Diabelska pyra. Wszystko, czego nie wiecie o ziemniakach

Jedz pyry, będziesz wielki!
4 minuty czytania
7212
4

Ziemniak to warzywo, wbrew wszelkim pozorom, naprawdę niesamowite. Potencjał naszej swojskiej pyry pierwsi dojrzeli Inkowie, budując na ziemniaku potęgę swego imperium. Przeciętnie człowiek spożywa 33 kilogramy ziemniaków rocznie, ale Polak to przecież nie jakiś tam zwykły człowieczyna, więc zjada ich 109!

Hiszpanie nazywali ziemniaki z inkaskiego – patata. Włosi przyjęli nazwę tartuffel – ponieważ wyglądem przypominały im trufle. Od tej nazwy w Niemczech przyjęło się Kartoffel. Z kolei nad Wisłą jest jeszcze ciekawej. Wiadomo, że „gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie”, to i nazw mamy kilka. Oto kilka z nich: w Wielkopolsce, zwanej „pyrlandią”, nazywamy ziemniaki pyrami. Na Kresach pyry to barabole. Barabole to na Śląsku kartofle, a kartofle w górach to grule. Z kolei grule na Kaszubach to bulwy, a młodzi nazywają bulwy zimniorami. I jest git. Warto jednak wiedzieć, że swego czasu ziemniaki określano mianem „diabelskiego warzywa”.

Ziemniak na każdym stole

Dziś ziemniaki uprawia się w niemal każdym kraju na Ziemi. Rocznie na całym globie „produkuje” się ich 370 milionów ton. Polska zajmuje 7 miejsce pod względem produkcji na świecie – najwięcej ziemniaków uprawia się w województwach mazowieckim, łódzkim i wielkopolskim.

Swego czasu ziemniaki określano mianem „diabelskiego warzywa”

Niestety z roku na rok zmniejsza się spożycie ziemniaka, a co za tym idzie – uprawa. Podobnie z wykorzystaniem w hodowli trzody chlewnej lub produkcji wyrobów spirytusowych. No, nie ma co jednak popadać w morowy nastrój.

Do Europy pyra przybyła dopiero w XVI wieku, przywieziona przez hiszpańskich konkwistadorów, ale nie od razu podbiła europejskie stoły.  Mówiono, że „diabelskie warzywo” szkodzi zarówno ludziom, jak i zwierzętom. I tak niezwykle rozwinięci i cywilizowani Europejczycy, z uwagi na kwiaty pyry, uczynili z ziemniaka… roślinę ozdobną. Gdyby Inkowie to widzieli…

Uprawę i spożycie ziemniaka upowszechniła dopiero Wielka Brytania. „Imperium, nad którym nie zachodzi Słońce” w pewnym momencie kapnęło się, że kwiatki kwiatkami, ale ziemniak to coś więcej. Kapnął się, żeby być dokładnym, Francis Drake. Pogromca Wielkiej Armady. Doczekał się on pomnika nie z uwagi na swe nietuzinkowe zwycięstwa czy wyczyny miłosne a właśnie z powodu pyry. Tak, tak – to nie żart. W niemieckim Offenburgu stał pomnik El Draque z kwiatem ziemniaka w ręku. Napis głosił: „Sir Francisowi Drake’owi, który rozpowszechnił ziemniaki w Europie. Miliony rolników całego świata błogosławią jego nieśmiertelną pamięć. To ulga dla biedaków, bezcenny dar Boży, łagodzący okrutną nędzę”. Pomnik zniszczyli naziści w 1939. Trudno o większy przykład barbarzyństwa i postawy antypyrowej. Hańba!

Ziemniak przywieziony spod Wiednia

Ciekawie wyglądało pojawienie się ziemniaków w Grecji. Po 400 latach tureckiej okupacji w 1828 roku powstał pierwszy grecki rząd pod przewodnictwem Ioannisa Kapodistriasa. „Gubernator Grecji”, jak zwykło się go nazywać, zamówił transport ziemniaków i rozkazał, aby dano ich każdemu, kto tylko zechce. Problem w tym, że pyr nikt nie chciał.

Kapodistrias, świadom specyficznych cech narodowych Greków, postanowił zrzucić wszystkie ziemniaki w porcie w Nafplion i otoczyć strażą. Po mieście zaczęły krążyć plotki o niezwykłej wartości ziemniaków, skoro muszą być one trzymane pod strażą 24 godziny na dobę. Sprytni Grecy natychmiast rzucili się do podkradania ziemniaków i ich potajemnej hodowli. W ten oto sposób pyry weszły do kuchni greckiej i goszczą w niej do dziś.

W latach 1778 – 1779 trwała wojna o sukcesję bawarską. Był to wynik dążeń Prus do uzyskaniu statusu mocarstwa europejskiego. Do dziś konflikt określa się mianem „wojny kartoflanej”. To właśnie wtedy żołnierze jednej armii wygrzebywali pyry i hurtowo je pożerali, podczas gdy strona przeciwna rozstawiała na polach uprawnych swoich ludzi, aby ich pilnowali. Ostatecznie obie strony przegrały, zwyciężył ziemniak.

A może pieczony?

A w Polsce? Nie, wcale nie zaczęło się w Wielkopolsce. Pierwsze uprawy „diabelskiego warzywa” pojawiły się w Małopolsce, a pierwszymi polskimi hodowcami była szlachta ariańska. „Jabłko ziemne”, jak zwykli nazywać je nasi dziadowie, przywiózł swej Marysieńce król Jan III Sobieski spod Wiednia. Produkcja gruli na szeroką skalę to dziedzictwo czasów Augusta III. To właśnie wtedy odkryliśmy, że pyra nie tylko rozwiązuje problem głodu, pozwala rosnąć populacji, bogacić się państwu, ale również, że przy odrobinie wysiłku, da się ziemniaka wypić. I to jeszcze jak! Od tego momentu również i my zakochaliśmy się w pyrze.

Pomnik ziemniaka

Choć wielu może to zdziwić, to pyra ma w historii ludzkości bardzo ważne miejsce. To właśnie dzięki „zimniorom” udało się opanować plagi głodu niszczące ludzkie populacje i stworzyć podwaliny pod świat, który mamy dziś. Dlatego w Polsce są już dwa pomniki ziemniaka. Jeden w Biesiekierzu, który przy okazji jest największym pomnikiem ziemniaka na świecie (twój ruch Świebodzin). Drugi znajduje się w Poznaniu i zwie się, a jakże, Pomnikiem Pyry – symbolizuje nasze oddanie i miłość, którą żywimy do pyreczek. Swój pomnik zechcieli mieć również Słoweńcy, Chorwaci, Austriacy oraz Amerykanie.

Warto wiedzieć, że ziemniak jest dobrym źródłem witaminy C, jednak im więcej czasu upłynie od momentu wykopania go z ziemi, jest jej coraz mniej. Zresztą, wiedzieć wypada, że jedząc ziemniaki uzupełniamy niemal wszystkie potrzebne składniki mineralne. Jeśli chcemy zatrzymać jak najwięcej wartości odżywczych w pyrach, musimy gotować je pod zamkniętą pokrywką. Właśnie z tych powodów w 1995 roku ziemniak stał się pierwszym warzywem uprawianym w kosmosie, a rok 2008 był obchodzony jako Międzynarodowy Rok Ziemniaka.

A może wypasiony?

Pyry są bardzo zdrowe. Zawierają witaminy: A, B1, B2, B3, B6, C, D, E, K i PP. Są bogate w cynk, fosfor, magnez, mangan, miedź, wapń, żelazo, skrobię i błonnik. Ziemniaki poleca się na problemy z układem pokarmowym oraz dzieciom, które zostały odstawione od mleka matki. W dodatku pyry pomagają obniżyć poziom złego cholesterolu, a w formie wywaru (sic!) usuwają kamienie nerkowe i żółciowe. Badania potwierdzają, że regularne spożywanie kartofli powoduje zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka płuc, nawrotu raka piersi, poprawia wzrok i układ odpornościowy.

Właściwie, aż głupio nie jeść pyr.

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Nalewka niezgody, czyli brawurowa akcja policji na festiwalu kulinarnym

Nalewka i bimber znalazły się na celowniku Krajowej Administracji Skarbowej. Krucjatę władz przeciwko regionalnym trunkom relacjonuje Jakub Gajdziński.
Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
21 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ
[FM_form id="1"]