Żaden chirurg jej nie odmówił. Anella – polska Barbie spod skalpela

Nowa bohaterka internetu
13 minut czytania
8860
2
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
30 grudnia 2017
fot. instagram.com/anella_an_

Jeśli nikt nie odwołuje się do zdrowego rozsądku polskich himalaistów wyruszających właśnie na szczyt K2, który zabrał już życie 80 osobom, to dlaczego tylu „życzliwych” nieustannie karci Anellę, polską żywą Barbie, za to, że chcąc upodobnić się do swojej idolki, ciągle poddaje się niebezpiecznym operacjom plastycznym?

Na K2 jeszcze nikomu nie udało się wejść o tej porze roku. Zimową wyprawę na tę, mającą 8611 m, górę porównuje się do lotu w kosmos lub na Księżyc. Czyżby życie 11 himalaistów było mniej ważne niż życie Anelli, chcącej nieustannie modyfikować swoje ciało? A może chodzi o coś zupełnie innego? Może nikt nie śmie kwestionować heroicznej decyzji poważnych mężczyzn, podczas gdy fanaberie „głupiej blondynki” są łatwym łupem dla wszelkiej maści krytyków i pouczaczy?

Mam wszystkie żebra

Zarówno plastikowa lalka Barbie, jak i ta żywa, w rodzimym wydaniu, interesują mnie w stopniu umiarkowanym. Niemniej pani Anella w ciągu ostatnich tygodni tak zawojowała przestrzeń publiczną, że trudno się o nią nie potknąć i nie zdobyć na kilka refleksji związanych z jej osobą, która chyba zaczyna nabierać rangi zjawiska.

Ta 25-letnia architektka (!) i modelka ma 84 tys. obserwatorów na Instagramie, udziela wywiadów prasowych, a niedawno dała się poznać jako temperamentna dyskutantka telewizji śniadaniowych, w których pojawia się w towarzystwie swojego menedżera i jednocześnie narzeczonego – „Dudu”. I temperament, i „Dudu” są wykorzystywani jako oręż w potyczkach słownych, w których często podaje się w wątpliwość decyzje Anelli dotyczące w końcu jej własnego ciała. „Nie boisz się, że po którejś operacji się rozsypiesz?”, pytają dziennikarze polską Barbie, która, jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, na chirurgiczne interwencje wydała już ok. 150 tys. złotych. Jak mówi, zrobiła nos i cycki. Dementuje zaś plotki, że usunęła żebra, o czym miałaby świadczyć jej wyjątkowo wąska talia. Znacznie powiększyła też rozmiar warg. A po co to wszystko? Odpowiedź można chyba znaleźć w kilku cytatach z Barbie, która wyjaśnia: „Moje życie to dążenie do ideału, jakim jest wygląd lalki Barbie” czy też: „Uwielbiam być podziwiana, błyszczeć, być adorowana i postrzegana jako prawdziwa lalka Barbie”.

Pozew przeciwko sekszabawce?

Dodajmy, że uwielbienie dla Barbie to nie wyłącznie polska specjalność. Urodą kultowej lalki zachwycają się też m.in. Amerykanki, Chinki i Rosjanki. Venus Palermo, Lily Cole, Lin Ke Tong, Valeria Lukyanowa czy pozostająca w kontakcie z Anellą Pixee Fox to tylko kilka nazwisk z długiej listy dziewczyn, które postanowiły upodobnić się do plastikowej piękności, która włada wyobraźnią nie tylko dziewczynek, ale i dorosłych osób.

Jeśli chodzi o Barbie w polskim wydaniu, w internecie aż roi się od opinii, w dużej mierze hejterskich. Jeden z użytkowników sieci pisze (pisownia oryginalna): „Firma Matell powinna zakładać pozwy przeciwko każdemu, kto takie wynaturzenia nazywa »barbie«. Ona bardziej przypomina nadmiernie napompowaną lateksową sex zabawkę niż ideał kobiecego piękna w wersji dla kilkuletnich dziewczynek”. Trzeba jednak przypomnieć, że Barbie z biegiem czasu się zmieniała. Jej producent „rzucił na rynek” lalki o czterech typach sylwetek, siedmiu rodzajach karnacji, 22 kolorach oczu, 30 kolorach włosów, 24 rodzajach fryzur i czterech kształtach twarzy. Modyfikowany był też kształt ust, co podkreśla Anella, której zarzuca się, że wybrała zbyt duży rozmiar.

Inna internautka pisze z kolei: „Chociaż moim zdaniem przesadziła – nie tylko z operacjami, ale też z odchudzaniem – to jest jej sprawa”. I ta opinia jest mi zdecydowanie bliższa.

Przegięcie mi nie grozi

Możemy mówić o Anelli, że jest brzydka, głupia i odrażająca, ale nie kwestionujmy jej prawa do chirurgicznej ingerencji w ciało, które użytkuje. Może dozna ono szwanku? Może się wypaczy i zepsuje? Może nie wytrzyma przeróbek i próby czasu? Któż to wie? Ale to nie nasze ciało i nic nam do tego. Sama zainteresowana, indagowana przez dziennikarzy śniadaniowego programu telewizyjnego, podkreślała, że ma w głowie zdrowy rozsądek i na pewno nie przegnie, co oczywiście może okazać się niesatysfakcjonujące, bo przeginanie to pojęcie płynne i zdaniem wielu – już przegięła.

Sama broni jednak zaciekle swojego prawa do korygowania ciała, sprzeciwiając się ostro nawet specjalistce od medycyny estetycznej, dr Joannie Kurmanow, razem z którą wystąpiła w innym programie telewizyjnym. Anella z oburzeniem zareagowała na stwierdzenie Kurmanow, że dobrego chirurga poznaje się po tym, że potrafi powiedzieć „nie”. Właściwie w ogóle nie dopuściła jej do głosu i nazwała wróżką, gdy specjalistka zasugerowała, że zabieg operacyjny może wiązać się z powikłaniami. Szkoda, że Anella zapomniała, iż wolność polega również na prawie do przedstawienia własnych poglądów w danej sprawie. Kurmanow po programie komentowała incydent, podkreślając, że jest chirurgiem z 20-letnim stażem i nie ma na sumieniu dziewczyn, które przestają przypominać siebie. Jak widać, nie wszyscy chirurdzy mają tak wyśrubowaną etykę zawodową.

„Laleczka” na „wystawie” 👸🏼 Za przepiękną stylizację do wizyty w studio Dzień Dobry TVN dziękuje firmie @flamingo.officialstore ✨✨✨ ten i wiele innych kreatywnych projektów do nabycia u niezwykle uzdolnionych projektantek 🤩🤩🤩 Dress by @flamingo.officialstore ✨🤩✨ kisses from Best Polish Barbie 😘💞😘 #flamingogirl #flamingofashion #ddtvn #polishbarbie #classylady #luxurystyle #luxuryfashionlove #luxurybag #chanelboybag #dolcegabbanashoes #blingblingbaby #classydress #fashionlover #shopaholic #skinnyfit #skinnygirl #realbarbie #humanbarbie #plasticlife #barbieanella #vipbaby #classybitch #pinknation #blondemodel #barbiedoll #fashioninspiration #longlegs #ootdfashion #barbiedoll #fashiondesigners @flamingo.officialstore 👑🛍👑

A post shared by Anella_Barbie_Official (@anella_an_) on

Skoczę po bułki, czyli po cycki

I może właśnie dlatego, że nie wszyscy specjaliści od medycyny estetycznej są tak skłonni do odmawiania, Anella utwierdziła się w przekonaniu, że, jak mówi, zrobienie sobie piersi jest dziś jak wyjście do piekarni po bułki. „Bardzo częste, regularne zabiegi medycyny estetycznej oraz plastycznej są dla mnie ważne, a wręcz niezbędne dla utrzymania perfekcyjnego wyglądu żywej lalki Barbie. Poza tym zawsze można ulepszyć dobre geny. Kocham zabiegi i nowinki z tej dziedziny”, zwierzała się w jednym z wywiadów.

Mam zgoła odmienne odczucia. Kupowanie bułek jawi mi się jako niezwykle przyjemny i zachwycający zmysły rytuał. Nie wiąże się z bólem i unieruchomieniem w łóżku lub w domu. I nie niesie ze sobą ryzyka zdrowotnych powikłań, pominąwszy, nie tak jednak groźne, przypadki obciążenia jelit na skutek nieumiarkowania w jedzeniu. Natomiast co do chirurga, to nawet w celu podreperowania zdrowia, a nie urody, musiano by mnie do niego doprowadzić wyłącznie po uprzednim ogłuszeniu. Uciekam od bólu i stresu, gdzie pieprz rośnie, a wizja grzebania w krwawiących narządach, piłowania kości i upychania w tkankach silikonowych wypełniaczy to dla mnie horror. Ale jestem daleka od odmawiania bliźnim prawa do tego typu przedsięwzięć, jeśli mają taką potrzebę. Szczególnie że mówimy o osobie dorosłej i odpowiedzialnej. Obdarzonej charyzmą i wyposażonej w całkiem niezły intelekt, choć wielu komentatorów, działając po linii najmniejszego oporu, najchętniej sprowadziłoby ją do stereotypu głupiej blondynki.

Wynaturzenie jest w cenie

Argumentem mającym potwierdzić, że publiczna aktywność Anelli to plaga, jest stwierdzenie, że daje ona zły przykład przedstawicielkom młodego pokolenia. Polska projektantka mody i celebrytka Joanna Przetakiewicz, poproszona o komentarz w sprawie polskiej Barbie, powiedziała: „Mnie to przeraża. Nie wiem jak bardzo, jak daleko można się posunąć, żeby zrobić sobie krzywdę aż tak. Takie przykłady są straszne dla młodych dziewczyn, gdzieś to wszystko prowadzi do zatracenia, wynaturzenia, a przede wszystkim do okaleczenia”. Apelowała także do zainteresowanej: „Opanuj się. Spójrz w lustro i opanuj się”.

Mówiąc szczerze, jest wiele rzeczy, które przerażają mnie dużo bardziej niż upodobanie Anelli do specyficznie pojętego piękna. Nie sądzę też, by musiałaby być obciążona misją pedagogiczną i ratować dziewczęta przed zatraceniem. Nie prowadzi w końcu pensji dla panien. Nic nie wskazuje też na to, by chciała zdobyć tytuł superniani. Sądzę, że młode osoby, które wyniosą z domu poczucie własnej wartości, nie przyjmą bezkrytycznie tego, co niesie kultura masowa. Ale poczucie własnej wartości trzeba najpierw wypracować, do czego potrzebny jest proces wychowawczy z udziałem mądrych i życzliwych dorosłych, a nie tylko z udziałem tabletów, smartfonów i wirtualnych treści, niekiedy wyjątkowo mrocznych.

Idąc tropem Joanny Przetakiewicz, równie dobrze można zadać pytanie, czy nastolatkom nie szkodzą też Lewandowska i Chodakowska, eksponujące swoje perfekcyjne ciała, nawet po ciąży, i namawiające do katorżniczej pracy nad tymi naszymi, dalekimi od doskonałości. Niektórym to pewnie pomaga, ale innych może psychicznie obciążyć. Można też zadać inne pytanie: skoro Anella jest taka wynaturzona, to dlaczego, zamiast zamknąć ją w ośrodku dla nierokujących przestępców w Gostyninie, zaprasza się ją do programów telewizyjnych o największej oglądalności i czyni z niej bohaterkę prasy oraz internetu? Czyżby tu misja wychowawcza schodziła na drugi plan, wyparta przez słupki oglądalności i poczytności?

Najlepszy prezent: żuchwy piłowanie

Wszystko wskazuje na to, że sama Anella też lubi rozgłos. A skoro tak, musi liczyć się również z krytyką wobec swojej osoby (i osoby swojego narzeczonego, o którym internauci piszą, że bucowaty i że stoi za jej kolejnymi przemianami). Ale może pocieszy ją fakt, że na horyzoncie są już inne zagadnienia, takie, jak chociażby problemy alimentacyjne państwa Zamachowskich oraz późne tacierzyństwo Marka Kondrata, których nasi rodacy nie mogą zignorować i które będą masowo omawiać, być może nieco odciążając w ten sposób polską Barbie. Tymczasem ona sama, prawdopodobnie wystawiając środkowy palec znad zalewającej ją fali hejtu, tuż przed świętami zamieściła na Instagramie wpis: „Najlepsze prezenty od siebie dla siebie – w drodze po świąteczne marzenie – piłowanie żuchwy czeka! MOJE ŻYCIE – MOJE CIAŁO – MOJE DECYZJE! Finally!!! Double-jaw surgery”.

🎁🎄Najlepsze prezenty od siebie dla siebie – w drodze po świąteczne MARZENIE – „piłowanie” żuchwy czeka ! 🤩🎄🎁MOJE ŻYCIE – MOJE CAŁO – MOJE DECYZJE ❗️ Finally !!! Double-jaw surgery 🎁🎄🤩Best x-mas gift.🎄 #xmasgifts #jawsurgery #christmasseason #christmasbaby #christmaspresents #barbiegirl #barbiedoll #realbarbie #blueeyesfordays #plasticfantastic #humanbarbie #plasticbarbie #badbitches #bitchin #botoxface #frozenface #dollface #sensuality #sweetbabygirl #curlyhairstyles #lipsinjection #glitterlips #pinklipstick #luxurylifes #luxurygirl #kyliejennerstyle #kylieinspired #seksigirl #petitemodel #blondemodel inspired by Kylie Jenner Photo 💫💫💫@kyliecosmetics @kyliejenner @kkwbeauty @smashboxcosmetics 🌟

A post shared by Anella_Barbie_Official (@anella_an_) on

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Wywiad

Agnieszka Bielecka: Kobiety w górach niczego już nie muszą udowadniać

Polska himalaistka chce wierzyć, że od czasów Wandy Rutkiewicz wiele się zmieniło. Według niej podczas wypraw liczy się cel i zwykła ludzka przyzwoitość w dążeniu do jego realizacji, a nie to, czy jest się mężczyzną, czy kobietą.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
22 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ