród sn, ani kontakt skóra do skóry nie jest gwarantem kp. Jakże się myliłam. Jakże prawdziwy jest brak wsparcia ok porodzie, sprzeczne informacje. Za promocja kp niestety w parze nie idą starania personelu medycznego ….Cóż matce pozostają hektolitry łez i wyrzuty sumienia!

  2. Dziękuję! U mnie leci 8 miesiąc mieszanego – w tym wszystkie noce tylko na piersi. Wpierw czułam się przegrana, że nie udało się tylko kp, Teraz czuję, że mimo wszystko udało się chociaż tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

11 rzeczy, które nie powinny was spotkać na porodówce

Ciąża to nie choroba, poród to nie patologia, a jednak gdy tylko przekraczamy próg szpitala położniczego, stajemy się pacjentkami. Co nie powinno was spotkać na porodówce?
Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
20 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ