Jak nie być bucem w samolocie. Kilka prostych zasad

A leć, a piej!
5 minut czytania
1209
5
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
14 lutego 2018

Wraz z tanimi liniami mocno staniały też maniery i podróż samolotem staje się przeżyciem coraz mniej przyjemnym. W trosce o dobro nas wszystkich – kilka podpowiedzi, jak sobie i innym oszczędzić stresu.

Kiedyś to człowiek latał rzadko, bo ceny były zaporowe. No dobrze, ja latałam rzadko, poza jednym okresem intensywnych podróży służbowych, bo nie byłam wystarczająco bogata. I jak już leciałam tym samolotem, to doświadczałam zachwytu, że jest tak miło, grzecznie, profesjonalnie i zupełnie inaczej niż w PKP. Nikt się nie pcha, nie awanturuje, nie śmierdzi… Obecnie w ślepym teście miałabym kłopot z tym, by odróżnić samolot od PKP. I to nie dlatego, że od pędolino raptem zrobiło się tam jakoś ą, ę.

Getting ready for the week. Come at me, Monday!! ✈️🤸🏻‍♂️👍🏼😘💃🏻 #mondaymood #flyingfeet #mondaymotivation ❤️ instagram.com/passengershaming/👯👯👯 #passengershaming #crewlife #flyingfeet 👣✈️Passenger Shaming

Opublikowany przez Passenger Shaming na 8 stycznia 2018

Mam jednak kilka obserwacji dotyczących uciążliwych zachowań ludności podróżnej. A także podpowiedzi, co robić i czego unikać, by sobie i innym uprzyjemnić tych kilka godzin w trybach machiny masowego transportu  lotniczego.

Kontrola bagażu

Kiedy tylko postawimy stopę w hali odlotów (uwielbiam tę nazwę) zaczynają atakować nas wesołe piktogramy, informujące, czego to w związku z wymogami bezpieczeństwa nie wolno wnosić na pokład samolotu (łuku na przykład nie wolno. I odpalonej bomby…) oraz, że wszystkie płyny w pojemnikach o maksymalnej pojemności 100 ml muszą być zapakowane w przezroczystą torebkę. I że trzeba je wyciągnąć z bagażu i wrzucić do plastikowej kuwetki. Uciążliwe? Owszem, ale jednak dość proste do zapamiętania. A jednak zawsze, zawsze przed tobą w kolejce do kontroli bezpieczeństwa stanie osoba, która pierwszy raz styka się z tym wymogiem. I jest strasznie zdziwiona, że musi teraz wyciągać z walizki swoje wszystkie lakiery do paznokci (na oko: z pięćdziesiąt) i że one jej się teraz nie zmieszczą do tej strunowej foliówki, ojej. A ona przecież MUSI i co będą jej tu jacyś mówić, że nie może!

Pół biedy, gdy rzecz dzieje się na pustawym i sennym lotnisku, a ty masz masę czasu do wejścia na pokład i taka awantura stanowi rozrywkę. Ale jakoś częściej takie sytuacje zdarzają się w kolejkach typu pandemonium, przy maksymalnym wkurwie dokonującego kontroli funkcjonariusza, który oczywiście wyładuje go na tobie i z zemsty każe ci jeszcze zdjąć buty, mimo że wcale nie sięgają za kostkę.

Time to get yo self all pretty for the week! #curlinghaironairplanes ✈️💅🏻💋😂🙋🏼‍♀️#personalgroomingINPUBLIC #HAPPYMONDAY Passenger Shaming

Opublikowany przez Passenger Shaming na 22 stycznia 2018

Tak więc: nie bądź bucem, weź jeden, góra pięć lakierów i zapakuj je do tej cholernej torebki!

Odprawa

Odnoszę wrażenie, że to, co kiedyś było rzadkością i dotyczyło nadzwyczajnych okoliczności, teraz stało się standardem i przy każdym locie kilku pasażerów jest wzywanych do odprawy na pokład po nazwisku. OK, każdy kiedyś gnał przez jakieś lotnisko spóźniony, jasne. Co więcej nie widzę też sensu stania przez pół godziny w kolejce, która jeszcze nie ruszyła i zazwyczaj podnoszę tyłek dopiero wtedy, gdy do boardingu zostało już tylko kilka osób. No ale jednak nie opóźniam całego lotu, bo… no właśnie co? Zawsze fascynuje mnie, co się z tymi, jako się rzekło coraz liczniejszymi, spóźnionymi osobami stało: zapiły w lotniskowym barze, zatrzasnęły się w łazience, zasłabły, zdjął je nagły lęk przed lataniem i postanowiły nie wsiadać? Jakiś buc je przyblokował w kolejce do kontroli bezpieczeństwa? Czy po prostu tak bardzo mają w dupie całą resztę?

Ostatnio lot opóźnił się, bo trzeba było wyjąć z luku bagażowego (w myśl kolejnej  z tych „nowych” zasad bezpieczeństwa: bagaż nie leci bez pasażera) walizkę osoby, która mimo licznych wezwań, jednak nie stawiła się do odprawy. Nigdy nie bądźcie jak ta osoba, chyba że jednak dopadnie was na lotnisku sraczka czy inne złe Mzimu – wtedy wybaczam, współczuję i dziękuję, że nie przynieśliście jej na pokład.

Miejsca w samolocie

W samolocie „miejsce” jest pojęciem zupełnie względnym. Nie tylko dlatego, że jest go zawsze za mało (te wąskie rzędy projektowano dla ludzi bez nóg, jestem pewna), ale też dlatego, że te coraz bardziej cwane tanie linie (największy buc w całym tym procesie – bez dwóch zdań) wymyśliły przebiegły system losowego przydziału miejsc. Jak chcesz siedzieć obok osoby, z którą lecisz, to musisz wysupłać dodatkowe euraski. Wiele osób nie wysupłuje, więc oprócz zwyczajowego kotła przy wsiadaniu, spowodowanego tym, że ci, co mają miejsca z przodu wsiadają tylnym wejściem i vice versa, dochodzi jeszcze zabawa w nieoczekiwaną zamianę miejsc. „Zamieni się pan/pani z naszą osiemnastoosobową grupą?” – i tak kilkanaście razy, bo chętnych do roszad jest wielu. Oczywiście przy okazji postawię na chwilę swoją torbę i dziecko na pani fotelu, bo muszę przejść siedem rzędów na przód do męża i szwagra. Nie przeszkadza pani, prawda?

Attention parents who allow this — don’t get pissy with crew when the tray table on your next flight is broken or wonky….

Opublikowany przez Passenger Shaming na 12 stycznia 2018

Nieprawda. Siądźcie na dupie, proszę. Na swoim miejscu, tym co macie napisane na karteczce. Dziękuję.

Jedzenie, zdejmowanie butów i tarasowanie przejścia

Siedzenie na dupie nie jest jednak ulubionym sportem pasażerów samolotów. Fakt: miejsca mało, nogi drętwieją, lekarze zalecają, by dbać o krążenie, więc ludzie krążą. Do toalety, do znajomych na przodzie samolotu, po kanapkę od mamy… Och, jedzenie tych domowych kanapeczek z kiełbaską czosnkową i zapijanie ich dietetyczną kolą, która pieni się jak wściekła i zalewa wszystko w promieniu dwóch metrów, to jedno z moich ulubionych bucowatych zachowań. Fakt, catering pokładowy zazwyczaj jest ohydny i drogi (a pamiętam te czasy, gdy w cenie nietaniego biletu serwowano całkiem jadalne dania i dawano do nich PRAWDZIWE SZTUĆCE. No ale to było przed wiadomo czym. Naszą erą, ha ha). Jednak lepiej przegłodzić się te dwie-trzy godzinki (mówię tu oczywiście o lotach europejskich głównie, bo przecież te są domeną tanich linii), niż zatruć atmosferę współpasażerom.

Zdejmowanie butów to kolejna plaga z gatunku „morowe powietrze”. No ja wiem, rozumiem, mnie też nogi bolą. I też czasem zsunę buciki z umęczonych i ugniecionych w tej latającej metalowej puszce, opuchniętych stópek. Ale raczej pod nos wam ich nie podsunę, ani nie wywalę na środek przejścia, obiecuję.

A few of the assholes on airplanes featured on Passenger Shaming in 2017. #blesstheirhearts ✈️❤️👣🙏🏼😂🤷🏼‍♀️[LINK FOR FULL VIDEOS: https://m.youtube.com/#/channel/UC5zsfwqpOIbZQJFxOrauCUQ] #procrastination 🥂

Opublikowany przez Passenger Shaming na 7 stycznia 2018

Tarasowanie przejścia: torbą, nogą, sobą (bo se tu postoję i pogadam z tymi znajomymi, co nie mają miejsc obok mnie), dzieckiem, a w skrajnych przypadkach asanami (tak, ta uprawiająca jogę w przejściu pani podbiła moje serce na zawsze) to też smutny standard. Bo co? Sam lecę i cały samolot mój przecież.

Och, mój ty bucu…

PS Tak naprawdę, to bardzo lubię latać. I w przeciwieństwie do większości pasażerów nie mam nic przeciwko płaczącym dzieciom. Oczywiście, o ile ich matki nie postanowiły przewijać ich na fotelu obok…

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Awantury, modlitwy i molestowanie, czyli przypadki z życia stewardessy

Jak się zachować, kiedy jedna z największych na świecie gwiazd muzyki pop paraduje po pokładzie samolotu w samych majtkach? Takich dziwacznych sytuacji, które wprawiły załogę w stan konsternacji, było wiele w moim życiu zawodowym – mówi Teresa Grzywocz, z wykształcenia arabistka, z zawodu stewardesa, a także autorka bloga i książek.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
12 grudnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ