Sama w domu z niemowlakiem. Co zrobić, żeby nie zwariować?

Fantastyczne momenty i kilka ważnych spraw
7 minut czytania
13909
7
Asja Michnicka
Asja Michnicka
3 stycznia 2018

Nic tak szybko się nie kończy jak urlop ojcowski partnera po narodzinach dziecka. Pyk i mija ten piękny czas, kiedy ma kto podać ci ciepłą kawę, odkurzyć, przewinąć dziecko, zaproponować dodatkowy kocyk, wyprowadzić psa, a nawet podgrzać obiad w mikrofali. Zupełnie znienacka zostajesz w domu sama z maluchem na kilka długich godzin. I co teraz?

Z jednej strony ogarnia cię bezmiar szczęścia (nie wiem jak u was, ale ja ciągle żyję w tej bańce miłości), z drugiej lekkie przerażenie. Dni mijają, czasem są do siebie podobne, czasem nie, raczej nieprzewidywalne, często pełne wyzwań. Znacie się już trochę, ty i twoje dziecko. Drzemki stają się coraz krótsze. Warto więc zacząć wypełniać czas pomiędzy zmianami pieluch i karmieniami. Tylko jak? Każda z nas ma swoje sposoby na dobry plan dnia – poniżej kilka moich.

(Tak, zamiana ról też oczywiście jest możliwa i pewnie są pary, w których to kobieta wraca po 2-3 tygodniach do pracy po urodzeniu dziecka, a mężczyzna zostaje w domu, ale pozwolicie, że na potrzeby tego tekstu, będę się jednak zwracała do dziewczyn.)

W końcu można się wygadać

Do niemowlaka można mówić cały czas. O wszystkim. Ja swojemu synowi opowiadam o tym, co robimy i co będziemy zaraz robić. O swojej pracy. O marzeniach. O planach na wiosnę i lato (czekamy!). O wielkich dziełach literackich. O finale serialu. Czasem opowiadam mu o tym, co słychać w polityce, ale staram się jak najmniej, jednak.

Maluchy lubią słuchać co masz do powiedzenia. Co więcej, nie musisz mówić do swojego dziecka po „dziecinnemu”. Dobrze mówić wolno i wyraźnie. Przesadna intonacja, niemal teatralna, rozciąganie samogłosek, zachwyty i niedowierzania są jak najbardziej polecane. Jeśli marzyłaś o karierze aktorki – to idealny czas, aby szlifować swoje umiejętności.

Dotyk miłości

Dziecięcy masaż to najlepsza rzecz, jakiej możesz nauczyć się, będąc jeszcze w ciąży. Ja jestem fanką masażu Shantala. Możesz go wykonywać samodzielnie w domu, a odpowiednie przygotowanie pozwala na świadome masowanie, które niesie za sobą mnóstwo dobra dla niemowlaka. Dodatkowo cały anturaż towarzyszący masażowi wpływa niezwykle relaksująco również na rodziców – intymna atmosfera, miłe w dotyku materiały, ciepły, naturalny olej (ja używam migdałowego), a także wolne tempo dotyku i kojący kontakt wzrokowy – prawda, że brzmi dobrze? Poza relaksem i budowaniem więzi z dzieckiem może się przypadkowo okazać, że maluch szybciej zasypia albo lepiej znosi bolące kolki. Win-win.

Odpowiednie przygotowanie pozwala na świadome masowanie, które niesie za sobą mnóstwo dobra dla niemowlaka

Fascynująca… codzienność

Niemowlak, wbrew powszechnym opiniom i reklamom producentów zabawek, nie potrzebuje miliona plastikowych i superkolorowych grzechotek albo wypasionej maty edukacyjnej z wiszącymi grajkopiszczałkami. To, co jest dla niego najciekawsze, to codzienne życie mamy, taty, rodzeństwa. Szczekający pies i przeciągający się kot. Rozwieszanie prania (hit!). Mycie naczyń. Odkurzanie. Dodajcie do tego, już wspomniane, teatralne gesty i dobrą historyjkę i być może wasz niemowlak wykaże kilkunastominutowe zainteresowanie.

Poczytaj mi!

Dziecko nigdy nie jest za małe, żeby mu czytać. Jeśli już wyczerpiesz te niesamowite opowieści ze swojej młodości, możesz sięgnąć po książkę. Tak, taką zwykłą, dla dorosłych, niekoniecznie dla niemowlaka. Ja już tak przeczytałam swojemu synowi Springera i Osińską, czasami polecę z sentymentu Pawlikowską-Jasnorzewską. Maluchy lubią słuchać, a głosu rodziców to już najbardziej. Im starsze dziecko, tym potrzeba dopasowania odpowiedniej lektury do wieku będzie większa, ale dopóki masz w domu kilkutygodniowego niemowlaka – korzystaj!

Wyjdźcie z domu

Czas poza domem szybciej płynie. Na pierwszy spacer możecie wyjść już kilka dni po porodzie (o ile z dzieckiem i tobą wszystko w porządku i czujesz się na siłach) i spacerować nawet kilka razy dziennie! Przebywanie na świeżym (ekhm, chyba że na dworze smogowa mgła, wtedy lepiej zostać jednak w domu) powietrzu to trening dla układu immunologicznego – zwiększamy odporność i hartujemy organizm, dlatego nie odmawiajcie sobie tej przyjemności nawet przy mrozach. Nie ma złej pogody na spacerowanie – jest tylko źle dobrane ubranie.

Jeśli twoje dziecko jest antywózkowe – mój syn ma takie momenty dość często – warto zaprzyjaźnić się z chustą. Chustonoszenie to cudowny sposób na bliskość, budowanie poczucia bezpieczeństwa i… dwie wolne ręce dla rodzica. Chusta uratowała nas nie raz, stając się, po kilku tygodniach oswajania z tematem, prawdziwą pasją. Motania warto nauczyć się pod okiem doświadczonej doradczyni, a potem nosić, nosić i jeszcze raz nosić. Do usypiania, przy bolesnych kolkach i podczas wszystkich egzystencjalnych, niemowlaczych, trudnych chwil. Z dzieckiem na plecach może nawet uda się z czasem ugotować obiad, a na pewno zrobić i wypić ciepłą kawę.

Gdzieś tam są inne mamy…

…w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty. Jak znaleźć bratnią duszę, z którą bez obaw będzie można pogadać (nie tylko) o, ekhm, kupie? Poszukaj w swojej okolicy kawiarni przyjaznej dzieciom, w której organizowane są warsztaty. Zapisz się do lokalnej grupy na Facebooku – chustowej, związanej z rodzicielstwem, spacerowej. Ostatecznie zaczep tę dziewczynę z wózkiem, z którą mijacie się codziennie. We dwie zawsze raźniej się spaceruje – chyba że uwielbiasz słuchać audiobooków. Ja po dziesiątym jednak szukałam już towarzystwa.

Rozejrzyj się za facebookowymi grupami lub forami, w których prężnie działają admini i adminki, pilujący jakości wypowiedzi grupowiczów i grupowiczek

Zostając na chwilę w temacie facebookowych grup – często to istne kopalnie rodzicielskiej wiedzy, warto tylko wybierać je rozważnie i nie marnować czasu i nerwów na miejsca, w których dowiesz się co najwyżej, że poród przez cesarskie cięcie to nie poród, że najlepszym sposobem na katar jest cieciorka wkładana do nosa (serio, nie próbujcie tego w domu), a mleko mamy zmienia się w wodę po trzech miesiącach karmienia. Takie miejsca omijamy. Rozejrzyj się za grupami, w których prężnie działają admini i adminki, pilnujący jakości wypowiedzi grupowiczów i grupowiczek. Ja jestem w grupie Kwartalnika Laktacyjnego i bloga wymagajace.pl – polecam!

Wizyta u fizjoterapeuty

Do fizjoterapeuty niemowlęcego warto wybrać się około trzeciego miesiąca życia dziecka. Po pierwsze, to odpowiedni czas na wykrycie ewentualnych problemów i rozpoczęcie rehabilitacji. Po drugie, jeśli twoje dziecko rozwija się prawidłowo, dobry specjalista nauczy cię odpowiedniej pielęgnacji i podpowie kilka zabaw wspierających rozwój. Ja dostałam taki zestaw „ćwiczeń”, że mogłabym zająć nimi cały nasz dzień.

Kiedy dziecko śpi…

…śpij razem z nim albo zrób coś dla siebie. Olej ten zlew pełen naczyń i nierozwieszone pranie. To wszystko poczeka albo „zrobi się”, kiedy maluch nie będzie drzemał – jak wyżej wspomniałam, dzieci lubią obserwować dorosłych przy codziennych pracach. Dopóki twoje dziecko śpi, co pewnie kosztowało cię niemało, zaparz dobrej herbaty, ukrój kawałek (kupnego) ciasta, załaduj odcinek serialu. Niech choć przez kilka minut określenie „urlop macierzyński” będzie miało cokolwiek wspólnego z urlopem.

Chustonoszenie to cudowny sposób na bliskość, budowanie poczucia bezpieczeństwa i… dwie wolne ręce dla rodzica

Znajdź trochę czasu tylko dla siebie

Takiego bez dziecka przy boku. Każda z nas ma taką potrzebę w innym momencie życia malucha, ale prędzej czy później to nadchodzi. Może być ciężko, wiadomo, ale wszystko da się zorganizować. Ja po pięciu tygodniach wyszłam na kilkunastominutowy spacer z psem (aż kręciło mi się w głowie), a po ośmiu tygodniach – wyrwałam się do dentysty na godzinkę. Ta fantastyczna wyprawa wymagała koordynacji tulenia i karmienia, ale jakoś się udało. Oczywiście polecam lepsze wybory, niż borowanie – dziś wybrałabym dobry japoński manicure.

Ciesz się każdą nową umiejętnością

Niemowlę rozwija się w zawrotnym tempie. Przychodzi taki moment, w którym z tygodnia na tydzień twoje dziecko zmienia się nie do poznania. Łap te chwile i czerp z nich jak najwięcej – prawdopodobnie, kiedy niebawem wrócisz do pracy, będziesz tęsknić za tymi momentami, w których niespiesznie obserwowałaś jak maluch nabywa nowych umiejętności. Pierwsze miesiące życia dziecka to wymagający, trudny, wyczerpujący, ale i piękny czas. Lubię myśleć o swoim urlopie macierzyńskim, jako o przywileju. Dziecko szybko urośnie, a wspomnienia z tego szalonego czasu zostaną z nami już na zawsze – że tak polecę sentymentalnym banałem.

A jakie są twoje sposoby na dzień z małym dzieckiem?

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Asja Michnicka
Asja Michnicka
Zawodowo zajmuję się szeroko pojętym "słowem", a po godzinach walczę o prawa tych, których głos nie jest słyszany – zwierząt hodowlanych. Opiekuję się dwoma schroniskowymi psami i kotem. Znam wszystkie miejsca w Warszawie, w których podają hummus i falafele. Lubię rodzicielstwo bliskości, chustonoszenie, bycie tu i teraz. Piszę na Mama na roślinach.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

7 odpowiedzi na “Sama w domu z niemowlakiem. Co zrobić, żeby nie zwariować?”

  1. „Niech choć przez kilka minut określenie „urlop macierzyński” będzie miało cokolwiek wspólnego z urlopem (serio, kto to wymyślił?).”

    Wystarczy wrzucić pytanie w Google i można się dowiedzieć, że urlop to przerwa w wykonywaniu pracy. Słowo ma pochodzenie niemieckie, a pierwotnie oznaczało przepustkę żołnierza.
    http://sciaga.pl/slowniki-tematyczne/8626/urlop/

    W tej chwili polski pracownik może korzystać nie tylko z przyjemnego urlopu wypoczynkowego, ale także np. urlopu okolicznościowego (np. na pogrzeb bliskiej osoby) czy szkoleniowego.

      • Droga autorko, cieszę się, że masz takie morskie skojarzenia, obawiam się, że urlop spędzany nad morzem to jednak rzadkość w naszym kraju. Urlop = wypoczynek to taki sam stereotyp jak urlop na żądanie = leczenie kaca. Urlop to po prostu przerwa od pracy, naprawdę nie znasz ludzi biorących urlop i np. remontujących mieszkanie albo załatwiających znacznie mniej przyjemne rzeczy? Magdalena wyżej bardzo słusznie zwróciła uwagę i nie rozumiem dlaczego na nią „wsiadłyście”. Może opowiedz jutro dziecku o krzywdzącej sile stereotypów („siedzi z dzieckiem to na pewno nic nie robi”, „znowu NŻ/praca z domu – wieczny kac, a to pijak”) bo wybacz ale Twoje pretensje w tekście odnośnie „urlopu” są jednak dowodem na to, że jakkolwiek logiczne byłyby pewne rzeczy to i tak najważniejsze jest, że „mi się tak kojarzy”. Przykre.

        • Tak, urlop macierzyński wielu osobom kojarzy się stereotypowo z urlopem niemalże wypoczynkowym, a przykład „siedzi w domu z dzieckiem” (i, w domyśle, nic nie robi, bo cały dzień „wolny”, a nawet naczynia nie umyte) jest nadal dość silny i krzywdzący. Na potrzeby tekstu lajfstajlowego pozwoliłam sobie na takie odniesienie, ale bardzo się cieszę, że w komentarzach została przywołana prawilna definicja – teraz już na pewno nikt nie będzie miał wątpliwości.

          • Droga autorko, w swoim tekście pytasz, dlaczego urlop macierzyński ma w nazwie urlop skoro tak wiele się na nim robi. To, co usiłowała wytłumaczyć Magdalena – urlop nie oznacza nicnierobienia a przerwę od obowiązków zawodowych. Natomiast co się dzieje w trakcie tego urlopu to inna kwestia. Dlatego również przerwa od pracy poświęcona opiece nad dzieckiem nosi nazwę urlop gdyż podczas niej nie wykonujesz pracy (od której masz urlop) a robisz coś innego (w tym wypadku zajmujesz się dzieckiem). Tu chodzi o zrozumienie pewnych pojęć i terminologii – niestety obecny kryzys prawny w kraju wynika z tego, że ludzie odmawiają zrozumienia pewnych rzeczy i uznają swoje „bo mi się tak wydaje” za prawdę nadrzędną. Ty stosujesz dokładnie ten sam mechanizm prawdopodobnie nie zdając sobie z tego sprawy. Urlop to przerwa od pracy a wszelkie stereotypy wokół tego nie mają nic wspólnego z tą nazwą. Polecam ku przemyśleniu i analizie. Oraz doszkoleniu. Chciałaś wyjść na niestereotypowa matkę, niestety, nie udało się.

  2. O jak ja lubię takie teksty. Nienawidzę już przejadły mi się te teksty mam, które potrafią tak opowiadać o macierzyństwie, że poranna kupa urasta do problemu nie do przeskoczenia. Pokazują, że są zamknięte, wiecznie zmęczone, złe na mężów, na siebie. Ja wiem, że istnieje coś takiego jak depresja poporodowa, ale wiele kobiet jej nie ma. Są zbyt serio w tych pieluchach itd. i nie potrafią się z niczego cieszyć. Nie wychodza nawet na spacer, tylko męczą się w tym domu z tymi zupkami. Ja wiem, to ciężka praca, ale widzę tyle mam, które chodzą na spacery, cieszą się, mają spotkania z innymi mamami, a te smutne jakby zaklęte w beznadziei.

Dodaj komentarz

Zobacz też

Model rodziny: dwa plus pies

Znakiem naszych czasów jest coraz bardziej powszechny model rodziny 2+pies. Ewentualnie 1+pies albo 1+2 psy. Kiedyś, pies był psem, a dzisiaj nadaje mu się cechy ludzkie. Psy nazywamy swoimi „córeczkami” lub „synusiami”. Nosimy je w torebkach lub wózkach, kupujemy ubranka, zakładamy biżuterię i generalnie - traktujemy jak własne dzieci.
Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
30 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ