“Wyglądasz jak wyrzygany ryż” – jak działa klubowa selekcja nienaturalna?

Parkiet dla wybranych
7 minut czytania
5355
1
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
28 grudnia 2017

Zapraszasz dziewczynę do klubu na randkę, a w drzwiach mówią ci, że ona owszem, ale ty się nie nadajesz. Odbicie się od bramki to największa potwarz w imprezowym światku.

Odsyłający z kwitkiem selekcjoner na bramce daje do zrozumienia: jesteś nieatrakcyjny, ludzie nie będą chcieli się z tobą bawić. Znanemu w całym klubowym światku Warszawy selekcjonerowi zdarzały się odzywki typu: „Gdybym rano obudził się obok ciebie, to bym skoczył z okna”, „Wyglądasz jak wyrzygany ryż” czy „Mamuśka zostaje”.

Elita, czyli młode laski i faceci przy kasie  

Bardziej kulturalni dadzą nam do zrozumienia, że nie wyglądamy wystarczająco ekskluzywnie, a tym samym nie wpisujemy się w wizerunek miejsca. Mówią też wymijająco: o niewłaściwym stroju, imprezie zamkniętej albo braku naszego nazwiska na liście gości. Ze swojej decyzji selekcjoner nie musi się nikomu tłumaczyć.

Osoby niepełnoletnie, pod wpływem alkoholu oraz środków odurzających, a także ubrane w dresy z zasady do lokalu nie wejdą. Selekcja to konieczność, bo jej celem jest ochrona przed gośćmi niepożądanymi, czyli takimi, którzy są agresywni i psują zabawę innym. Właściciele lokali tłumaczą, że zatrzymywanie niektórych gości przez selekcjonerów na bramkach służy nie tylko bezpieczeństwu. Ma także zagwarantować prestiż i utrzymywać odpowiedni poziom lokalu, by klienci nabrali przekonania, że unikną przykrych niespodzianek.

Odbicie się od bramki to największa potwarz w imprezowym światku

Dlatego istotne jest, by selekcjonerzy znali bywalców i orientowali się, czego można się po nich spodziewać. Selekcjoner ma kilka sekund na decyzję: wpuścić czy nie. Niekiedy wystarczy jedno spojrzenie i zaprasza z uśmiechem na twarzy. Kiedy zaś się waha, nawiązuje krótką rozmowę. Na ogół jest to grzecznościowe pytanie, np. „skąd przyjechałeś”, lub polecenie typu „masz minutę, żeby mnie rozśmieszyć”.

Chodzi o to, żeby były młode laski, bo one rozkręcają parkiet, i faceci przy kasie, bo oni kupują drinki – mówi Kuba, były selekcjoner wrocławskich klubów.

Długie kolejki przed klubem świadczą o jego renomie. Do topowych lokali zawsze będzie chciało wejść mnóstwo osób. Gdy jest więcej chętnych niż miejsca, właściciele wymagają, by na parkiecie była tylko crème de la crème.

Panie budują parkiety

Najbardziej pożądanymi gośćmi w lokalach są kobiety. Nierzadko wpuszcza się je za darmo lub na preferencyjnych warunkach – mówi Łukasz Wróbel, menedżer kultowego klubu Pomarańcza w Katowicach. – Właśnie duża liczba pań często decyduje o tym, czy impreza będzie udana. Bo to one zazwyczaj budują parkiety i utrzymują klubowiczów w lokalu. Kształtują jego wizerunek i przyciągają panów, którzy, nie da się ukryć, generują większą część dochodów.
Każdy klub ma grupę stałych klientów. To o nich się specjalnie zabiega i dba, żeby czuli się  komfortowo. Ważni są także tzw. klienci VIP, nie tylko dlatego, że generują znaczną część przychodu, ale podnoszą również prestiż klubu.

Okiem psychologa

Selekcja to nieodłączny element życia klubowego. Ten proceder praktykuje się we wszystkich dyskotekach w mieście, choć nie wszędzie wygląda on identycznie. Do topowej czołówki lokali, w których stosuje się najbardziej ostrą selekcję, należą kluby stołeczne, takie jak Bątą, Bal czy The View. – Pokazać się tam to znaczy istnieć w towarzystwie – zdradza Wojtek, stały bywalec klubów. The View mieści się na dachu biurowca Spektrum Tower i został zaprojektowany tak, aby nawiązywać do architektury charakterystycznej dla Nowego Jorku.

W ekskluzywnych lokalach na bramce stoi przeważnie osoba upoważniona do  przeprowadzania selekcji. W mniej zamożnych klubach lub tych przeznaczonych dla studentów zajmują się nią zwykli ochroniarze. W obu przypadkach kryteria wstępu są jednak różne. Dobry selekcjoner obserwuje klientów już wtedy, gdy ci stoją w kolejce. Bardzo często na tym etapie można wyłapać osoby agresywne, które mogą być niebezpieczne i psuć zabawę innym. Niekiedy jeden rzut oka decyduje o być albo nie być.

Najbardziej pożądanymi gośćmi w lokalach są kobiety. Nierzadko wpuszcza się je za darmo lub na preferencyjnych warunkach

Instytucja ochrony nie zawsze gwarantuje bezpieczeństwo, ponieważ ochroniarze sprawdzają się podczas interwencji, ale niekoniecznie mają wyczucie co do klientów. Selekcjonerzy w renomowanych lokalach są nierzadko po studiach psychologicznych. Co za tym idzie, są  bystrymi obserwatorami i znają ludzką naturę. Często muszą podjąć decyzję na podstawie jednego spojrzenia, kilkusekundowego kontaktu z klubowiczem. I błyskawicznie budują jego portret psychologiczny. Podobno wystarczy chwila, żeby zinterpretować zachowanie gościa, który chce wejść do środka

Fotka jak wilczy bilet

W każdym większym mieście selekcjonerzy dobrze się znają. Wystarczy, że pod jednym klubem ktoś zacznie się awanturować, a pstryka mu się z zaskoczenia fotkę i puszcza w świat, żeby dotarła do kolegów po fachu.

Żałośni są goście, którzy powołują się na znajomość z szefem lub selekcjonerem. Wiadomo, że kogoś takiego nie wpuszczę – mówi Wojtek, były selekcjoner we wrocławskich klubach. Już na starcie przekreślony jest również ten, kto niekulturalnie zachowuje się w kolejce czy pije alkohol przed klubem, żeby upić się za niższą cenę.

Co może ewidentnie zdyskwalifikować przy wejściu do klubu ? Przede wszystkim nieodpowiedni ubiór. W ekskluzywnych klubach towarzystwo jest zazwyczaj elitarne i elegancko ubrane. Goście jednak nie muszą mieć na sobie garniturów, bo elegancję rozumie się bardziej jako klasę, styl i schludności, a także sposób bycia. Dlatego są specyficzne grupy osób, które nie mają szansy, by wejść do takich lokali, np. dresiarze czy tzw. „telewizory pod pachą”, czyli ci napakowani na siłowni. Oni mogą stanowić zagrożenie. Stojący na bramkach nigdy nie mogą być do końca pewni, jak zachowają się po drinku. Równie dobrze mogą też wywołać awanturę na trzeźwo. Selekcjonerzy tłumaczą, że ludzie lubią otaczać się osobami, które są do nich podobne, np. w sposobie zachowania lub ubiorze. Skoro więc większość klientów pochodzi z wyższej półki, to nie można pozwolić na to, aby do środka wchodzili panowie w koszulach i butach z bazaru.

Każdy klub we własnym zakresie określa, jakich gości nie chce wpuszczać na swoje parkiety.  Elementami garderoby odrzucanymi w większości klubów są: spodnie dresowe, krótkie spodenki, obuwie sportowe oraz plażowe, bluzy z kapturem czy czapki z daszkiem popularnie zwane dżokejkami.

Bardzo ważna u selekcjonera jest znajomość trendów modowych. I tak w dżokejce nie wejdziemy do klubu, ale bardzo wiele lokali robi wyjątek dla tzw. czapek full cap, które, dobrze dobrane, są modne w wielu środowiskach, a także dla bandamek, będących często uzupełnieniem reszty stroju. Wspomnieć trzeba także o jesiennych i zimowych okryciach wierzchnich. Zazwyczaj zostaniemy poproszeni o zostawienie ich w szatni, ale tu selekcjoner także powinien wykazać się wyczuciem w przypadku np. ramonesek, które przez wiele kobiet noszone są jako uzupełnienie stroju i często zastępują  marynarkę – podkreśla Łukasz Wróbel z klubu Pomarańcza.

Dużo stracicie, gdy nie wpuścicie  

Powody selekcji są często tak absurdalne, że szkoda się tu doszukiwać jakiejkolwiek logiki. Jej skutkiem bywa często rozdzielenie grupy osób lub pary wybierającej się do klubu, bo zdaniem selekcjonera jedna z nich nie pasuje do miejsca. Jeżeli np. przychodzi pięć osób, wśród których jedna jest pijana, nie wchodzi nikt. Bywa że cała grupa rezygnuje z wejścia do klubu, ponieważ na bramce zatrzymano jednego z towarzyszy.

W takiej sytuacji selekcjoner jest pod presją wielu osób. Każda podaje zazwyczaj inne argumenty, dlaczego taki delikwent powinien być wpuszczony: „my go będziemy pilnować”, „przyjechaliśmy z daleka”, „bierzemy za niego odpowiedzialność”, „jak go nie wpuścicie, to stracicie dziesięć osób”, „napiszemy wam złą opinie” itp. Wtedy to selekcjoner musi wykazać się umiejętnością prowadzenia rozmowy i skłonnością do perswazji. On jest odpowiedzialny za to, jak taka sytuacja się rozwinie – mówi Łukasz Wróbel.

Selekcjoner, który nie wpuści kogoś do lokalu, często narażony jest na nieprzyjemności i skargi. – Sporo osób mi groziło, oskarżało o dyskryminację albo próbowało przekupić. To nie są komfortowe sytuacje – mówi selekcjoner Kuba.

Bywa że cała grupa rezygnuje z wejścia do klubu, ponieważ na bramce zatrzymano jednego z towarzyszy

Grono wyselekcjonowane przez osiłka    

Na profilach klubów jest dużo skarg od klientów. W ogniu krytyki znajdują się nie tylko selekcjonerzy i bramkarze, ale również barmani. Ale im więcej negatywnych opinii, tym większe zainteresowanie danym miejscem.

„Znam wybitnych ludzi, znamienitych naukowców, erudytów, doktrynerów różnych nauk, wybitnych lekarzy i profesorów, którzy wyglądają i zachowują się jak dziwacy. I co myślicie, że oni by się poddali ocenie jakiegoś osiłka? Selekcja na bramce to buractwo, wystarczy ustalić ceny w klubie na odpowiednim poziomie, a nastąpi naturalna selekcja i zostaną klienci z wypchanym portfelem, na których ponoć tak zależy właścicielom”, czytamy na forum internetowym.

Właściciele klubów bronią się, twierdząc, że w większości takich miejsc wystarczy spełnić naprawdę kilka podstawowych warunków, żeby wejść i dobrze się bawić. Istnieją wewnętrzne regulaminy, a w razie wątpliwości zawsze można dopytać o szczegóły telefonicznie bądź mejlowo.

Należy pamiętać, że lokal, do którego chcemy się wybrać, stanowi z reguły prywatną własność prowadzącego go przedsiębiorcy. Może on zrobić, co chce. To on ustala zasady i on podejmuje decyzje, nawet jeżeli narażają go one na stratę finansową. I to właśnie właściciele klubów trzymają się teorii, że choć niektórych klubowiczów selekcja szokuje, to są i tacy, którzy wolą się bawić w wyselekcjonowanym gronie. I ich głos trzeba wziąć pod uwagę.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Witaj w krainie nieustającej imprezy – jak kultura rave wpłynęła na współczesność?

Kolorowe światła, fluorescencyjne gadżety oraz ciuchy, szybko pulsujące beaty, głębokie basy, industrialne wnętrza i przyjazna atmosfera - to wszystko obowiązkowe elementy udanej imprezy rave. Kto by pomyślał, że ruch będący buntem przeciwko muzyce popularnej, wprowadzi taneczne brzmienia do mainstreamu.
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
25 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ