Netflix – mój grudniowy towarzysz. Co oglądać w zimowe wieczory?

Zimą też bywa gorąco
7 minut czytania
3978
3
Emilia Grim
Emilia Grim
4 grudnia 2017
©Netflix

Grudzień sprzyja siedzeniu w domu, a to leniwe zajęcie można sobie umilić gapiąc się w telewizor. Co oglądać, by nie tracić cennego czasu? Dziś skupiamy się na perełkach oferowanych przez serwis Netflix.

Kultowy już serwis ma oczywiście swoich zagorzałych fanów, ma także przeciwników – ci najczęściej krzywią się na okrojoną w Polsce ofertę i zbyt wysoką cenę abonamentu. Nie ukrywam, że długo zastanawiałam się nad założeniem konta, ostatecznie jednak dałam się przekonać i dziś absolutnie nie żałuję. O ile w słoneczne i ciepłe dni mam sporo zajęć, zima przekonuje mnie jednak do kanapowania w towarzystwie nowych seriali i filmów. Od kilku miesięcy nadrabiam zaległości bardzo entuzjastycznie! Kiedy zatem zostałam poproszona o podzielenie się listą swoich ulubionych filmów i seriali, z przyjemnością podjęłam się zadania. Nie ukrywam, że motywujące okazały się też grudniowe zapowiedzi, którym warto poświęcić kilka(set) słów.

Moda mnie nie ominęła. Od kilku lat dużo chętniej oglądam seriale niż filmy – 90 minut fajnej fabuły to nadal zbyt mało. Lubię przywiązywać się do bohaterów na dłużej. Uwielbiam też popularny sport XXI wieku – binge watching, czyli oglądanie całego sezonu serialu jednym ciągiem. Netflix okazał się kopalnią przyjemności – nie tylko ze względu na najpopularniejsze hity: mocne „Narcos”, rozczulające „Stranger Things”, seriale o bohaterach z uniwersum Marvela (team „Jessica Jones”!), powalające „13 Reasons Why” czy – rozkładające mnie na łopatki – „Orange Is The New Black”. Choć wszystkie wymienione pozycje polecam z całego serca, zawsze warto pogrzebać trochę głębiej. Przy okazji znajdzie się kilka niezłych filmów i fantastycznych dokumentów.

Girl Power!

Moje serce zdobyła choćby australijska seria o pannie Fisher – młodej damie po latach powracającej do rodzinnego Melbourne, które okazuje się miastem grzechu i zbrodni. Phryne Fisher od grzechu nie stroni, a zbrodnią jest wielce zafascynowana. Ku utrapieniu lokalnej policji postanawia wtykać swój zgrabny nosek w prowadzone śledztwa – zazwyczaj z całkiem niezłym rezultatem. Brak tu mroku i wyrafinowania, ale jest sporo humoru i bardzo relaksujących zagadek kryminalnych. Gdy te przyjemności połączy się z podglądaniem życia australijskiej socjety w latach dwudziestych – jest świetnie. Serial „Miss Fisher’s Murder Mysteries” liczy sobie trzy sezony – dużo, dużo przyjemności.

Również w latach dwudziestych XX wieku rozgrywa się akcja serialu „Cable Girls” – tym razem podróżujemy do Hiszpanii. Opowieść o telefonistkach z Madrytu jest pełna ciepła, romansów i intryg, a w bonusie otrzymujemy fantastyczne kostiumy i miłą uchu ścieżkę dźwiękową. Na razie można obejrzeć jeden sezon, ale warto zacząć już teraz – 25 grudnia Netflix udostępni kolejny! W sam raz do oglądania w świąteczne wieczory.

Wielbiciele serialu „Full House” podzielili się kilkanaście miesięcy temu, gdy Netflix wyprodukował kontynuację serialu – „Fuller House”. Stoję po stronie entuzjastów, bo nadal znajduję sporo przyjemności w śledzeniu losów nieco zakręconej rodziny, w której dziś prym wiodą trzy dziewczęta. Przyznaję też bez bicia, że jestem psychofanką Kimmy Gibbler – sorry.

Zbrodnie niekoniecznie doskonałe

Wśród moich ulubieńców znajduje się sporo brytyjskich produkcji – zazwyczaj kryminalnych, choć wszystkim miłośnikom odpowiedniej dawki absurdu zawsze z przyjemnością polecę rupiecia, czyli nieśmiertelne „Misfits”. Jeśli jednak szuka się bardziej wymagających rozrywek, warto przyjrzeć się serialom: „Vexed”, „Happy Valley” i (jeśli jakimś cudem to ominęliście) rewelacyjne „Broadchurch”.

Aktualnie wszystkie seriale o zbrodniarzach i zbrodniach przebija „Mindhunter” – nic dziwnego, jest to bardzo dobry, wciągający i szalenie ciekawy serial, choć przyznam, że oczekiwałam nieco więcej. Być może doczekam się pełnej satysfakcji podczas kolejnego sezonu. W ramach czekadełka mogę za to polecić świetny dokument, który z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom serialu „Bates Motel”. Mowa o „Voyeur” – dokumencie powstałym na kanwie książki dziennikarza, Gaya Talese’a, która wzbudziła wiele emocji w 2016 roku.

Publikacja „The Voyeur’s Motel” opowiada o cichym i bezwonnym właścicielu motelu w stanie Kolorado, przez 47 lat zajmującym się szpiegowaniem swoich gości. Bohater tej historii, Gerald Foos, nie uważa się za przestępcę, podglądacza czy prześladowcę. Twierdzi, że jest antropologiem-amatorem, który śledzi ludzkie nawyki, zwyczaje i zachowania. Zboczenie czy pasja? Oto jest pytanie…

A już jutro zabieram się za nowość – niemiecki serial „Dark”, który na Netfliksie pojawił się w miniony piątek, 1 grudnia. Mroczna i zawiła historia ginących bez śladu dzieci jest mocna, chłodna i brutalna – na razie udało mi się obejrzeć tylko jeden odcinek i wiem już, że jutro kupuję dużo popcornu. Choć przyznam, że nie wiem, czy będę w stanie jeść – zapowiada się mocno ściśnięte gardło.

Trochę (nie zawsze) pogodnej rozrywki

Nie stronię też od seriali komediowych – polski Netflix właśnie wzbogacił się o rewelacyjne „That ’70 Show”, które pamiętam jeszcze z czasów wyłącznie telewizyjnych, ale dopiero teraz mam okazję obejrzeć wszystkie odcinki we właściwej kolejności. W poszukiwaniu prostej rozrywki trafiłam też na serial „The Ranch”, który okazał się nie do końca śmieszny, ale za to wyjątkowo zajmujący. Zwiastun pokazywał wyłącznie radosną stronę serialu, jest tam jednak nieco dramy. Scenarzyści zdecydowanie nie zasłużyli na prestiżowe nagrody, ale wymyślili całkiem porządny serial o prawdziwym życiu. Kolejna porcja odcinków tej netfliksowej produkcji trafi do serwisu już 15 grudnia.

O hitach trzeba czasem rzec choć słowo. Muszę zatem koniecznie wspomnieć o rewelacyjnym serialu „Grace and Frankie” – choć prawdopodobnie wszyscy słyszeli już o nim masę dobrych rzeczy. Wszystkie potwierdzam! Szalenie podoba mi się moda na kino pokazujące starszych bohaterów, dlatego skusiłam się też na podpowiadany przez Netfliksa film z Robertem Redfordem i Jane Fondą – „Our Souls At Night”. Obejrzyjcie, ale przygotujcie chusteczki.

Na hit wyrasta mi także nowa produkcja Netfliksa – „Godless”. Nie mogłam oprzeć się serialowi, którego akcja toczy się na Dzikim Zachodzie, a w dodatku jedną z głównych ról powierzono Michelle Dockery – tę możecie pamiętać z serialu „Downton Abbey”, gdzie roztaczała uroki jako Lady Mary Crawley. Nie udało mi się jeszcze obejrzeć całości, ale jestem poważnie zaangażowana!

Święta, święta

Netflix ma szansę uratować tegoroczne święta, bo przyznam, że jak kocham Kevina, tak dostaję lekkiego nerwowego ślinotoku na widok telewizyjnych zwiastunów tego świątecznego hitu. Kanapowy czas planuję zatem spędzać również netfliksowo oraz bynajmniej nie komediowo – na mojej liście znalazł się między innymi dokumentalny film o pracy fotografów, którzy dostarczają nam zdjęć z najpiękniejszych miejsc świata i rejestrują najciekawsze zjawiska. „Tales by light” to dwanaście odcinków pełnych pięknych obrazów z parków narodowych czy dna morskiego, ale też opowieści o miejscach i ludziach dotkniętych wojną, głodem i dramatami XXI wieku. Czekam też na nowy serial dokumentalny „Dope” – to kolejna oryginalna produkcja Netflixa – opowiadający o narkobiznesie w USA.  Pojawi się w ofercie serwisu 22 grudnia. Mało świąteczne? Być może, ale za to ciekawe.

Istnieje też spora szansa, że skuszę się na kilka swoich ulubionych świątecznych filmów – zapowiedziano już, że przed pierwszą gwiazdką w serwisie znajdą się znane i lubiane filmy familijne pełne elfów, prezentów i choinek – zobaczymy, co się pojawi. A jak wpadnę w wyjątkowo głupkowaty nastrój, być może zafunduję sobie frajdę obejrzenia nowej odsłony hitu sprzed lat – „Dynastii”. Wiedziona ciekawością badacza obejrzałam pierwszy odcinek i jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo poprawność polityczna potrafi zakręcić znanymi bohaterami i fabułami. Tu chyba ja pobawię się w antropologa kultury, ale bez grzańca raczej się nie obejdzie.

Emilia Grim
Emilia Grim
Mieszka i pracuje tam, gdzie aktualnie ją poniesie. Blogerka i fotograf-amator. Pisze o filmach, książkach i serialach dla portalu gazeta.pl, współpracuje też z serwisami podróżniczymi. W wolnych chwilach szuka tanich biletów lotniczych, gotuje i dużo czyta.
AUTOR

Polecamy

Komentarze