YouTube: patologia, zwłoki przemoc. Kilka słów o tym, co oglądają dzieciaki

Czy naprawdę nie można nad tym zapanować?
7 minut czytania
1939
0
Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
21 stycznia 2018

YouTube to portal, który bije rekordy popularności. Platforma, na której użytkownicy mogą dodawać filmy praktycznie nie ma konkurencji na rynku. Dla wielu ludzi stała się sposobem na zaistnienie. Recenzenci, makijażystki, początkujący filmowcy, a nawet osoby, które po prostu dzielą się swoim codziennym życiem zdobywają zawrotną popularność.

Wielu z nich utrzymuje się wyłącznie z produkcji filmów na YouTube i wyrastają na prawdziwe gwiazdy wśród młodych odbiorców, do których nie trafia już kicz telewizji. Na YouTube znajdziemy wszystko: porady, relacje z wydarzeń, vlogi, filmiki komediowe, relacje z grania w gry… a także sporą dawkę patologii. Z którą, niestety, YouTube kompletnie sobie nie radzi.

Popatrz, jak się bijemy

Zacznijmy od naszego podwórka. Polska scena YouTube jest jedną z najbardziej rozwiniętych. Twórcy z naszego kraju prezentują naprawdę wysoki poziom –  wystarczy wspomnieć tutaj vlogi Krzysztofa Gonciarza czy genialne produkcje Grupy Filmowej Darwin. Twórcy ci doczekali się uznania widzów, którzy wspierają ich pasję poprzez darowizny na portalu Patronite. Produkcje są ciekawe, zabawne, doskonale zrealizowane. Nie brakuje również idoli nastolatków, takich jak Rezi, który porywając za sobą tłumy dzieciaków jednocześnie organizuje liczne akcje charytatywne.

Post na fanpage’u Moc internetu

Niestety, istnieje również ciemna strona polskiego YouTube, której oglądanie może przyprawić nas o mdłości. Picie do upadłego, wyzywanie rodziców, bicie się z dziewczyną, czy wyrzucanie jej z domu transmitowane na żywo –  to tylko niektóre z atrakcji, które możemy znaleźć na YouTube. Króluje dwóch młodych chłopaków – DanielMagical oraz Rafatus, których produkcje trudno nazwać inaczej niż kwintesencją patologii. Co gorsza, twórcy ci zbierają pokaźną nastoletnią publiczność, która nie tylko z wypiekami na twarzy śledzi kolejne ekscesy “twórców”, ale również płaci im za możliwość dalszego oglądania festiwalu przemocy na żywo.

O zwłoki, jakie to zabawne!

Zagraniczny YouTube także nie zawodzi. Wystarczy wspomnieć o niedawnym skandalu z udziałem Logana Paula, który w swojej idiotycznej żółtej czapeczce udał się do japońskiego lasu Aokigahara. Jest to jedno z najbardziej przerażających miejsc na świecie, zwane również lasem samobójców. Oczywistym jest więc, że można natknąć się w nim na dość makabryczne znaleziska. Podjęcie się nakręcenia materiału w takim miejscu powinno więc wiązać się z opanowaniem, szacunkiem, a przede wszystkim refleksją na temat tego, co warto, a czego lepiej nie pokazywać.

Posiadającemu ponad 15 milionów subskrybentów Loganowi Paulowi niestety zabrakło wszystkiego. Nie tylko chodzi po lesie idiotycznie ubrany (w końcu to na sprzedaży ubrań sygnowanych swoim logo zarabia setki tysięcy dolarów), żartując, śmiejąc się i krzycząc w głos, ale również bez zażenowania kręci nadal. Gdy na drodze natyka się na ciało człowieka, który zmarł samobójczą śmiercią. Logan nie tylko nie potrafił darować sobie idiotycznych komentarzy, ale – och, zapewne zupełnie przypadkiem i z powodu szoku – nakręcił sporo zbliżeń na sine ręce i twarz samobójcy. Wideo Logana trafiło do sekcji “na czasie” –  zbioru filmów cieszących się największą popularnością i dodatkowo promowanych przez serwis YouTube. Brak komentarza jest w tym momencie najlepszą reakcją.

Co robi YouTube i dlaczego tak mało?

Oczywistym jest, że produkcją filmów na YouTube nie będą zajmować się wyłącznie ludzie wykształceni, dowcipni, pomysłowi i empatyczni. To platforma dostępna dla wszystkich, nie da się więc uniknąć materiałów zdradzających pewne braki w wiedzy i inteligencji oraz kilku innych mile widzianych ludzkich przymiotach. Niemniej jednak, użytkownicy platformy mają prawo wymagać, by treści nieodpowiednie były z niej jak najszybciej usuwane. Tym bardziej, że naprawdę spory odsetek użytkowników oglądających filmy na YouTube to osoby niepełnoletnie, a nawet dzieci. Tymczasem dochodzi do takich absurdów, jak promowanie filmu, na którym pokazuje się (w atmosferze żartu) ciała zmarłego człowieka.

YouTube zazwyczaj sam z siebie nie podejmuje żadnych kroków. Pomimo istnienia algorytmów, które mają wychwytywać automatycznie tego typu treści, istnieją one bez przeszkód do czasu… aż zareagują ludzie lub reklamodawcy.

Przykłady? Wspomniany wyżej kanał Rafatusa, który bił swoja dziewczynę na wizji w stanie kompletnego upojenia, został usunięty z portalu YouTube. Stało się to dopiero po nagłośnieniu przez facebookowy profil Moc internetu i masowych zgłoszeniach użytkowników. Nie inaczej było w przypadku Logana Paula. Na oficjalną reakcję serwisu musieliśmy czekać kilka dni, nie była ona zresztą w żaden sposób satysfakcjonująca –  lakoniczne przeprosiny i przypomnienie o standardach portalu (które jak widać nie są w żaden sposób przestrzegane) to wszystko, na co zdobyło się szefostwo YouTube. Po raz kolejny pomogły dopiero liczne głosy oburzenia. Dopiero pod ich naporem władze serwisu postanowiły zerwać kontrakt Logana Paula z programem reklamowym Google Preferred, a więc odcięły go od naprawdę dużych pieniędzy.

Reklamodawcy nie będą patrzeć przez palce

W całej tej sytuacji cieszy fakt, że czołowi reklamodawcy, wyświetlający swoje materiały w tym serwisie, również dostrzegli problem i postawili działać. W listopadzie ubiegłego roku sieć zelektryzowała informacja, że Mars i Adidas decydują się na rezygnację z emitowania reklam na YouTube. Powodem miało być wyświetlanie reklam między innymi przed filmami, w których pojawiały się żarty z pedofilii. – Jesteśmy zszokowani i przerażeni widząc, że nasze reklamy pojawiają się w tak nieodpowiednich filmach. To jest całkowicie sprzeczne z tym, w co wierzymy. Podjęliśmy decyzję, by zrezygnować z reklam na YouTube i Google na całym świecie – powiedział przedstawiciel marki Mars, tłumacząc decyzję firmy.

Tak zdecydowana reakcja czołowych marek to chyba najskuteczniejszy sposób na zmiany w serwisie YouTube. Nic nie działa bowiem tak otrzeźwiająco jak utrata grubych milionów.

Podsumowując, w dobie automatyzacji różnego rodzaju portali społecznościowych, wystarczy uważnie obserwować zgłoszenia użytkowników by szybko znaleźć i usunąć treści, które nie powinny być udostępniane. Tym bardziej, że zarówno YouTube jak i inne serwisy korzystają z najnowocześniejszych algorytmów, które pozwalają im np. w kilka chwil zablokować niegroźny film, na którym znajduje się piosenka znanego artysty wykorzystana bez licencji. Wystarczyłoby więc z równym zaangażowaniem reagować na sceny przemocy, patologii czy epatowanie okrucieństwem. Tylko tyle. Albo aż tyle…

Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
Zawodowo freelancer copywriter, w przeszłości blogerka. Osoba, która próbuje na nowo odnaleźć się w opowiadaniu historii. Zamieszkała na głębokiej, ale malowniczej prowincji, gdzie pójście do sklepu po bułki to logistyczna wyprawa. Jest mamą, lubi być dobrą żoną. A przynajmniej tak o sobie myśleć. Tuż przed magiczną granicą trzydziestego roku życia wciąż dziwi się światu i lubi o nim mówić.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.