Nie przychodź chory do pracy. Nie tylko ze względu na własne zdrowie

Nie zarażaj, do cholery!
3 minuty czytania
2686
8
Anna-Maria Siwińska
Anna-Maria Siwińska
18 grudnia 2017

Naprawdę nie przychodź. Nawet jeśli wziąłeś cztery gripeksy i jesteś naprany efedryną jak gimnazjalista po imprezie. Po prostu zostań w domu. Na pewno masz jakieś książki do przeczytania, seriale do obejrzenia, kocyk taki miękki i kot też tęskni.

Mamy sezon, jest zima, to musi być zimno, a przy okazji mamy katary, kaszle, infekcje wirusowe, anginy, grypy i ogólnie stanowimy dla siebie nawzajem zagrożenie biologiczne. Ale dla niektórych bardziej.

Kto może być szczególnie narażony?

Taksówkarz i sprzedawczyni w ulubionym sklepie. Rodzice maluchów, szczególnie tych z problemami zdrowotnymi, wcześniaków i chorych. Obok ciebie w open space’ie może siedzieć koleżanka w ciąży. Może nawet jeszcze nie wiedzieć, że jest w ciąży, a stara się o nią od lat. I ostatnie co jej się w tej chwili przyda, to twoje wirusy. Każdy. Twój kolega z pracy, który leczy się, na którąś z tych dziwnych autoimmunologicznych chorób. Pani w autobusie, ta taka blada. Może ta chuda z sąsiedniego pokoju, z która omawiasz najnowszy projekt, ma rodziców w takim wieku, że jeśli przyniesie im twoją infekcję to umrą na zapalenie płuc. Może ten pyzaty z sąsiedniego biurka ma dziecko po chemioterapii. Może ta gadatliwa, z którą omawiasz ostatni projekt ma męża po przeszczepie nerki.

Oni wszyscy nie mogą zachorować. Jeśli ich zarazisz swoim “nie jestem chory”, może to mieć dla nich skutki znacznie poważniejsze niż dla ciebie. I nie mów proszę, że ten gruźliczy kaszel, to alergia.

Katar leczony trwa tydzień, a nieleczony siedem dni

To nie są poważne choroby

Leci z nosa, boli gardło. Dzień jak co dzień jesienią, kiedy za oknem ciemno i błoto. Czasem trochę bardziej leci i boli, a dodatkowo boli głowa i masz lekki stan podgorączkowy. Zaraz przejdzie, nic poważnego. Dla zdrowego. Prawdopodobnie się z tego wygrzebiesz w trzy dni, najpóźniej w tydzień. Rozchodzisz. Dopóki się tego nie zabagni, nie ma sensu brać antybiotyków, bo to wirusy, a nie bakterie. Kłopot w tym, że zarażasz. Zawsze.

Katar leczony trwa tydzień, a nieleczony siedem dni. U zdrowego człowieka, ze sprawnym układem odpornościowym. U tych z osłabioną odpornością leczony trwa trzy tygodnie, a nieleczony trzy miesiące. I lubi się powikłać. Powikłania twojej niewinnej grypki u osoby z obniżoną odpornością, to zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, zapalenie zatok, zapalenie mięśnia sercowego i osierdzia, zapalenie mózgu i opon mózgowo rdzeniowych. Brzmi kiepsko? Jest kiepskie. Czasami nawet śmiertelne. Starsza pani, którą spotykasz w windzie i świeżo urodzony synek kolegi mogą na to umrzeć.

Kilka pytań i szybkie odpowiedzi

Jesteś niezastąpiony? Nie.
Naprawdę nikt nie jest niezastąpiony, dasz radę. Może umiesz pracować zdalnie?
Zresztą pracoholizm jest szkodliwy też dla ciebie, daj sobie prawo do chorowania.

Nie stać cię na zwolnienie? Nie.
Być może tych, których właśnie pozarażałeś, nie stać bardziej niż ciebie. A chorowali będą dłużej. Zazwyczaj osłabiona odporność idzie w parze z jakąś poważniejszą dolegliwością. Poważniejsze dolegliwości mają to do siebie, że są bardzo drogie.

Nie przysługuje mi zwolnienie.
Tu mnie masz, bo nic mnie tak nie wkurza jak wykorzystywanie pracowników na tzw. śmieciówkach. Możesz z zemsty zainfekować całe biuro, ale może spróbuj szefowi powiedzieć, że trzy dni twojej nieobecności kontra zaraza w całej firmie, wybór należy do niego.

Doceniam wasze poświęcenie, chęć do pracy z katarem, kaszlem i gorączką, ale bądźcie empatyczni, pomyślcie o innych i weźcie L4, kilka dni urlopu, chorujcie w domu. Wasze kilka dni nikogo nie uratuje, prawdopodobnie świat się nie zawali podczas waszej nieobecności, wasza zakatarzona wydajność i tak jest na pół gwizdka, więc premii nie będzie. Dla was to kilka dni, dla nas to coś znacznie poważniejszego.

Dobrą metodą ochrony jest zaszczepienie się

Twoje. Zdrowego. Chorzy, słabi, ci z osłabioną odpornością, nie mogą się szczepić. Dla nich jedyną szansą jest odporność zbiorowa, czyli twoja i innych dookoła. Szczepić się ich nie da, leczy się trudno, jedyną szansą jest nie zachorować. Pomóż im w tym.

I proszę — nie przychodź chory do pracy.
Dziękuję za pamięć, do niezobaczenia przy najbliższym katarze.

Anna-Maria Siwińska
Anna-Maria Siwińska
Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga. Dla przyjaciół i wrogów: siwa. Obojętnych znam mało.

Mam PESEL zaczynający się od szóstki i od 20 lat mieszkam w internecie. Zawodowo fedruję w internetowych społecznościach.

Prywatnie piszę bo lubię, jeżdżę na długie wyrypy kamperem i wspinam się. W wolnych chwilach głaszczę koty, hoduję kaktusy i pilnuję, żeby się nie pomylić.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Ostra jazda w białej sali, czyli przy jakich dźwiękach operują chirurdzy

Jeśli wybierasz się na operację, ciesz się, że będziesz pod wpływem narkozy. Inaczej mógłbyś nie znieść bodźców muzycznych, jakimi zaatakują cię chirurdzy. Jak się okazuje, 49 proc. spośród nich przy stole operacyjnym słucha ostrego rocka.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
19 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ