Moda w tłumie. Kiedy ubranie zamienia się w coś więcej?

Rozglądaj się!
9 minut czytania
1841
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
28 stycznia 2018

Jedni wyglądają, jakby spędzili przed lustrem wiele godzin. Innych cechuje eklektyzm i specyficzna nonszalancja. Czasem wydaje się, że założyli na siebie kilka przypadkowych rzeczy. Być może często tak jest, ale to, co dzięki temu powstaje – kolory, faktury, proporcje – składa się na wyjątkową mieszankę, która ubranie zamienia w modę.

Dziś nie da się już powiedzieć dokładnie, co jest na czasie, jak zaznacza w filmie o swojej pracy, w reżyserii Tylera Mansona, jeden z najsłynniejszych fotografów mody ulicznej i bloger – Scott Schuman, autor bloga The Sartorialist. Dlatego mieszanka stylów, fasonów i sposobów ich kompozycji przybiera oryginalne formy, które chętnie wyłapują fotografowie mody ulicznej. Jednocześnie mamy do czynienia z globalizacją, która sprawia, że ulice Warszawy, Tokio czy Nowego Jorku zdają się być usytuowane gdzieś całkiem niedaleko od siebie. – Wyglądamy lepiej niż dziesięć lat temu – mówi stylistka i fotografka mody ulicznej, Gabriela Francuz – ale coraz bardziej upodabniamy się do siebie.

NYFW begins on… http://www.thesartorialist.com/photos/on-the-street-new-york-fashion-week-begins-new-york/

Opublikowany przez The Sartorialist na 10 lutego 2014

Metki i stereotypy

I faktycznie, na polskich ulicach coraz rzadziej można zobaczyć wyrazistych kiedyś członków subkultur. Punków czy miłośników heavy metalu albo dzieci kwiaty zastąpili wszechobecni hipsterzy. Jak podkreśla stylistka, trudno znaleźć wyrazistą ideę stojącą za tego rodzaju stylem. Na pewno hipsterzy kojarzą się ze wszystkim, co miejskie: – Z trendami eko, wegetarianizmem, jazdą na rowerze itp. Hipsterów nie brakuje jednak zarówno wśród prawicowców, jak i lewicowców. Trudno więc powiedzieć, czy stoi za tym coś więcej niż tylko pewien styl. Ta moda już chwilę trwa. Jestem bardzo ciekawa, co pojawi się w jej miejsce – zastanawia się Gabriela Francuz.

Sama uważa, że to, co najciekawsze i najbardziej twórcze w modzie znaleźć można właśnie na ulicy. Jest autorką jednego z pierwszych blogów pokazujących modę uliczną w Polsce – Street Fashion in Cracow, a teraz zajmuje się głównie marketingiem oraz pracą stylistki i personal shopperki. Do poszukiwań modowych na ulicy zainspirowały ją strony takie jak wspomniany mistrz gatunku, The Sartorialist, czy japońska StyleArena, którą tworzy zespół fotografów poszukujących w różnych dzielnicach Tokio najbardziej oryginalnych stylizacji. Japonia ma zresztą swoje szczególne miejsce w historii mody, jeśli chodzi o jej uliczne oblicze. To tutaj, początkowo w czasopismach, a następnie w internecie, zaczęły pojawiać się galerie wystylizowanych i inspirujących osób, które dały początek współczesnemu street fashion. W popkulturze trwale zapisały się inspirowane mangą stroje tamtejszych nastolatek, które przerabiają je na swój sposób, wyglądając przy tym jak żywe postaci z animowanych filmów i komiksów – kolorowe, przerysowane, krzykliwe, czasem wystylizowane na punkowe Lolity. Jednak to, co można zobaczyć dziś w serwisie Style Arena, jest znacznie mniej ekscentryczne, bardziej stonowane, ale i szykowne. Sytuuje się również bliżej mody wypełniającej ulice zachodnich miast.

Opublikowany przez style-arena.jp na 27 grudnia 2017

Wyobrażenie dziewczyn wyjętych z mangi na ulicach Tokio funkcjonuje podobnie jak symboliczna czerń włoskich matron czy obraz biegających z bagietką pod pachą i w beretach Paryżanek. W każdym z tych stereotypów jest oczywiście odrobina prawdy. Gabriela Francuz zwraca jednak uwagę, że poszczególne miasta coraz bardziej się do siebie zbliżają. Podobnie jest np. ze stereotypem Krakowa. Kiedyś kojarzył się z artystowskim luzem i nonszalancją, bo był uważany za miasto sztuki i artystów. Ale dziś stolica właściwa oraz stolica Małopolski bardzo się od siebie nie różnią. – W Warszawie widać na ulicach więcej „metek”, ubrań czy dodatków z logo słynnych na całym świecie projektantów. Ale wszystko tak naprawdę bardzo się już ze sobą wymieszało i coraz trudniej wyznaczyć jednolity styl typowy dla danego miasta – zaznacza stylistka.

Odbezpieczyć modę

Zdaniem Gabrieli Francuz, to, co rzuca się szczególnie w oczy, kiedy obserwuje się modę uliczną, to fakt, że dziś łatwo wyglądać po prostu dobrze: – Niestety często oznacza to przerobienie się na manekina z popularnej „sieciówki” – więcej osób wygląda bardziej estetycznie, jesteśmy zadbani, ale jest bezpieczniej, stylizacje są stonowane i mniej jest oryginalności. Podobnego zdania jest Maciej Czerniejewski, redaktor modowy i stylista, który podkreśla, że to, co przyciąga jego wzrok na ulicy, to głównie nieoczywiste połączenia: –  Szpilki plus dresy czy elegancka sukienka, połączona z kolorowymi adidasami, bluzą z ortalionu i czapką z daszkiem itp. Lubię, kiedy ktoś bawi się modą, nie ogranicza tylko do bezpiecznych stylizacji – podkreśla.

Street Fashion in Cracow/fot. Gabriela Francuz

Duży naciski na indywidualność sprawia, że wiele osób zwraca się właśnie do stylistów lub zakupowych asystentów, którzy mają pomóc im w zaprojektowaniu zawartości własnej szafy. Często szukają jednego, sprawdzonego sposobu na sukces, który sprawi, że nie będą już musieli przejmować się tym, co założą na różne okazje. Chcą dostać na to gotowy przepis. Rzadziej zastanawiają się nad tym, aby strój wyrażał to, kim są, czym się zajmują, co ich pasjonuje. – Trzeba ich do tego trochę zachęcić. Jedna z moich klientek pracowała w korporacji, a po pracy śpiewała w zespole jazzowym. Nie wzięła pod uwagę, że może swoją indywidualność wyrazić za pomocą wizerunku, przemycić do dress code’u cząstkę siebie. Zależało jej na zmianach, ale nie do końca myślała o tym, że może połączyć ze sobą pracę między ósmą a szesnastą oraz swoje hobby i osobowość oddawać nie tylko na koncertach, ale również w pracy – mówi Gabriela Francuz.

Najpierw człowiek, potem ubranie

Na ulicy uwagę stylistki szczególnie przykuwają ciekawe dodatki. Według niej to właśnie one mogą zbudować efektowną stylizację, stać się wyróżnikiem danej osoby, coś więcej o niej powiedzieć. Przestrzega jednak przed „przebieraniem się”. Ważne, by nie zmieniać się całkowicie, pokazywać swoje atuty. Moda to szaleństwo i zabawa, ale takie, które pozwalają dostrzec również człowieka, a nie tylko ubranie. Zresztą to właśnie naturalność jest coraz bardziej powszechnym trendem.

Na polskiej ulicy coraz częściej zacierają się kontrasty wiekowe. Nie wynika to jednak z odmładzania się na siłę, tylko postawienia na wspomnianą naturalność, ale zadbaną, czasami nawet perfekcyjnie wypracowaną. Przez to trudno nieraz odróżnić kobietę czterdziestoletnią od trzydziestoletniej. Podobnie jest z mężczyznami i to w postrzeganiu ich zewnętrznego wyglądu chyba najwięcej się zmieniło. Facet, który dba o to, co ma na sobie, chodzi do kosmetyczki czy pielęgnuje z pasją swoją brodę nie jest już niczym dziwnym, i raczej do lamusa odchodzi kiedyś popularne określenie „metroseksualny”.

Street Fashion in Cracow/fot. Gabriela Francuz

Moda uliczna od zawsze komunikowała o przynależności do jakiejś grupy społecznej czy też miała za zadanie wyrażać nasze poglądy. Tak jest i dziś. Moda jest kolejnym nośnikiem informacji. Patrząc na dzisiejszy street style, widać zatracające się granice między tym, co jest przeznaczone dla kobiet, a co dla mężczyzn. Pokazuje to, że świat zmierza ku równości, co uważam, za świetną rzeczą – mówi Maciej Czerniejewski.

Obrazy bez ram na ulicach

Czy street fashion jest więc bardziej demokratyczny od innych dziedzin mody? Na pewno jest rodzajem poszukiwania, wyławiania osób, które swoim strojem chcą powiedzieć coś więcej, albo zwyczajnie bawią się modą, właśnie w ten sposób dając ujście swojej kreatywności. Co więcej robią to na co dzień, nie tylko na wielkie wyjścia. Można o tym myśleć jak o obrazach, mówią styliści. Jedne płótna są minimalistyczne, chłodne, inne pełne barw, krzykliwe, wielowątkowe – tyle że na ulicy ogląda się je bez ram, jakimi są pokazy mody.

Oczywiście nad wieloma ze zdjęć prezentujących modę uliczną, która ląduje później na blogach, pracują sztaby specjalistów, ale bardziej ceni się tych fotografów, którzy jak Scott Schuman czy Gabriela Francuz po prostu spacerują po mieście, by przyglądać się ludziom i odnaleźć w ich wizerunku coś wyjątkowego. Potrzebne jest do tego wprawne oko, które pozwoli wyłapać nie tylko metki, ale przede wszystkim efektywne zestawienia tkanin, kolorów, dodatków czy faktur – i odpowiednio je sfotografować.

Gabriela Francuz (fot. archiwum prywatne)

Coraz częściej obok fotografii z tygodni mody i wybiegowych dzieł sztuki pojawiają się właśnie zdjęcia stylizacji z ulicy. Oczywiście są na nich niejednokrotnie ludzie związani z modą, często dziennikarki modowe czy blogerzy wystylizowani od stóp do głów, ale wiele jest też anonimowych miłośników i miłośniczek mody, które swoją inwencją przykuwają uwagę największych fotografów.
Trendy mody ulicznej wyznacza … ulica – zaznacza Maciej Czerniejewski. – Znajdziemy tu oczywiście wzorce z pokazów z tygodni mody, ale głównym źródłem inspiracji są ludzie, wydarzenia i kultura. Potwierdza to również Gabriela Francuz i dodaje, że przeniesienie tych inspiracji na ulicę, często wymaga odwagi. Zresztą jak cała moda.

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze