Analny seksporadnik nie tylko dla początkujących

Nie ma się czego bać!
5 minut czytania
3975
1
Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
30 stycznia 2018

Seks analny – dla jednych to tabu, dla innych nic wielkiego. Każdy jest jednak trochę ciekaw. Uchylmy więc rąbka tajemnicy i powiedzmy sobie parę szczerych słów.

Zacznijmy od tego, że seks analny nie jest obowiązkowym elementem współżycia. Nie chcesz – nie robisz tego, nawet jeśli masz wyjść na cnotkę / nudziarza. Wbrew obiegowej opinii nie każdy facet marzy o wsadzeniu dziewczynie w drugą dziurkę. I oczywiście nie każda dziewczyna o tym marzy, choć są takie, które bardzo to lubią. Penetracja analna daje obojgu partnerom (albo obu partnerom, ale jako heteroseksualna kobieta skupię się na tym, co mi bliższe) nieco inne doznania, niż wkładanie w cipkę – niektóre z nich związane są ze złamaniem kulturowego tabu, ale większość wynika po prostu z silnego unerwienia odbytu i jego okolic.

Kluczowe słowa: zaufanie, nawilżanie i rozluźnianie

Zanim jednak zaczniecie, a nawet, jeśli już od jakiegoś czasu to robicie, dobrze jest rozwiać rozmaite wątpliwości i zapamiętać parę zasad. Pierwsza i najważniejsza z nich to wzajemna zgoda. Nie zakładaj z góry, że druga osoba też ma ochotę. Jeśli jesteś facetem, zanotuj sobie w głowie, że odbyt to miejsce bardzo delikatne i każde „nie” partnerki powinno oznaczać, że natychmiast przestajesz. Taki rodzaj penetracji nie musi boleć, może nieść ze sobą wyłącznie przyjemność, wymaga to jednak wiedzy, obserwacji i ostrożności. Szczególnie na początku. Kluczowym elementem jest nawilżenie i tutaj zdecydowanie celujcie w apteczne lubrykanty na bazie wody. Żel nawilżający jest potrzebny przede wszystkim przy samym wejściu, ponieważ pierwsze dwa-trzy centymetry to zwieracz. Dalej jest luźniej, a w trakcie seksu w głębi pojawia się odrobina śluzu, ale o wstęp zdecydowanie trzeba zadbać. Smarujemy więc wejście do dziurki i nieco wewnątrz, a także penisa (nie samą żołądź, ale i trzon, bo to się przyda przy wchodzeniu głębiej). Zazwyczaj nie trzeba używać dużo lubrykantu wewnątrz i nie jest wcale przyjemnie mieć pupę wypełnioną żelem. Bardziej doświadczone pary radzą sobie czasami przy pomocy śliny i kobiecych soków, ale to zawsze odrobinę ryzykowne.

Kluczowe słowa: zaufanie, nawilżanie i rozluźnianie

Kolejna podstawowa sprawa to nastrój. Im większe podniecenie i zaufanie, tym bardziej partnerka się rozluźni, co ma niemałe znaczenie, gdy chcemy wkładać coś dużego tam, gdzie jest silny mięsień zwierający. Oczywiście wszystkie wiemy, że „najlepiej się rozluźnić”, ale sorry, to tak samo nie działa. Zatem przede wszystkim bądźcie pewni, że chcecie spróbować. Niech to raczej nie będzie pierwsza rzecz do zrobienia tego wieczoru – lepiej wyjdzie, jeśli będziecie już po dłuższym czasie spędzonym w łóżku i nie mam tu na myśli wspólnego oglądania seriali. Po pierwszym stosunku, jeśli macie zwyczaj kochać się kilka razy lub w trakcie pierwszego, gdy jesteście oboje podnieceni i rozgrzani, będzie najprzyjemniej i najłatwiej. Niektóre kobiety lubią, kiedy partner wykorzystuje na wsunięcie się w pupę moment ich orgazmu, wymaga to jednak nieco wprawy i wykorzystania tej chwili, gdy mięśnie się akurat rozluźniają, a nie zaciskają.

Rozmiar ma znaczenie

W rozluźnieniu interesującej nas okolicy pomagają pieszczoty – nie tylko odbytu, ale także pośladków. Głaskanie po pupie jest bardzo miłe i podniecające, a jeżeli lubicie klapsy, to też na pewno pomogą. Można dotykać i masować między pośladkami, można, jeśli ktoś ma ochotę, lizać i całować, a także zacząć od wsuwania nawilżonych palców, zanim wsuniemy penisa (uwaga na paznokcie) albo analnych zabawek erotycznych, zwłaszcza tych niedużych. Oczywiście im partner hojniej wyposażony, tym będzie trudniej, szczególnie, jeśli mówimy o grubości członka. Ale spokojnie, z dużym też może (i powinno) być bezboleśnie i przyjemnie. Będzie jeszcze przyjemniej, jeśli nie zapomnicie o reszcie waszych ciał, które można pieścić. Niektóre kobiety osiągają orgazm przy samej penetracji analnej, ale zwykle milej jest, gdy stymuluje się jednocześnie na przykład łechtaczkę.

Oczywiście pieszczoty pupy mogą być równie przyjemne dla mężczyzny, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować w drugą stronę. Niekoniecznie od razu penetracji – choć to też może być wspaniała przygoda i pamiętajmy wtedy o tych samych zasadach – ale na pewno dotyk, gładzenie czy lizanie pośladków i okolicy między nimi sprawia przyjemność niezależnie od płci. Zależne jest to tylko od chęci i gotowości partnerów.

Sama penetracja zazwyczaj musi być inna niż przy klasycznym seksie, znowu z powodu zwieracza. Ponieważ przechodzenie przezeń może sprawić ból, lepiej darować sobie posuwiste ruchy w przód i w tył, a zamiast tego skupić się na krótszych i głębszych. Celując w kierunku ścianki oddzielającej od pochwy, stymulujemy również tamtą okolicę, co zazwyczaj jest bardzo podniecające.

Kilka krępujących szczegółów

Czy to wszystko w ogóle jest bezpieczne i higieniczne? W zasadzie tak. W zasadzie, bo po pierwsze, odbyt łatwo obetrzeć lub uszkodzić. Mogą się zdarzyć drobne ranki, ale jeśli nie robicie nic na siłę, partnerce nie stanie się krzywda. Obtarcia mogą trochę poboleć, więc oczywiście lepiej ich także unikać, dbając o nawilżanie i rozluźnienie oraz rezygnując, jeśli pojawi się ból (czasem wystarczy na chwilę się zatrzymać i kontynuować, gdy mięśnie się rozluźnią, ale czasem trzeba sobie darować i spróbować przy innej okazji). Po drugie, z tego powodu ryzyko zarażenia się chorobami jest nawet większe niż przy stosunku waginalnym. Dlatego bardzo ważne jest, żeby przy seksie analnym także używać prezerwatyw, zwłaszcza, gdy nie jesteśmy ze stałym i wyłącznym partnerem. Nie ma natomiast ryzyka choroby spowodowanej wydzielinami zdrowej osoby. Raczej nikt nie zachoruje od tego, że dotykał odbytu lub nawet miał kontakt z, no dobra, powiedzmy to straszne słowo, kupą.

Wyjątkiem jest kontakt bakterii z okolic odbytu z pochwą – może to powodować zakażenia, dlatego zawsze po dotykaniu pupy, a zanim dotkniemy cipki, myjemy ręce, zabawki, penisa i zmieniamy prezerwatywę. Zazwyczaj dolny odcinek jelita grubego jest pusty, czyli jakiś czas po wypróżnieniu można się kochać analnie, a żeby uniknąć krępujących sytuacji, wystarczy się podmyć. Jednak jakieś resztki wewnątrz mogą się trafić (lub, ekhm, źle ocenimy sytuację) i po prostu trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli penetruje się miejsce nieprzystosowane do tego biologicznie, to niesie to ze sobą pewne obciążenia. Robienie lewatywy nie jest konieczne, choć może być dobrą opcją dla tych osób, które potrzebują pewności, że będzie czysto. Zwykle jednak prezerwatywa załatwia sprawę, a do pieszczot na zewnątrz wystarczy się zwyczajnie umyć.

Jeżeli uprawiacie seks bez prezerwatywy, może będziecie chcieli, żeby wytrysk był wewnątrz. To jest oczywiście bezpieczne, choć może być niekomfortowe później, gdy sperma będzie wydostawać się czy to bezpośrednio po stosunku przez rozluźnione mięśnie, czy też później, na przykład razem z gazami. W pierwszym przypadku trzeba uważać, żeby nie dostała się w okolice pochwy, zarówno z powodu ryzyka ciąży, jak i zakażenia. W drugim, no cóż, rekomenduję dużo dystansu i może unikanie finiszu w pupie, jeśli partnerka w ciągu kilku kolejnych godzin musi się spotkać z ludźmi. Poza tym – miłej zabawy.

Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
Od kliku lat zajmuje się programowaniem i uczeniem tego innych. Ponad połowę roku spędza w podróży - oczywiście pracuje wtedy ze zdwojoną siłą. W wolnych chwilach pisze o tym, co wpadło jej w oko podczas surfowania w sieci. Nadużywa coca-coli i sarkazmu.
AUTOR

Polecamy

Komentarze