Nagie damskie krocze szokuje Czechów

Prawdziwa sztuka zawsze budzi emocje
3 minuty czytania
6830
0
Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
8 lutego 2018
http://www.leavivot.com/

Praga czeska to dobre miejsce na spacer śladami kontrowersyjnej sztuki. Do znanych na świecie rzeźb Davida Černego dołącza praca Lei Vivot – od kilku tygodni internet rozgrzewa dyskusja na temat jej rzeźby, mającej jakoby stać w Pradze przed jednym z lokali. Rzecz w tym, że od siedmiu lat jej już tam nie ma…

Czesi słyną z pogodnego i swobodnego podejścia do tradycji i powszechnie odbierani są jako naród raczej wyluzowany. Być może to tylko stereotypy, a może po prostu każda swoboda myśli ma swoje granice – od kilku tygodni bowiem trwa pełna oburzenia dyskusja na temat gorszącej rzeźby. Cała burza zaczęła się, a jakże!, od wpisu na Facebooku.

Użytkowniczka Facebooka ujawnia szokującą rzeźbę

Rzeźba przedstawia mężczyznę, siedzącego na ławce i czytającego gazetę, oraz kobietę klęczącą na ziemi, przytuloną do jego nogi, z głową na udzie mężczyzny. Kobieta ubrana jest w krótką sukienkę, a między jej rozchylonymi nogami wyraźnie widać jej obnażone krocze. Oczywiście, jeśli się w tym celu troszeczkę schylić. Wpis i zdjęcia rzeźby dodała użytkowniczka Facebooka Lenka Patkowa i jej post zyskał ponad 20 tysięcy udostępnień. Pod spodem pojawiły się komentarze oburzonych Czechów. Treść dość uniwersalna: o edukacji dzieci, upadku obyczajów i uchodźcach.

Moderní socha v Praze – To je teda síla! Kouřit se v hospodách nebude, na veřejnosti si nedáš pivo s poukazováním, že by…

Opublikowany przez Lenka Pátková na 30 stycznia 2018

„Czy to nowa koncepcja kultury czeskiej? Jej wizytówka? A może edukacja młodzieży? Nie powinna stać przez departamentem edukacji?” – pyta Lena. 8,5 tysiąca reakcji wydaje się potwierdzać jej krytyczne podejście do tematu.

Czy goła cipka jest gorsza niż sikanie na Czechy?

Zdawałoby się, że Czesi są raczej przyzwyczajeni do kontrowersyjnych dzieł sztuki w przestrzeni publicznej. Słynny czeski artysta David Černý wyposażył Pragę w całą listę nietypowych pomników, począwszy od gigantycznych niemowląt wspinających się na wieżę telewizyjną aż po dwóch dżentelmenów sikających na mapę Czech. Sikaniem można sterować za pomocą SMS-ów, bo biodra postaci są ruchome. Praca ta powstała podobno, aby uczcić wejście Czech do Unii Europejskiej. Autor tłumaczył, że wybrał ten motyw, ponieważ sikanie to czynność miła i radosna.

„Sikający”, David Černý

Inne praskie rzeźby Černego to  m.in.: gigantyczna, ciężarna kobieta, przez której waginę można wejść do macicy czy też równie wielkie nogotyłki, czyli wsparte na nogach pośladki, do których można wspiąć się po drabinie i zajrzeć przez odbyt do środka. W środku widać film, ale nie powiem wam, jaki, musicie pojechać i zajrzeć sami.

Nogotyłki, David Černý (zdjęcie ze strony autora)

Rzeźba Vivot to odgrzewany kotlet

Wracając do ławeczki z panią i panem, która narobiła szumu na Facebooku – autorką rzeźby jest Lea Vivot, kanadyjska artystka czeskiego pochodzenia. Dużą część jej prac stanowią postacie ludzkie na ławkach, choć większość to dzieła raczej niewinne, pokazujące sielankę i miłość. Tymczasem ławeczka z Czech do niewinnych nie należy, nie tylko z powodu braku majtek i anatomicznej precyzji tego, co widać pod sukienką. Na ławce obok postaci męskiej leży bowiem plik banknotów, a rzeźbę ustawiono pod lokalem, w którym można wziąć udział w grze liczbowej. Jedno z krążących po internecie zdjęć podpisano: „If you play the lottery, this could be you!” („Jeśli grasz na loterii, to możesz być ty”). Być bogaczem na ławce, czy łaszącą się do niego panią bez bielizny – nie wiadomo. Aha, wbrew pozorom kobieta z brązu nie robi panu dobrze, tylko kładzie głowę bokiem, patrząc na pieniądze. Taki detal, którego nie widać na zdjęciach z wpisu Leny.

Wymowa rzeźby, zatytułowanej „Bench of Vice”, nie jest więc wcale pozbawiona morału i wydaje się całkiem akuratna. Zabawniejsze w tej historii jest jednak zupełnie co innego… Otóż, jak donosi czeski dziennikarz Michal Zlatkosky, ławeczka z brązu nie stoi przed wspomnianym lokalem już od siedmiu lat. Wiadomo, że stała tam w 2004 roku, a w każdym razie można znaleźć artykuły na jej temat z tą datą. W 2011 lokal został przejęty przez nowego właściciela, a rzeźbę ponoć sprzedano. Najwyraźniej nikomu nie przeszkadza to w odczuwaniu emocji na świeżo i wieszaniu psów na dziele, artystce i republice. Wszak sztuka jest ponadczasowa.

Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
Od kliku lat zajmuje się programowaniem i uczeniem tego innych. Ponad połowę roku spędza w podróży - oczywiście pracuje wtedy ze zdwojoną siłą. W wolnych chwilach pisze o tym, co wpadło jej w oko podczas surfowania w sieci. Nadużywa coca-coli i sarkazmu.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Bąki, kible i fekalia na ścianach, czyli kupa na ekranie

W najnowszym sezonie „Czarnego lustra” pewien awatar docenia korzyści, wynikające z braku genitaliów: projektant uwolnił go przecież od ciężaru wydalania. Ale i bez tej zmiany X muza rzadko poświęca uwagę ekskrementom. Czy to ich wątpliwa fotogeniczność, czy może raczej kulturowe tabu, jakie wokół siebie roztaczają?
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
24 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ