Czy babcia musi zajmować się wnukami i to jeszcze za darmo?

Nie wymagajmy zbyt dużo od członków rodziny
9 minut czytania
5148
5
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
6 stycznia 2018

Mało która z kobiet chce lub może rzucić pracę, by po urlopie macierzyńskim nadal zajmować się wychowaniem dzieci. Żłobek z kolei często jawi się rodzicom jako zło, którego jak ognia trzeba unikać. Często więc do gry wkracza babcia, która staje się pełnoetatową opiekunką. Tylko czy to jest w porządku?

Nic tak nie raduje serc matek, które po urlopie macierzyńskim wracają do pracy, jak pewność, że ich dzieckiem zajmie się zaufana osoba. Nic tak nie cieszy ich portfeli, jak fakt, że ta osoba nie weźmie za opiekę ani grosza. Do tego, jak się okaże, że w pracy trzeba zostać dłużej, to wystarczy o tym poinformować babcię, a nie sfochowaną nianię, która nie tak zaplanowała sobie popołudnie. Babcia więc to instytucja cudowna, tylko gdzie w tym wszystkim jest ona? Czy tak właśnie widziała swoją emeryturę?

Wcześniejsza emerytura przez wnuki

Tu bywa różnie. Są takie babcie, które chcą opiekować się wnukami i nie widzą w tym nic złego, są jednak takie, którym instynkt babciowy nie zahulał i wnuka owszem kochają, ale przewijanie go, bawienie się z nim, słuchanie przez pół dnia odkurzacza, bo akurat on jeden ma moc usypiania, sterczenie na placu zabaw i tarzanie się po dywanie nie jest dokładnie tym, o czym myślały, gdy wyobrażały sobie swoją emeryturę. Inna sprawa, że część babć nie zamierzała na taką przechodzić, ale pod presją dzieci, dla których oczywistym było, że babcia zajmie się wnukami, wcześniej odeszły z pracy.

Jeśli babcia chce zająć się wnukiem, warto pomyśleć, jak jej się za to odwdzięczyć. Z jej strony to wielki gest – nie obowiązek

Okaż wdzięczność!

Tych pierwszych nie ruszamy za bardzo, bo jak chcą i uważają, że tak wygląda raj – to super się złożyło, że go mają tu na ziemi. Inna sprawa, że takim entuzjastycznym babciom należy się jakaś zapłata. Nie chodzi o to, żeby dostawała 10 zł za godzinę i wypłatę w kopercie, ale zasponsorowanie wyjazdu do jakiegoś spa byłoby miłe. Do tego szczęśliwcy z taką babcią u boku powinni ją doceniać, a także nie obrażać się, że próbuje ona jakoś wpłynąć na wychowanie swoich wnuków. Skoro spędza z nimi tyle czasu, zżywa się, to jasne, że czasem wyrazi swoja opinię i ma do tego prawo.

Tym, którym ciśnienie się niebezpiecznie podniosło, spieszę z wyjaśnieniem: nie chodzi o to, żeby superbogatej babci kupować miesiąc w Dubaju, podczas gdy samemu klepie się biedę, ani o to, żeby babci, która uważa, że bicie jest spoko pozwolić tłuc nasze dziecko. Apeluję, by szanować to, co babcia robi i odwdzięczać się za to w miarę własnych możliwości (zrobienie zakupów, upieczenie ciasta też jest spoko). No i jak czasem babcia da lizaka, którego my nie dajemy, wyrazi sprzeciw, bo sześć godzin oglądania bajek to jej zdaniem za dużo albo skomentuje syf na chacie – nie pieklić się, bo utrata odrobiny niezależności jest ceną, jaką płacimy za wyświadczanie nam przysługi, i to sporej.

Zawód: babcia

Teraz przechodzimy na bardziej grząski grunt i na babcie, które nie żywią entuzjazmu na myśl o pełnoetatowej opiece nad wnukami. Czy mają do tego prawo? No jasne! Oczywiście, pod jednym warunkiem. Bo jak mama, zmartwiona faktem, że jej córka nie ma jeszcze dzieci, wierci tej córce dziurę w brzuchu, żeby wreszcie urodziła, a przy tym obiecuje, że pomoże w wychowaniu, no to, sorry babcia, trzeba było siedzieć cicho. Jeśli jednak decyzja o rozmnożeniu się zapadła na jedynej słusznej linii partner-partnerka, a wszystkie pytania o dzieci zbywane były jedyną słuszną odpowiedzią: nie twoja sprawa czy i kiedy, no to taka babcia może sobie zrobić dużo popcornu, zaparzyć herbatę i patrzeć, jak dzieci radzą sobie z nie jej sprawą.

Super będzie, jak czasem pomoże, jak zabierze do siebie na weekend, czy wpadnie na kilka godzin, ale to wszystko nie jest jej obowiązkiem, a dobrą wolą. A jeśli babcia uzna, że może nawet zostałaby z wnukiem, ale nie stać jej na rzucenie pracy, zaproponujmy jej pensję. Płacenie za pracę nie jest niczym złym, do tego rodzi zdrową relację, bo łatwiej nam coś egzekwować, łatwiej nam dojść do porozumienia i łatwiej jest czegoś oczekiwać od pracownika niż od własnej mamy czy teściowej, które robią coś za darmo. Bardziej będziemy też mogli negocjować poziom wtrącania się w nasze życie, jeśli wyjdziemy z roli dziecko-rodzic, który pomaga, a wejdziemy w rolę pracownik-pracodawca.

Opieka babci nad wnukami to jest spoko wariant, ale musimy najpierw ustalić, czy dwie strony są tym wariantem zainteresowane, nie boczyć się, jak babcia odmówi, okazywać wdzięczność za pomoc, ustalić na jakiej zasadzie się ona odbywa, a jeśli babcia chce wolontariatu, to musimy traktować ją jako równoprawnego opiekuna naszego dziecka, ze zdaniem którego trzeba się liczyć. Czy nam się to podoba, czy nie. A jeśli się nie podoba wyjątkowo mocno, to zawsze można zwolnić babcię, śmiertelność w żłobkach nie jest zbyt wysoka, a opiekunek gotowych do pracy wręcz przybywa.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Wywiad

„Ziemia jest tylko jedna, nie zgubię się”. Podróże na emeryturze

Gdy mówiła, że po przejściu na emeryturę będzie podróżować, znajomi unosili brwi i tylko się uśmiechali. No bo za co? Nie znając angielskiego? Bez biura podróży? Zupełnie sama? Teraz mogą poczytać na jej blogu relacje ze Sri Lanki, Kambodży, Meksyku, Gwatemali, Panamy, Australii…
Beata Turska
Beata Turska
23 grudnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ