GaGa pomaga odnaleźć w tańcu własne ciało

Po prostu tańcz
8 minut czytania
3957
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
19 stycznia 2018
Natalia Iwaniec (fot. Yarek Baranik)

Wyobrażasz sobie, że masz ogon długi jak smok, albo że twoje ciało jest niekończącą się falą. W stawach masz kulki zanurzone w oleistej cieczy, a w kręgosłupie wijącego się węża. GaGa to własna interpretacja ruchu, czas na pokonywanie ograniczeń i szukanie w tańcu własnego ciała – jego świadomości. Jak mówi Natalia Iwaniec, jedyna polska certyfikowana nauczycielka GaGa, to skupienie się na sobie bez egoizmu.  

Na zajęcia GaGa people może przyjść każdy, choć funkcjonują też warsztaty GaGa dancers, na których spotykają się profesjonaliści. To dwa moduły składające się na specyficzny język ruchowy. Bez względu na moduł, zajęcia wyglądają podobnie. Instruktor staje w centrum i otaczają go uczniowie. Razem ze wszystkimi uczestnikami nauczyciel wchodzi w kolejne ruchy.

Przez godzinę trwania zajęć GaGa ciało powinno cały czas być aktywne. Prowadzący określają kolejne kroki, używając metaforycznych określeń – obrazów mentalnych, które każdy może zinterpretować po swojemu. Są wśród nich określenia właśnie takie, jak wąż w kręgosłupie czy fale, którymi staje się ciało. Każdy wykonuje dany ruch z taką intensywnością, na jaką może się zdobyć. Ważne jednak, by podjąć wysiłek i spróbować pokonać własne ograniczenia. To właśnie z tego przełamania wywodzi się GaGa.

Natalia Iwaniec (fot. Yarek Baranik)

Nie pytaj, dlaczego tańczysz

Język ruchowy stworzony przez Ohada Naharina, dyrektora artystycznego Batsheva Dance Company, nazywanego przez „New York Times” jednym z najważniejszych choreografów na świecie, zyskuje coraz większą popularność w ostatnich latach. Zainteresowanie nim wzrosło szczególnie od czasu pojawienia się biograficznego filmu „Mr. Gaga” (2015, reż. Tomer Heymann). Naharin opowiada w nim o swojej przygodzie z tańcem, z którym był związany przez całe życie, jednak zaczął się nim zajmować profesjonalnie dopiero w wieku 22 lat. Mówi też, że nie da się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego się tańczy. Twierdzi, że to zbyt ulotne. Dlatego kłamie, zmyśla, dopisując do swojej biografii historie, które nie miały miejsca. Zaznacza również, że nie wie dokładnie, kiedy narodziła się GaGa. Wspomina jednak, że wiązała się z cierpieniem i próbą pokonania go. Przywołuje uraz kręgosłupa, z którego pomogła mu wyjść ta metoda tańca. Biograficzna opowieść o charyzmatycznym izraelskim tancerzu, wybitnym twórcy, wymagającym od członków swojego zespołu, by czytali w jego myślach, ale też o autorze swego rodzaju filozofii ruchowej, jaką jest GaGa, sprawia, że coraz więcej osób chce się przekonać się, czym jest to zjawisko. Odpowiedzi szukają m.in. na zajęciach prowadzonych przez Natalię Iwaniec. Gdzie? W Anglii, w Polsce, we Włoszech, i w wielu innych miejscach na świecie.

Natalia Iwaniec pierwszy raz spotkała się z GaGa na warsztatach organizowanych w Starym Browarze w Poznaniu w 2009 roku, które prowadził izraelski choreograf Arkadi Zaides. Wcześniej słyszała też o Batsheva Dance Company, z którym był związany, oraz tym, że zespół korzysta w swojej pracy właśnie z tej metody. Zaciekawiona tematem pojechała najpierw do Poznania, a potem, kiedy tylko słyszała o warsztatach GaGa odbywających się w Polsce, ruszała na nie. W końcu zdecydowała, że chce się uczyć GaGa u źródła, w Izraelu, więc przeprowadziła się tam. – W Tel Awiwie mieszkałam około dwa lata. Przez pierwszy rok chodziłam na otwarte zajęcia GaGa, ale jeszcze nie myślałam o tym, żeby być nauczycielką tej metody. Po prostu sama chciałam się szkolić. Brałam również udział w wielu innych projektach – wspomina.

Nauczyciele GaGa zaprosili ją jednak do pilotażowego projektu dla osób, które chciałyby zgłębiać ten język tańca i które jednocześnie posiadały już na tyle bogate doświadczenie, by same mogły po odpowiednim szkoleniu uczyć innych. Do tej pory licencję tego rodzaju dostawali tylko tancerze Batshevy. Natalia znalazła się więc w gronie przyszłych instruktorów, których trenował sam Ohad Naharin i jego tancerze. Treningi odbywały się codziennie przez co najmniej sześć godzin. Zorganizowano też zajęcia z metodologii GaGa oraz improwizacji, na której w znacznym stopniu opiera się również ta metoda. Uczestnicy pilotażowego kursu nauczycielskiego uczyli się także repertuaru Batsheva Dance Company. Po pierwszych trzech miesiącach mogli poprowadzić własne zajęcia, na początek w swojej grupie. Po roku szkolenia, w 2012, Natalia Iwaniec zdobyła certyfikat umożliwiający jej wejście w rolę instruktorki języka stworzonego przez Ohada Naharina. Co jakiś czas, podobnie jak inni prowadzący warsztaty GaGa, musi odwiedzać Izrael, by zaktualizować swoją wiedzę na temat tego specyficznego języka ruchowego, a także podzielić się własnymi doświadczeniami zdobytymi podczas zajęć. Zaznacza, że to dla niej raczej przywilej niż obowiązek.

Odpuść w głowie i w miednicy  

Cykliczne spotkania w miejscu, w którym zrodziła się GaGa są konieczne, gdyż metoda tak popularna w świecie tańca współczesnego – i nie tylko – cały czas rozwija się i zmienia. Na zajęcia GaGa może przyjść każdy, niezależnie od możliwości ruchowych. By w nich uczestniczyć, trzeba mieć co najmniej szesnaście lat, za to doświadczenie taneczne nie jest wymagane. Pojawiają się na nich przeróżne osoby. Wielu przyciąga wrażenie pozostawione przez film o Ohadzie Naharinie, które sprawia, że chcą przekonać się na własnej skórze, na czym polega stworzony przez niego fenomen. Często pojawiają się też tancerze, którzy dotąd zajmowali się innymi stylami i chcą sprawdzić, jak poradzą sobie z GaGa. Nie brakuje też osób, które szukają intensywnego treningu. Jak mówi Natalia, wielu ludzi chce po prostu poćwiczyć, poddać ciało wysiłkowi, tyle że zamiast iść na siłownię, wybierają taniec. Zdarzają się też tacy, którzy podchodzą do GaGa od bardziej duchowej strony, traktując tego rodzaju aktywność jak medytację.

Warsztaty z repertuaru Natalii Iwaniec (fot. Anna Duda)

Moje podejście jest bardziej pragmatyczne, fizyczne – podkreśla Natalia Iwaniec – Lubię te zajęcia, lubię brać w nich udział i prowadzić je, ale specjalnie nie zastanawiam się nad rzeczami związanymi z pracą mentalną czy emocjonalną. One przydarzają się u mnie przy okazji, to jest jakby produkt uboczny, oczywiście bardzo pozytywny. Częste są na warsztatach instrukcje na poziomie czysto fizycznym mówiące, żeby „odpuścić” jakąś część ciała, na przykład miednicę, żeby ją zrelaksować, odprężyć. Ale jeżeli któryś raz powtarza się na zajęciach: „odpuść”, to w głowie też coś się zmienia. Bo najpierw musisz odpuścić właśnie tam, żeby dana część ciała również zapracowała. I to jest chyba wielka wartość GaGa wykraczająca poza ciało.

Instruktorka podkreśla też, że stara się tworzyć uczestnikom swoich zajęć strefę komfortu. Nikt nie ocenia ich podczas jej warsztatów, nie mówi im, że coś robią lepiej lub gorzej od swojego sąsiada czy sąsiadki w tańcu. Nauczyciele GaGa ćwiczą zawsze razem z uczniami, dlatego nie stwarzają poczucia, że kogoś obserwują i punktują. Ludzie często podchodzą do Natalii po zajęciach i jej dziękują. Mówią, że dobrze się po nich czują. Kiedy indziej nie mówią nic, ale w trakcie ćwiczeń można zauważyć ich przemianę. Na początku ktoś ma spiętą żuchwę, zaciska pięści, jest sztywny. Po godzinie wychodzi zrelaksowany, rozluźniony. To, jak zaznacza nauczycielka GaGa, najlepszy rezultat i ogromna satysfakcja, jaką mogą dać prowadzącemu zajęcia.

Nie kopiuj, inspiruj się

Jedną z pierwszych wskazówek, które Natalia Iwaniec daje osobom biorącym udział w jej warsztatach już na samym ich początku jest konieczność pozostawania w nieustannym ruchu. Nie można się zatrzymywać pomiędzy kolejnymi ćwiczeniami, ani siadać z boku i obserwować. Nie zadaje się też pytań:  – To, że czegoś nie rozumiemy na poziomie werbalnym, nie powinno nas blokować. Ważna staje się komunikacja niewerbalna. Ruszamy się wspólnie i nawet jeżeli instrukcja danej czynności wydaje się zbyt abstrakcyjna, zawsze można spojrzeć na nauczyciela, zobaczyć, jak się porusza i próbować znaleźć swoją własną interpretację tego zadania – mówi instruktorka.

Podczas zajęć GaGa na sali znajduje się około dwudziestu-trzydziestu osób, które również mogą być inspiracją czy wzorem. Nie kopiuje się ich, bo ruch, nigdy nie będzie identyczny u dwóch osób. Dlatego nauczyciele GaGa zachęcają do inspirowania się ciałami innych. Istotne jest też dojście do momentu kulminacyjnego, czyli mocne fizyczne zaangażowanie, wysiłek, prowadzący do jakiejś granicy, szczytu możliwości, po którym można uspokoić ciało, zwolnić. Natalia Iwaniec zaznacza, że można go porównać do biegu i pokonywania ostatniego odcinka tuż przed metą, na którym wytęża się wszystkie siły. Oczywiście u każdego granica tego rodzaju wysiłku będzie inna. Trzeba pracować na sto procent, ale własne sto procent w danym dniu, przy konkretnej sprawności fizycznej i jej ograniczeniach. Dlatego często zachęca się, by na zajęcia przychodziły również osoby po kontuzjach i próbowały ćwiczyć pomimo nich. Tak zresztą, jak robił to Ohad po urazie kręgosłupa, czy Natalia, która zajęcia GaGa zaczynała ze skręconą kostką.

Dlatego GaGa wykorzystywane jest też do pracy z osobami zmagającymi się z chorobą lub w jakiś sposób niepełnosprawnymi. Przykładem mogą być zajęcia prowadzone przez Ohada Nahrina m.in. dla chorych na Parkinsona czy GaGa organizowane przez Batsheva Dance Company dla ludzi poruszających się na wózkach inwalidzkich oraz niepełnosprawnych intelektualnie. Na zajęciach Natalii pojawiali się natomiast uczestnicy w jakiś sposób ograniczeni ruchowo – np. po amputacji kończyn. Przyszła na nie także kobieta zmagająca się właśnie z Parkinsonem. GaGa, jak zaznacza Agnieszka Sterczyńska, kulturoznawczyni i antropolożka badająca to zjawisko, pozwala wyrywać ciało z uśpienia, zrozumieć jego fizyczne bariery i nauczyć się je omijać.

Warsztaty z repertuaru Natalii Iwaniec (fot. Anna Duda)

Nigdy się nie zatrzymuj

Uczy się tego również Natalia Iwaniec, nie tylko podczas swoich zajęć, ale także w ramach specjalnych projektów, wykorzystujących elementy GaGa. Taką inicjatywą jest akcja „Mamy To Jak Nikt”. Natalia zaproszona do udziału w tym przedsięwzięciu przez Krzysztofa Guzewicza, muzyka pracującego regularnie w Warszawie z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, razem z Agatą, uwielbiającą tańczyć kobietą z zespołem Downa, stworzyła wyjątkowe wideo. Dwa dni trwały próby do filmu, trzeciego dnia Natalia i Agata weszły na plan razem z ekipą, by stworzyć wyjątkowe nagranie:

Nie ukrywam, że była to ogromna przyjemność, ale też wyzwanie i zupełnie inny rodzaj działania niż to, do którego jestem przyzwyczajona jako tancerka. Agata jest kochaną osobą, bardzo chętną do pracy, nie chciała robić nawet żadnych przerw! Myślę, że to ona była bardziej moją nauczycielką w tym projekcie, niż ja jej. Długo będę do niego wracać – zaznacza Natalia.

GaGa znosi więc granice, ale nie tylko te indywidualne, w obrębie własnego ciała. Ohad Naharin mówi, że w jego języku ruchu nie ma płci. W GaGa łączy się również świadome z nieświadomym i spotykają się ludzie o różnym stopniu sprawności oraz możliwościach. Najważniejsza zdaje się więc zasada „nigdy się nie zatrzymuj” i być może nie chodzi w niej tylko o ruch na zajęciach…

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz też

Niepełnosprawność nie odbiera ludziom libido. Rozmowa z autorką bloga Zaniczka.pl

O tym, że seks jest ważny bez względu na to, czy poruszamy się sami czy na wózku, a także o tym, jak przełamać wstyd w tym temacie, będąc osobą niepełnosprawną, opowiada nam autorka bloga Zaniczka, Renata Orłowska.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
15 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ