Big Freedia – królowa potrząsania pośladkami

Niezwykły gość najbliższego OFF Festivalu
3 minuty czytania
329
0
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
2 lutego 2018
Kathy Hutchins / Shutterstock.com

Rekordzistka Guinnessa, do której słabość mają siostry Beyonce i Solange. “Diwa i królowa”,  jak sama mówi o sobie, będzie gościem OFF Festivalu w Katowicach. Niektórzy mogą znać tę kolorową postać świata hip-hopu i muzyki bounce, dzięki serialowi na platformie Netflix.

Big Freedia dołączyła do zestawu artystów sierpniowego OFF-a, wśród których mamy już szalonych Norwegów z Turbonegro, pochodzącą z Nowej Zelandii Aldous Harding i wyglądającego jak mafioso z „Policjantów z Miami”, króla miksu electro i hip-hopu Egyptian Lovera Jednak to właśnie show “królowej bounce’u” może być jednym z bardziej wyjątkowych wydarzeń festiwalu Artura Rojka.

Frederick Ross zostaje królową

Pierwsze zetknięcie z muzyką bounce może być dla niektórych trudną przeprawą. Agresywne samplowane i powtarzające się dźwięki. Tak zwane „call and response” wokalisty/tki i widowni. No i twerking, czy też twerk, czyli taniec polegający na rytmicznym potrząsaniu tyłkiem. Bounce zyskał popularność w klubach Nowego Orleanu na początku lat 90. Big Freedia w swoim show „Big Freedia: Queen of Bounce” mówi o tym nurcie muzycznym w prosty sposób: – Bounce to szybka, basowa muzyka do trzęsienia tyłkiem w klubie.

Big Freedia (fot. Jamie Lamor Thompson / Shutterstock.com)

Big Freedia weszła do świata bounce pod koniec lat 90. Urodzona 40 lat temu jako Frederick Ross w Nowym Orleanie, jak wiele biednych uzdolnionych dzieciaków w mieście, śpiewała w chórze kościelnym, chłonąc muzykę gospel. Na klubowej scenie stanęła po raz pierwszy w 1998 roku u boku drag queen Katey Red. Jak przekonuje Big Freedia, to właśnie Katey otworzyła jej drzwi do kariery, a estetyka drag okazała się strzałem w dziesiątkę dla homoseksualnego Fredericka. Dziś to Freedia zaprasza Red na swoje koncerty i jest niekwestionowaną królową gatunku, w którym sił próbowali m.in. Juvenile czy Lil Wayne.

W 2003 roku Big Freedia wydała swój pierwszy album „Queen Diva” i jak się spojrzy na nią/niego (jak mawia sama artystka: „Reaguję zarówno na >>ona<< jak i >>on<<„) w serialu „Big Freedia: Queen of Bounce” to ten chłopak, który, nim został gwiazdą sceny drag queen, zajmował się projektowaniem wnętrz, faktycznie potrafi wyglądać jak najbardziej imponująca sceniczna diwa. Serial pokazuje również jak muzyka bounce, po sukcesach w klubach Nowego Orleanu w latach 90., ponownie zawładnęła miastem w XXI wieku. Stała się sposobem na odreagowanie jednej z największych katastrof w historii miasta, czyli tego, co w 2005 roku zrobił z nim huragan Katrina. Ludzie potrzebowali oddechu, oderwania od rzeczywistości, a hipnotyzujący bounce im to dawał. Big Freedia im to dawała.

Celebryci i wyłudzone zapomogi

Show „Big Freedia: Queen of Bounce” ma już sześć sezonów i cieszy się sporą popularnością. Pokazuje uwielbianą przez publiczność klasyczną narrację „od zera do milionera”, punktując z jakimi problemami musiała borykać się królowa bounce: śmiertelna choroba ukochanej matki, niekompetentna menadżerka, no i fakt, że nie każdemu odpowiada image artystki i jej otwartość w mówieniu o orientacji seksualnej.

Big Freedia nie zawsze podejmowała słuszne decyzje, na przykład wtedy, kiedy ze względu na oszczędności zdecydowała się nie zabrać na swoją trasę DJ-a, przez co nie wszystkie koncerty przebiegły idealnie. Wolała zatrudnić choreografa pracującego m.in. z Beyonce, by poduczył jej tancerki. Freedia działała zgodnie z zasadą „idź na całość albo wracaj do domu” i krok po kroku zwiększała grono swoich fanów. A należą do nich m.in. Beyonce i Solange. Ta pierwsza zaprosiła ją do gościnnego występu w kawałku „Formation” wydanym dwa lata temu. Z kolei Solange zaprosiła Big Freedię na… urodziny swojej mamy.

W tak zwanym międzyczasie Big Freedia trafiła do księgi rekordów Guinnessa. Nie sama, ale wraz z kilkuset tancerzami, którzy kierowani przez nią twerkowali w Nowym Jorku. Zostali wpisani do słynnej księgi jako największa grupa ludzi twerkujących w tym samym czasie w jednym miejscu.

W 2015 roku Big Freedia stwierdziła, że przeżyła już tak wiele i tak ciekawych historii, że napisała wspomnienia: „God Save The Queen Diva”. Nie miała szansy opisania w nich jednej ze swoich „mrocznych” historii, czyli sprawy wyłudzenia urzędniczych zapomóg, za co została skazana w 2016 roku. Zamiast więzienia, a groziło jej aż dziesięć lat, dostała grzywnę i karę w zawieszeniu. Dzięki temu już w sierpniu Polscy fani będą mogli potwerkować z „diwą i królową bounce” na żywo.

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
Dziennikarz, przede wszystkim muzyczny. Zbieracz zabawek, komiksów i innych przedmiotów z epoki Commodore i Składnic harcerskich. Wszystko trzyma w domu - nie jest łatwo. Prowadzi bloga Bufet PRL.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kultura

GaGa pomaga odnaleźć w tańcu własne ciało

Wyobrażasz sobie, że masz ogon długi jak smok, albo że twoje ciało jest niekończącą się falą. W stawach masz kulki zanurzone w oleistej cieczy, a w kręgosłupie wijącego się węża. GaGa to własna interpretacja ruchu, czas na pokonywanie ograniczeń i szukanie w tańcu własnego ciała – jego świadomości. Jak mówi Natalia Iwaniec, jedyna polska certyfikowana nauczycielka GaGa, to skupienie się na sobie bez egoizmu.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
19 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ