Nie śpij, bo ci dziecko podrzucą – o życiu seksualnym i rodzinnym nietoperzy

Ja jsem netopýrek!
6 minut czytania
826
0
Beata Turska
Beata Turska
19 grudnia 2017

O silent disco, robieniu dziecka na raty, poligamii, wyrodnych ojcach i transporcie lotniczym noworodków opowiada znawca nietoperzy, dr Tomasz Kokurewicz, zoolog i chiropterolog z Instytutu Biologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Widzieliście już to krążące w sieci zdjęcie? Ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wczepiony w matkę nietoperzyk (nie taki znów mały) odbywa podniebną podróż, nie przerywając posiłku. I Ona: pełna godności matka-superbohaterka. Batwoman.

FLYING FOX MOMBy Ze-skywalker / reddit

Opublikowany przez Frans de Waal – Public Page na 13 grudnia 2017

Jak to możliwe, że matka-nietoperz lata z dzieckiem? I jak, na Boga, je urodziła? Wisząc głową w dół? Czy z nietoperzami w Polsce (bo ten na zdjęciu to egzotyczny latający lis, owocożerna rudawka wielka mieszkająca w Afryce, Azji i Północnej Australii) jest podobnie? Odpowiedzi na te pytania zna znawca nietoperzy, dr Tomasz Kokurewicz z Instytutu Biologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. I wszystko nam opowiedział.

Jesienne rojenie nietoperzy: kto żyw, pędzi na party

Gdy kończy się lato, nietoperze masowo zlatują się do miejsc, w których będą zimować. Oczywiście nie myślą jeszcze o spaniu. Zanim zawisną głowami w dół w stanie hibernacji, czeka je uczta, a po niej bardzo owocna impreza: gody.

Dr Tomasz Kokurewicz podczas badania nietoperza z rodziny liścionosowatych (fot. Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu)

Samce, które obijały się całe lato, są na miejscu pierwsze. Samice zjawiają się nieco później, w dodatku nie same: zanim zaczną zabawę, muszą pokazać swoim podrośniętym już dzieciakom, gdzie należy chronić się przed chłodem. Co to za miejsca?

Na przykład jaskinie, bunkry albo podziemne fortyfikacje. Takie jak np. podziemia Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, czyli Nietoperek, jedno z największych zimowisk w Europie. Co roku sypia tam ponad 38 000 nocków, gacków, mopków i nietoperzy wielu innych gatunków – mówi dr Tomasz Kokurewicz.

Silent disco – on tańczy dla mnie

Ale wróćmy do imprezy. Gdy matki upewnią się, że młodzież wie co i jak, spotykają się ze stęsknionymi samcami. Wszystko odbywa się elegancko: najpierw kolacja poza domem. Towarzystwo wylatuje z podziemi i zjada tyle owadów, ile tylko zdoła. Po 22 wraca i …

… i zaczynają się tańce godowe – opowiada znawca nietoperzy. – Panowie gonią panie i wykonują w powietrzu najróżniejsze ewolucje, by zaprezentować się jak najlepiej. Robią to w ciszy (według nas) i w absolutnej ciemności.

Paniom to nie przeszkadza: dzięki echolokacji doskonale wiedzą, kto jak tańczy i na którego z tysięcy potencjalnych partnerów warto postawić. Nie trzeba zresztą ograniczać się do tego jednego jedynego…

Podkowce małe – można je spotkać w Europie

Na ścianie i na drzewie

Po popisach tanecznych gwóźdź programu: kopulacja, która odbywa się… na ścianach podziemnych korytarzy.

I nie tylko tam, bo także np. na drzewach –  wyjaśnia dr Kokurewicz – Różne gatunki mają różne zwyczaje godowe. Np. kraliki, które nie zimują w podziemiach, chowają się w dziuplach lub budkach dla nietoperzy (tych, które bierzemy czasem za budki dla ptaków) i śpiewają, żeby zwabić samice. Wiedzą co robią. Po pierwsze, dziupla (lub inne puste miejsce) działa jak wzmacniacz. Po drugie, gdy wybranka już się zjawi, nikt zajętej sobą parze nie przeszkadza.

Najciekawsze jest to, że choć do kopulacji dochodzi jesienią, owulacja i implantacja następuje dopiero wiosną. A więc samica zachodzi w ciążę dopiero po pół roku!

Natura mądrze to wymyśliła – wyjaśnia dr Kokurewicz – W zimie nie ma jedzenia, więc trzeba spać, żeby oszczędzać energię. Ciąża pochłonęłaby jej zbyt dużo.

A więc panie nietoperzowe zimą śpią, a panowie… Cóż, niekoniecznie. Zdarza się, że samce zamiast hibernować, zapładniają kolejne samice. One nie mają nic przeciwko, bo nawet się nie budzą. Dlaczego?

Bo im się nie opłaca. To wydatek energetyczny, a one muszą przetrwać zimę w możliwie dobrej formie, żeby wiosną mieć siły na utrzymanie ciąży – wyjaśnia chiropterolog.

Właściwie czyje ono jest?

Nietoperze dwudziestu sześciu żyjących w Polsce gatunków są poligamiczne: samica kopuluje z wieloma samcami (jak wspomnieliśmy, czasem nawet o tym nie wiedząc). Który z panów zostanie wiosną ojcem?

Ten, którego plemniki są najsilniejsze i najżywotniejsze. To się nazywa sperm competition, czyli konkurencja plemników –  wyjaśnia dr Kokurewicz.

Badanie nietoperzy (fot. Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu)

Na tym jednak kończą się ojcowskie zalety nietoperzy. Trzeba to sobie powiedzieć jasno: samce naszych gatunków nie uczestniczą w wychowywaniu dzieci. W ogóle się nimi nie interesują.

Do owulacji, implantacji i ciąży może dojść wówczas, gdy pojawiają się owady, a więc jedzenie. Samice budzą się w połowie kwietnia i ruszają na polowanie. Owadów jest jeszcze mało, więc zgromadzone jesienią sadełko jest na wagę złota: pomaga utrzymać stałą temperaturę ciała, a od temperatury ciała zależy jak szybko zajdą w ciążę i jak się będzie rozwijał zarodek.

To wyścig z czasem. Im wcześniej urodzi się młode, tym jego szanse na przeżycie są większe: zdąży nauczyć się polować, zgromadzi odpowiednią ilość tłuszczu. U samców niektórych gatunków, np. u nocka rudego, dobra kondycja umożliwia osiągnięcie dojrzałości płciowej już w pierwszym roku. Warto więc się pospieszyć.

To, jak długo trwa ciąża, zależy od dostępności pokarmu. Na ogół 8-10 tygodni. Gdy jest zimno, samica zapada w letarg, zarodek przestaje się rozwijać i wszystko trwa dłużej.

Poród pod sufitem

Maluchy przychodzą na świat w połowie czerwca.

Już od maja samice meldują się w koloniach rozrodczych (np. w dziuplach albo na strychach), tych samych co w poprzednim roku. Przestają żerować – tłumaczy biolog. – Rodzą jedno małe (bardzo rzadko bliźniaki), wisząc na kciukach. Robią to z głową w górę, a nie w dół jak podczas hibernacji. Maleństwo przychodzi na świat wprost na skrzydło, z którego jego mama robi coś w rodzaju kołyski. Potem przygarnia malucha do sutka i karmi.

Po porodzie samica jest głodna jak wilk. Nie może zostawić oseska, więc poluje wraz z nim. Maluch wczepia się w nią wszystkimi dwunastoma pazurkami (dziesięć na łapach i dwa na kciukach) i jest przyssany do piersi. Nie spadnie.

Latanie z pasażerem nie może jednak trwać wiecznie: bobas rośnie jak na drożdżach i staje się coraz cięższy. Matka zostawia go wtedy na czas żerowania w kolonii rozrodczej pod opieką babć, cioć i starszych sióstr.

Nocek duży – w Polsce objęty ścisłą ochroną gatunkową

Mieszkanki takiej kolonii są ze sobą spokrewnione i wspierają się nawzajem w wychowywaniu młodych. Co ciekawe, pomagają także przedszkolanki: bezdzietne w tym sezonie samice – opowiada dr Kokurewicz. – Zdarza się jednak, że samica musi wziąć na pokład całkiem pokaźnego brzdąca, np. w razie jakiegoś zagrożenia. Bywa i tak, że przenosi go bliżej żerowiska, żeby zaoszczędzić energię potrzebną na powrót do kolonii.

Impreza w hrabstwie Kent

Pięcio-, sześciotygodniowe nietoperze potrafią już samodzielnie latać. Pod koniec lata matki odprowadzają je na miejsca zimowania.

Możliwe, że to młode podążają za matkami lecącymi do miejsc rojenia. Jak widać, mamy jeszcze co badać – mówi dr Kokurewicz. – Taka jesienna migracja z kolonii rozrodczych do zimowisk to nie jest byle spacer –   Nietoperze mogą pokonać nawet dwa tysiące kilometrów, np. z Łotwy do Anglii, do hrabstwa Kent! Oczywiście to nie reguła. Różne gatunki latają na różne odległości, więc czasem party jest znacznie bliżej.

Gdy mamy mają już pewność, że ich potomstwo, wie, gdzie zimować, spotykają kolejnych partnerów, z którymi będą miały kolejne dzieci…

I jeszcze jedno: wszystkie krajowe gatunki nietoperzy są objęte ścisłą ochroną. Poza tym, że są fascynujące i tajemnicze są również pożyteczne. Zjadają nawet trzy tysiące komarów i meszek w ciągu jednej nocy! Gdyby nie one, owady pożarłyby nas żywcem!

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Magazyn

„Azyl”: niesamowita historia z warszawskiego ZOO

To historia, jakich słyszeliśmy wiele. Warszawa, II Wojna Światowa, miasto pod okupacją, Niemcy zaczynają spędzać Żydów do getta, a Polacy ukrywają ich u siebie w domach pomimo tego, że za ukrywanie osób pochodzenia żydowskiego groziła śmierć nie tylko osobie ukrywającej, ale całej rodzinie. Jednak o tym, co zrobili Antonina i Jan Żabińscy słyszało niewiele osób. Czas to naprawić, bo co zrobili we dwójkę jest rzeczą absolutnie niesamowitą. Z pomocą przychodzi niezawodne Hollywood i film „Azyl”. O czym jest ten film? Przeczytajcie. Nasza opowieść zaczyna się długo przed wojną. W roku 1929 Jan Żabiński zostaje dyrektorem warszawskiego ogrodu zoologicznego. ZOO dysponuje bardzo…
Radek Teklak
Radek Teklak
24 marca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ