Sądy, karpie i zaginione samoloty. Przedświąteczny tydzień w Polsce

Nieświąteczna atmosfera
5 minut czytania
210
0

Alimenty, pierwsza międzygwiezdna misja w historii i problemy Mateusza Kijowskiego. Ostatni tydzień przed świętami to również walka o karpie, katastrofa myśliwca MiG-29 oraz reforma sądownictwa.

Nie wolno zapomnieć o trybunie ludowym Mateuszu Kijowskim, ulubieńcu mas. Ta wciąż płonąca gwiazda na nieboskłonie walki o demokrację cierpi z uwagi na komornika. Już się pan Kijowski cieszył, że „przeżyje święta bez problemów bytowych”, już kupował za zebrane pieniądze prezenty i choinkę, aż tu nagle zły komornik zapowiedział, że zebrana kwota zostanie zajęta na poczet alimentów. To prawdziwa podłość. Przecież nie po to frajerzy z całej Polski wpłacają na tego „żulika”, żeby z pieniędzy korzystały jego dzieci! No bez jaj. Dzieci sobie poradzą, to pan Kijowski myśli o emigracji. Przecież Rzeczpospolita nie może sobie pozwolić na utratę postaci takiego formatu! Może trzeba zrobić zbiórkę na alimenty, spłacić je do ostatniej złotówki i wtedy można spokojnie fundować stypendia dla byłego lidera byłej organizacji pod kryptonimem KOD. Co prawda pan Kijowski mógłby też pójść do pracy, ale kto zatrudni fakturowego złodziejaszka?

Alimenty i feministki

Alimenty… jak wiadomo jest to ciężka sprawa. Dzieci się narobiło i trzeba płacić. Za czasów „najlepszego 25lecia w historii Polski”, czyli gdy święciło nam Słońce Peru, problemu nie było. Trzeba było płacić, ale jak ktoś nie płacił – to trudno. Dług alimentacyjny rósł i było super. Co prawda samotne matki z dziećmi miały trochę pod górkę, ale „nie róbmy polityki, budujmy mosty” itp., itd. Aż tu nagle przybył dyktator Kaczafii, mianował ministrem sprawiedliwości szeryfa Ziobro i bęc! Kaczystoffskie szwadrony śmierci opracowały nowe prawo i wprowadziły z końcem maja – efekt? Ściągalność środków wzrosła z 13 proc. do 26.

Teraz zagadka: gdzie są nasze feministki chwalące działania pana Ziobro i rządu PiS? Przecież one wcale nie walczą o ideologię, a jedynie o dobro kobiet. Wydaje się, że poprawa ściągalności alimentów to całkiem niezła wiadomość dla setek tysięcy polskich kobiet. Gdzie te artykuły mówiące, że rząd PiS zrobił dla kobiet więcej w dwa lata, niż demokratyczny, europejski i kolorowy rząd PO-PSL przez 8 lat? Gdzie te „celebrydki” z „horom demokracjo” biegające od protestu do protestu, by ogrzać się przy płomieniu antykaczystofskiego oporu?

Wiem, gdzie są! Na kongresie kobiet, gdzie słuchają przemówienia najsławniejszego alimenciarza – pana Mateusza Kijowskiego!

Nowa Ziemia już czeka?

Na podbój gwiazd!

NASA nosi się z zamiarem ogłoszenia pierwszej misji międzygwiezdnej. Celem ma być Proxima Centauri, czyli tam, gdzie może istnieć „druga Ziemia”. Misja ma wyruszyć w 2069 roku, choć nie istnieje jeszcze technika, która miałaby dowieźć człowieka do celu. To nie lada wyzwanie, bo Proxima znajduje się 40 bilionów kilometrów od Ziemi. Statek, oby nazywał się „Enterprise”, ma podróżować z prędkością 10proc. prędkości światła. Na Proxima b ma powstać samowystarczalna baza, która posłuży do kolonizacji planety.

Warto zastanowić się nad polskim wkładem w misję NASA. Na „drugą Ziemię” moglibyśmy wysłać pierogi, ogórki kiszone, gołąbki oraz profesor Pawłowicz. Przydałoby się też jakieś piwko, byle nie pszeniczne. Wszystko, oprócz pani profesor, schowamy w torbie z biedronki. Kolejnym towarem eksportowym są wąsy, bez których żadna misja nie może się powieść. Jak śpiewa poeta: „widzisz wąs, czytaj best, tak z mężczyzną jest”.

Wojna o karpia

W popularnym sklepie (ale nie tym z owadem w herbie) w Goleniowie doszło do wojny o karpia. Co prawda, nikt nie wie, gdzie leży Goleniów, ale chyba nie nad morzem. Lud powalczył o karpie, wielkie mi halo. Zresztą sam karp został zdemaskowany jako podła komunistyczna prowokacja przez „Lisweek” (taka PO-wska propagandówka), bo na polskie stoły (ponownie) wprowadził go minister Minc z rządu Józefa Cyrankiewicza w 1947 roku. Wcześniej to głównie polscy żydzi jedli karpie, zatem karp to żydo-komuna, czerwona zaraza i koklusz.

Karp był elementem gospodarki planowej, zatem nie jedzą go choćby Janusz Korwin-Mikke oraz profesor Leszek Balcerowicz. Dziwi tylko dlaczego walczą o karpie mieszkańcy Goleniowa. Czyżby byli zwolennicy marksizmu-leninizmu?

Katastrofa myśliwca

Polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły, ale już nie MiG-iem. Radzieckie samoloty nie spadają bez przyczyny i konsekwencji. Co prawda pilot przeżył, ale bardzo się połamał. Akcja ratunkowa trwała kilka godzin, choć ministerstwo twierdzi, że pół godziny, by po chwili znów potwierdzić, że kilka godzin. Pan Macierewicz akurat przebywa w Afganistanie i opowiada mieszkańcom tego umęczonego kraju, jak bardzo Polsce na nich zależy. Tak naprawdę próbuje opchnąć polski sprzęt wojskowy – od rosomaków po kraby. I w tym kontekście, trochę głupio wyszło, że pilot rozbił się akurat teraz. Jakby nie mógł poczekać z tą zabawą do czasu, aż Afgańczycy już coś kupią.

Nie ma jednak tego złego – służby były przygotowane do natychmiastowej reakcji. W końcu to nie pierwszy i zapewne nie ostatni polski samolot, który spadł. Smoleńsk, katastrofa Casy itd. Swego czasu nawet myśliwiec F-16 nazwany „Maria Kaczyńska” miał problemy z doleceniem do Polski i musiał lądować we Francji, by dokonać napraw.

Jeśli nasze siły powietrze, jedne z większych w Europie, mają taki potencjał odstraszania, to aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby polscy lotnicy mieli do dyspozycji nowoczesne myśliwce.

(Protest w obronie demokracji (fot. Anna Rucka/Shutterstock.com)

Reforma sądownictwa

No i wydarzyło się. Prezes premier postawił na swoim. Muszę przyznać, że nigdy nie byłem jego fanem, ale jestem pod sporym wrażeniem. 27 lat budowania przeróżnych ograniczeń, barier oraz bezpieczników. Praca setek najtęższych umysłów, profesorów i praktyków… i to wszystko psu na budę, bo pan Jarosław Kaczyński zmienił ustrój państwa w dwa lata. Jakby tego mało, jego partia ma około 50 proc. poparcia i przed sobą perspektywę kolejnych lat rządów.

Wczoraj, parafrazując, skończyła się III Rzeczpospolita.

Jej upadek oburzył niezastąpionych komisarzy z Brukseli. Przeciwko Polsce uruchomiono artykuł 7, przez tefałeny określany mianem bomby atomowej. Problem polega na tym, że nie jest to ani bomba, ani atomowa. Procedura będzie trwała latami i ostatecznie zakończy się klapą, dzięki czemu Komisja wygłupi się jeszcze bardziej, niż do tej pory. Najbardziej zabawny jest fakt, że przekorny polski lud raczej stanie za Kaczyńskim, niż przeciwko swojemu krajowi z Unią. Wzrosną nastroje antyeuropejskie, a że od 2020 będziemy płatnikiem netto, cała ta zabawa może skończyć się Polexitem.

Kto wie? Może właśnie o to chodzi.

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Polecamy

Komentarze