Sztuczna inteligencja budzi grozę? Na razie pisze krótkie opowieści z dreszczykiem

Shelley AI i robotyzacja pisarstwa
4 minuty czytania
356
0
Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak
7 grudnia 2017
http://stories.shelley.ai/

Pomysł, że dzięki sztucznej inteligencji maszyny okażą się sprytniejsze od ludzi, jest sam w sobie świetnym tematem na opowieść grozy i wystarczająco pobudza wyobraźnię współczesnych. Twórcy projektu o nazwie Shelley AI  postanowili jednak dość przekornie powierzyć rolę autora niesamowitej opowieści właśnie komputerowemu programowi.

Dokładniej rzecz ujmując, idea jest taka, że obsługująca konto na Twitterze sztuczna inteligencja podejmuje swoisty dialog z realnymi osobami – stopniowo budując narracje, które mają wywoływać dreszcze przerażenia.

Opowiedz to jeszcze raz, Mary

Nazwa projektu nadaje owemu przedsięwzięciu patronat pisarki, której historia literatury zawdzięcza powieść „Frankenstein” – a zarazem nurt nowoczesnych powieści grozy. Shelley to nazwisko, które Mary Wollstonecraft Godwin zyskała dopiero po zamążpójściu. Percy Bysshe Shelley był poetą, którego Mary pokochała młodzieńczą, ale i szczerą miłością: opuściła rodzinny dom, by wraz z ukochanym podróżować po kontynencie. W maju i czerwcu 1816 roku para przebywała nad Jeziorem Genewskim, w towarzystwie innego angielskiego poety, George’a Byrona. Towarzystwo, wzbogacone jeszcze o włoskiego przyjaciela Byrona i kuzynkę Mary, gościło w willi, którą ów poeta wynajął na jakiś czas. W czterech ścianach miała ich wszystkich zatrzymać wyjątkowo kiepska pogoda. Z początku sposobem na zabicie nudy było opowiadanie znanych już historii o duchach, ale po pewnym czasie Byron zaproponował, by każdy z obecnych samodzielnie zaproponował fabułę najstraszniejszej opowieści grozy, jaką może sobie wyobrazić. Ten nietypowy konkurs miał wkrótce znacząco ubogacić europejską kulturę.

Powołanie się twórców projektu AI na postać Mary Shelley jest symboliczne także z uwagi na to, o czym traktowała wymyślona przez nią opowieść. Fabuła „Frankensteina” opowiada bowiem o człowieku, który podejmował próby stworzenia żywej i rozumnej istoty poprzez ożywianie kolejnych ludzkich korpusów. Występując przeciw naturze, doktor Frankenstein z sukcesem powołał wreszcie do życia potwora. Trzeba przyznać, że dość trudno oprzeć się pokusie porównania efektów pracy literackiego bohatera do nowoczesnego wynalazku sztucznej inteligencji.

Inna analogia kryje się z kolei w tym, że wydana w 1818 roku książka prawdopodobnie była efektem wspólnej pracy Mary i jej męża. To on podobno ośmielał ją do rozwijania pierwotnego twórczego zamysłu, a być może dodawał do powstającego tekstu i coś od siebie. Biorąc pod uwagę te wszystkie dygresje, przestaje dziwić, że twórcy projektu powołują się na osobę właśnie tej pisarki. Ciekawe, czy sama Mary Shelley byłaby zadowolona ze swojego „patronatu”.

Jak to działa?

Żeby przekonać się, na co stać Shelley AI, wystarczy zajrzeć na konto @shelley_ai na Twitterze. Posiadając tam własny profil, można przyłączyć się do nietypowego eksperymentu – i skłonić sztuczną inteligencję do współpracy. Treść wygenerowana przez Shelley AI mieści się w maksymalnie trzech tweetach, obejmując zaledwie kilka zdań: jednak zazwyczaj sprawnie nakreślają one podjętą opowieść. Kolejny krok należy do internautów, a kluczowe dla podtrzymania tej specyficznej konwersacji jest zakończenie swojego wpisu hashtagiem #yourturn. Spośród tak oznaczonych tweetów Shelley AI wybiera ten, który zyskał najwięcej polubień ze strony osób obserwujących zabawę – i generuje dalszy ciąg opowieści. Tweety od Shelley AI pojawiają się bardzo regularnie. Każdy ma szansę przyłączyć się do tworzenia niesamowitej historii – a nawet szukać do skutku wystarczająco interesującego fragmentu, do którego chciałby dopisać dalszy ciąg. Wykorzystując wspomniany hashtag i licząc na przychylność innych internautów, można także we własnym wpisie przedstawić propozycję rozpoczęcia danej historii – i czekać na odpowiedź systemu.

Jak na program komputerowy przystało, Shelley oczywiście nie pisze, ale generuje. „Inwencja” sztucznej inteligencji ma dokładnie zakreślone granice – a są nimi dane umieszczone na forum Reddit. W jednym z tamtejszych wątków znajdują się właśnie opowieści „z dreszczykiem”, napisane przez zalogowanych tam użytkowników – program ma dostęp do ponad 140 tysięcy opowiadań o rozmaitej tematyce. Mając do dyspozycji konkretne przykłady tego, co ludzki umysł postrzega jako motywy budujące opowieść grozy, Shelley AI wysuwa własne propozycje. Sztuczna inteligencja jest w stanie wyłowić konkretne sformułowania i połączyć je w dość krótkim wpisie. Te fragmenciki zazwyczaj zachowują pewną logikę, jednak wskazują też nieraz, jak przypadkowe są działania programu. Zdania są niekiedy niepełne lub łączą ze sobą zaskakujące motywy. W komponowaniu kolejnych wpisów programowi pomaga także obserwowanie aktywności użytkowników Twittera – nowe generowane treści naśladują na przykład stylistykę tych wpisów, które zyskały dużą ilość polubień.

Literacka apokalipsa?

Trudno też oprzeć się wrażeniu, że działanie programu to zabawa przypominająca literackie eksperymenty futurystów z początku XX wieku. Wówczas nowocześni poeci wyciągali na chybił-trafił zapisane na osobnych karteczkach i wrzucone do kapelusza słowa – a później z tak wylosowanego zestawu wyrazów układali wiersze. W ten sposób chcieli nadać poezji nową jakość, uwalniając ją od roli nośnika konkretnych idei. Twórcy i zarazem obrońcy Shelley AI widzą w metodzie pracy programu właśnie obiecującą perspektywę: liczą, że takie twórcze nieskrępowanie, wskutek którego program potrafi zaproponować najbardziej nietuzinkowe zestawienia, otworzy drogę nowym konwencjom, być może nawet gatunkom literackim.

Póki co, działalność tego projektu (tu można poczytać efekty współpracy użytkowników Twittera i Shelley AI) nie powinna skłaniać do obaw o przyszłość kulturalnego dorobku ludzkości. Monopol na tworzenie logicznych i obszernych literackich treści wciąż należy do przedstawicieli gatunku homo sapiens. Widać bowiem wyraźnie, że sukces poczynań Shelley AI znacząco zależy od wkładu uczestników zabawy, którzy odkrywają własne pokłady inwencji dzięki braniu udziału w projekcie. Nawet jeżeli szereg wpisów stworzy udaną, niesamowitą opowieść (czy raczej udany przyczynek do większej narracji), będzie to  raczej zasługa zainspirowanej, ludzkiej inteligencji.

Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak
Z wykształcenia polonistka i krytyk literacki: przez zamiłowanie do pracy ze słowami i odkrywania opowieści wszędzie tam, gdzie to możliwe. Na co dzień redaguje i poprawia cudze, ale przede wszystkim tworzy własne teksty, nie stroniąc od wyzwań i eksperymentów. Z drobnych zapisków złożyła także autorski tomik poetycki "Ze zzieleniałymi oczami". Miłośniczka wielu oblicz sztuki, także tej użytkowej - w wolnych chwilach zamiast słów poskramia różnego rodzaju nitki.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Nauka

Czy powinniśmy bać się robotów?

Jedni w rozwoju sztucznej inteligencji dostrzegają szansę na rozwiązanie wielu dręczących dziś ludzkość problemów, inni widzą w niej rozmaite zagrożenia - nie tylko takie, jak osławiony “bunt robotów”. Czy mamy się czego bać? Co warto wiedzieć?
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
24 sierpnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ