Bernice Kolko. Fotografka, która kolorową Fridę uwieczniła na czarno-białym pośmiertnym zdjęciu

Historia polskiej przyjaciółki słynnej meksykańskiej artystki
6 minut czytania
537
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
4 lutego 2018
fot. Carl Van Vechten

Łączyła je twórczość i choroba. Jedna malowała, druga fotografowała. Jedna była meksykańską artystką, którą ukochali surrealiści, a potem także postmoderniści i popkultura. Druga wciąż jest słabo znana w kraju swojego pochodzenia, choć zapisała się w historii  jako autorka słynnych zdjęć tej pierwszej. Frida Kahlo i Bernice Kolko. Ta opowieść będzie o tej drugiej.   

Dwie kobiety – dla jednej Meksyk był domem, dla drugiej przystankiem, w którym poczuła się jak w domu. Frida Kahlo przez całe życie zmagała się z urazami odniesionymi w tragicznym wypadku przeżytym w młodości i to z tego cierpienia czerpała pełnymi garściami, tworząc swoją sztukę. Jej przyjaciółka u kresu życia, Bernice Kolko, starała się również zwalczać swoje cierpienie, pracując. Jak pisał Ariel Zúñiga, syn rzeźbiarza, którego ojca również fotografowała, chora na artretyzm szczególnie widoczny na dłoniach Kolko „zawsze chciała je mieć czymś zajęte. Naciskanie migawki (czy zanurzanie dłoni w wywoływaczu) utrzymywało je w twórczej aktywności”. Artystki, które tak wiele połączyło, spotkały w 1951 roku w Meksyku, dzięki Diego Riverze.

Bernice Kolko – Bez tytulu/Untitled (zdjęcie dzięki uprzejmości Fundación Zúñiga Laborde A.C. Mexico/Courtesy Fundación Zúñiga Laborde A.C. Mexico/źródło CK Zamek w Poznaniu)

Z Grajewa do meksykańskiej bohemy

Bernice Kolko urodziła się w 1905 roku w Grajewie. Nie spędziła tu jednak wiele czasu, po śmierci ojca razem z matką wyjechały. Celem podróży zorganizowanej w 1920 roku stały się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Kiedy do nich przybyła jako młoda dziewczyna, pewnie nie przypuszczała, że wielokrotnie będzie je opuszczać, udając się w najdalsze zakątki świata, a jej drugim domem stanie się Meksyk. Nowy etap w życiu rozpoczął się jednak dramatycznie. Jak pisała w katalogu wystawy Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst jej kuratorka, Helga Prignitz-Poda, jakiś czas po przyjeździe na nowy kontynent, kiedy Bernice miała siedemnaście lat, zmarła jej matka. O jej rodzinie trudno znaleźć więcej wiadomości. Na stronie prowadzonej przez opiekunów jej spuścizny, Fundację Zúñiga Laborde A.C. bernicekolko.org , pojawiają się informację, że była najmłodszym dzieckiem i miała dwóch braci oraz siostrę. Nic więcej o nich jednak nie wiadomo. Sama artystka raczej niechętnie opowiadała o swojej przeszłości.

Skończyła w Chicago szkołę średnią i wyszła za mąż. W Nowym Jorku urodziła syna, Eugena. Ariel Zúñiga, podkreślając tajemniczość Bernice Kolko, która nauczyła go fotografować i była dla niego jak rodzina, zaznacza w opowieści o fotografce, że nie wiedział nawet, jak nazywał się ojciec jej syna. Fotografii Kolko uczyła się w Stanach Zjednoczonych, a także w Europie. Podróżowała po starym kontynencie m.in. w 1932 roku. Wzięła wtedy udział w kursie fotografii na Uniwersytecie Wiedeńskim u profesora Rudolfa Koppitza. W Ameryce wstąpiła  jako fotografka do Women’s Army Corps. W swoich artystycznych poszukiwaniach nawiązała także współpracę z wieloma wybitnymi postaciami ze świata sztuki. Byli wśród nich Man Ray, Edward Weston i oczywiście Frida Kahlo oraz Diego Rivera.

„Wydaje mi się, że jako artystka jesteś niezwykłą fotografką. Jako człowiek wydajesz mi się bardzo piękna. Wiem, że nie zgadzasz się z realiami komunistycznymi. W moim rozumieniu komunizmu interesują nas wszyscy przyjaźni [nam] ludzie pokoju. Słyszałam z twoich własnych ust, jak mówiłaś, że jesteś za pokojem” – zanotowała w swoim dzienniku Kahlo, zwracając się do przyjaciółki, która towarzyszyła jej w ostatnich latach życiach. Różniły je być może poglądy, choć obie były wyczulone na kwestie społeczne, ale łączyła pasja twórcza. Kolko podążała za nią po ulicach miast i na kolejne kontynenty, szukając inspiracji do swoich fotografii. Kahlo była artystką totalną, która kreowała nie tylko swoje obrazy, ale też siebie i swoje otoczenie. W jej niezwykłym domu nie ustawały dyskusje o sztuce, polityce, życiu. Gościły w nim najsłynniejsze postaci dwudziestego wieku, takie choćby jak André Breton czy Lew Trocki (dla którego pobyt w Meksyku zakończył się zresztą tragicznie). Wśród nich była też Bernice Kolko.

Frida Kahlo – Autoportret jako Tehuanka, lub Diego w moich myślach/Self-portrait as Tehuana or Diego in My Thoughts, 1943. olej na płycie pilśniowej/oil on masonite, 76×61 cm (The Jacques and Natasha Gelman Collection of Mexican Art, the Vergel Foundation and the Tarpon Trust © 2017 Banco de México Diego Rivera Frida Kahlo Museums Trust, Mexico, D.F. / Artists Rights Society (ARS), New York/źródło CK Zamek w Poznaniu)

Po dwóch stronach obiektywu

Do Meksyku zaprosił ją Diego Rivera, którego poznała w Chicago. Od tej pory Bernice Kolko zaczęła regularnie gościć w Niebieskim Domu w Coyoacán. W Ameryce Środkowej zajęła się m.in. fotografią uliczną, która była już w tym czasie dość popularna. Jej zdjęcia jednak, jak zaznacza w filmie o twórczości Kolko kuratorka Sophia Vackimes, pozbawione były charakterystycznej dla tego rodzaju fotografii szorstkości. Widać było na nich relację fotografowanego z fotografką. Nie były to ujęcia, kadry, po których zapisaniu ich autor po prostu odchodził. Zainteresowanie zdawało się być obecne po obu stronach obiektywu. U ludzi widocznych na fotografiach Kolko zaobserwować można było ciekawość, rozbawienie, ale też powagę.

Szczególnie dużo miejsca poświęciła w swojej pracy fotograficznej w Meksyku kobietom. Stworzyła osobny cykl „Women of Mexico”, w którym pojawiały się kobiety młode, stare, bez wieku; tańczące, pracujące, wychodzące za mąż i bawiące dzieci; wszystkie na swój sposób piękne, inne, intrygujące. Trudno nie docenić naturalności i szczerości pokazujących je zdjęć. Cykl ten został zaprezentowany w Palacio de Bellas Artes i był pierwszą indywidualną wystawą fotografki w Meksyku. Bernice Kolko była podobno pierwszą kobietą-fotografem, której zdjęcia wystawiono w tym miejscu.

Myślę że najważniejsza z punktu widzenia historii fotografii są zdjęcia Bernice Kolko związane bezpośrednio z Fridą Kahlo. Stanowią ważną informację o jej życiu, otoczeniu, życiu prywatnym itp. To według mnie istotna wartość tych fotografii – mówi dr Jerzy Wierzbicki, fotograf, dokumentalista i członek American Society of Media Photographers. Meksykańska artystka na  zdjęciach Kolko wygląda inaczej niż w przedstawieniach innych fotografów – jest bardziej prywatna i swobodna, mniej wypracowana, zwłaszcza jeśli pozuje z przyjaciółmi. Przypomina na nich innych meksykańskich bohaterów i bohaterki fotografii tworzonych przez pochodzącą zza oceanu przyjaciółkę. Jak zaznacza Sophia Vackimes, malarka jest na nich mniej „wymyślona” i nie odcina się tak jaskrawo jak zazwyczaj od swoich towarzyszy. Nie pozbawia jej to wyjątkowej aury – artystki i niezwykłej osobowości, która łamała schematy i wszystko robiła po swojemu.

Fotografie Berenice Kolko, wystawa Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst, CK Zamek w Poznaniu (fot. Małgorzata Bożek)

Czarno-biała Frida

To właśnie twarz Fridy, a zwłaszcza jej pierwszy, pośmiertny wizerunek stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć Bernice Kolko. Wśród jej fotografii znalazł się też wizerunek Diego Rivery smutnego – oczywiście przy sztalugach – po odejściu żony poślubionej dwa razy. Ale pojawiały się też inne twarze, najczęściej zwykłych ludzi, w poszukiwaniu których podróżowała po całym świecie. Obok „Twarzy Meksyku” powstały również „Twarze Izraela”, ale fotografka odwiedziła też m.in. Sajgon, Indie, Tajlandię, Japonię oraz różne zakątki Ameryki Południowej – Peru, Boliwię, Brazylię, Ekwador czy Argentynę. Zmarła nagle, przygotowując się kolejnej wyprawy.

Prezentacja zdjęć artystki w Polsce, z której pochodziła, odbyła się w kontekście twórczości jej słynnej przyjaciółki. Ekspozycja pokazała jednak, że jej zdjęcia budzą wiele emocji. Pojawiają się nawet głosy, jak w felietonie Elizy Szybowicz, że fotografka skradła show meksykańskiej parze Kahlo i Rivera. Inni, jak dr Jerzy Wierzbicki, podkreślają, że jej twórczość nie była raczej przełomowa i zbliżała się do tego, co w tym samym czasie robili inni fotografowie. Niewątpliwie jednak Bernice Kolko jest niezwykle ciekawą postacią, której zdjęcia mają w sobie coś naturalnego i egzotycznego jednocześnie. Przybliżają nam nie tylko meksykańskie ulice i ich mieszkańców, ale też inną, bardziej prywatną i czarno-białą Fridę Kahlo.

Fotografie Berenice Kolko, wystawa Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst, CK Zamek w Poznaniu (fot. Małgorzata Bożek)

*Cytaty pochodzą z katalogu wystawy „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst”, CK Zamek w Poznaniu (28.09.2017-21.01.2018), z tekstów, których autorami są  Ariel Zúñiga oraz Helga Prignitz-Poda.

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Sztuka

Od matki tułaczki do pięknego androida. Kto tworzy tak wyjątkowe portrety?

Zalewają nas. Wystarczy włączyć telefon, wejść na Facebooka, uruchomić komputer. Są też na naszych ścianach, półkach, w portfelach. Rzadko zastanawiamy się nad ich wartością, i tym, że popularne dziś selfie i fotki z Instagramu mają zacnych, i wciąż żywych przodków – fotograficzne portrety.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
19 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ