Jak nie być bucem na drodze. Skrócony poradnik dla opornych

Prawko prawem, nie towarem!
5 minut czytania
1668
2
Anna-Maria Siwińska
Anna-Maria Siwińska
13 stycznia 2018

Według danych GUS, w Warszawie na tysiąc mieszkańców (wliczając w to starców i dzieci) przypada 681 samochodów osobowych. Jeździmy, lubimy jeździć i będziemy jeździć.

Miasta mamy coraz większe, komunikacji zbiorowej nie lubi nikt z wyjątkiem ekologicznych aktywistów, a klimat na rowery mamy kiepski. Nie mówiąc już o dalszych wyjazdach, kiedy to jadąc umiarkowanie paliwożernym samochodem w dwie osoby do Katowic za benzynę płaci się mniej niż za bilet na pociąg.  Albo o małych miejscowościach, gdzie likwidowane są lokalne połączenia.

Jeździmy i narzekamy

Narzekamy wszyscy – na innych. Źle jeżdżą baby, dziadygi, gówniarze, dresiarze, ci w czapkach z pomponem i ci w kapeluszach, ci w starych gratach i nowobogaccy w nowych, ci w BMW, ci w Skodach, ci z Krakowa, ci z Warszawy i ci z rejestracją LLU. Słowem — wszyscy. Tylko nie ja. No i pewnie ty też nie.

Skoro już lubimy jeździć, może spróbujmy uczynić nasze drogowe życie nieco mniej uciążliwym. Mam dla was dziesięć porad jak jeździć, żeby nie zasłużyć na miano motobuca — i przy okazji przeżyć.

Wszyscy chcą cię zabić

Pierwsza prawda, z którą trzeba się zmierzyć wsiadając do samochodu, to, że za chwilę będziesz otoczony przez potencjalnych morderców opakowanych w dwie tony blachy i każdy z nich chce cię zabić. Tak, ty również. Podzielność uwagi, spostrzegawczość i refleks to nie są cechy wrodzone i nie każdy ma je wyostrzone jak Tommy Lee Jones w Ściganym. Zwykły kierowca, którym jestem ja i którym jesteś ty musi po prostu mieć oczy dookoła głowy. Zrób założenie, że to ty musisz uważać, a jeśli ktoś cię nie zauważy, to nie ze złośliwości.

Przepisy się przydają

Przestrzeganie przepisów w niczym nie przeszkadza, a sprawi, że będziesz bardziej przewidywalny — dotyczy to nieoczekiwanego zatrzymywania się, zmiany pasa przez linię ciągłą lub podwójną ciągłą, jeżdżenia po powierzchniach wyłączonych z ruchu (to te kawałki jezdni pomalowane w gęste paski). Wprawdzie punkt 1 (oczy dookoła głowy) sprawia, że jakoś sobie radzimy, ale serio — przestrzeganie przepisów ułatwia (patrz przewidywanie). Warto też pamiętać, że jeśli gdzieś jest ograniczenie do 80 do ktoś przed tobą może nie przewidzieć, że jedziesz 120. No i jeżdżąc zgodnie z przepisami możesz trochę zaoszczędzić.

Za szybko – źle. Za wolno – też niedobrze…

Jazda samochodem to jak gra w szachy

Poćwicz przewidywanie zachowań innych — nie musisz być mistrzem szachowym, ale kilka partyjek w kółko i krzyżyk się przyda. Możesz zagrać z komputerem, jak się wstydzisz.  A potem za kierownicą spróbuj przewidzieć kilka ruchów do przodu, to też może uratować ci życie albo przynajmniej znacznie je ułatwić. I tobie i innym.  Była kiedyś taka gra z przepychaniem klocków, zagraj sobie w nią cały czas myśląc o szukaniu miejsca parkingowego. Nawet jeśli planujesz zatrzymać się tylko na chwilę, na awaryjnych. Ważna informacja: włączenie świateł awaryjnych nie oznacza “zaraz wracam” ani nie pozwala parkować tam, gdzie nie wolno, nawet jak się bardzo chce.

Polski przyspiesz

Jeśli widzisz, że ktoś przed tobą wrzuca kierunkowskaz — nie przyspieszaj. Nie musisz zwalniać, po prostu nie przyspieszaj. Od lat obserwuję zjawisko “polskiego przyspieszu” — kierowca kompulsywnie naciska pedał gazu, jeśli widzi wyrzucany kierunkowskaz, pieszego zbliżającego się do pasów, rowerzystę lub samochód mający pierwszeństwo. Postaraj się kontrolować swoje narodowe odruchy. Ta sekunda cię nie zbawi. Jeśli będziesz miał okazję poobserwuj zjawisko w innych krajach europejskich (nie dotyczy krajów bałtyckich).

Suwak – naprawdę do ogarnięcia

Opanuj technikę jazdy na suwak. To proste — pasem, który się kończy dojeżdżasz do oporu, a na końcu na pewno ktoś cię wpuści. Jeśli jedziesz tym pasem, który się nie kończy — zostaw przed sobą miejsce — jeśli będziesz jechał stałym tempem (patrz punkt nie przyspieszaj) ruch będzie przebiegał płynnie.

Pirat praw nie ma

Nie oczekuj od innych, że będą respektowali twoją potrzebę łamania przepisów. Jeśli jedziesz po autostradzie z prędkością 200 kilometrów na godzinę, a na lewym pasie znajdzie się ktoś wyprzedzający ciężarówki w ślimaczym tempie 140 km/h — nie trąb, nie migaj i nie najeżdżaj go. Naprawdę nie ma powodu, żeby ktoś jechał za tymi ciężarówkami w tempie 80 km/h tylko dlatego, że tobie się spieszy.

Serio – nie musisz być wszędzie pierwszy…

Nie jesteś tu sam

Spróbuj sobie od czasu do czasu wyobrazić, że innym też się spieszy. To trochę rewolucyjne — ale nie musisz być pierwszy. Droga do pracy to nie zawody ani nie gra komputerowa. Eksperymenty wykazały, że na 10 kilometrów w mieście, jadąc “szybko i dynamicznie”, można zaoszczędzić dwie do trzech minut. To bardzo cenne dwie do trzech minut i ty oczywiście zaoszczędzisz sześć do dziesięciu, ale dalej nie warto.

Bądź człowiekiem uprzejmym

Bądź uprzejmy. Nie pokazuj faka, nie wymyślaj bliźnim. Jeśli przeklinasz, to pozamykaj okna. Możesz się czasem uśmiechnąć do współużytkowników dróg. I nie musisz migać kierunkowskazami jak ktoś cię wpuszcza. Zamiast dziękować za wpuszczenie po prostu następnym razem też kogoś wpuść. Patrz punkt 4.

Prosta prawda obowiązuje

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Tylko i aż. Wystarczy. Nawet jeśli tym drugim jest twoim zdaniem kompletny kretyn.

Zmień punkt widzenia

Raz na jakiś czas przejdź się piechotą, przejedź rowerem. W zdumiewający sposób otworzy ci to spektrum niezwykłych doznań i przemyśleń. Spróbuj je wykorzystać następnym razem dojeżdżając do pasów, skręcając na warunkowym skręcie w prawo (to ta zielona strzałka).

I jeszcze na koniec rada –  jak nie płacić mandatów. Jest na to sposób. Otóż trzeba jeździć przepisowo. Nie ma za co.

Anna-Maria Siwińska
Anna-Maria Siwińska
Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga. Dla przyjaciół i wrogów: siwa. Obojętnych znam mało.

Mam PESEL zaczynający się od szóstki i od 20 lat mieszkam w internecie. Zawodowo fedruję w internetowych społecznościach.

Prywatnie piszę bo lubię, jeżdżę na długie wyrypy kamperem i wspinam się. W wolnych chwilach głaszczę koty, hoduję kaktusy i pilnuję, żeby się nie pomylić.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Dlaczego kierowcy nie czytają instrukcji obsługi swoich aut?

Nowoczesne auta miewają bardzo grube instrukcje obsługi. Może dlatego mało kto czyta zalecenia producenta samochodu? Nic nie pomaga nawet możliwość ściągnięcia instrukcji na telefon - kierowcy nie znają swoich maszyn!
Damian Śmigielski
Damian Śmigielski
17 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ
[FM_form id="1"]