Rekonstrukcja i inne nieszczęścia, czyli tydzień w Polsce i na świecie

Było grubo
5 minut czytania
429
0

Za nami zupełnie niebywały tydzień. Najlepsi z najlepszych nie byli w stanie przewidzieć, co się stanie w sprawie aborcji w Sejmie. We Francji spalono sklep koszerny, który wcześniej wymalowano swastykami. Za to w USA jeszcze ciekawiej – zamiast hostią wierni dzielą się… trawką.

Zacznijmy jednak od czegoś bliższego, czyli od Łodzi. Jak głosi ludowe porzekadło: „Na Łódź zrzucono bombę atomową. Straty wyceniono na 23 zł i 65 groszy”.

Caramba, karambol

Tym razem nie była to bomba, choć straty są o wiele wyższe. „To cholerne lodowisko, nie droga” – rzekł jeden z uczestników karambolu. W zdarzeniu, jak to się fachowo mówi, brały udział 24 auta. Być może TVP na podstawie kraksy nakręci film katastroficzny o końcu świata lub choćby Łodzi? „Gniew Bałtyku”? „Orkan Janusz”? „Lawina śmierci z Gór Świętokrzyskich”?

Zresztą… nie takie rzeczy robiło się ze szwagrem w okolicach dworca Łódź Fabryczna – rzekłby kto. Byle nie po zmroku, bo wtedy lód na drodze jest najmniejszym ze zmartwień. Chodzi jednak o coś innego!

Już myślałem, że z uwagi na brak zimy nie zaskoczy ona drogowców, ale jednak nic z tego. Tradycja została podtrzymana i drogowcy jednak są zaskoczeni, mimo że przecież zimy, podobnie jak kaca w górach, „ni mo”. W dodatku przez tę całą rekonstrukcję nie wiadomo kogo winić i dymisjonować.

Ratujmy kobiety… albo nie

Na pewno żyjemy w dziwnym kraju. Co do tego wątpliwości nie ma nikt. Od przedwczoraj do tego grona można zaliczyć również Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polskiej (Inicjatywa Polska?). Niesiona falą Czarnych Protestów, wykonała sporą pracę, by zdobyć potrzebne podpisy obywateli i obywatelek pod projektem liberalizującym prawo aborcyjne.

Barbara Nowacka przemawia właśnie do pustej sali prezentując obywatelski projekt "Ratujmy Kobiety" zakładający…

Opublikowany przez Codziennik Feministyczny na 10 stycznia 2018

Nic jednak z tego. Przede wszystkim na debatę nie przyszedł prawie nikt, ale nie to było najgorsze. Platforma i Nowoczesna, na które z jakichś przyczyn pani Nowacka liczyła, miały ważniejsze rzeczy na głowie również w trakcie głosowania. Projekt został odrzucony i nie trafił nawet do prac w komisji – co nie jest zaskoczeniem.

Niebywałe jest to, że za skierowaniem do komisji głosowali m.in. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz oraz Krystyna Pawłowicz. To już woła o pomstę do nieba.

Pani Nowacka chciała tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Chodziło o to, żeby PiS odrzucił projekt na pierwszym czytaniu, żeby potem w „tefałenach” i innych równie merytorycznych co uczciwych mediach, opowiadać jak to Kaczafi morduje kobiety. Nic z tego! Plany pani Nowackiej pokrzyżował nie „reżym”, a opozycja.

Zupełnie jakby pani Nowacka nie rozumiała, że przychodzenie na demonstracje i robienie sobie selfie z tłumami to wystarczająco wiele i więcej po prostu wymagać nie wolno. Przychodzić do pracy i wykonywać swoje obowiązki? No proszę, bez jaj. To dobre dla szarych mas, nie dla wybrańców narodu! W dodatku posłów opozycji było o wielu więcej podczas głosowania nad „ustawą dla myśliwych”. Czyżby dla opozycji zwierzęta były ważniejsze od kobiet?

W sukurs przyszła przewodnicząca Nowoczesnej, pani Lubnauer, która wczoraj zarządziła karę 1000 zł dla nieobecnych. I bardzo dobrze. Nowoczesna ma już 4 mln długu i brak perspektyw na spłatę zadłużenia od kiedy Ryś Fasola zabrał zabawki do swojej piaskownicy, więc każda złotówka się przyda. Szkoda tylko, że odbywa się to kosztem kobiet.

Wielki świat, kuchenny blat

No to teraz trochę wieści z szerokiego świata. W USA się nieźle bawią, pomimo tego, że rządzi pan Trump (albo może właśnie dlatego?). W Kalifornii od 1 stycznia legalnie można palić marihuanę („wszczykiwać”) dla celów rekreacyjnych – to żadna frajda. Prawdziwa impreza odbywa się… w kościołach. „Dziękujemy Ci Panie za marihuanę” – śpiewają wierni na czele z pastorem w kościele Coachella Valley Church w San Jose. Kapłan wzywa nawet do „głębokiego wdychania”, żeby się nie zmarnowało i żeby łatwiej połączyć się z Duchem Świętym. Wreszcie jakaś religia, na którą można się nawrócić.

Wierni trochę za bardzo się… wczuli, bo głoszą, że „tylko chrześcijańska miłość połączona z zażywaniem trawki może uchronić naszą planetę od wojennej katastrofy”. Lepiej palić trawę niż wysadzać się w zamachach. A nie, to drugie nie ma nic wspólnego z religią, to tylko problemy psychiczne.

W Kalifornii od 1 stycznia legalnie można palić marihuanę dla celów rekreacyjnych

Bez wątpienia właśnie problemy psychiczne cechowały osobników, którzy podpalili koszerny sklep w Creteil, na przedmieściach Paryża. Tydzień wcześniej ktoś namalował swastyki w tym samym lokalu. Swoją drogą okazało się, że sklep należy do… muzułmanina.

Swego czasu miałem przyjemność odwiedzać Paryż i mieszkać w jednej z podparyskich miejscowości. Był to wyjątkowy wyjazd, ponieważ wracając do siebie, musiałem wraz ze znajomymi, rozzłościć grupę imigrantów, którzy raczyli gonić nas z nożami w rękach, choć niezbyt wyglądaliśmy na członków Narodu Wybranego. Nigdy w życiu nie sądziłem, że potrafię biegać tak szybko. Ale to było ładnych parę lat temu.

Całe szczęście, że do „incydentu” doszło w postępowej i tolerancyjnej Francji, a nie na przykład w „Tymkraju” nad Wisłą. Dzięki temu żadne ciała europejskie nie muszą się na ten temat wypowiadać i mogą spokojnie przemilczeć sprawę, udając, że „nic się nie stało”.

Niecodzienny marketing

Marce H&M zdarzyła się wpadka. W jej nowym katalogu znalazł się czarny chłopiec ubrany w bluzę z napisem: “Najfajniejsza małpa w dżungli”, co nie spodobało się szerokiej publiczności. Na firmę spadła lawina krytyki, a oburzenie konsumentów sięgnęło zenitu. W sieci powstały nawet przeróbki, całkiem dobre, zmieniające napis na „Król świata” lub „Najfajniejszy dzieciak w rasistowskim katalogu H&M”.

To jednak nic. W Poznaniu, na byłej synagodze, reklamowały się kiedyś… piecyki gazowe. Było to jednak kilkanaście lat temu i nikt specjalnie się nie przejął. No… może poza miejscowymi Żydami.

Kontrowersyjne podejście H&M

Co to się stanęło?

Powoli docieramy do słonia w składzie porcelany, czyli rekonstrukcji rządu. Chciałoby się zacytować internetowego klasyka i rzec: „co to się stanęło?”. Panowie Macierewicz, Waszczykowski i Szyszko wylecieli z hukiem. Platforma od razu ogłosiła, że dymisje to jej zasługa, choć sukces jest skromny, ponieważ dymisje nic nie zmieniają (?!). Kapitan Schettino dodał, że to początek wojny domowej (?!). Mnie się jednak wydaje, choć daleko mi oczywiście do intelektu pana Grzegorza Schetyny, że to nie początek wojny domowej, ale raczej kampanii wyborczej.

Jak to drzewiej bywało, PiS schował swoją radykalną maskę i założył taką, która pomoże mu zebrać głosy z centrum. Co gorsza, okazało się, że elektorat partii kaczystowskiej zaakceptował zmianę premiera (niektórzy śmieją się, że gdyby pan Kaczyński namaścił na premiera kota, to wyborcy i tak by się cieszyli).

Niby wszystko OK i cacy, opozycja dostała to, co chciała, wyborcy też i nawet Bruksela zadowolona, rakiem wycofuje się z deklaracji karania Polski poprzez ścinanie funduszy w nowej perspektywie budżetowej.

W polityce jest takie coś jak prawo Włodzimierza Czarzastego, które mówi, że: „Jak nie idzie, to nie idzie”. Prawda, Platformo?

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Ludzie

Kacper Kuszewski i sto tysięcy na pomoc dla kobiet

Aktor Kacper Kuszewski wsparł Fundację Centrum Praw Kobiet, przekazując na jej rzecz 100 tys. złotych nagrody za swój udział w programie "Twoja twarz brzmi znajomo". Dwa tygodnie wcześniej piłkarz Kuba Błaszczykowski wsparł ogromna kwotą upadający telefon zaufania dla dzieci i młodzieży fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Obie fundacje straciły finansowanie ze środków publicznych.
Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
15 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ