Powiew kolorowego Zachodu i przedwczesny wytrysk, czyli gazety dla młodzieży, które kiedyś czytaliśmy

Od “Świata Młodych” do “Bravo”
7 minut czytania
5323
0
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
8 stycznia 2018

Sylwetki gwiazd, listy od czytelniczek i czytelników, teksty piosenek, komiks lub fotostory – gazety młodzieżowe od dekad mają podobny układ. Tak było z czasopismami popkulturowymi w PRL-u i tak było z magazynem „Bravo”, który właśnie zniknął z kiosków.

Dla mojego pokolenia Bravo to był najlepszy kumpel. Dostarczał nam naklejki na szafki w pokoju, odpowiadał na pytania typu: co to jest orgazm?, w nim można było zobaczyć kobiece piersi, przeczytać historię o złym chłopaku zdradzającym dziewczynę z jej najlepszą koleżanką, dowiedzieć się kto króluje na listach przebojów albo jak trzeba się ubierać, jeżeli jest się fanem/fanką Axla Rose’a. Podobną funkcję pełnił Popcorn, drugi filar naszej młodości przypadającej na wczesne lata 90.

“Bravo” dla młodych serc

Zanim w 1991 roku w kioskach Ruchu wylądował pierwszy numer polskiego Bravo na osiedlu wymienialiśmy się niemieckimi wersjami gazety. Też było fotostory, dział „Trudne pytania”, zdjęcia gwiazd, listy przebojów, teksty piosenek, no i najważniejsze: plakaty oraz naklejki. Bravo było wtedy jak kasety VHS z nagranymi filmami z Bruce’em Lee (to nic, że w wersji z holenderskim dubbingiem) albo pomarańcze – powiew wielkiego świata na naszym szarym podwórku. Obok opowieści o przedwczesnych wytryskach naprawdę jednym z niewielu okien na zachodnią muzykę.

Najpierw niemieckie, późnij polskie – kopalnia plakatów, zdjęć i – oczywiście – fotostory!

To prawda, że w ostatnich latach polska wersja Bravo, która właśnie zakończyła swoją historię, bazowała na gwiazdkach typu Camila Cabello, One Direction albo najpopularniejszych youtuberkach (choć można znaleźć również materiały na przykład o serialu „Stranger Things”), ale warto pamiętać, że magazyn „dostosowywał” się do gwiazd ówczesnych czasów. Nie ma co winić redaktorów za to, że skupiają się na takich postaciach. To tak, jakby przyczepić się do faktu, że na sylwestrze TVP śpiewa Zenek Martyniuk. Jakie czasy, takie gwiazdy – można stwierdzić banalnie. Jednak jest w tym, trochę racji. Na okładce pierwszego numeru Bravo z sierpnia 1956 roku widnieje ówczesna gwiazda. A że była nią Marilyn Monroe to jasne. W pierwszym roku – jeszcze z podpisem pod tytułem: „Die Zeitschrift mit dem jungen Herzen”, czyli coś w stylu „magazyn dla młodych sercem” – redaktorzy rozpisywali się też o innych ówczesnych bohaterach popkultury, Jamesie Deanie i Elvisie Presleyu.

Z kolei w latach 80., w numerach Bravo, które trafiały na moje podwórko dzięki tatusiom dzieciaków, którzy bywali w NRD, królowali Michael Jackson, Morten Harket z A-ha albo Madonna. Dekadę później, już w polskiej edycji, można było poczytać o Depeche Mode albo gwiazdach metalu w dziale „Heavy Metal”. Bravo było zawsze po prostu obrazem aktualnych trendów  popkultury.

Popkultura nad Wisłą

Nie było to jednak jedyna gazeta na naszym rynku, która chciała być popkulturowa i „młodzieżowa”. Wbrew pozorom w PRL-u nie brakowało czasopism z gwiazdami muzyki czy kina w roli głównej.

W 1956 roku, czyli tym samym, w którym w Niemczech pojawiło się Bravo, zadebiutowało u nas czasopismo Jazz. Jak nietrudno się domyślić, gazeta zajmowała się jazzem, ale od połowy lat 60. wkroczył do niej również rock i pop. To za sprawą specjalnej rubryki „Rytm i piosenka”. Wśród tekstów znajdowały się m.in. przedruki z gazet zagranicznych, ale też eseje, recenzje, konkursy, wywiady. Bywało tak, że drukowano autografy. Niezwykle ważny był kącik wymiany myśli fanów, zwany tutaj „Kącikiem wspólnych zainteresowań”. Wtedy było to praktycznie jedyne miejsce, dzięki któremu można było poznać osoby o podobnych zainteresowaniach spoza własnego miasta albo na przykład poszukać kogoś do zespołu czy menadżera. W numerze ze stycznia 1970 znalazły się chociażby takie ogłoszenia:

„Chciałbym nawiązać korespondencję z czeskim fanem. Paweł Niewodniczański, Bolesławiec Śl.”.

„Ambitna grupa młodzieżowa poszukuje kierownika organizacyjnego. Zbigniew, Andrzej, Jerzy, Legnica”.

Jazz (fot. Wojciech Przylipiak)

Podobnych miejsc wymian myśli nie brakowało w innych gazetach. Chociażby jednej z moich ulubionych i chyba jednej z najbrzydszych graficznie w historii prasy, magazynie Non Stop.

Pojawił się w 1972 roku  jako dodatek do Tygodnika Demokratycznego, czyli prasowego wsparcia Stronnictwa Demokratycznego. Podobną funkcję dla Stronnictwa Ludowego pełniła gazeta Nowa wieś, w której wspominano o zespołach muzycznych.

Potem Non Stop był już samodzielną gazetą i mimo, mówiąc delikatnie bardzo ubogiej szaty graficznej, zmianie logo i winiety niemal co drugi numer i marnej jakości papieru gazeta szybko osiągnęła ponad 100 tysięczny nakład. Do gazety pisało wielu znanych dziennikarzy. Na początku lat 80., kiedy władzę w gazecie przejął Wojciech Mann profil ewidentnie zmienił się z popowego na rockowy. Pisali wtedy do Non Stopu m.in. Jan Chojnacki, Filip Łobodziński czy Roman Rogowiecki. W 1988 roku kierownictwo w gazecie objął Zbigniew Hołdys z Perfectu. Rok później kilku dziennikarzy odeszło i założyło inną muzyczną gazetę, Rock’n’roll. Non Stop przetrwał zaledwie jeszcze rok. Ostatni numer ukazał się w lipcu 1990.

Obok relacji z koncertów, wywiadów, najciekawsze były tu oczywiście ogłoszenia czytelników. Kilka „boskich” przykładów z numeru z 1988 roku:

„Znana fotomodelka oczekuje atrakcyjnych propozycji”.

„Szukasz menażera, sponsora? Napisz!”.

„Kupię płytę KULT Posłuchaj to do Ciebie”.

„Conga Szpaderskiego sprzedam”.

„Grupa poszukuje przyjaciela biegle znającego angielski (pożądany włoski, niemiecki), wyjazdy zagraniczne. Tylko listy”.

Czasopismo „Non Stop” (fot. Wojciech Przylipiak)

Młodzi mają swój świat

Uwielbiam również czytać listy czytelników z najsłynniejszego czasopisma młodzieżowego PRL-u, Świata Młodych. Ja pamiętam już wersję kolorową, z super komiksami, notkami o Michaelu Jacksonie itp. ale w numerze ze stycznia 1970, który posiadam w swoich zbiorach nie jest tak kolorowo. To był jeszcze czas, kiedy Świat Młodych głównie pouczał. A jak organizował jakiś konkurs dla czytelników to na przykład taki: „Turniej wiedzy pod hasłem >>Lenin – Kraj Rad – Organizacja Pionierska im. W. Lenina<<. Jak informuje redakcja uczestnikiem może być każdy harcerz lub harcerka. Trzeba się jednak zgłosić do komisji turniejowej w szkole. Zadania nie są łatwe, trzeba na przykład podać nazwisko ojca Włodzimierza. Warto jednak było się postarać, bo nagrody były atrakcyjne: wyjazd do ZSRR na Międzynarodowy Obóz Pionierski, tranzystorowe aparaty radiowe, zegarki na rękę, aparaty fotograficzne, piłki do siatkówki i bony książkowe po 40 zł każdy.

W latach 80. w gazecie zrobiło się kolorowo, no i więcej miejsca na listy czytelników. Tu także znalazłem kilka perełek.

Numer z września 1989 i dział „Kącik przyjaciół”. Kinga pisze: „Mam 14 lat, wesołe usposobienie i lubię nierealne marzenia. Uwielbiam spacery o zachodzie słońca. Lubię muzykę dyskotekową, książki oraz psy. Może wśród czytelników znajdzie się ktoś o podobnych zainteresowaniach”. I adres do korespondencji.

Numer z lutego 1985, z działu „Redakcyjna poczta”: „Zupełnie nie zgadzam się z wypowiedzią Marzeny (131 nr „ŚM”), którą irytują listy nastolatek zrozpaczonych wielką miłością. Marzena też się na pewno zakocha i jeśli chłopak ją porzuci, może będzie musiała szukać rady u innych? Tak właśnie czynią te zrozpaczone nastolatki! Mnie i moich koleżanek listy nastolatek rozpaczających z powodu utraty wielkiej miłości wcale nie irytują! Potrzebę zwierzeń odczuwa każdy człowiek i trzeba to zrozumieć”. Tak pisała dziewczyna, która podpisała się jako Iwona.

Coś wam to przypomina? Listy zrozpaczonych nastolatek to było przecież tak naprawdę clou Bravo. Zresztą dekady temu Świat Młodych kopiował fotografie z zachodniego Bravo, oczywiście nie przejmując się prawami autorskimi. Tak działało również Na przełaj.

Razem czy na przełaj?

Gazeta była drukowana już w okresie międzywojennym. Największą popularność zyskała na przełomie lat 70. i 80. Współpracowali z nią m.in. Tomasz Raczek, Marek Sierocki, Jerzy Owsiak, Paweł Sito i Mariusz Szczygieł. W środku plakaty, fotoreportaże, recenzja no i ostatnia muzyczna strona: Muzykorama. A tu, uwaga,  gotowe do wycięcia wkładki do kaset!

Na przełaj (fot. Wojciech Przylipiak)

Do tego oczywiście, moje ulubione, ogłoszenia. Kilka skarbów:

„Jestem sam – Misiek”.

„Małgosiu J… pytaj codziennie o list dla Ciebie na głównej poczcie. Nie zapomnij! – Monika z Leszna”.

„Poznam Patryka – Patrycja (znana redakcji)”.

„Wszyscy chłopcy od 15-18 lat, jesteście nam potrzebni na najbliższą prywatkę u Zuzy. Musi być was przynajmniej czterech. Czekamy – Jojo, Fundzia, Zuza i Wacka”.

i moje ulubione:

„Oświadczam, że nie podoba mi się nowa twarz Michaela Jacksona (patrz: Bravo nr 35)”.

Warto również wspomnieć o czasopiśmie Razem. Podobnie jak w Bravo nie brakowało tam plakatów i listów od czytelników typu: „Piotr Suswał z Ćmielowa interesuje się piłką nożną, kocha Sandrę” albo „Jacek Brykalski z Katowic interesuje się muzyką italo disco, szuka przyjaciół”.

No i zdarzały się również prezentacje kobiecych wdzięków – na ostatniej stronie w dziale „Osobno” często gościły roznegliżowane panie.

Działów popkulturowych nie brakowało także na przykład w Przekroju, Radarze, Sztandarze Młodych, a nawet Płomyku.  W numerze z 1971 roku znalazłem list jakby żywcem wyciągnięty z późniejszego o dwie dekady Bravo.

Czasopismo Razem (fot. Wojciech Przylipiak)

Oto co pisze „Zrozpaczona”:

„Jestem zrozpaczona nadmiernym owłosieniem, które pojawiło się nad górnymi wargami, na brodzie i policzkach…”.

I co radzi redakcja? „Rozjaśnić owłosienie wodą utlenioną z dodatkiem amoniaku”.

W nowej, popeerelowskiej rzeczywistości wysypało mniej lub bardziej udanymi młodzieżowymi gazetami. Od Brumu i Plastiku Kuby Wojewódzkiego, przez Rock’n’Roll i XL, po Machinę i Tylko rock. Próżno jednak było tam szukać listów od zrozpaczonych czytelniczek i porad jak wyglądać emo – czyli tego, co oferowało Bravo. Jak jednak twierdzi wydawca, doszło do  „zmian preferencji i sposobu konsumpcji mediów grupy docelowej” i trzeba było zamknąć gazetę. Czy takiego zdania nie można by napisać przy upadku każdej z wymienionych gazet?

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
Dziennikarz, przede wszystkim muzyczny. Zbieracz zabawek, komiksów i innych przedmiotów z epoki Commodore i Składnic harcerskich. Wszystko trzyma w domu - nie jest łatwo. Prowadzi bloga Bufet PRL.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kultura

Dwóch debili i okularnica – kreskówki złotej ery MTV

Pewnie wciąż żyją gdzieś w odmętach świadomości dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków: Daria oraz Beavis i Butt-Head. Bohaterowie, którzy największe triumfy święcili, gdy dzisiejszych odbiorców MTV nie było jeszcze nawet na świecie. Są tylko jedną z tych rzeczy, do której można uśmiechnąć się z sentymentem, a może ich echa dalej odbijają się w popkulturze?
Robert Skowroński
Robert Skowroński
24 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ