Ursula Le Guin nie żyje. Nikt tak jak ona nie wierzył w magię słów

Odeszła na „inny wiatr”
3 minuty czytania
421
0
fot. K. Kendall, CC BY 2.0, Flickr.com

22 stycznia, w wieku 88 lat, zmarła Ursula K. Le Guin, jedna z największych wizjonerek literatury, nie tylko nurtu fantasy. Jej książki ukształtowały co najmniej dwa pokolenia idealistów – i niejednego pisarza.

Autorka urodziła się w 1939 roku w Oregonie jako córka dwojga antropologów. Wykształcenie rodziców w znaczący sposób wpłynęło na jej twórczość. Sama zdobyła tytuł magistra w 1952 roku, a w 1966 ukazała się jej pierwsza powieść, „Świat Rocannona” (z cyklu „Ekumena”). Pierwsze próby publikacji Le Guin podjęła już w wieku 11 lat, przesyłając swoje opowiadanie do magazynu, które jednak je odrzucił. Swoje najwcześniejsze pomysły podjęła kilkanaście lat później w opowiadaniach „Opowieści orsiniańskie” i powieści „Malafrena”.

Siła języka

Wiadomość o śmierci pisarki potwierdził jej syn, Theo Downes-Le Guin. Mimo wieku autorki i jej, jak powiedział, nie najlepszego zdrowia, odejście było niespodziewane. Ursula Le Guin mieszkała w Portland przez ostatnie 60 lat i do końca życia pozostała aktywna zawodowo. Według syna pisarki istnieją nieopublikowane jeszcze wiersze i książki. To jedyna dobra wiadomość dla zasmuconych wielbicieli jej wielkiego talentu.

Autorka najbardziej była znana z powieści fantasy i SF. Najbardziej chyba popularny był cykl „Ziemiomorze”, ukazujący się od 1968 aż do 2001 r. W Polsce pierwszy jego tom ukazał się w 1983 roku w przekładzie Stanisława Barańczaka. Historia oparta na klasycznej dla fantasy koncepcji dojrzewania bohatera – od pasącego kozy popychadła do legendarnego czarnoksiężnika – oczarowała czytelników od razu i czaruje do dziś. Jej wielką wartością, obecną w twórczości i wypowiedziach autorki przez całe jej życie, jest wiara w siłę języka. W Ziemiomorzu największą moc mają ci, którzy znają prawdziwe imiona ludzi, zwierząt i rzeczy. Nazwanie ich we właściwy sposób daje nad nimi władzę.

Oprócz cykli fantasy i SF LeGuin opublikowała serię opowiadań dla dzieci „Kotolotki”, a także liczne inne opowiadania, eseje, przekłady i wiersze. Była także protektorką młodszych kolegów i koleżanek po fachu, polecając ich książki, które uznała za godne uwagi. Stworzyła też poradnik dla pisarzy.

Pod prąd

Powieści Le Guin nie są oparte na prostej walce dobra ze złem, nie są czarno-białe. Jej bohaterowie mierzą się z nieoczywistymi problemami we wnętrzach własnych dusz i umysłów. Jako fascynatka socjologii i antropologii kulturowej odnosiła się w swoich powieściach do elementów ludowych, ale także do myślowych eksperymentów socjologicznych, jak np. dwupłciowe istoty lub zderzenie kultur w „Lewej ręce ciemności”. Z powodu tej powieści z cyklu „Ekumena” autorka została też uznana za feministyczną pisarkę poruszającą tematy seksualności człowieka.

Nie wydaje się, żeby jakakolwiek etykietka przeszkadzała Ursuli Le Guin, dopóki były to etykietki „pod prąd”. Wierzyła ona mocno w sprawczą siłę literatury, w jej wielką rolę w przekazywaniu prawdy, wizjonerstwo i ostoję wolności. Wierzyła w bunt sztuki i literatury i była zagorzałą przeciwniczką cenzury oraz konformizmu w pisaniu i wydawaniu książek. W 2014 roku, odbierając z rąk Neila Gaimana medal za wybitny wkład literaturę amerykańską, w stanowczych słowach opowiedziała się za wolnością słowa i rolą sztuki pisarskiej.

„Miałam długą karierę – i dobrą. W dobrym towarzystwie. Dziś, pod jej koniec, naprawdę nie chcę widzieć amerykańskiej literatury płynącej z prądem”.

Kilka dni temu odeszła na „inny wiatr”, dołączając do grona zmarłych legend literatury. Za każdym razem, gdy odchodzi ktoś o tak niezwykłym umyśle, wydaje się, że to koniec pewnej ery i że nasze dzieciństwo znowu jest kawałek dalej – kolejny kawałek nie do odzyskania. Pozostaje nam wrócić kolejny raz do jej niezwykłych powieści.  A przede wszystkim pamiętać imię Ursuli Kroeber Le Guin, czarodziejki, która wierzyła, że słowa mają prawdziwą moc.

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

W jakich językach mówią do nas hobbici, krasnoludy, Klingoni i Dothrakowie?

„Jak w tym języku będą brzmiały przekleństwa?”. Takie było pierwsze pytanie, jakie zadali mi twórcy „Gry o tron” – wspomina językoznawca David J. Peterson, gość tegorocznego festiwalu niezależnych filmów Netia off Camera w Krakowie, który wymyślił na potrzeby tego filmu język valyriański i mowę Dothraków.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
6 lipca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ