MaBeNa, silny złoty i „Korona królów” – noworoczny tydzień w Polsce

Co się działo?
5 minut czytania
337
1

Nowy Rok za nami, imprezy odespane, zatem czas spojrzeć ponownie na otaczającą nas rzeczywistość. Pierwszy tydzień miesiąca nie zawiódł!

Okazało się, że musimy zbudować MaBeNę, pojawiła się „Korona królów”, złoty został drugą najsilniejszą walutą świata, a Róża Thun (PO) wystąpiła w niemieckiej propagandówce, gdzie opowiedziała o dyktaturze w Polsce.

„Korona królów”

Jest! Trochę musieliśmy poczekać, ale wreszcie telewizja pana Kurskiego dostarczyła powód do kolejnego podziału i kłótni. Sprawa jest oczywiście polityczna. Po pierwsze: w serialu nie gra pani Maja Ostaszewska, zwana również „Protest 365”. Prowokacyjne niezatrudnienie pani Ostaszewskiej to prawdziwy policzek w twarz dla całej polskiej kultury. Można to wytłumaczyć jedynie podłością pisowskich lizusów, którą trafnie wskazała pani Hanna Lis, która jest znana z bycia żoną swojego męża, choć nie jest w tym „oryginalna”. Być może pani Maja nie ma czasu na granie w reżimowych serialach, ponieważ każdego miesiąca musi „obsługiwać” swoją twarzą setki protestów przeciwko Naczelnikowi i odsuwać PiS od władzy, w czym świetna okazała się Platforma, która robiła to przez osiem lat, by w końcu przegrać. Nie, pani Ostaszewskiej należało złożyć propozycję gry, którą ona mogłaby w ramach protestu odrzucić. Niestety, podli siepacze Kurskiego jakby zupełnie o aktorce-proteście zapomnieli.

„Korona królów” (fot. TVP)

Inną rzeczą, która dzieli, jest kiczowatość scen, branie „Gry o Tron” nazbyt poważnie i wiele innych niedociągnięć. Mimo wszystko, na tle tych wszystkich gównianych seriali TVP, TVN i Polsatu, „Korona” to i tak mistrzostwo świata.

Złoty silny jak gospodarka

Jak powszechnie wiadomo, PiS doprowadza w Polsce do drugiej Grecji i żadne statystyki, tabelki i wyniki nie przekonają nas, że jest inaczej. Konsumpcja jest na kredyt, budżet nie ma pieniędzy, dług sektora finansów publicznych sięga poziomu z czasów PO (co w członkach tej partii wywołuje przerażenie), inwestycje na niskim poziomie, Morawiecki kłamie, nie ma żadnych dodatkowych wpływów z VAT (jeśli są to dzięki uszczelnieniu, które zrobił minister Rostowski, a które w rzeczywistości rozszczelniało), podwyższenie kwoty minimalnej i wolne niedziele zaorzą polską przedsiębiorczość i ogólnie upadek, katastrofa i syf.

Tak sobie żyjemy w upadłym państwie, które tylko tym różni się od Somalii, że istnieje w nim totalitarna, centralna władza w osobie Jarosława Kaczyńskiego.

Tylko dlaczego złoty okazał się drugą najsilniejszą walutą na świecie, dzięki czemu rodacy mogą zaoszczędzić na wakacjach za granicą? Tylko dlaczego, jak podaje MF, wpływy z VAT osiągnęły poziom prawie 25 dodatkowych miliardów złotych (wzrost o 20,3 proc.)? Wzrosły również wpływy z CIT, PIT i akcyzy.

Rzeczywiście, zupełnie jak w Grecji. Wszyscy wielcy zastanawiają się, jak będzie wyglądał następny rok i czy dobra koniunktura w Europie pozwoli utrzymać wzrost na wysokim poziomie również w Polsce? Z pewnością nie można powiedzieć, że dobra kondycja gospodarki to jedynie wynik działań „dziecka wolności” Mateusza Morawieckiego, ale trzeba mu przyznać, że przynajmniej tego nie spieprzył. Na tle poprzednich ministrów finansów to niebywałe osiągnięcie.

Czy silny złoty wynagradza pusty portfel?

MaBeNa

Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej – wreszcie ktoś wpadł na ciekawy pomysł. Można nie widzieć potrzeby, ale trudno z góry skreślać propozycję prof. Andrzeja Zybertowicza. Chodzi o połączenie zasobów państwa i ich synchronizację w celu stworzenia jasnej linii narracyjnej państwa polskiego wobec spraw wewnętrznych i zewnętrznych.

Podobną diagnozę do tej stawianej przez doradcę prezydenta, postawił swego czasu nieodżałowany minister Sienkiewicz. To on zwracał uwagę, że brak synchronizacji i resortowość Polski wiąże jej ręce i uniemożliwia zarówno diagnozę problemów, ich całościowy opis oraz odpowiednią reakcję. Jak mówił, jest „chuj, dupa i kamieni kupa”, a „państwo istnieje jedynie teoretycznie”.

No, ale przecież profesor to pisior, więc zanim sprawdzimy, w jaki sposób mogłoby to pomóc sytuacji Polski na arenie międzynarodowej lub jakie problemy pomysł mógłby rozwiązać, szybko chwytajmy transparent i biegnijmy na Krakowskie Przedmieście, żeby krzyczeć, że dyktatura, upadek i koniec świata a PiS wyprowadza nas z Układu Słonecznego. Nie zapomnijmy o białych różach, świecach i koszulkach „Konstytucja”. Wszak obrona demokracji ma również swoje barwy i nie ma się co z tym kryć.

Zatem precz z MaBeNą! Nas interesuje, tylko żeby było tak jak było – co w szczerych, prostych słowach, ujął pan Rzepliński, ostatni prezes demokratycznego Trybunału.

Swoją drogą, zauważyliście jak wybór przez polityków sędziów to TK nie szkodzi ich niezawisłości, ale już wybór sędziów do KRS zupełnie wiąże im ręce i zmusza do wydawania wyroków zgodnych z linią partii?

Dyktatura w Polsce?

Pewnego dnia, „bez żadnego trybu”, Naczelnik raczył nazwać Platformę Obywatelską mianem „partii zewnętrznej”. Od tego czasu wątek ten został odsunięty na bok, ale mimo wszystko największa partia opozycyjna postanowiła dołożyć wszelkich starań, by dowieść, że prezes premier ma rację. Nie jest to dla partii kapitana Schettino pierwszyzna.

Raz zagłosuje się za rezolucją potępiającą Polskę, raz napisze się jej tekst, by potem zostać kandydatem na prezydenta Warszawy. Innym razem opowie się na forum PE, jaka to panuje w Polsce dyktatura, a jeszcze innym zrobi się to w niemieckiej telewizji publicznej, w wyprodukowanym za publiczne pieniądze dokumencie pt. „Polska stoi przed próbą – kobieta walcząca o swój kraj”.

Właściwie w większości tych wydarzeń uczestniczyła pani Róża Maria Barbara Grafini von Thun und Hohenstein. I to chyba najlepszy komentarz do tej sprawy.

Ostatnie, choć wcale nie mniej ważne

Niemieccy kryminolodzy sporządzili raport dotyczący przestępczości w minionych trzech latach w Dolnej Saksonii, kraju, który uważany jest za „typowy” dla Niemiec. Pojawił się nawet apel o zwiększenie środków na prewencję.

Przestępczość w latach 2014-2016 wzrosła o 10,4 proc. Za ten stan odpowiadają w 92,1 proc. uchodźcy. Czyżby masy lekarzy i inżynierów dopuszczały się przestępstw? Co gorsza, jak wynika z raportu, uchodźcy kierują swój gniew głównie… na swoich. – Mamy do czynienia ze sfrustrowanymi przegranymi, z którymi musimy sobie jakoś poradzić – tłumaczy Christiana Pfeiffer.

Czyżby Angela Merkel popełniła jakiś błąd? Nie przygotowała warunków na przyjęcie tak wielu ludzi, nie potrafiła ich zagospodarować i jednocześnie obniżyła poziom bezpieczeństwa obywateli? I na dodatek, zrobiła to wszystko według własnego widzimisię, bez zgody pozostałych członków UE? Nieważne, zajmijmy się lepiej Polską, która uparcie nie chce przyjąć uchodźców.

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Opinie

Billboardy proaborcyjne: czy to jest coś, czego potrzebujemy?

W dużych polskich miastach pojawią się billboardy, które mają wesprzeć kobiety po aborcji i przypomnieć im, że nie są z tym problemem same. Na cel zebrano ponad 22 tysiące zł z potrzebnych 30.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
2 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ